Grube Rozmowy #4 – Czym jest średniak?

Grube Rozmowy to cykl w którym dwóch Waszych ulubionych łakomczuszków bierze się na bary z różnymi growymi i okołogrowymi tematami. Będzie śmiesznie, będzie groźnie, a przede wszystkim będzie ciekawie. Naturalnie zapraszamy do wyrażania swoich opinii na temat rozmowy pod tekstem.

 

Prez: Ocena 7/10 w zbiorowej mentalności graczy oznacza produkcję średnią, a 6/10 to dla niektórych gniot nie wart uwagi. Poniżej tej oceny jest już tylko limbo gier martwych, o których świat nie powinien pamiętać. Metacritic, chociaż nie musi być dla każdego wyznacznikiem, jest obecnie największym punktem odniesienia w kwestii oceniania danej pozycji i tam gra ze średnią 74 oznaczona jest kolorem żółtym. A kolor żółty oznacza, że coś poszło nie tak – zwolnij, bo zaraz wjedziesz komuś w dupsko. Takie postrzeganie ocen gier uważam za niesprawiedliwe. Wiele gier, które nie są GTA lub innym MGS, strasznie na tym traci. Zazwyczaj są to gry niepozbawione wad, ale jednocześnie oferujące wiele dobrych elementów. Niestety mało ludzi w nie zagra, bo oznaczono je kolorem żółtym. Jak myślisz z czego wynika takie postrzeganie ocen?

 

Cooldan: Przez długie lata skala dziesięciopunktowa strasznie zwichrowała nasze postrzeganie ocen. Moim zdaniem tak naprawdę mamy skalę pięciopunktową : 1-4, 5-6, 7, 8, 9-10. Nie ważne czy gra dostanie 1 czy 3 i tak traktujemy ją jako totalne dziadostwo. 7 jest tak naprawdę w połowie skali i faktycznie oznacza średniaka. Zresztą sam w pięciominutówkach zdecydowałem się na skalę 5 Cooldanów. I 3 Cooldany to taka gra, która może dać Tobie trochę frajdy, ale również ma trochę błędów, może jest za długa, może za krótka, a może w żaden sposób nie jest odkrywcza. Dobra rzemieślnicza robota.

 

Prez: Jedna i druga skala jest z dupy, ale jak mam wybierać na siłę, to pięciopunktowa ma większą rację bytu. Najwyższej noty nie przyznaje się prawie nigdy, bo na taką zasługują dzieła ambitne, więc naprawdę dobre gry to czwórki. W tym momencie trójka to gra dobra, a nie średnia. Potem są dopiero gry średnie i naprawdę słabe.

 

Cooldan: Ocenianie gier ma w sobie jedną pułapkę bo gry są zarówno produktem jak i dziełem kultury. Czy oceniając grę bardziej powinieneś kierować się jej wartościami, czy raczej oceniać to czy nie jest zepsuta? Ori And The Blind Forest było grą wspaniałą – miało niesamowitą grafikę, bardzo satysfakcjonujący poziom trudności, intrygującą opowieść i wciągało jak cholera. Z drugiej strony w 3/4 gry niektórym występował bug, przez który nie dało się jej ukończyć i trzeba było zaczynać od nowa. Czy to oznacza, że powinno się przymknąć na to oko i ocenić wszystko inne licząc na patcha, czy uznać, że skoro gra potrafi się definitywnie zepsuć to zasługuje na mocno obniżoną ocenę?

 rec_ori_rec_004

Prez: Za niemożność ukończenia gry powinno być oczko w dół, definitywnie. Oceniasz grę jako kompletny produkt – w momencie, w którym nie możesz grać, to coś jest MOCNO nie halo, prawda? Z drugiej strony nie oznacza to, że przez błędy techniczne nie ma co po nią sięgać. Np. takie State of Decay – to był średniak, bo miał brzydką grafikę i kulał w wielu apsektach, do tego ludziom zdarzały się okropne bugi. Chciałbym dać 7/10 bo mimo wszystko grało mi się świetnie, ale prawda jest taka, że to gra 6/10. A jak nie jesteś fanem zombie, to możesz spokojnie odjąć jeszcze jedno oczko. Ale czy to oznacza, że gra jest niegrywalna? Wręcz przeciwnie, bo element piaskownicy i survivalu zrobiła idealnie – mało która produkcja mnie tak bardzo wciągnęła, jeśli chodzi o sandboxy. To co z tym zrobić?

