Valhalla Hills

Prez: Czasami człowiek musi odpocząć od mordowania i coś zbudować. Valhalla Hills reklamuje się na okładce hasłem „Gra twórców The Settlers 2„. Z tyłu pudełko zachęca z kolei słowami: Buduj osady, walcz o honor, zdobądź górę i wkrocz do Valhalli. Pomyślałem sobie, że taka odmiana i wolniejsze tempo będą w sam raz na poniedziałkowe popołudnie. I rzeczywiście, jest to klon tego strategiczno-ekonomicznego klasyka, tylko że noszący na głowie rogaty hełm wikinga.

Cooldan: Konkretniej to nawet jako Leto – syna Odyna, który zamiast cieszyć się z pijatyk i bijatyk wolał budować domki. Odyn uznał, że taki zniewieściały koleżka nie nadaje się do Valhalii, więc wygnał go do Midgaru. Leto szybko odnalazł ekipę wikingów, którym również odmówiono wstępu do Valhalli i postanowił za ich pomocą pokazać swojemu ojcu, że jest przekozakiem, a jego wesoła kompania zasłuży swoimi czynami na niebiańską imprezę. Taki jest zresztą główny cel gry – nie mamy tu żadnej fabuły, historii, czy następujących po sobie w sposób logiczny misji. Każdy etap zaczyna się tak samo, to znaczy z garstką surowców i dziesięcioma poddanymi magicznie pojawiamy się w dole mapy i kończy tak samo gdy po dotarciu na szczyty mapy – otwieramy portal. Teoretycznie naszym celem jest zwiększanie wskaźnika honoru każdego wikinga z osobna, tak aby mógł wstąpić do Valhalli. W praktyce nie ma to żadnego znaczenia i jedyne co robimy to przechodzimy mapę za mapą za każdym razem zaczynając tak samo.

Prez: Otóż to. Opis fabularny sugeruje fajne klimaty, ale potem człowiek zaczyna grać i okazuje się, że Valhalla Hills to jedna, wielka nuda. Serio. Cała ta nordycka otoczka niczemu nie służy i na dobrą sprawę w samej grze jest jej niewiele. Co z tego, że moi poddani nazywają się Helga, Svenja i Eldgrim, skoro nic mnie nie obchodzą? Owszem, to jest klon The Settlers 2 i dokładnie takiej gry należy się spodziewać, ale problem w tym, że S2 to już antyk i taki gameplay to trochę za mało. Ileż można czekać, aż zbuduje się domek lub wyprodukuje wędkę?

Cooldan: Nawet The Settlers 2 miało jakąś kampanię, która łączyła misje w całość i zmieniała trochę warunki w każdej z nich. Największy problem z Valhalla Hills jest taki, że każda misja polega na dokładnie tym samym. W pierwszej misji naszym startowym budynkiem będzie chatka wytwórcy narzędzi. Tak samo w piątej. I w trzydziestej piątej. Jasne, każda kolejna mapa jest coraz większa, pojawiają się nowe zagrożenia, czy też dostęp do coraz większej ilości budynków, ale sama w sobie rozgrywka w ogóle się nie zmienia. Mniej więcej od 4 lub 5 misji grałem non stop z włączoną największą kompresją czasu bo i tak dokładnie wiedziałem, co robić. Naturalnie jak widzimy, że na mapie jest więcej przeciwników, to wcześniej zrekrutujemy żołnierzy, ale to są drobiazgi. Co do przeciwników – nie walczymy z żadną wroga frakcją, klanem, narodem. Na mapie znajdują się dzikie zwierzęta jak wilki, czy niedźwiedzie, a wyżej w górach krwiożercze lodowe istoty, ale tak naprawdę stanowią one jedynie formę przeszkadzajki. Z nikim nie prowadzimy walki o surowce. Po prostu, przy zdobywaniu dalszej części wyspy, należy wysłać przodem odział silnorękich. Na późniejszych mapach zdarza się, że przeciwnicy sami nas atakują, ale nie stwarzają zbyt dużego zagrożenia. Największym wrogiem gracza jest nuda i powtarzalność.

