The Technomancer

Po całkiem przyzwoitym Mars: War Logs, studio Spiders wraca na czerwoną planetę w swojej najnowszej produkcji – The Technomancer. Nie jest to bezpośredni sequel gry z 2013 roku, ale już na pierwszy rzut oka widać, że to ten sam świat i te same realia. Witajcie z powrotem na Marsie.

Gry RPG od Spiders to zawsze porządna, rzemieślnicza robota, zachęcająca ciekawym settingiem, oferująca niezbyt obszerne, korytarzowe przygody. Średnia długość trwania głównej przygody w każdej ich grze to około 12 godzin, a wątki poboczne zajmują zazwyczaj 2-3 godzinki. To niewiele jak na współczesne erpegi AAA, które przyzwyczaiły nas do dziesiątek godzin, jakie spędza się z grą. Jak dla mnie była to jednak zawsze zaleta gier Spiders – krótka przygoda, w sam raz na weekend, żeby przejść i zapomnieć.

The Technomancer to pierwsza gra studia, w pełni przygotowana tylko i wyłącznie na ósmą generację. Widać to nie tylko po lepszej niż dotychczas oprawie audiowizualnej, ale również po bogactwie systemów rozwoju, craftingu i walki, a także samej długości gry – tym razem na graczy czeka przygoda długa na około 40 godzin. Chciałoby się powiedzieć: „Mają rozmach sku…….”, tylko nie wiem, czy to jest do końca prawda. Ale dobrze, po kolei.

Mars w grze to miejsce niebezpieczne i dość skomplikowane politycznie, o czym informuje nas intro. Niestety nic więcej z wprowadzenia wywnioskować nie można, a film z głowy ulatuje szybko. Potem jest już standardowy kreator postaci i tutorial w postaci miałkiej misji inicjacyjnej pod okiem naszego mentora. Gracz wciela się tu w Technomantę, czyli maga-wojownika, posługującego się mocą elektryczności oraz różnym orężem, zarówno kontaktowym jak i dystansowym.

Walka w grze jest naprawdę wymagająca już na normalnym poziomie trudności. To element rozbudowany i dobrze wykonany, chociaż do ideału wiele brakuje, a problemy ze sterowaniem, czy reakcją przeciwników na nasze ataki, potrafią nieźle irytować. Widać jednak, że twórcy włożyli w walkę wiele serca i starali się dostarczyć jak najlepsze doświadczenie (podobnie jak w przypadku innych elementów gry). Nasz bohater, Zachariach, może walczyć w trzech trybach. W trybie szybkim przy użyciu noży i pistoletów, w trybie obszarowym przy użyciu laski (najlepszy i najbardziej efektowny tryb walki) oraz w trybie obronnym, w którym staje się tankiem i powstrzymuje ciosy przy użyciu tarczy, a sam atakuje buzdyganem. Tak, buzdyganem. Na Marsie.

Czwarty tryb walki to moce, których używa się do spółki z którymkolwiek z trybów walki. Dzięki mocom można m.in. naładować broń elektrycznością, lub strzelić we wrogra piorunami. Każdy styl walki rozbudowuje się osobno za punkty doświadczenia, a wiele odblokowywanych zdolności posiada dwa alternatywne bonusy – przy levelowaniu możemy wybrać tylko jeden z nich, dlatego zabawy z buildami postaci jest tu ogrom, co tylko zachęca do ponownego przejścia gry. Wszystkich stylów walki nie da się tu wymaksować podczas jednego przejścia kampanii, ale warto rozwijać równocześnie przynajmniej dwa z nich, bo różnorodni i wymagający innej taktyki przeciwnicy wymuszają zmianę stylów. Już na samym początku trafia się na przeciwników bardzo wymagających, przy których nieźle trzeba się napocić, lub których należy ominąć wybierając alternatywną ścieżkę do celu.

Na pochwałę zasługuje również system rozwoju postaci. Poza skillami, czyli rozwojem stylów walki, inwestujemy również w talenty i atrybuty. Te pierwsze to m.in. skradanie, otwieranie zamków, czy nauka, która pozwala na kontekstowe działania w trakcie prowadzenia dialogów oraz szybszą regenerację życia poza walką. Z kolei atrybuty to cztery podstawowe czynniki opisujące naszą postać i wpływające na wymagania poziomu sprzętu – siła, zręczność, moc i wytrzymałość. Wszystkie drzewka oferują wiele możliwości rozwoju i dają szerokie pole do popisu fanom gier role-playing. Do tego dochodzi jeszcze rozbudowany crafting i modyfikacje sprzętu oraz elementów ubioru Zmiany po upgradzie widoczne są nie tylko w statystykach, ale i w wyglądzie broni oraz ubioru. Jest w grze przy czym dłubać.

Mimo szeregu zalet, nie można zapominać o wadach produkcji. Liczyłem po cichu na epicką przygodę w stylu Mass Effect, ale twórcy gry, mimo szczerych chęci, ograniczeni są budżetem i zamiast do kosmicznej trylogii od Bioware, ich produkcja nadal zbliżona jest bardziej do ich poprzednich produkcji. W czasach, kiedy takie tytuły jak Deus Ex, Mass Effect, czy wreszcie Wiedźmin, podbijają serca graczy na całym świecie, The Technomancer okazuje się być przeciętniakiem z wielkimi ambicjami. I chociaż wiele dobrego można o grze powiedzieć, to jednak najważniejsze jej elementy, takie jak lore, światy gry, klimat, czy wreszcie dialogi – wypadają miałko.

