Quick Start! Fallout 76 B.E.T.A.

Odkąd zapanowała moda na gry typu survival, w których eksploracja, crafting i rozbudowa bazy stanowią podstawę zabawy, mieliśmy okazję zobaczyć wiele tytułów próbujących skraść kawałek tego tortu. Co więcej, elementy charakterystyczne dla produkcji survival zaczęły pojawiać się coraz częściej w dużych produkcjach AAA. Jedną z takich gier był Fallout 4, ale efekt końcowy pozostawiał wiele do życzenia i konserwatywni fani serii nie byli szczęśliwi. Ja byłem jednym z nich.

Co by się stało jednak, gdyby odejść od typowej gry RPG i stworzyć online survival w świecie Fallout? Taki, w którym liczy się kooperacja między graczami, wspólna eksploracja i tworzenie społeczności? Trybu wieloosobowego brakowało w serii właściwie odkąd pojawił się Fallout 3. Podobnie zresztą było w przypadku The Elder Scrolls V: Skyrim. Wspólne przemierzanie światów kreowanych przez Bethesdę, zawsze było czymś, co marzyło się wielu graczom. Miłośnicy fantasy dostali w końcu The Elder Scrolls Online, ale entuzjaści postapokaliptycznych pustkowi musieli obejść się smakiem. Aż do dzisiaj.

Konserwatystów należy od razu ostrzec. Tutaj dialogów praktycznie nie ma, a system rozwoju postaci jest jeszcze uboższy niż w Fallou 4. Nie ma tu też NPCów. Jest za to dużo eksploracji, zbieractwa, craftingu i walki. Bo to nie jest już RPG. I okazuje się, że wcale nie musi. Jeżeli podejdziemy do Fallout 76 jak do spin-offu głównej serii, to szybko okazuje się, że gra może nam wiele zaoferować. Owszem, są tu paczki z kartami, emotki i pierdyliard elementów kosmetycznych, które pozwalają nam wybić się na tle innych graczy. Trudno, żeby tych elementów zabrakło we współczesnej grze online.

Ale jest tu też całe morze miodności, smaczków i klimatu charakterystycznego dla serii. Apalachia jest zupełnie inna niż pustkowia, które zwiedzaliśmy do tej pory. Tutaj bomby nie spadły, ale opad radioaktywny jak najbardziej. Świat jest zielony i piękny, ale niebezpieczny i pełen dziwactw. I te dziwactwa to wielka zaleta, bo twórcy nie bali się poeksperymentować, dzięki czemu nie musimy znowu oglądać tych samych potworów. Eksploracja świata jest więc przyjemnością samą w sobie, a nowe elementy, budynki i rejony, aż proszą się o odkrycie. Dzięki temu wyjście ze schronu i wykonywanie pierwszych zadań z samouczka są naprawdę ekscytujące. Aż chce się zobaczyć, co będzie dalej.

I ta właśnie ciekawość świata oraz chęć parcia do przodu, sprzedały mi grę. Dwie godziny spędzone w becie to za mało, żeby cokolwiek oceniać, ale jednocześnie wystarczająco dużo, żebym chciał do zabawy wrócić – a przecież nie zamierzałem grać w Fallout 76 wcale, bo nie jestem zwolennikiem tego typu produkcji. Dopiero po zagraniu uświadomiłem sobie, że wszystkie elementy zawarte w tym tytule, czyli konieczność picia i jedzenia, zbieractwo i wytwarzanie własnych przedmiotów, organizowanie się w społeczności i budowa osady, to przecież rzeczy idealnie pasujące do świata Fallout. Zadania fabularne (bo są tu takie), zadania poboczne i aktywności pojawiające się na mapie tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że…

COUNTRYYYY ROAAAADS, TAKE ME HOOOME 😉

Autor: Prez

Platforma: PC / PS4 / Xbox One

Fallout 76 / Deweloper: Bethesda Softoworks / Wydawca: Bethesda Softoworks / Strona oficjalna.

Dostęp do bety otrzymaliśmy od Bethesda Softoworks.

 

  • Sasilton Mihawk

    Nie masz wrażenie że w tej grze brakuje jakiegoś celu.
    Po gameplayeach widzę że tam się tylko chodzi, strzela o zbiera śmieci.

    W F4 grałem dużo, nawet ulepszałem obozy na maksa, więc przy budowaniu spędziłem dużo czasu.
    Robiłem to tylko, by zapewnić tym idiotom dobre warunki do życia, więc miałem motywacje w zbieraniu śmieci i ich rozkładaniu. Tutaj tego nie ma. Nie ma nikogo kto zleci mi quest. Są tylko terminale, które były fajne w F4, ale były fajne jako alternatywa w opowiadaniu historii. Tutaj to chyba core gry.

    Grę ratuje chyba tylko co-opa, ale co-op jest zawsze fajny, nawet w słabych grach.

    • Prez

      Serwery bety były tak krótko uruchomione, że ledwo zdążyłem liznąć tego świata. Zadania faktycznie są zlecane przez komputer, ale sama eksploracja i kooperacja napędzają zabawę. Podejrzewam, że wszystkie poboczne aktywności i wydarzenia, które będą w grze, mają na celu zachęcać do grindu, żeby odblokowywać nowe itemki oraz przedmioty do budowania. Trochę mi to się kojarzy z Destiny, tylko poszerzonym o budowanie. Taka konwencja gry, dlatego należy podejść do niej jak do spin-offu. To co zobaczyłem do tej pory, spowodowało, że chcę więcej – a to już coś, bo nie byłem przekonany do F76 wcale 🙂

      • Sasilton Mihawk

        Pytanie czy gra się broni bez co-opa, bo mam wrażenie że nie.
        Czuje że nawet to może być skopane przez lagi i masę bugów.

        Te beta testy też jakieś podejrzane. One nic nie obciążają, a o bugach sami ostrzegali.

        • Prez

          Ale to jest gra nastawiona na co-opa. Jak dla mnie nawet jak się nie wybroni bez kooperacji, to ja nie widzę problemu.

  • Szymon Zalichta

    Ciężko oceniać tytuł nie spędzając w nim ani chwili jak dotąd. Ale po opisie Preza brzmi jak część którą chcę ominąć. Jakoś nie widzę tego aby wycięcię fabuły i dołożenie randomów z którymi możemy pobudować sobie chatki miało by być Falloutem dekady…