Valhalla Hills_Flat Mountain 2

Prez: I znowu w punkt – powtarzalność do pięta achillesowa tej gry. O ile luźne budowanie może się podobać, o tyle wieczne wykonywanie tych samych czynności i oglądanie wszystkiego na potrójnym przyspieszeniu już nie. Brakuje tu wyzwania, dodatkowych zadań, etc. I ta muzyka… tego się nie da słuchać. Musiałem wyłączyć soundtrack bo mnie usypiał. Tylko że po jego wyciszeniu nie pozostało wiele dźwięków w Valhalla Hills. W przeciwieństwie do prostej, kolorowej grafiki – kolorków jest tu do porzygu. Nie mówię, że jest brzydko, ale design zupełnie mi nie podchodzi. Co nie oznacza, że nie może się podobać. Na pewno znajdzie się wielu zwolenników takiej otoczki graficznej.

Cooldan: Akurat mi muzyka nie przeszkadzała, a grafika kojarzy się idealnie z tego typu grami. Kolorowe ludziki, chodzące po kolorowym świecie, budujące swoje kolorowe domki. Kwestia gustu. Wiem, że tytuł mocno Ciebie zniechęcił, ale sam mam w stosunku do niego dość pozytywne odczucia. I domyślam się, skąd ta różnica – nie zdarzyło mi się ani razu zagrać w Valhalla Hills dłużej niż dwie mapki pod rząd. Jedna mapa dziennie. Jakieś 30-40 minut relaksującego budowania domków i polowania na dziki. Kiedy jednak tylko pojawiał się wielki napis „VICTORY” natychmiast klikałem „zapisz i wyjdź” zamiast znowu robić dokładnie to samo na kolejnej mapie. Przez co następnego dnia siadałem przy komputerze i z przyjemnością odpalałem Valhalla Hills, żeby skończyć kolejną mapkę. Strzelam, że Ty urządziłeś sobie kilka dłuższych posiedzeń przy grze, przez co powtarzalność mogła mocno zajść za skórę.

Valhalla Hills_Desert_Night

Prez: Tak, grałem zawsze po kilka map pod rząd. Ale chwila, przecież dopiero co pisałeś o powtarzalności rozgrywki, a teraz twierdzisz, że masz pozytywne odczucia co do gry. To jak w końcu jest z Valhalla Hills? Ja jestem absolutnie na nie, wolę strategie taktyczne w stylu Homeworld: Deserts of Kharak. Ale zdaję sobie sprawę, że ludziom się ta gra może podobać. Komu w takim razie polecasz ten tytuł?

Cooldan: Każdy, kto lubi gry typu Settlers czy Cultures, będzie się dobrze bawił z Valhalla Hills. Tylko, że przez chwilę. Powtarzalność szybko zacznie go męczyć a zbyt długie sesje mogą mocno zniechęcić. Z drugiej strony gra idealnie sprawdza się na krótkie, niezobowiązujące partyjki. Patrzenie na biegające w te i we wte ludziki (naturalnie przy największej kompresji czasu) jest zaskakująco relaksujące. Jeśli lubicie tego typu gry i uda wam się ją dorwać za ok. 50 złotych, to raczej nie będziecie tego żałować. Do gry planowane również są DLC (pierwsze – „Sands of the Damned” jest już dostępne), które mają rozbudować rozgrywkę i dodać nowe wyzwania. Co istotne, w wydanej przez Techland pudełkowej edycji znajdziemy kod na season pass (czyli oba planowane DLC).

Autorzy: Cooldan i Prez

Platforma: PC

Valhalla Hills / Deweloper: Funatics Software / Dystrybutor: Techland / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy od wydawcy Daedalic Entertainment oraz od Techland – wydawcy polskiej wersji pudełkowej.

  • Luc Fox

    Homeworld: Deserts of Kharak strategią taktyczną? Ciekawe, skoro sami Twórcy twierdzą że to RTS 😉
    A Valhallę wyrwie się w bundlu za dolca. Do tego czasu można grać w settlers 2 gold z gog.

    • Prez

      Taktyczna nie oznacza turowa. Strategie taktyczne to m.in. COH i Men of War.

      • Luc Fox

        Ani słowem nie wspomniałem o turach. Polecam czytać ze zrozumieniem.
        COH to RTS, czyli gospodarowanie budynkami, surowcami itd. Tak jak w nowym Homeworld.
        Owszem Men of War to RTT, czyli Real Time Tactics, gatunek ten skupia się bardziej na „operowaniu jednostkami”.
        Różnice w gatunkach polegają na zarządzaniu zasobów i baza.

        • Prez

          Ale Ty męczysz konia.

          • Luc Fox

            Koń Grzegorz. Nawet pasuje.

  • Kazz

    „Powtarzalność zaczyna męczyć”. Typowa cecha infyków

    • Razer

      No tak, bo w AAA powtarzalność relaksuje i odpręża 😉