Zone of the Enders: The 2nd Runner Mars

Aż wstyd się przyznać, ale taki ze mnie fan Hideo Kojimy, że nigdy nie grałem w żadną z dwóch części Zone of the Enders. Na upartego można powiedzieć, że pojawiły się trzy odsłony ale nie liczę tej wydanej w 2002 roku na konsolki Game Boy Advance. Miała ona podtytuł The Fist of Mars i nie była grą akcji, a turowym RPG. Historia w niej opowiedziana również nie miała wiele wspólnego z grami wydanymi na PS2, poza tym, że działa się w kosmosie i w walkach brały udział wielkie roboty bojowe. Nie o niej jest jednak ten tekst. Dzisiaj opowiem Wam o swoim pierwszym kontakcie z Zone of the Enders: The 2nd Runner Mars.

Można powiedzieć, że to już drugi remaster gry wydanej po raz pierwszy w 2003 roku na PlayStation 2. Pierwszym było Zone of the Enders: HD Collection. Zawierało obie części gry i pojawiło się na Xbox 360 oraz PlayStation 3. W planach była również wersja na PlayStation Vita, ale została ona anulowana. No dobra, ale o czym w końcu jest sequel? Akcja dzieje się w drugiej połowie XXII wieku, kiedy ludzie pracują nad ekspansją Czerwonej Planety. Nasz bohater to Dingo Egret, górnik pracujący na jednym z księżyców Jowisza – Kallisto. Gra zaczyna się spokojnie – eksplorujemy w swojej maszynie zimową okolicę. Po kilku chwilach w nasze ręce dostaje się Jehuty – mech, który możliwościami przebija zdecydowaną większość maszyn w galaktyce. Szybko okazuje się, że organizacja BAHRAM poszukiwała tego robota i zaczyna się jatka (BAHRAM to ci źli, którzy chcą zaburzyć spokój na świecie). Nie będę tu streszczać pierwszej godziny gry, więc napiszę tylko, że nasz bohater ginie. Z pomocą przychodzi mu agentka Ken Marinaris, która przez trzy miesiące walczy o życie protagonisty. Dingo Egret dzięki jej staraniom żyje, podpięty do aparatury na pokładzie Jehuty, i wkrótce dostaje zadanie – pokonanie swojego byłego pracodawcy.

Mimo, że nie grałem w pierwszą część, to zrobiłem odpowiedni research, żeby porównać obie gry. Rozgrywka w stosunku do oryginału nie przeszła większych zmian. Jedną z dwóch rzeczy, które rzucają się w oczy, jest dodatkowa opcja sterowania „Pro Mode”, poprawiająca rozwiązania pierwowzoru. Druga rzecz to poziom trudności Very Easy. Easy oraz Normal jednak są bardzo proste, więc przyznam, że ten tryb może mieć sens tylko podczas gry na goglach wirtualnej rzeczywistości, którego nie testowałem (z braku odpowiedniego sprzętu). Zone of the Enders to dalej liniowe starcia z coraz większą ilością przeciwników, obserwowane z perspektywy trzeciej osoby. Walka jest widowiskowa, a możliwości dodawane przez kolejne umiejętności to masa frajdy. Szkoda tylko, że w pewnym momencie zaczęło mocno wiać nudą, gdy kolejny raz wszyscy przeciwnicy padali od 2-3 standardowych ciosów. Zone of the Enders: The 2nd Runner Mars sprawdza się w małych ilościach, gdy mamy pół godzinki i chcemy je spędzić na poniewieraniu wrogów przy użyciu na przykład mieczea energetycznego. Na szczęście ciekawsze są starcia z bossami. Tutaj prawie za każdym razem przed walką trzeba posłuchać, co ma do powiedzenia nasz komputer pokładowy. Dowiemy się o słabych punktach przeciwnika lub w których momentach go atakować, by zadać obrażenia. Jehuty, za sterami którego zasiadamy, może awansować na kolejne poziomy. Nie możemy co prawda dodawać sobie jakichkolwiek punktów atrybutów, ale zadajemy więcej obrażeń przeciwnikom. Nasz mech na pewno odniesie w boju obrażenia – wtedy przydaje się zalegający tu i ówdzie Metatron. I to w zasadzie wszystko, jeśli chodzi o mechanikę oraz walkę w Zone of the Enders.

Oprawa audiowizualna zremasterowanej gry stoi na naprawdę przyzwoitym poziomie. Widowiskowe walki, gama kolorów, poprawione animacje i wygląd przeciwników cieszą oko, jedynie do jakości przerywników mam trochę zastrzeżeń. Nie ma się wrażenia, żeby były podbite do HD, a to wielka szkoda, bo przerywniki fabularne zrobione są w formie anime. Kreska tych animacji jest naprawdę wspaniała i całość ogląda się jak najlepsze produkcje z tego gatunku. Wszystko idealnie współgra tu z warstwą dźwiękową. Grałem na słuchawkach i otaczające mnie odgłosy walki oraz trzaskającego metalu robiły świetną robotę. I to w zasadzie wszystko na temat Zone of the Enders: The 2nd Runner Mars. Remaster został wykonany solidnie, nie mogę przyczepić się do niczego poza wstawkami filmowymi. Wszystkim, którzy nie mieli do tej pory styczność z tym tytułem, polecam sprawić go sobie w jakiejś promocji. 119 złotych za odświeżoną wersję gry, którą można ograć w jeden dłuższy wieczór, to trochę za dużo. Może byłoby to do przełknięcia, gdyby i rodzajów przeciwników było więcej. A tak zostaje nam pojawiająca się w pewnym momencie nuda lub krótkie sesje z grą. Entuzjastów japońskiego dubbingu ostrzegam lojalnie, że u nas gra pojawiła się jedynie w wersji angielskojęzycznej.

Autor: Krzysiek „Hader” Tałajczyk

Platforma : PC / PS4

Zone of the Enders: The 2nd Runner Mars / Producent: Konami / Wydawca: Konami / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od wydawnictwa Techland.