Fabuła co prawda rozwija się wraz z biegiem gry, ale całe wprowadzenie i zapoznanie ze światem przedstawionym – leży. Na początku robiłem kolejne zadania absolutnie nie przejmując się tym kto, co i dlaczego – a przecież erpeg powinien wciągnąć mnie od pierwszego questa i zachęcić do poznania swoich realiów. Zamiast tego dostałem średni tutorial i walkę z przerośniętym robalem. The Technomancer czerpie garściami z innych gier i tytułów science-fiction, ale wypluwa z siebie bardzo generyczne i oklepane koncepty. Mars w wizji twórców podobał mi się bardzo w Mars: War Logs, ale tu, mimo że bardziej zróżnicowany i rozbudowany, sprawia wrażenie „po prostu ok”. Dobra, rzemieślnicza robota. No i te questy – wszystko przychodzi jakby zbyt szybko i zbyt łatwo, a niektóre zadania, jak np. śledztwa, kończą się, zanim zdążą dobrze się rozkręcić. Na szczęście, po około sześciu godzinach gry, główny wątek nabiera tempa – fabuła robi się ciekawsza, dialogi zdają się być lepiej napisane, a lokacje bardziej zróżnicowane.

W grze RPG najważniejsza jest immersja i chęć poznawania świata. Ciężko jest o to na początku przygody, kiedy większość dialogów napisana jest bez polotu, a gra aktorska jest sztywna i pozostawia wiele do życzenia. Generyczne postaci naprawdę nie zachęcają do angażowania się w misje i nawet główny bohater nie jest na tyle ciekawy, czy charyzmatyczny, żeby zbytnio się nim przejmować. Jeśli jednak wytrzymacie te kilka pierwszych godzin, później robi się lepiej. Tylko od razu mówię – wyłączcie muzykę, bo poza paroma wyjątkami, nie da się jej właściwie słuchać, więc lepiej puścić sobie w tle jakiś porządny soundtrack.

W każdym elemencie składowym gry The Technomancer drzemie potencjał i Spiders mogło stworzyć hit. Niestety wyszło jak zawsze. Trzeba natomiast przyznać, że system rozwoju, crafting i walka są naprawdę niezłe, a do generyczności produkcji można się przyzwyczaić i zaczyna ona wtedy sprawiać dużo frajdy. Jeszcze tylko niech łatki poprawią niektóre błędy i będę mógł polecić tę grę ludziom, którzy nie mają akurat innego, lepszego erpega pod ręką. Sezon ogórkowy to idealny moment na premierę The Technomancer. Mam nadzieję, że gra sprzeda się dobrze i na kolejną grę Spiders będzie mieć wreszcie większy budżet. Może wtedy stworzą hit na miarę współczesnych erpegów z najwyższej półki? A może to tylko mrzonki, jak te o życiu na Marsie.

Autor: Prez

Platformy: PC, PS4, Xone

The Technomancer / Deweloper: Spiders / Wydawca: Focus Home Interactive / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od Focus Home Interactive.

  • Piotr Zawiła

    Ciekaw jestem jak tj z tymi dialogami w grach. Czy na tym stanowisku, zatrudnia sie byle kogo, byle interpunkcja sie zgadzala? Kiedys dostalem propozycje by napisac takowy, i po tygodniu meczenia, kazdej wolnej przestrzeni do pisania, grzecznie przeprosilem stwierdzajac, ze nie podolam temu zadaniu. moje dialogi moze nie byly najgorsze, ale czulem, ze brakuje im polotu, ktorego sam oczekuje w licznych produkcjach.
    Dlaczego pozwala sie na to w wiekszosci gier? Zwlaszcza tam, gdzie wydaje sie iz nie brak im funduszy.

    • Prez

      Tutaj akurat czuć brak budżetu w każdym aspekcie produkcji, więc nie dziwi średnia jakość dialogów.

      • Piotr Zawiła

        Ukladam sobie stos, ale ja w najnowszym wiesku, tez na dretwe kawalki sie natykalem.
        Chcialbym byc dobrze zrozumiany, ma mnostwo puszczen oka w strone gracza, czy fana sagi. Aczkolwiek sa sytuacje ktore chcialem „przeklikac”, czego nie pamietam z poprzednich czesci.
        Taki Mad Max glowna postac najlepiej jakby milczal, bo w porownaniu do Garbusa wyznawce wielooktanowego kosciola, bywal irytujacy.

        Co prawda dochodza do tego gusta i gusciki. Ty nie przepadasz za Jasonem z FC 3, a ja moze go nie zacytuje, ale PAMIETAM do tej pory jak razem z nim odczuwalem te emocje, no przynajmniej do pierwszej wyspy. 😉
        Dobra sciezke dialogowa, wg mnie mial tez Ice Wind. Zebranie druzyny w karczmie, klasyk mozna rzec nudny a czulo sie w powietrzu, wiszaca przygode.

        • Prez

          Prościej o stworzenie dobrych dialogów w takim Far Cry, gdzie stosunkowo niewiele ich jest. W erpegu pokroju Wiedźmina, gdzie każda kwestia jest dodatkowo czytana przez aktorów, nigdy nie będzie idealnie. Niestety gorzej, jeśli zdecydowana większość tekstu jest napisana byle jak, bez polotu, a całość psuje dodatkowo nijaka gra aktorska.

  • isaakPL

    Wczoraj stałem w Empiku i zastanawiałem sie co to jest. Świat mi sie podoba

  • Nie mam teraz czasu, ale trzymam w pamięci ten tytuł na później.

    • Prez

      Im dalej od premiery, tym bardziej uświadczam się w przekonaniu, że szkoda czasu. Niestety.