ZHEROS

Wydane w zeszłym roku na Xone i PC, chodzone mordobicie ZHEROS, trafiło właśnie na PS4. Przy okazji na wszystkich platformach ukazało się rozszerzenie o nazwie The Forgotten Land.

Dobry beat ’em up jest zawsze mile widziany, szczególnie, kiedy zastępuje oklepane widoki brudnych ulic miasta i przenosi nas w klimaty science-fiction. Jeśli dorzucimy do tego całkiem rozbudowaną listę combosów i obowiązkową kooperację, zapowiada się świetna sesja kanapowa. Nie od dzisiaj wiadomo, że nawet przeciętna gra nabiera rumieńców w kooperacji. Jednak ekipie Rimlight Studios, twórcom gry ZHEROS oraz dodatku The Forgotten Land, jakimś cudem udało się stworzyć tytuł, którego nawet kooperacja nie ratuje… Ale od początku. O co w tym wszystkim chodzi tak jakby? W sumie to o bicie po mordach. Fabuły tu jest tyle, co kot napłakał, ale to dla mnie żaden problem, bo fabuła nie jest w takiej produkcji potrzebna. W skrócie: Doktor Vendetta jest bardzo złym złoczyńcą, który, jak to na złego złoczyńcę przystało, chce zostać najpotężniejszą osobą we wrzechświecie. Na drodze do sukcesu stają mu bohaterowie załogi ZHEROS, czyli Mike i Dorian (a także Thione, nowa grywalna postać z DLC).

Takie wprowadzenie w zupełności styka, żeby chwycić za pada, wybrać postać i ruszyć obijać ryje kosmitom. Uwaga jednak – nie ma tu opcji drop-in, drop out. Albo gracie całość w pojedynkę, albo w kooperacji. W połowie kampanii drugi gracz nie może już dołączyć, więc trzeba z nim zaczynać przygodę od zera. Przy okazji – kooperacja dostępna jest tylko lokalnie. Ale wracając do przeciwników… Każdego poznajemy w mini-wprowadzeniach, które w założeniu miały być chyba zabawne, ale w praktyce są tylko zawracaniem dupy. Przeciwnicy różnią się od siebie nie tylko wyglądem, ale również zdolnościami, dlatego czasem stosować musimy na nich inne strategie – w rzeczywistości jednak najczęściej maszujemy klawisze, robiąć uniki i blokując nadlatujące pociski przy pomocy energetycznej tarczy. Jeżeli można coś dobrego powiedzieć o ZHEROS, to z pewnością to, że posiada rozbudowany i ciekawy system walki, z combosami, unikami i walką dystansową.

Mamy tu również rozwój postaci, który pozwala wzmacniać atak, obronę i broń dystansową. Co ciekawe, wszystkie kombosy dostępne w grze możemy wykonywać od samego początku. Odpowiednio wprowadzona kombinacja owocuje efektownym atakiem, a udane łączenie ciosów jest tu kluczem do sukcesu. I muszę przyznać, że byłaby to naprawdę przyjemna bijatyka, gdyby nie fakt, że wszystko poza systemem walki leży i kwiczy. Od czego tu zacząć? Może od optymalizacji? Ta gra dropi tak bardzo, że przy większej ilości wrogów lub używaniu pojazdów, momentami odechciewa się grania. Problem ten dotyczy głównie wersji na Xone, ponieważ wersja PS4 otrzymała solidną łatkę, która znacznie poprawiła framerate – warto tu jednak wspomnieć, że w momencie premiery wersja na konsolę Playstation chodziła jeszcze gorzej niż wersja Xone.

Kulejąca optymalizacja dziwi tym bardziej, że ZHEROS powstało na silniku Unity, a oprawa graficzna tytułu jest co najwyżej przeciętna. Plansze, po których się poruszamy, nie zachwycają, design grywalnych postaci oraz przeciwników jest byle jaki, a efekty specjalne dosłownie uniemożliwiają granie! Wybuchy i błyski oraz wyskakujące z pokonanych kosmitów różnokolorowe punkciki powodują, że właściwie nie widać, co dzieje się na ekranie. Wszystkie te jaskrawe efekty specjalne połączone z monotonną i nieciekawą muzyką powodują, że po rozegraniu dwóch plansz zaczyna boleć głowa.

Gra jest dość krótka i bardzo monotonna, przez co szybko się nudzi. Wszyscy bohaterowie mają te same kombinacje ciosów, więc różnice podczas grania widoczne są jedynie w animacjach. Jeśli nauczycie się grać jedną postacią, nauczycie się grać też pozostałymi. DLC to trzecia grywalna postać oraz trzeci epizod, zawierający nowych przeciwników i osiem misji w tajemniczej krainie inspirowanej azjatyckimi klimatami. Szkoda, że trzeba za niego osobno zapłacić, bo niczego szczególnego nie oferuje. W dodatku w wersji na Xone na mapki z The Forgotten Land nałożono wzmocniony efekt rozmycia dalszego planu i widocznych na nim przedmiotów. Jeśli jeden z graczy oddali się za bardzo to jego postaci prawie nie widać. Ja rozumiem, że to miało pomóc poprawić płynność rozgrywki, ale co z tego, skoro grać się nie da? Jest też kwestia polskiej wersji językowej, robionej ewidentnie przez translator. Napisów nikt nawet nie zweryfikował, więc to, co czytamy na ekranie, to jeden wielki bełkot. Bardzo nie polecam.

Autor: Prez

Platforma: PC, PS4, Xone

ZHEROS / Deweloper: Rimlight Studios / Wydawca: Rimlight Studios / Strona Oficjalna.

Grę oraz DLC otrzymaliśmy do recenzji od Plan of Attack.

  • Toperz

    Dziwi słaba optymalizacja bo unity? Mnie by zdziwił widok unity na konsoli działający bez zająknięcia.

    • Prez

      Moje pecetowe myślenie się włączyło.

  • serber

    Gra zupelnie mnie nie interesuje…przeczytalem tylko dlatego zeby Grzegorzowi nie bylo smutno 😉

  • Andrzej Długosz

    Recenzja jeszcze pachnie papierem z monitora, przeczytana, czuje się jak hipster, ogólnie polecam. Trochę mi się Little Fighter przypomniał, ale tam coop na jednej klawiaturce był miodny…