Sukces w częściach – Rogata Sobota IX

Odwieczna walka między numerem na pudełku, a przyciąganiem nowych graczy wciąż nie obchodzi twórców japońskich gier. Przeważnie.

***

To ciekawe, że gdy Assassin’s Creed, Far Cry, częściowo też Call of Duty i inne duże produkcje pomału odrzucają numerowanie kolejnych części („bo nie chcemy żeby nowi gracze czuli się odrzuceni”) duże serie z Japonii zupełnie tego nie potrzebują.

 

Albo jest to kolejny czynnik, który osoby cięte na gry z tamtej części świata nazwą „klasycznym zacofaniem”, albo logiczną konsekwencją tego co się robi. Przede wszystkim dlatego, że trochę mi słabo na myśl o tym, że niektórzy produkują sequele tak taśmowo, że sami przed sobą boją się dawać im numerek 7-8-9-10. Nie wspominając już o zamieszaniu jakie tworzy np. Hitman, który wyjdzie w 2016 roku (już za chwilę wyląduje pierwszy epizod) jako „Hitman” mimo posiadania wielu części. W efekcie będzie się o nim trudno rozmawiać, pisać itd. bo ciągle trzeba będzie podkreślać o którego Hitmana nam chodzi.

 

Taka seria nie powinna się w to bawić. Jeżeli raz zacznie się numerować gry to nie powinno się kończyć. Przynajmniej tak nakazują głosy w mojej głowie. Po prostu chciałbym żeby marketingowy bełkot i te wszystkie strategie wycelowane w nie-graczy przestały kierować całą branżą. Skoro mamy dziesięć odsłon cyklu to bądźmy z tego dumni i pokażmy to. Niech ta „dziesiątka” na okładce będzie najbardziej widoczna, i niech wyznacza ocenę na jaką liczymy od recenzentów.

 

Właśnie tej dumy brakuje mi najbardziej w tej całej branży uwielbiającej „resety uniwersum”. Brakuje też jakiegoś sensownego wytłumaczenia ciągnięcia swych serii bez numerków. Nintendo akurat umie to robić w sposób konsekwentny. Pokemony od początku oznaczane są kolorami (aż do ostatniego X&Y) i sprawdza się to wyśmienicie. Mario w większości przypadków ma dopisane DS, Wii U, Wii, 64 etc. żeby od razu było wiadomo, że jest to część przypisana do konkretnej generacji. Zelda poza wyskokiem w Zelda II trzyma się podtytułów dokładnie opisujących co nas czeka w grze. Porównajcie sobie to teraz z przytoczonym wcześniej Hitmanem 2016.

Aż człowieka krew zalewa.

 

*reszta artykułu ukaże się w formie DLC jesienią 2016. Możecie już wykupić sobie do niego dostęp kupując season pass, którego częścią będą trzy inne specjalne zawartości: obrazek mnie siedzącego na komputerze, czapka niewidka oraz specjalna niespodzianka, którą ujawnimy na koniec roku. Proszę o wsparcie, bez niego kontynuacja Rogatej Soboty z podobnym budżetem nie będzie możliwa. For the Players.

 

***

A teraz czas na radosną część – czyli przegląd wiadomości z koszernego Antlers.pl. Hip Hip Hurra (nie powiedział nikt nigdy).

 

***

Wiadomości

10latPG

  • Wspaniałe Platinum Games, studio robiące gry przy których maluczkim łamią się palce niczym paluszki rybne kapitana Iglo – gry bezwzględne niczym Kazz grający w FPS-a, gry barwne jak głos Cooldana – obchodziło dziesięciolecie. Zróbcie im i mnie prezent i zafundujcie sobie chwilę zadumy nad tym jak to wspaniale, że taki developer jeszcze istnieje. I kupcie jakąś grę platynowych, mają coś na każdej platformie, więc nie ma wymówek!
  • Wspomniane w poprzedniej Rogatej Sobocie Uppers, czyli chodzona bijatyka, która uratuje Vitę (sam nie wierzę w to co piszę) wygląda ładnie, choć pierwsze kilka minut to raczej przykład słabego tutoriala. Ale gra warta uwagi, bo chodzi w niej o imponowanie dzewczynom poprzez bicie ludzi. Nareszcie coś życiowego.
  • Jeszcze trochę takich informacji o ślicznym Final Fantasy XV i wyskoczę do sklepu po perukę, zahaczę o kobiecy dział w Zarze, kupię puder, podkład, tusz do rzęs i zacznę cosplayować tych chłopaczków.
  • O mamo, Nintendo znowu to zrobiło. Z łaski w końcu wydadzą Mother 3 po angielsku, a ja już sikam z hajpu i radości.

 

***

 

Wygrzebane z głębin

kzm

  • Screen z Yakuzy 4. Dlatego właśnie warto grać w ten cykl.
  • Kto lubi retro zakopane głęboko pod gruzem licencji nic nie znaczących poza Japonią, temu polecam zobaczyć City Huntera. Tak po prostu, świetna marka.
  • Historia nie z tej ziemi – muzykę do Sonic the Hedgehog 3 napisał Michael Jackson (tak, ten od Brudnej Diany). Śledztwo w tej sprawie trwało latami i nareszcie się skończyło.

Great-Detective-Pikachu

  • Jeżeli jesteście fanami żółtych myszy i zagadek to koniecznie sprawdźcie co mówi Wielki Detektyw Pikachu.
  • Warto też pamiętać, że Żółwie Ninja były fajne nawet na Game Boyu. A potem zjeść trochę pizzy i wejść do kanałów czekając na gadającego szczura.

***

 

Fajeczka

nes-pad-fitness

 

Już bym się pożegnał, ale jeszcze muszę wspomnieć, że wydawcy ciągle psują okładki gier.

 

O, teraz już mogę: Czeeeeeść!

 

~cascad

  • cooldan

    TOTALNIE sie z Toba zgadzam co do numerowania czesci. Co wiecej w mojej opini jezeli gra moze postawic po tytule 7 czy 10 to powinna byc z siebie dumna a nie dyskretnie chowac ta infirmacje niczym kobieta po 50 uwazajaca ze dalej ma 18 lat