Wario Land: The Shake Dimension

„Jak zwykle w Rozgrywce, to nie nowość, recenzujemy grę, która ma przynajmniej dziesięć lat”. Tymi słowami rozpocząłem recenzję The Legend of Zelda: Twilight Princess HD w ostatnim odcinku naszego podcastu. Tradycję należy kultywować, dlatego w tym wpisie postaram się was zachęcić do ogrania kolejnego, starszego, „raptem” ośmioletniego tytułu, który obecnie można dostać na WiiU. A zatem: czy warto zainwestować w Wario Land: The Shake Dimension?

Nim jednak odpowiem na pytanie zawarte w nagłówku, chciałbym przedstawić wam argumenty świadczące na korzyść tej uroczej, ale i dość krótkiej dwuwymiarowej platformówki.

Piękna oprawa

wario1

Wario Land: The Shake Dimension jest po prostu śliczne. Gra wyszła w 2008 roku na Wii, a można ją odpalić na Wii U za sprawą wstecznej kompatybilności (zarówno w wersji pudełkowej, jak i cyfrowej w eShopie). Nie jest więc w HD, a mimo tego faktu i samych lat na karku, dzieło studia Good-Feel nadal wygląda rewelacyjnie. To absolutny top jeżeli chodzi o platformery 2D. Dlaczego? Mamy tu do czynienia z tak rzadko obecnie występującą ręcznie rysowaną grafiką na najwyższym możliwym poziomie. The Shake Dimension rozpoczyna się wstawką anime i naprawdę ciężko wyłapać różnice między nią, a właściwą rozgrywką. Same tła zostały namalowane z artyzmem, którego 99% produkcji na płaszczyźnie 2D może zwyczajnie pozazdrościć. Składają się na nie często więcej niż jeden plan oraz ruchome elementy (choćby pływające w oddali statki), które wypełniają ten magiczny, często pastelowy i zawsze kreskówkowy świat.

Niejednokrotnie złapiecie się na wrażeniu obcowania z prawdziwym animowanym filmem. Sprzyja temu ostra jak żyleta animacja i ogrom znakomicie zaprojektowanych ruchów dla postaci Wario, jak i jego przeciwników. Wario Land: The Shake Dimension wypełnia żyjący animowany świat. Szkoda, że od czasu powstania tej produkcji mogę wymienić tylko dwa podobne tytuły dorównujące mu oprawą (łatwo się domyślić, że chodzi o najnowsze części Raymana). Warto przy tym dodać, że The Shake Dimension oferuje poziomy dosłownie z różnej bajki. Od takich inspirowanych dzikim zachodem, po pustynię, dżunglę, ośnieżone góry, jaskinię, cyrkowe miasteczko i rejony pod wodą. Żałować można tylko tego, że całość nie jest w HD (miejscami widać ząbki) i że grę zaprezentowano w formacie 4:3. Zamiast czarnych pasów po bokach mamy za to listy zebranych skarbów i zaliczonych dodatkowych zadań.

Wpadająca w ucho muzyka

Wario2

Wario Land: The Shake Dimension wypełniają radosne dźwięki przywodzące na myśl smooth jazz, ale też… progresywnego rocka. Dźwięki pianina, saksofonu, a nawet fletu pozwalają graczowi przez cały czas pozostać w niewzruszonym, relaksującym stanie. Świetna muzyka dla takiej gry.

Znakomita mechanika

wario3

Elementami, które najczęściej kuleją w platformówkach 2D są sterowanie i jego responsywność, egzekucja skoków oraz detekcja kolizji. Tutaj wszystkie z nich wykonano perfekcyjnie. Sterowanie jest niemal idealne i we wzorcowy sposób wykorzystuje skromne możliwości Wii Remote’a. Tak, w The Shake Dimension sterujemy „Wii lotem” skierowanym poziomo, mamy więc dość ograniczoną paletę przycisków. Mimo to wszystko jest tu na swoim miejscu i już po chwili spędzonej z grą możliwości postaci będą wam znane i wykonywane bez większych problemów. Nazwa omawianej produkcji wskazuje na wykorzystanie czujników ruchu kontrolera. I faktycznie, Wario może złapać worek z pieniędzmi (albo przeciwnika) i nim potrząsnąć, co robimy dosłownie trzęsąc Wii Remote’em. Widać, że zrobiono to trochę na siłę, ale koncepcja ta nie przeszkadza w żaden sposób, nie utrudnia też zabawy, podobnie jak sterowanie różnymi pojazdami, gdzie również wykorzystujemy właściwości tego nietypowego pada. Trzeba też podkreślić, że nasza postać zachowuje się dokładnie w sposób jakiego byśmy od niej oczekiwali, a ewentualne skuchy są wyłącznie naszą winą. Nie można się więc w tej materii do niczego przyczepić.

