Klawiaturstwo kontratakuje – Konsolokondolencje

Współczuję wam, drodzy bracia konsolowcy, że musicie posuwać się do tak niecnych czynów, by bronić swojej platformy. Współczuję, że dysonans podecyzyjny tak ciąży waszemu zbolałemu sumieniu, by żale wylewać na swego konkurenta.

Tomka Dittricha na pewno nie muszę Wam przedstawiać – znacie go z anteny Padcastu, a jego teksty możecie regularnie czytać w Magazynie Gamer. Niektórzy kojarzą go rownież jako Błędnego Rycerza prowadzącego walkę z niechlujnym zachowaniem developerow (krucjata trawa-gate). Kto był na zlocie miał tez okazje wypić z nim piwko. Tomek znany jest rownież jako prawdziwy przedstawiciel PCMR i dlatego tez postanowił odnieść się do tekstu Cascada o wstrętnym klawiaturstwie. Jak zawsze powtarzam – nasz blog jest otwarty dla gości dlatego też zapraszam do czytania! /Cooldan

Tekst powstał jako odpowiedź na artykuł Arka Ogończyka na gamedot.pl – “PC Master Hate #1“. Ma charakter prześmiewczy i przesadny, nie należy brać go zbyt serio, choć podstawowe argumenty w nim zawarte są jak najbardziej na poważnie.

Współczuję wam, koledzy po padzie, gdy widzę te dyskusje o wstecznej kompatybilności Xboksa One. Żal mi się robi, gdy przerzucacie się argumentami: czy to dobrze, czy może źle? Przecież możecie włączyć X360, jeśli chcecie grać na X360. Patrzę wtedy na moją blaszaną machinę pod biurkiem i wiem, jak bezsensowna jest to dysputa – przecież mogę na niej grać w gry, które wyszły dwa, dziesięć czy trzydzieści lat temu. Wy, biedni konsolowcy, zmuszeni jesteście czekać na gest wujcia z Redmond, lub trzymać w piwnicy całą tą graciarnię, której miejsce jest w muzeum [Indiana Jones TM].

Współczuję wam, braciszkowie, kiedy podczas oglądania zapowiedzi kolejnego Uncharted, Halo czy innych Gearsów na waszych licach widzę uśmiech. Gdy usta te są rozdziawione do granic, a dobywa się z nich “Och, jak to wygląda!”. Żal mi, gdy mam wtedy odczucie deja vu, wiedząc, że ja to już widziałem rok temu. A może dwa? Lub cztery? Wiem też, że gdy już wypowiem te słowa, wasza postawa zmieni się na: “Ej, grafika nie ma znaczenia!”

 

4

 

Współczuję wam, koledzy, gdy tępym wzrokiem wgapiacie się w ekran swoich 50-cio calowych plazm, podziwiając widok paska postępu aktualizacji konsoli, który ślamazarnie i bez pośpiechu się wypełnia, podczas gdy wy chcielibyście już grać. Żałuję, że mecenasi waszej gamingowej sztuki nie doznali jeszcze oświecenia o nazwie “aktualizacje w tle”.

Współczuję wam, gdy ze swadą perorujecie o “wygodnym graniu na kanapie”, w swojej nieświadomości nie wiedząc, że gracz PC-towy uzyskać może ten sam efekt nawet na 10-cio letnim laptopie. Ba, więcej! Może… wybrać. Zdecydować. Skonfigurować. Dostosować. A są to wyrazy, które w kronikach i słownikach konsolowego patrycjatu nie występują, a jeśli już, używane są z rzadka.

Współczuję wam, gdy radujecie się exclusivami, mającymi być gwoździem do trumny blaszanych paro-maszyn. Żal mi, gdy dworujecie z MMO, MOBA czy innych RTS lub karcianek, stawiając na piedestale wspaniałości zafundowane wam na waszych lśniących, muskularnych ogierach gamingu. Kiedyś wyruszyłem na karkołomne zadanie policzenia wartościowych ex-ów na waszych platformach. Zdałem sobie sprawę, że nawet członek Yakuzy, z jednym palcem uciętym, mógłby z powodzeniem użyć tej dłoni do zliczenia owych wspaniałości. A gdyby, niczym na yakuzowca przystało, był Japończykiem i grał na PS4, to pewnie by mu tych wolnych paluchów jeszcze zostało.

