Symmetry

Rodzime studia zajmujące się grami komputerowymi, czy konsolowymi, wyrastają jedno po drugim, niczym deszcze po grzybu. Nie można się więc dziwić, że o wielu produkcjach dowiadujemy się dopiero w chwili ich premiery. Symmetry, grę od rodzimego Sleepless Clinic, poznałem właśnie dopiero w dniu jej premiery. O czym opowiada, dlaczego byłem sfrustrowany oraz jakie są powody, by po nią sięgnąć ? Na te oraz inne nasuwające się pytania odpowiedzi udzielę jak zawsze poniżej, zapraszam.

Początek przygody to „awaryjne” lądowanie i uszkodzenie statku na obcej planecie. Z ośmioosobowej załogi zostają trzy osoby. Cel? Naprawa statku i ucieczka. Pogoda? Fatalna (minus 20 stopni to całkowita norma). O fabule można by napisać, że gdzieś już kiedyś to widzieliśmy. Tajemnicza Agencja, która wysyła ludzi na misje w całym kosmosie, pozostawała będącą w pobliżu planetę nietknięta przez wiele lat, aż do odebrania tajemniczego sygnału. I właśnie tam została wysłana nasza załoga. Od razu pragnę zaznaczyć, że warto czytać wszystkie przemyślenia swojej ekipy – członkowie załogi potrafią rzucić nowe światło na nasuwające się w głowie gracza kolejne pytania. Rozgrywka z pozoru jest bardzo prosta – zarządzamy załogą oraz zasobami, które są trzy – drewno, pożywienie oraz elektro-odpady. Wszystko wydaje się więc proste. Na planecie jest bardzo zimno, czyli ktoś musi iść po drewno. Nie zrobi tego jednak na pusty żołądek, więc musi coś zjeść. Skoro już piszę o jedzeniu – czy naprawdę potrzebujemy lodówki w bazie, skoro kilkanaście metrów od nas jest minus 20 stopni celcjusza, albo jeszcze zimniej?

Symmetry nie jest grą prostą z kilku powodów, nie zawsze jednak zależnych od nas. Po pierwsze, każda osoba wchodząca w skład naszej załogi, ma rozwiniętą jedną z umiejętności odpowiedzialnych za pozyskanie konkretnego zasobu. Dzięki komputerowi można oczywiście nauczyć ją kolejnej, ale lepiej jest rozwinąć maksymalnie np. wydobycie drewna, by za jednym razem dostarczać większą jego ilość. Przez to, że ciągle goni nas czas, musimy mocno żonglować swoimi postaciami, by te jak najczęściej dostarczały nam coś więcej niż podstawowy surowiec. W końcu lepsze 5 sztuk drewna niż 0, prawda? Jeszcze większy problem pojawia się, kiedy ginie jeden z towarzyszy. Wtedy mamy dwie możliwości – pochówek lub napełnienie nim brzuchów pozostałych przy życiu osób. Drugim ważnym oraz już niezależnym od naszych poczynań problemem, jest losowość wydarzeń, które następują po sobie. Pierwsze to załamania pogody. Przychodzą nagle i dwa razy straciłem tak dwóch członków załogi, którzy nie zdążyli wrócić do bazy. Zamarzli i mogłem ich pochować lub zjeść, a brak rąk do pracy szybko doprowadził do końca zabawy.

Kolejna przeszkoda to psujący się sprzęt. Każda naprawa kosztuje elektro-odpady, a tych zbieramy niewiele. Na dodatek maksymalna ilość każdego z surowców trzymanych w bazie jest z początku bardzo mała. To powoduje, że najpierw musimy wydać sporo odpadów na usprawnienie bazy, a dopiero potem można myśleć o naprawie silników potrzebnych do ucieczki. I tutaj przyczepię się już nie na żarty. Po włączeniu gry, na mapie znajduje się pewna ilość drzew oraz elektro-odpadów. Gdy materiały się skończą, nasi dzielni towarzysze udają się poza mapę po kolejne. To jeszcze można zrozumieć. Co mam zrobić jednak w chwili, gdy przychodzi nagłe załamanie pogody? Załogi nie da się stamtąd w żaden sposób cofnąć, można jedynie liczyć na to, że zebrali wszystkie surowce i zdążą wrócić nim zamarzną.

Sleepless Clinic w swojej produkcji postawiło na prostotę i… opłaciło im się to. Grafika jest prosta, warunki pogodowe odwzorowane bardzo miło dla oka, a efekty wizualne oraz obrazy wprowadzające grozę oraz niepewność – świetne. Muzyki może nie uświadczymy tu zbyt wiele, ale efekty dźwiękowe, takie jak odgłosy wiatru, praca generatorów i wszystko wokół naszej bazy, tworzą bardzo ciekawy klimat. Skoro jestem przy prostocie oraz minimalizmie, znów się przyczepię. W Symmetry brakowało mi rozwiązań, które ułatwiłyby mi życie. Nie znajdziemy tu miniaturek postaci, by się szybciej do nich dostać i wydać polecenie. Nie ma kolejkowania zadań, wszystko trzeba robić ręcznie i krok po kroku. Na dodatek kiedy oddalimy kamerę, nie wiemy co robią nasi towarzysze, jeśli znajdują się w bazie. Ba, wtedy też nie można im wydać żadnego polecenia. To wszystko sprawia, że gra staje się nie tyle trudniejsza, co frustrująca i monotonna.

Po 30 minutach gry, podczas kolejnego z podejść, miałem serdecznie dość i chciałem wyłączyć ten tytuł. Zaparłem się jednak, że nie będę grać w nic innego dopóki nie zobaczę zakończenia. I wiecie co? Jest sobotni wieczór, leżę z gorączką, próbowałem łącznie sześć razy i ani razu się nie udało. Mam dość. Może niedługo wrócę do Symmetry, ale na pewno nie w najbliższych dniach. Skoro już jestem przy monotonnej rozgrywce, jeśli ten tekst trafi do któregoś z autorów, proszę o odpowiedź na pytania – Dlaczego nie wprowadzono absolutnie żadnego systemu tworzenia przedmiotów? I gdzie mogę zacząć dbać o psychikę swoich towarzyszy, bo zapowiedzi sugerowały taką opcję, ale w grze tego nie ma?

Symmetry to gra z pozoru banalna, jednak przez kilka rozwiązań (a w zasadzie to ich brak) jest nie tylko trudna, ale także monotonna oraz frustrująca. Z drugiej strony jednak, dla wszystkich, którym uda się skończyć ten tytuł, jest mała nagroda – tryb przetrwania. Nie chodzi w nim o to by uciec, a przetrwać jak najdłużej. Ja ze swojej strony mogę mimo wszystko polecić zakup. Po pierwsze – cena jest bardzo przystępna. Za niecałe 40 złotych można mieć pudełko z grą wraz z papierowym modelem krążownika do samodzielnego złożenia. Po drugie – jeśli macie mało czasu na granie, to gra jest idealna na krótkie, 30-minutowe sesje.

Autor: Krzysiek „Hader” Tałajczyk

Platforma: PC / PS4 / Xbox One

Symmetry / Deweloper : Sleepless Studios / Wydawca: IMGN.PRO / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od Community Villa.