[Na Szaro] #3 – PlayStation gubi święta

Sezonowość to coś, co mi się bardzo podoba i brakuje mi jej w Polsce, a raczej tego by przenikała wiele aspektów naszej codzienności. Bo obecnie trochę dyni na Halloween, kurczaki przy Wielkanocy, róże na walentynki i czekoladowe Mikołaje podczas świąt, to chyba maksimum na jakie nas stać… Może i oczekuję zbyt wiele od rzeczywistości, w której trudno iść do sklepu po nową grę, bo albo jej nie ma, albo zabiera ludziom ogromną część wypłaty, ale tak to widzę. Widzę też, że nawet firmy związane ściśle z rozrywką nie są w stanie wykorzystać tak łatwej do wykorzystania rzeczy jak święta.

 

Celuję tu głównie w Sony, bo z Sony związany jest cykl [Na Szaro], ale winni są wszyscy. Czasy, kiedy w okolicach świąt Bożego Narodzenia wychodziły gry skrojone właśnie pod granie przy choince, kiełbasie i bigosie, przeminęły. I nie jest to kwestia tego, że mi się wyrosło tylko tego, że lekka rodzinna rozrywka wcale nie stara się wbić w ten okres… poza monotematycznym Nintendo, które wszystko wypuszcza pod płaszczem lekkiej rodzinnej rozrywki.

 

1

 

Crash Bandicoot 3: Warped wyszedł 5 grudnia, Jak and Daxter: The Precursor Legacy 3 grudnia, Spyro pod koniec października, Ratchet & Clank w listopadzie, Prince of Persia: The Sands of Time też… tak jeszcze kilka lat temu wyglądały końcówki roku na PlayStation. Takie tytuły były godne tego, by być prezentem dla jakiegoś dzieciaka, który ma zamiar spędzić całe Święta przeżywając to, co bohaterka Dirty Dancing uznała za “Time of my Life”. Obecnie pod choinkę można dać komuś co najwyżej kolejną strzelaninę albo Fallouta – wybacz mi bugi bo zrobila mnie Bethesda – 4. Jestem szczerze tym zdziwiony, tym bardziej że Sony miało w zwyczaju celebrować Grudzień i mieć w tym miesiącu specjalne rzeczy dla swoich fanów.

 

Obecnie do odstawienia w tyle konkurencji wystarczą bundle z Battlefrontem i Call of Duty, sprzedające się tak jakby gry te były wielkim powrotem drożdżówek do szkolnych sklepików. To co opłaca się producentom, nie musi wcale opłacać się graczom. Ja się cieszę, że PS4 idzie tak dobrze, ale to, że dzieje się to w taki sposób, już nie musi mi się podobać.

 

2

 

Wsparcie EA i Activision okazuje się być wystarczające, by olać tworzenie własnych gier na święta, oraz przygotowywanie produkcji przygodowych, lekkich i zabawnych bez strzelania? Wystawia to okropne świadectwo zastanemu stanowi rzeczy. Gaming jest coraz większy i to oczywiste, że każdy nowy w temacie najpierw wskoczy na wózek gier reklamowanych w telewizji, a dopiero potem zainteresuje się czymś, co wygląda trochę inaczej i ma trochę inne zasady. Tylko, że na razie “nowi w temacie” coś nie mogą się za to zabrać od paru lat ogrywając wciąż to samo, z tymi samymi znacznikami na mapie, opcjami dialogowymi i nawet głosami postaci podkładanymi przez tych samych aktorów. A zamiast poziomu tych produkcji rośnie im tylko wielkość patchy.

 

Głosowanie portfelem wygląda jak głosowanie na polityków w Polsce – i tak nie ma nikogo sensownego, na kogo można głosować. Skoro jedyną platformówką ostatnich lat, na której promocję przeznaczono nieco więcej czasu, jest Knack, to, o czym my w ogóle rozmawiamy? A od tamtej pory żadnej “gry świątecznej” nikomu nie chce się już wydawać, bo seria LEGO nigdy nie celowała w bycie takim tytułem, a wszelakiej maści Skylanders i Disney Infinity to całoroczne projekty nastawione na świecenie zabawkami przy każdej wizycie z dzieckiem w Walmarcie. Dlatego jako gracze dostaniemy na święta co najwyżej większą wyprzedaż w PSN i może coś nowszego w PS Plus zamiast gry, która zaprezentuje jakąś przygodę.

 

3

 

Jako gracz ogarnięty oczywiście sobie z tym poradzę, bo na święta mam już uszykowane Broken Age, Read Only Memories, 80 Days i YS: Seven (muszę ruszyć z tą serią), ale zaczyna mnie już męczyć to wieczne radzenie sobie samemu w branży, w której “innym” wciąż podtyka się coś pod nos. Zewsząd słyszę głosy: kup sobie naszą nową giereczkę, która nie ruszy bez połączenia z siecią, albo kup sobie naszą giereczkę, do której jest season pass za drugie tyle, albo zobacz jaki mamy fajny remake HD, albo najlepiej wykup cały sezon naszej tnącej się przygodówki, która nie wiadomo jak często będzie otrzymywać nowe epizody. I wreszcie: kup grę, która nie działa…

 

Na te wszystkie namowy odpowiadam tylko pytaniem: czy ktoś w końcu podetknie mi w te święta pod nos coś nowego, bajecznego, kolorowego, uroczego, innego? Takiego jak Ni no Kuni, tylko żeby było dobre?

*świerszcze*