Strzały Winfrida #24 – To nie jest gra dla starych ludzi

1999 Roku Imperialnego. Jakieś 500 lat od dzisiaj w świecie Warhammera Fantasy. Imperium rozdarte jest wojną domową od lat. Brak Cesarza na tronie, wiele ugrupowań roszczących sobie prawa do tegoż. W tym pamiętnym roku na niebie pojawia się wielka kometa o bliźniaczym ogonie – zwiastunka Sigmara. Według legend, kiedy kometa przybędzie na ziemię, przywróci jej dawny blask i wprowadzi na nowo złote wieki. Najwięksi astronomowie przewidzieli, iż kometa uderzy w Imperialne miasto Mordheim. Kto żyw ruszył ku przygodzie w nadziei na lepsze jutro. Stolica hrabstwa Ostermark pękała w szwach. Nikt nie spodziewał się, że kometa zamiast bogactwa przyniesie śmierć tysiącom. Uderzając w samo centrum, unicestwiła praktycznie wszystkich w okolicy (LOL – dop. Prez). Jedynie Siostry Sigmara przetrwały bez szwanku całe wydarzenie, a świat obiegła wieść, iż w mieście pojawiły się kawałki tajemniczego kamienia, który przybył wraz z ciałem niebieskim. Bandy czterech ugrupowań rozpoczęły walkę o dominację i o Wyrdstone’y.

Z tamtych czasów zachowały się zapiski siostry Serihilde Huntzloch, która była jedną z pierwszych przemierzających miasto po katastrofie: „Zebrałyśmy się z siostrami w jadalni. Siostra przełożona sformowała pierwszą grupę pięciu najdzielniejszych wojowniczek zakonu. Dzięki Ci Sigmarze, że wybrała właśnie mnie. Poszukiwać będę Twych świętych kamieni. Wiem, że ukryta jest w nich Twa moc. Nie rozumiem, czemu chcemy je sprzedawać. Nieważne jednak. Dla mnie liczy się tylko możliwość zobaczenia Twej boskiej interwencji i doświadczania tego na własnej skórze. Siostra przełożona nie zdecydowała się na powołanie grupy rezerwowej, gdyby którejś z nas coś się stało. Mogła to zrobić, jednakże wolała oszczędzić złote korony z ich żołdu na późniejsze opłaty dla uzdrowicieli. Wraz z postępami w mieście będziemy mogły mieć aż trzy takie rezerwowe drużyny, ale na to przyjdzie czas.”

Jak wiemy, ze znalezionego przez kolejne grupy zakonniczek, Serihilde zginęła od zdradzieckiego, skaveńskiego ostrza. Banda szczuroludzi wprowadziła siostry w zasadzkę, z której nie ocalała żadna. „Sigmarze, dopomóż. Nie daj mi dzisiaj zginąć. Nie z rąk skaveńskiego pomiotu. Każda z nas miała mieć do tej pory sakwy wypełnione Wyrdstone’ami. Niestety nie mamy pojęcia jak te kamienie wyglądają. Bez nich nie wrócimy do obozu. W tle słyszymy odgłosy szczuroludzi cieszących się ze zdobyczy. Skąd oni wiedzą, czego szukać? Zwierzęcy instynkt? Nie wiem, ale czuję się zagubiona i pełna wątpliwości. Pytania o to, co tutaj robię, pojawiają się częściej niż dane mi będzie ruszyć się z miejsca i wykonać przewidzianą dla mnie akcję. Nadciągają Skaveni! Do broni Siostry!”

„Wygrałyśmy, niestety trzy z nas są nieprzytomne, ja i Siostra Przełożona jesteśmy mocno poharatane. Oby tylko dotrzeć do obozu. Dziś nie zdobyłyśmy ani jednego kamienia…”

„Resztę koron wydałyśmy na leczenie. Nie stać nas by utrzymać wszystkie pięć Sióstr… Jednak dostajemy rozkaz wyjścia znów do miasta. Może dzisiaj się poszczęści?”

