Star Wars: Battlefront II

Star Wars: Battlefront zawsze było serią nastawioną na rozgrywki sieciowe, dlatego z dystansem podszedłem do wieści o dodaniu kampanii do najnowszej odsłony. Tryb dla jednego gracza w zeszłorocznym Battlefield 1 nie przypadł mi do gustu – umieszczenie misji na mapach z trybu wieloosobowego było pójściem na łatwiznę, a podział na krótkie, oszczędne fabularnie rozdziały tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że „singla” zrobiono na doczepkę.

UWAGA: Ta recenzja dotyczy jedynie trybu dla pojedynczego gracza.

Pierwsze informacje na temat kampanii w Star Wars: Battlefront II sugerowały, że będzie tu podobnie, a gracze, którzy mieli wczesny dostęp do początkowych misji, nie byli zbyt zadowoleni z efektu końcowego. Te komentarze nie wywołały na mnie żadnej reakcji, bo kampania była mi obojętna – Epizod VII sprawił mi taki zawód, że marka przestała mnie interesować. Zresztą, komu potrzebna kampania w grze nastawionej na rozgrywki sieciowe? Wolałbym, gdyby czas zainwestowany w „singla” przeznaczono na dopracowanie multiplayera…

Z takim nastawieniem zacząłem przygody Iden Versio oraz jej towarzyszy z Inferno Squad i szybko przekonałem się, że pierwsze chwile z grą rzeczywiście nie zachwycają. Sterowanie małym robocikiem skradającym się przez tunele wentylacyjne rebelianckiego statku ma swój urok, ale kompletnie kłóci się ze stwierdzeniem Hitchcocka, że dobra akcja zaczyna się od trzęsienia ziemi. Walka w ciasnych korytarzach z nierozgarniętym przeciwnikiem, który nagle, na naszych oczach, pojawia się w rogu pomieszczenia, z pewnością nie należy do najbardziej emocjonujących przeżyć growych tego roku.

Zupełnie inaczej ma się sprawa, jeśli spojrzymy z perspektywy fana Gwiezdnych Wojen – tego starego, który kocha oryginalną trylogię. Bo to dla niego jest kampania w Star Wars: Battlefront II. W pierwszej misji możemy zajrzeć do pokoju odpraw, gdzie hologram generała Ackbara omawia plan ataku na drugą Gwiazdę Śmierci. Będąc już na księżycu planety Endor, możemy zobaczyć eksplozję niedokończonej bazy z perspektywy Imperium, a następnie przeżyć walkę o przetrwanie w lasach opanowanych przez żołnierzy Rebelii. Nadal nie jest to walka szczególnie emocjonująca, ale za to jak ładnie to wszystko wygląda!

Prawdziwe emocje zaczynają się dopiero nad Endorem, podczas przelotu przez rumowisko będące jeszcze przed momentem największą bronią Imperatora. Sekwencje za sterami myśliwców to jedne z najlepszych chwil w grze – klimatyczne i świetnie zrobione, spodobają się na pewno nie tylko fanom sagi, ale i graczom, którzy tu trafili przypadkiem. Problem z tymi drugimi jest jednak taki, że nie docenią historii Iden Versio. A to ona jest tu najważniejsza i zachęca do dalszego grania. Bo nie oszukujmy się, większość misji to jednak proste zadania na mapkach z multi  (chociaż nie zawsze) a najlepsze momenty to filmowe przerywniki i poupychane smaczki, które podczas grania docenią tylko prawdziwi fani.

Określenie „prawdziwy fan” nie jest tu bez znaczenia – gra opowiada historię, która powinna była znaleźć się w nowej trylogii, zamiast odtwórczego The Force Awakens. Battlefront II to prawdziwy list miłosny do miłośników starego Expanded Universe, ponieważ historia o tym, jak Rebelia pokonała ostatecznie Imperium i przemieniła się w Nową Republikę, najbardziej błyszczała właśnie w książkach, komiksach i grach, które pokazywały wydarzenia po Return of the Jedi. Battlefront II podchodzi do tych wydarzeń z szacunkiem i oferuje całkiem ciekawą wersję zmagań obu stron aż do ostatecznego zwycięstwa Rebeliantów w bitwie o Jakku. W ten sposób scenarzyści zręcznie łączą stare z nowym.

Scenariusz rzuca nas z miejsca w miejsce, pokazując wiele ciekawych momentów, dlatego nie będę omawiać go dokładniej, żeby nie psuć nikomu zabawy – uwierzcie mi, warto to przeżyć. Rozgrywka, bardzo podobna do tego, co oferuje tryb multiplayer, nie jest może tak porywająca w trybie dla pojedynczego gracza, ale sprawdza się wystarczająco dobrze, żeby móc cieszyć się kampanią. Szkoda, że wiele tu prymitywnych rozwiązań rodem z serii Destiny. Zadania w stylu obrony robota podczas hakowania, obrony kolegi podczas hakowania, obrony przed kolejnymi falami wrogów, mocno podkreślają charakter zabawy – większość misji to jednak walka na mapach z multi, okraszona ciekawymi dialogami. Ale Battlefront II ma też momenty bardzo angażujące i satysfakcjonujące, które podnoszą ogólny odbiór całości. Zwieńczenie historii pozostaje otwarte, co wiąże się z darmowym DLC, które pojawić ma się już w Grudniu.

Opowiedziana historia okazuje się najmocniejszym elementem trybu dla pojedynczego gracza i jest to naprawdę miłe zaskoczenie. Finał, mimo że okraszony swego rodzaju zawieszeniem akcji, okazuje się tak ciekawy, że z wypiekami na twarzy czekam na dodatek “Odrodzenie”, który kontynuować ma wątki z podstawowej kampanii. Co mogę jeszcze dodać? Warto zagrać. Ale tylko pod warunkiem, że kupicie z zamiarem grania w tryb wieloosobowy. Sama kampania trwa około 5 godzin i szybko się kończy, ale na pocieszenie dostaniemy darmowe rozszerzenie dla pojedynczego gracza (zresztą jak wszystkie, które mają się ukazać), które dostępne będzie już 13 grudnia, a więc niecały miesiąc po premierze gry. Tymczasem na darmowe DLC do Resident Evil VII nadal czekamy.

Autor: Prez

Platforma: PC, PS4, Xone

Star Wars: Battlefront II / Deweloper: EA DICE, Digital Illusions CE / Wydawca: Electronic Arts / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od EA Polska.

  • BIGPUN

    Świetna recenzja!

  • Foxy

    Fajnie się czytało, trochę pozytywów o fabule usłyszałem bo dotąd dość negatywnie się ludzie w necie wypowiadali. Jedyne czego nie wiedziałem to, że w battlefroncie 2 jest tryb zombie 😉

  • serber

    Coraz bardziej sie przekonuje zeby kupic “wczesniej niz pozniej”. A tak wogole to #wiecejdobra 🙂

  • Pingback: Star Wars: Battlefront II | Polskie Podcasty()

  • isaakPL

    Posłuchałem poczytałem i chce mieć

  • Darcoxy

    Fajna recenzja!