Rozgrywka

wario4

Rozgrywka w produkcji Good-Feel dzieli się na trzy podstawowe założenia. Pierwszym jest dojście do krańca planszy i odnalezienie uwięzionego tam stworka. Do tego momentu przechodzimy poziom na normalnych, platformówkowych zasadach. Można to robić wolno, poznając każdy zakamarek i dostając się do trudno dostępnych miejsc w celu zdobycia ukrytych skarbów i większej liczby monet. Przeciwników eliminujemy poprzez cios barkiem (standard), lub grzmotnięcie ręką o podłoże, wywrócenie wroga, złapanie go, a następnie rzucenie nim o ścianę. Po uwolnieniu poszukiwanego stwora musimy z kolei powrócić na początek poziomu, a ogranicza nas w tym upływający czas. W celu jak najszybszego ukończenia takich fragmentów twórcy dali Wario możliwości wejścia do specjalnego mechanizmu, który pozwala mu biec zdecydowanie szybciej. W teorii cały level można ukończyć na takim „speedzie”, co mocno dodaje wrażeń. Trzecim rodzajem etapów są potyczki z bossami. Każda jest inna i trzeba przyznać, że wszystkie wykonano pomysłowo. Trochę jednak razi nagły wzrost poziomu trudności podczas walki z ostatnim szefem. Gra ma też okazjonalne urozmaicenia w postaci etapów podwodnych, w których sterujemy małą „wario-łodzią podwodną”.

Wyzwania

wario6

Wario Land: The Shake Dimension oferuje szereg wyzwań dla każdego etapu. Mamy wśród nich schematy pokroju ukończenia planszy w krótkim czasie, przejścia bez uszczerbku na zdrowiu, czy zdobycia określonej ilości pieniędzy. Pojawiają się jednak i bardziej specyficzne zadania, takie jak pokonanie kilku przeciwników naraz w konkretny sposób lub wykonania jakiejś ekwilibrystycznej „akrobacji”. Misje te zachęcają do przechodzenia etapów ponownie i dla wielu będą zachętą do nieodstawienia tytułu na półkę po jego skończeniu. Podobnie ma się rzecz z dodatkowymi poziomami, które możemy odblokować znajdując ukryte mapy. Te robią się lepiej widoczne dopiero po ukończeniu wątku fabularnego.

Wario Land: The Shake Dimension to znakomity tytuł, który powinien sprawdzić każdy fan platformówek. Nie jest to kolejne Mario, bo mechanika jest tu znacząco inna (brak chociażby charakterystycznego dla Mariana ślizgu po oddaniu skok). Jest to również bardziej rozrywkowa produkcja, która stroni od wysokiego poziomu trudności (nie wliczając ostatniej potyczki). Śliczna, fajna, szybka, pomysłowa i z wyzwaniami dla bardziej wymagających. Czego chcieć więcej? Może dłuższego czasu zabawy – ukończenie „kampanii” zajmuje jakieś 4-5 godzin.

Autor: Kazz

Platforma: Wii, Wii U

Wario Land: The Shake Dimension / Deweloper: Good-Feel / Wydawca: Nintendo / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od dystrybutora produktów marki Nintendo na rynek polski, firmy ConQuest Entertainment a.s.

  • b_one

    No i podoba mi sie dystrybutor.

  • sajet1

    WiiLot jest obligatoryjny, czy można zastąpić go klasycznym padem ?

    • Kazz

      co to znaczy klasycznym? Tym od wii, którego trzeba połaczyc z wii lotem zeby dzialalo? Nie mozna – w tej grze trzeba trzasc wii lotem

      • sajet1

        Thx za info.U kumpla chwilę bawiłem się na WiiU, ale do Bayonetty2 dostałem w łapy zwykłego pada. Byłem ciekaw czy da się ominąć trzęsienie(opcjonalne), kiedy człowiek po pracy ma ochotę poleżeć jak kłoda.

        • Kazz

          nie, chyba zadna gra z wii nie obsluguje wii u kontrolerow