FIA European Truck Racing Championship

Za kierownicą wirtualnych pojazdów zasiadam już od 28 lat. Przez ten czas udało mi się ścigać w zasadzie wszystkim, od samochodów, przez kosiarki do trawy, a na gokartach zasilanych muchomorami kończąc. Mogę więc śmiało stwierdzić, że trudno mnie już zaskoczyć – a przynajmniej tak mi się wydawało.

Gdy na horyzoncie wydawniczym pojawiła się gra FIA European Truck Racing Championship, zdałem sobie sprawę, że nigdy nie walczyłem na torze za sterami tych ponad pięciotonowych potworów. Do tytułu podszedłem z szaloną ciekawością, choć – przyznaję – z całkowitym brakiem przygotowania. Nie znałem zasad, realiów, systemu czy nawet punktacji. Jedyne co wiedziałem, to że zaraz będę ścigać się pojazdami, które zazwyczaj wożą nasze paczki. Niecierpliwość nakazała mi pominąć wszelkie samouczki, które w grze objawiają się obowiązkowym egzaminem przed przystąpieniem do trybu kariery. Czym prędzej uruchomiłem pierwszy lepszy wyścig.

Gdy pojawiłem się na prostej startowej z ponad dziesięcioma innymi ciężarówkami, natychmiast poczułem, że popełniłem błąd. Przy pojazdach tej szerokości, wszystkie tory wydają się śmiesznie małe i ciasne. Zielone światło nad torem sprawiło, że po raz pierwszy od dłuższego czasu w grze wyścigowej poczułem przerażenie. Kilkanaście ryczących wokoło tirów, które robią wszystko by znaleźć się pierwsze na zbliżającym się zakręcie, robi wrażenie. Tutaj objawił mi się pierwszy duży plus gry – udźwiękowienie. Silniki są nagrane w bardzo naturalny i przestrzenny sposób, dając bardzo potężny i mięsisty wydźwięk, który zdecydowanie podnosi poziom adrenaliny.

Pierwszy zakręt objawił też niespotykaną przeze mnie wcześniej mechanikę gry. W pewnym momencie na dohamowaniu zostałem poproszony przez mojego inżyniera o schłodzenie hamulców. Zanim zdążyłem zapytać – “co?” – jechałem już poza torem zamieniając swoje monstrum na bardzo potężną kosiarkę do trawy. Szybko spokorniałem i wróciłem do szkoły jazdy, która tłumaczy (prawie) wszystkie zasady, które panują w tej serii wyścigowej. Faktycznie, okazało się, że jeden z przycisków jest odpowiedzialny za… wodę, która chłodzi hamulce. Na każdy wyścig otrzymujemy pełen zbiornik, który musimy racjonalnie dystrybuować by starczyło nam go do ostatniego zakrętu. Z samą wodą nie ma też co za bardzo przesadzać. Jeśli przegniemy z chłodzeniem to efekt będzie dokładnie taki sam jak przy przegrzaniu. Cały zabieg skutkuje tym, że każdy zakręt kończymy w chmurze dymu, który leci ze świeżo chłodzonych hamulców.

Przy samych zakrętach chciałbym się jeszcze na chwilę zatrzymać, bo rzadko się spotyka by były aż tak kluczowe w grze wyścigowej. Każdy z nich sprowadza się do rozegrania kilku różnych batalii. Pierwsza jest oczywista – walka z innymi kierowcami. W tym momencie zakładam, że niejedna osoba wzruszy ramionami i stwierdzi, że przecież to oczywiste. Nie do końca. W FIA ETRC będziecie wyprzedzać głównie, o ile nie jedynie, na zakrętach. Wiąże się to z bardzo nietypową zasadą… ograniczenia prędkości. Tak, dobrze czytacie – oficjalną zasadą tej serii wysokości jest zakaz pokonywania pewnej prędkości. Jeśli przyjrzymy się temu jak zbudowane są ciężarówki, można to zrozumieć. Jaka jest więc ta magiczna prędkość? 250kmh? 200kmh? Niestety nie. 160 – słownie: sto sześćdziesiąt kilometrów na godzinę. Inaczej mówiąc, gdy jeździcie po rodzimych autostradach to niemalże osiągacie maksymalną prędkość dozwoloną w tej serii. Tym samym wyprzedzanie na prostych staje się niemalże niemożliwe, chyba że wasz przeciwnik wraca właśnie z koszenia trawnika, a wy mieliście lepiej pokonany łuk zakrętu.

Tutaj objawia się pierwsza bolączka gry. Wyścigi potrafią być bardzo nużące, szczególnie na niższych poziomach trudności, gdzie bez problemu odstawimy całą stawkę i nie mamy za bardzo co robić przez cały wyścig, poza chłodzeniem hamulców na zakrętach. Co prawda całkiem dobrze tu czuć, że prowadzimy gigantyczny pojazd, ale przy 160 KMH, nawet przy pojeździe tych gabarytów, nie ma za bardzo co mówić o uczuciu pędu. Wspominałem jednak o kilku bataliach. Kolejną z nich jest oczywiście walka z samą ciężarówką. Ciężki przód i lekki tył sprawiają, że bardzo łatwo o uślizg. Gdy tylko się wprawicie i dostosujecie do praw fizyki, driftowanie takim kolosem może przynieść wiele frajdy. Chyba, że natraficie na ostatniego przeciwnika. Słupek.

