Quick Start! Titanfall 2

Z pierwszą częścią Titanfalla spędziłem dziesiątki godzin, dlatego, kiedy tylko pojawiła się możliwość zagrania w część drugą, zakrzyknąłem “Yabadabadoo!” i czym prędzej zabrałem się do ściągania klienta gry. Po szybkim przeskoczeniu menu personalizacji pilota i tytana (“ain’t nobody got time for that”)  i poczekaniu chwili na znalezienie meczu, trafiłem na pole bitwy. I poczułem się jak w domu.

Po kilku chwilach spędzonych z grą od razu zauważyłem lekką zmianę w dynamice. Gra wydaje się odrobinę wolniejsza niż jedynka. Tym razem osoba obserwująca jak gramy, zorientuje się w tym, co się dzieje na ekranie (poprzednio obserwowanie w akcji wytrawnego gracza mogło doprowadzić co wrażliwsze jednostki do mdłości). Z drugiej strony, lekkie zmiany wprowadzone w umiejętnościach bojowych pilotów mocno to równoważą. Od pierwszej chwili zakochałem się w lince, która nie tylko pozwala szybko podciągać się do wyższych budynków, ale również jest niezwykle pomocna przy wskakiwaniu na wrogiego tytana. Tu zresztą również pojawiła się zmiana – po wskoczeniu na rodeo za pierwszym razem wyrywamy z wrogiego robota osłonę, a za każdym następnym wrzucamy w niego granat (a nie jak poprzednio strzelamy z dostępnej podręcznej broni w odsłonięty rdzeń). Przez co zniszczenie tą metodą tytana trwa zdecydowanie dłużej.

Z Tytanami wiąże się również inna istotna zmiana – kiedy robocik biega sobie w trybie zdalnego sterowania zużywa bateryjkę, którą inni piloci mogą doładować. Brakuje kart obecnych w poprzedniej części, ale pojawiły się teraz boosty (np. podniesienie obrażeń zadawanych przez naszą broń, czy uruchomienie biegającego, wybuchającego mini robocika), które ładujemy grając. Nie chce wchodzić w szczegóły opisywania każdej dostępnej umiejętności, broni, czy zdolności tytana, bo sami przekonacie się dziś wieczorem co i jak, ponieważ gra wchodzi w otwartą fazę testów (zresztą możecie to zrobić już teraz na stronie gry).

Titanfall 2_WM_A

W testowej wersji gry dostępne są trzy tryby – Bounty Hunt, Pilot vs Pilot oraz Amped Hardpoint. Bounty Hunt w interesujący sposób rozwija znane z jedynki Atrition. Na mapie bowiem pojawiają się fale neutralnych jednostek (zarówno zwykli żołnierze i roboty bojowe, ale również tytany). Za zabijanie ich zbieramy pieniądze, które pomiędzy falami trzeba zdeponować w banku. Pierwsza drużyna, która zdeponuje odpowiednią ilość gotówki, wygrywa. Wprowadza to wyjątkowo dużo emocji bo nie dość, że musimy uważać na przeciwną 5 osobową drużynę, dodatkowo rozwalać mobki to nie wolno zapominać nam o deponowaniu kasy. Co więcej kiedy zabijemy pilota przejmujemy połowę uzbieranej przez niego kasy. W trybie tym zauważyłem również, że pojawiły się nowe rodzaje mobków, w tym jeden który jest czymś pomiędzy małym robotem bojowym, a tytanem. I potrafi przywalić. Drugi tryb to czysty team deathmatch gdzie dwie 8-osobowe drużyny walczą do zdobycia 100 fragów. Bez tytanów, bez mobków. Z kolei Amped Hardpoint to nieco zmodyfikowana dominacja.

Reasumując – po wieczorze spędzonym z Titanfall 2 wiem, że stara miłość nie rdzewieje i spędzę z nim masę czasu po premierze. Gra zachowała ten sam fun odczuwalny w trakcie rozgrywki, dorzucając tu i tam małe zmiany (linka!). W trakcie czekania na start testów otwartych dla wszystkich, rzućcie okiem na moje zmagania z wczorajszej sesji. Pomijając pierwsze kilka meczy, gdzie ewidentnie uczyłem się nowych zagrań, pokazałem co potrafię. Do zobaczenia na Kresach!

Autor: Cooldan

Platforma: PC, PS4, XO

Titanfall 2 / Deweloper: Respawn Entertainment /Wydawca: EA / Strona Oficjalna.

Wczesny dostęp do testów trybu wieloosobowego otrzymaliśmy od EA Polska.