The Witness

Niezależna gra komputerowa (ang. independent video game, potocznie gra indie, indyk) – gra komputerowa, która została stworzona przez mały zespół lub jedną osobę bez finansowego wsparcia wydawcy gier. Gry niezależne często charakteryzują się innowacyjną rozgrywką(…)”. Taka to formułka widnieje w wikipedii. Ale właściwie to nie potrzebujemy wikipedii, przecież każdy z nas czuje czym jest typowy „indyk” – małą grą, zrobioną tanim kosztem, sprzedawaną cyfrowo za niewielką kwotę.

The Witness idealnie wpisuje się w encyklopedyczną formułkę indyka. Grę zrobiło kilka osób (maksymalnie pracowało przy niej 15 ludzi), a niezależność Jonathana Blowa jest tak duża, że nie dość, że zainwestował w grę ogromną część swoich pieniędzy (wszystko co zarobił na Braidzie), to dodatkowo obraził się na Microsoft za to, jak potraktowali go, kiedy pytał się o następce Xboxa 360. Z drugiej strony, czy gra której budżet zamknął się w 6 milionach dolarów, a kosztuje około 150 złotych, jest dla nas dalej indykiem? Widziałem już kilka takich dyskusji i po spędzeniu kilkunastu godzin na niesamowicie urokliwej wyspie, na której dzieje się akcja gry, wiem, że kompletnie mnie to nie obchodzi. Tak samo jak dyskusja o tym, że The Witness równie dobrze mógłby pojawić się na telefony czy tablety – bo mógłby, ale co z tego? I jeśli tylko lubicie myśleć, to 10 minut po odpaleniu „Świadka” to wszystko również nie będzie miało dla was znaczenia.

The Witness_20160130005939

Ładnie tu, prawda?

Gameplay ogranicza się do dwóch czynności – eksploracji wyspy, na której się znaleźliśmy i rozwiązywania zagadek, które na drodze do tej eksploracji stoją. Teoretycznie rzecz biorąc wszystkie zadania polegają na tym samym – narysowaniu linii łączącej dwa punkty na specjalnym panelu. Cała sztuczka polega na tym, że zasady „malowania” zmieniają się przy każdej serii zagadek. Czasem musimy odpowiedzi szukać w otoczeniu. Czasem odnieść się do wcześniej rozwiązanych zagadek. Czasem to co już wiemy obrócić o 180 stopni. Najciekawsze jest jednak to, że gra nic nam nie mówi. Nie ma żadnego tutoriala, napisów wprowadzających nas zagadka po zagadce w mechaniki, które gra oferuje. Nic. A z drugiej strony gameplay prowadzi nas ku rozwiązaniom, które bardzo często są na wyciągnięcie ręki. Po prostu nie potrafimy tego dostrzec.

Z pełną premedytacją nie chce podawać przykładów genialnych pomysłów na łamigłówki, które w The Witness się pojawiają, bo samodzielne odkrywanie zasad rządzących poszczególnymi panelami jest kwintesencją zabawy. Kojarzycie to uczucie spełnienia i satysfakcji, które czujecie po pokonaniu trudnego bossa? Gra Blowa oferuje je nam co chwilę. Trafiamy na panel. Nie mamy zielonego pojęcia, co trzeba z nim zrobić. Po chwili kombinowania i zastanawiania się znajdujemy rozwiązanie, a nagrodą jest satysfakcja. Czasem wymieszana z rzuconym pod nosem „przecież to oczywiste”. Ta satysfakcja zresztą jest uczuciem napędzającym nas do łamania sobie głowy przy kolejnych i kolejnych zadaniach.

The Witness_20160130015117

To tu po raz pierwszy musiałem sięgnąć po kartkę i długopis.

The Witness nie jest grą prostą. Nie raz i nie dwa, mimo że poznacie zasadę rządzącą danym zestawem paneli, to dojście do konkretnego rozwiązania będzie was mocno męczyć. Niejednokrotnie musiałem przy grze robić notatki, czy zdjęcia ekranu do późniejszego rozrysowywania rozwiązania. Zawsze jednak gra później odwdzięczyła się odpowiednim poziomem samozadowolenia z rozwikłania zagadki („Ha! Ja to jednak mądry jestem!”). Nie jest to również gra krótka. Naturalnie ciężko oceniać czas gry w której wszystko zależy od tego jak szybko wpadniemy na rozwiązanie i po zacięciu się na jakieś zagadce możemy spędzić przy niej cały wieczór, a gry nie posuniemy w żaden sposób do przodu. Twórca mówi, że ukończenie gry powinno zająć nam około 25 godzin, a zrobienie w niej wszystkiego nawet ponad 100.

3

Gra kryje w sobie również jedną zagadkę – o co w tym wszystkim chodzi? Niektóre miejsca wzbudzą skojarzenia z średniowiecznym zamkiem, inne z laboratorium przyszłości. Czemu w wielu miejscach spotykamy dziwne posągi? A może to ludzie zamienieni w kamień? Jakie jest powiązanie znajdowanych przez nas dzienników głosowych ze sobą i z całą wyspą? O co chodzi z laserami? Co jest na szczycie góry? Co to za brzęczące pylony? Jedno jest pewne – gra nic nie powie nam wprost, w końcu zrobił ją Jonathan Blow. Ten sam, który w logicznej platformówce ukrył tyle warstw, że można się było utopić w ich interpretacjach. Zapewne dużo wody w Wiśle upłynie zanim poznamy wszystkie tajemnice The Witness, ale jedno jest pewne – jeśli lubicie myśleć, to w Świadka MUSICIE zagrać.

Autor: Cooldan

Platforma: PlayStation 4, PC

The Witness / Deweloper: Thekla, Inc. / Wydawca: Thekla, Inc. / Strona Oficjalna.

Grę w wersji na PlayStation 4 otrzymaliśmy od Sony Polska.

  • sajet1

    Nie dla mnie, ale przynajmniej ogarnąłem co to ;p

    • Jakub Antoniuk

      Podobnie u mnie. Trochę smuteczek ale chyba nie jestem w stanie czochrać neuronów tak intensywnie. Quo vadis Jakubie?

  • Ta gra jest przepiękna, jedyny problem to brak jakiejś ścieżki dźwiękowej. Tyle warstw, tyle znaczeń… Tyle zagadek, tyle do odkrycia.
    Kolejny problem to gdy przechodzi się cały wątek fabularny, to…