Dotarłyśmy również do dziennika bandy najemników kierowanych przez Elgatha von Mirellsohn. Choć grupa nie miała pojęcia o stanie miasta wyraźnie przygotowała się do wyprawy. O treningach możemy przeczytać w krótkich notatkach: „Dzisiaj ćwiczyliśmy podstawowe uderzenia. Głównym tematem była z jednej strony celność cięć, pchnięć i strzał. Z drugiej uniki, parowania i bloki. Część chłopaków przebrała się za Skavenów i symulowała ich taktykę. Jestem z nich dumny, będą z nich prawdziwi wojownicy.”

„O mały włos, a byłby bunt, gdy kazałem im przywdziać zbroje sióstr zakonnych i ćwiczyć oddziaływanie różnych efektów na polu walki. Trucizna, ogłuszenia, ucieczki ze starć jeden na trzech, magiczne sztuczki. Na szczęście treść zadania była tak ciekawa, że szybko zapomnieli, że nie mają piersi wypełniających te miejsca w pancerzu, na nie przygotowane.”

„Kiedy doszliśmy do bardziej skomplikowanych akcji jak zasadzka czy taranowanie, na plac na którym ścierała się główna drużyna z rezerwami przebranymi za mutanty chaosu wparował demon. Nie wiem skąd się wziął, ale wyciął w pień wszystkich. Tak dobrze wyszkolonych najemników jak i tych udających wojowników chaosu. Mnie udało się zbiec, choć ucierpiała na tym moja duma.”

Elgath przeczytał mądre tomiszcza, wraz z pięknymi ilustracjami w księdze zwanej swojsko Tutorial. Postanowił jeszcze raz zebrać drużynę śmiałków i wyruszyć z nimi już do Mordheim. „Zgłębiłem tajemną wiedzę z magicznego grimuaru. Przykładowe walki z poprzednią kompanią również zwiększyły moje doświadczenie. Nie ważne ilu ludzi zginie, zawsze nauczę się na ich przykładzie czegoś nowego co wykorzystam z ich następcami. Czas nająć nowych najemników.”

„Koron starczyło na czterech śmiałków. Chociaż wyglądają jak chłopi to wraz z każdą kolejną bitwą zdobędą na wrogach hełmy, zbroje i broń. W pierwszym wypadzie udało nam się odnaleźć pięć odłamków Wyrdstone’ów. W sumie nie wiem jak. Wracając do obozu chłopaki znaleźli je w swoich sakwach. Magia jakaś.”

„Starcie przebiegło pomyślnie, nikogo nie trzeba było leczyć. Pieniędzy starczyło na żołd. Czas rozdać znalezione fanty i szukać nowego zadania na mapie miasta. Muszę zdecydować czy lepiej zetrzeć się ze szczuroludźmi czy zapolować na bandę mutantów. Mam nadzieję, że później wybór będzie większy. Na razie jednak nie ma co kręcić nosem. Bronie w dłoń i na pohybel skaveńskim synom!” Elgath obrósł w legendę wśród ludzkich najemników. Jeśli chcecie poznać inne historie musicie koniecznie zajrzeć do Mordheim: City of the Damned.

TL;DR: Gra to turówka, w której wszystko trwaaaaaaaaaa. Od loadingów, przez kolejki ruchów, po wykonanie akcji. Statystyk jest od groma. Mam jednak wrażenie, że wartości procentowe premiują AI. Twoje 90% szans rzadko trafia, a 10% szansa na unik przeciwnika udaje się często. Możliwości taktycznych, doboru skilli i sprzętu jest zatrzęsienie. Każdy strateg znajdzie tu swój dom. Dla mnie to było za dużo otoczki fabularnej i ścian tekstu w stosunku do akcji. Podczas półgodzinnej misji, około 3 minut faktycznie grałem. Nie są to moje klimaty, ale doskonale rozumiem, czemu gra zbiera dobre noty od recenzentów i graczy (na poziomie 8/10). To świetny tytuł, jeśli lubujesz się w tabelkach ze statystykami i jarasz się Warhammerem Fantasy. Na wszelki wypadek jednak obejrzyj wcześniej gameplay.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od dewelopera Rogue-Factor.