Nigdy nie sądziłem, że tak prosty element toru będzie w stanie mnie tak zirytować. Słupki są tu rozmieszczone na krawędziach zakrętów w jego kluczowych miejscach. Przetrącenie zbyt wielu słupków oznaczać będzie dla nas karę czasową lub przejazd przez boks. Przy dość powolnym tempie wyścigowym oznacza to praktycznie automatyczną przegraną. Trzeba więc uważać. To o tyle denerwujące w samej grze, że mając do dyspozycji takie maszyny, aż się prosi o testowanie ich możliwości, driftowanie i ciśnięcie silników do granic możliwości. Niestety to nie koniec. W wersji którą testowałem, gra posiadała poważny błąd. Nasi przeciwnicy nie otrzymywali kar. Dawno nie czułem się tak zniechęcony, gdy po walce zderzak w zderzak na kilku zakrętach, razem z moim rywalem skosiliśmy na zmianę większość dostępnych słupków, tylko po to, abym ja otrzymał karę, a on wygrał wyścig.

Biorąc wszystkie te elementy pod uwagę, muszę przyznać, że jest to jedna z najdziwniejszych gier wyścigowych w jakie w życiu grałem. Nasze ciężarówki nie są demonami prędkości, nie przyspieszają w kilka sekund do setki, a w dodatku mają ogranicznik prędkości. Czy da się w to zatem w ogóle grać? Odpowiem wymijająco – to zależy. Jeśli jedyne co cenicie w wyścigach to prędkość, to już z góry mówię, że nie jest to gra dla was. Jeśli jednak gdzieś wyżej na waszej liście znajduje się ciekawość świata i sama technika jazdy, to już możecie czuć się zaintrygowani. Musicie jednak być przygotowani na to, że ETC nie jest wysoko budżetową produkcją i nie ma tu co liczyć na fajerwerki. Grę ratuje licencja FIA, która daje nam wszystkie licencje na ciężarówki i… prawie wszystkie licencje na tory. Prawie, bo ku mojemu zdziwieniu na potrzeby gry nie uzyskano pozwolenia na wykorzystanie Hungaroring. Pozostałe na szczęście już są prawdziwe m.in.: Misano, Nurburgring, Slovakia Ring, Zolder czy Le Mans. Same tory są wykonane dość nierówno. Słynne LeMans wieczorową porą – szczególnie przykryte deszczem – wygląda zaskakująco dobrze. Ale w grze są też takie miejsca jak Zolder, które wygląda dość nijako.

FIA European Truck Racing Championship może zachęcić dość nietypową strukturą samych wyścigów. Każdy weekend składa się aż z 4 sesji kwalifikacyjnych i czterech wyścigów. Wyścig 2 i 4 mają też odwróconą kolejność startową, więc zawsze coś się dzieje. Sam model jazdy jest bardzo poprawny. Zdecydowanie czuć, że pędzimy po torze kilkutonowym bydlakiem, któremu na każdym zakręcie ucieka tył. Jeśli na trasie pada deszcz, to jest z czym walczyć. Najtrudniej chyba przyzwyczaić się do pozycji kamery. Jeśli lubicie immersję i korzystacie z widoku z wewnątrz pojazdów – jest to jedno z najdziwniejszych doświadczeń w grach wideo. Przez całe życie byliśmy przyzwyczajani do pojazdów, których pozycja za kierownicą może być porównywana z siedzeniem w wannie. Tutaj za to siedzimy na dachu wieżowca, w dodatku na bardzo wysokim krześle. Nasza ciężarówka nie ma też lusterka wstecznego, więc musimy korzystać z kamery, której wyświetlacz jest zamontowany na desce rozdzielczej. Jeśli jednak na zakręcie znajdzie się kilkoro przeciwników to i tak nam nic nie pomoże. Przebijanie się przez kilka pędzących budynków jest czymś niezapomnianym.

Gra oferuje pełen tryb kariery, gdzie w miarę naszych poprawiających się osiągów będziemy otrzymywać coraz bardziej lukratywne propozycje od topowych zespołów. Możemy rozegrać pełen sezon, który jest odwzorowany na bazie tego z prawdziwej serii wyścigowej. Oczywiście jest też tryb pojedynczego wyścigu, możliwość rozgrywek multiplayer, niestety w tych drugich ciężko znaleźć chętnych do grania. Musimy więc nastawić się raczej na grę solo. Dla kogo więc jest skierowane FIA European Truck Racing Championship? Przede wszystkim dla fanów samej serii, którzy w końcu mają grę dla siebie. Reszta wirtualnych kierowców powinna kierować się głównie ciekawością, bo to bardzo nietypowa seria wyścigowa i jeszcze bardziej nietypowa gra.

Autor: Paweł Płocharski

Platforma: PC, PS4, Xbox One.

FIA European Truck Racing Championship / Deweloper: N-RACING / Wydawca: BigBen Interactive / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od CDP.PL.