 

Cooldan: Liczyć, że ktoś przeczyta recenzje i będzie wiedział czego się spodziewać, a nie tylko spojrzy na ocenę.

 

Prez: Problem w tym, że ludzie patrzą na ocenę. Dlatego ja nie daję ocen – piszę co mi się podoba, a co nie. Jeśli coś bardzo kuleje to zaznaczam to wyraźnie, żeby było to jasne. Zdecydowana większość recenzentów woli wystawić ocenę – prosta i szybka weryfikacja, choć niekoniecznie prawdziwa. Część graczy spojrzy na tą ocenę i daruje sobie dany tytuł. Chciałbym, żeby to wynikało tylko z oszczędności czasu, chwytania jedynie za naprawdę mocne gry, bo człowiek nie ma czasu grać we wszystko. Wydaje mi się jednak, że to trochę zmanierowanie i internetowa chęć obrzucania czegoś błotem. 7/10, co za gówno. A wiele osób tak naprawdę powtarza tylko to, co przeczyta w necie. Z drugiej strony zadaniem krytyka jest powiedzieć co jest warte uwagi, a co nie – tylko że gracze niekoniecznie podążają za sugestiami krytyków, tak przynajmniej podpowiada mi doświadczenie.

 

Cooldan: To prawda, spójrz chociażby na Mad Maxa. Na Metacriticu świeci się na żółto. Recenzenci, w tym Ty, mówią, że gra jest generycznym sandboksem bez polotu. A gracze rzucili się na tytuł jak szaleni. I świetnie się bawią.

 

Prez: Oczywiście, gracze mają swój rozum (chociaż nie wszyscy i nie zawsze). Pamiętasz Alpha Protocol? Recenzenci byli bardzo zawiedzeni grą, ale ludzie pokochali ją za wspaniały scenariusz i do dziś mówi się o tym, że to jeden z najlepiej napisanych epregów ever. Czy to oznacza, że recenzje powinny zniknąć? Może zostawimy tylko gejmpleje i Pięciominutówkę?

 

Cooldan: Mimo wszystko trochę ludzi czyta recenzje. Zwłaszcza, że dem już nie ma, a piractwa nikt przecież nie chce. Ludzie nie mają też kasy, ani czasu, żeby zagrać we wszystko. Dlatego (MAM NADZIEJĘ 😀 ) taki Prez Start czy nasze gadanie na podcaście się przydają – napierdalamy w te wszystkie giereczki, ale dzięki temu ktoś może dowiedzieć się czy tytuł mu podejdzie, czy nie.

 wolfenstein-theneworder1

Prez: Wracając do systemu oceniania i tego jak naprawdę ma się do gier – weźmy pod lupę takiego Wolfenstein: The New Order. To gra, która zrobiła wszystko dobrze i pokazała, że można reanimować serię w nowoczesny sposób. Stymże nie była wcale taka rewelacyjna. Fabuła z jednej strony był niezła, z drugiej wprowadzała dłużyzny. Walka była miodna, ale monotonność nużyła, zwłaszcza pod koniec. Wprowadzenie skradania miało dać serii powiew świeżości, ale jego wykonanie pozostawiało WIELE do życzenia. Ogólnie look and feel wypadał dobrze, bo konkurencja była żadna. 7/10. Czyli co, średniak?

 

Cooldan: Akurat Wolfenstein to zasługuje na coś więcej niż te przeklętę 7/10. Zresztą rzuciłem okiem na Metacritica i widzę kolor zielony. I sam pozostawiasz wiele do życzenia, to był świetny tytuł – staroszkolne noszenie całego arsenału, satysfakcjonująca wyrzynka, niezła historia, sporo sekretów i Ania. Chcesz przykład średniaka? Omawiane przez Ciebie na ostatnim podcaście Zombi – niby wszystko z nią ok, ale z czystym sumieniem byś nikomu nie powiedział że to must have. No dobra, ale reasumując – co dla Was drodzy czytelnicy jest najistotniejsze? Średnia na metacriticu, opis na podcaście, pogadanka na grupie czy tekst konkretnego autora?