 

2

 

Współczuję wam, gdy tnie wam Rage, gdy paladyni z Ubisoft przekonują was do “cinematic experience” w 30fps z czarnymi pasami, a wy niczym niewiasty we wsi atakowanej przez armię dzielnych wojów jesteście bezbronni i pogodzić musicie się ze swym losem. Jakżebym chciał wtedy zakrzyknąć: “Przyjacielu! Bracie! Jego wysokość INI i 20 sekund wysiłku cię wyzwoli!”. Mój krzyk ginie jednak w niebycie, gdy smutnym łkaniem szepczesz: “Ale jak, bracie, gdy nie zostałem pobłogosławiony ni Explorerem, ni klawiaturą, na której owe magiczne zaklęcia mógłbym zapisać?”

Współczuję wam, współbracia, gdy jedna z ingrediencji waszej machiny odmówi posłuszeństwa. Przykro patrzeć, gdy słyszycie w serwisie wyrok: “400 zł, 2 tygodnie czekania”. Przypominam sobie wtedy czasy ciemne, kiedy to mój GTX 260 odmówił posłuszeństwa. Pognałem tedy do najbliższego KomputroniKowala, który to jegomość wykuł mi na poczekaniu GTX 460, po czym nieco alchemii z mojej strony przywróciło nieboszczka blaszaka na łono żywych. Wspomnijmy, że znów pojawił się wybór, gdyż 460 nie był jedynym modelem na naszym padole, który mogłem zamontować, nie było więc wyroku serwisu, ale handel uczciwy, biorący wzgląd na rozmiar mej sakiewki.

Współczuję wam wreszcie, drodzy bracia konsolowcy, że czytacie ten manuskrypt nie na swoim gobelinie o 50-ciu calach, ale na mniejszym monitorze, którym tak gardzicie. To zrządzenie losu, że nabywając artefakt za 1500 zł, by dokonać tak błahego, godnego chłopa a nie pana czynu, jak przeczytanie czy napisanie prostego manuskryptu, musicie wydać kolejne pieniądze na dodatkowe urządzenie. A mimo to wciąż żyjecie w świadomości, że konsole są tańsze.

Współczuję wam też, gdy widzę szczęście na waszych obliczach, ze swadą piszących na TwarzoManuskrypcie: “Jest promocja na grę X, tylko 130 zł, okazja, kupować natychmiast!”. Serce mi pęka, gdy wiem, że ten 2-3 letni antyk za kwotę 130 złotych dukatów był do kupienia na blaszaną machinę w dniu premiery.

 

3

 

Współczuję wam wreszcie, gdy wieszczycie śmierć PC-tom. Od lat wasi wieszcze przepowiadali Dzień Blaszanego Armageddonu. Na próżno. Bestia za nic w świecie nie chce ginąć, a nawet więcej – tuczy się i rozpasa. Zaiste przykry to musi być widok, gdy przepowiednie, tak miłe uszom i oczekiwane, nie chcą się nijak sprawdzić.

Współczuję wam kredo konsolowca, głoszącego: “My wierni, płyty wkładać będziem i grać!”. Jakże smutno musi to brzmieć, gdy u handlarza wyciągacie mieszek, by zamieć 500GB na 1TB. Czyżby kredo się zmieniło, a igra wymagała instalacji? Lub 7-gigowej łaty Dnia Pierwszego? Lub kilku GorącoFixów, zagradzających wam co chwila drogę do bajkowego świata fantazji?

Współczuję wam, koledzy… choć nie, nie współczuję. Z własnej woli wybraliście ten los.