Grube Rozmowy #1 – “Lepiej idź grać w Kolodudi”

Grube Rozmowy to nowy cykl w którym dwóch Waszych ulubionych łakomczuszków bierze się na bary z różnymi growymi i okołogrowymi tematami. Będzie śmiesznie, będzie groźnie, a przede wszystkim będzie ciekawie. Naturalnie zapraszamy do wyrażania swoich opinii na temat rozmowy pod tekstem – Cooldan.

Cooldan: Nie jest żadną tajemnicą, że często w trakcie naszych fejsbukowo-grupowych rozmów, nasze gusta dotyczące pewnych tytułów się rozjeżdżają – a to nie podoba Ci się Life is Strange, bo boisz się swojej wewnętrznej dziewczynki, a to nie będziesz grał w Her Story, bo za mało tam gry, a za dużo opowieści. Z drugiej strony często podkreślasz docenianie historii w grach. Z trzeciej strony jak spojrzymy na Twoją listę gier to setki, a wręcz tysiące godzin nabite masz w multi wszelkiej maści od Call of Duty po Battlefielda. Więc jak to Twoim zdaniem jest – w grze ważniejsza jest opowieść, czy dająca frajdę mechanika?

 

Prez: W Her Story nie przeszkadzała mi opowieść, a forma w jakiej została zaprezentowana. Oglądanie filmów z laską, która opowiada swoją historię, szybko mnie znużyło. Chciałbym zadawać pytania, wybrać się na miejsce zbrodni, przepytać sąsiadów. W tej grze oglądasz urywki przesłuchań i musisz sklecić z tego całość – niby spoko pomysł, ale mi nie przypadł do gustu. A co do głównego pytania… Fabuła w grach jest dla mnie najważniejsza – dobrze napisany scenariusz i dialogi są ciekawsze od najmiodniejszej nawet rozwałki. Ale to tak jak z filmem – czasem trzeba obejrzeć kino akcji, żeby się rozerwać. A przecież Schwarzennegera najlepiej ogląda się z kolegami.

 

Cooldan: Ha! W Her Story masz dobrze napisany monolog i zajmujący scenariusz, ale to właśnie gameplay Cię odrzuca. Co więcej – setki spędzonych przez Ciebie w szczelankach godzin nabijasz w trakcie grania w multi, gdzie dialogów i scenariusza nie ma wcale (chyba, że bluzgi i jakiś koleś śpiewający Bruno Marsa do mikrofonu).

 

Prez: Tylko raz zdarzyło mi się śpiewać Bruno Marsa. Już za to odpokutowałem! A setki godzin spędzonych na strzelaniu? Lubię ten gatunek, świetnie się bawię bluzgając z kolegami – co mogę powiedzieć?

 

Cooldan: W takim razie jaka była ostatnia gra jaką pamiętasz, w której to historia zrobiła na Tobie wrażenie?

 

Prez: Wiedźmin 3, proste! Zaintrygowała mnie też historia w SOMA… Ale wcześniej? Wszystkie Shadowruny zawsze mają dobrze napisany scenariusz, wciągają w swój świat poprzez zręcznie prowadzoną narrację. Banner Saga też była pod tym względem świetna. Z nowszych tytułów AAA pochwalić muszę w tej kwestii The Last Of Us i GTA V. Bo widzisz, generalnie coraz rzadziej kładzie się nacisk na fabułę w dużych produkcjach i to mnie bardzo boli. Teraz w modzie jest sandbox, a to nie współgra z dobrym scenariuszem.

 

 

Cooldan: Heh, Wiedźmin który tak Cię fabularnie wciągnął, że aż z wrażenia go nie skończyłeś. Swoją drogą to Shadowrun i Banner Saga są grami, które opowiadają historię w sposób zbliżony do visual novels – więcej tam czytania niż grania. Marzy mi się wykorzystanie w narracji mechaniki gry. Były takie rzeczy, ale głównie drobiazgi – jak kwestia pływania w Brothers: Tale of Two Sons (nie znacie? wstydźcie się!), czy motyw w scence kończącej Metal Gear Solid 3, kiedy to gracz musi nacisnąć spust. Przychodzą Ci do głowy jakieś inne tytuły?

 

Prez: Stary, Wiedźmin 3 to moloch, a ja mam dwie prace, Rozgrywkę i przynajmniej jedną reckę w tygodniu. Ja wiem, że to brzmi jakbym marudził, że muszę za darmo grać w giereczki, ale bądźmy szczerzy – kiedy ja mam ograć to wszystko? Spędziłem prawie 50 godzin w Wieśku i na pewno wrócę – celuję w okolice Gwiazdki, kiedy jest totalny luzik. A gry wykorzystujące swoją mechanikę do narracji? Half-Life, GTA IV, The Vanishing of Ethan Carter, Until Dawn – w wielu produkcjach wpływasz na dalszy rozwój wypadków bezpośrednio grając, a nie np. wybierając odpowiednią kwestię dialogową.

 

Cooldan: Nie zrozumiałeś mnie, nie chodzi mi o podejmowanie decyzji wpływających na rozwój fabuły przez naciskanie guziczków, a o to, kiedy to mechanika gry w jakiś sposób poszerza to jak odbierasz historię. W Brothers miałeś dwóch braci, sterowałeś nimi za pomocą oddzielnych grzybków na padzie, jeden z nich nie umiał pływać i przy pokonywaniu wody potrzebował pomocy tego drugiego. Pod koniec gry zostają rozdzieleni w pewnym dramatycznych okolicznościach i kiedy młodszy brat musi pokonać rzekę samemu to w jaki sposób się nim steruje robi Tobie dodatkowego emocjonalnego kopa. Kolejny przykład – Journey – gra, w której właściwie cała historia była opowiadana przez mechanikę (a konkretnie system związany z pojawianiem się w grze innych graczy). Grałeś kiedyś w coś takiego? Czy tylko to Kolodudi ciągle?

 

Prez: Tylko Kolodudi. WSAD, spacja i lewy myszek. Nawet nie celuję przez przyrządy, tylko szczelam z biodra.

 

A Waszym zdaniem co jest ważniejsze – gameplay czy historia? Jakie znacie gry które opowiadają historię przez swoją mechanikę? Najciekawszy naszym zdaniem zostanie nagrodzony we wtorek kodem na DLC do Wiedźmina 3 w wersji na PC. /Cooldan