Spellforce III

Nareszcie się doczekałem! Jedenaście lat temu na światło dzienne wydano drugą część Spellforce. Po drodze przewinęły się co prawda trzy dodatki (ostatnim było Demons Of the Past, wydane w styczniu 2014 roku), ale to było dla mnie za mało. Teraz, kiedy mój czas spędzony z tytułem od Grimlore Games przekroczył trzydzieści godzin, mogę tylko powiedzieć, że warto było czekać. Dlaczego? Chętnie Wam to opiszę, zapraszam.

Trzecia część Spellforce pozostaje wierna serii i wciąż jest hybrydą gier rpg oraz rts. Z jednej strony mamy swoją postać oraz towarzyszy dołączających w trakcie rozgrywki, których umiejętności zwiększają się wraz z upływem gry. Nasza ekipa może eksplorować mapę, zabijać przeciwników pilnujących skarbów oraz znaleźć całkiem interesujące zlecenia. Szkoda tylko, że liczba umiejętności postaci pozostawia sporo do życzenia. Na dodatek, w jednej chwili nasz bohater, podobnie jak i jego towarzysze, mogą korzystać tylko z trzech naraz. Druga strona medalu to połączenie rozgrywki z Settlersów oraz Age of Empires. Budujemy obóz (lub przyczółek), dostajemy określony rejon w swoje posiadanie, wydobywamy surowce, werbujemy wojsko. Nasz teren możemy powiększać dzięki budowie kolejnych przyczółków. Te można rozwijać w taki sposób, by otrzymać do dyspozycji większą liczbę robotników. Ilość surowców jest ograniczona, więc czasem trzeba się dobrze zastanowić na co je wydać. Tyle o mechanice, a co z fabułą?

Kampania przedstawia historię, która rozgrywa się na długo przed wydarzeniami z pierwszej oraz drugiej części gry, a kontynent EO jest zwartym lądem. Postać, w którą przychodzi nam się wcielić ma za sobą sporo ciężkich doświadczeń (nie chcę tu zbyt wiele zdradzić) i naprawdę można to odczuć podczas rozgrywki. Warto dodać, że nasi towarzysze również mają swoje historie i chętnie wsłuchiwałem się w rozmowy pomiędzy nimi. A jakie zadanie przed nami postawiono? Uratowanie świata, oczywiście. EO zostało zaatakowane przez krwawą gorączkę. Choroba atakuje w różnych punktach kontynentu i jest prawie niewykrywalna. Nie chcę zdradzać więcej, żeby nie odbierać Wam przyjemności z odkrywania całej historii nie tylko EO, ale także naszego bohatera lub bohaterki, zależnie od wyboru z początku gry. No dobra, zdradzę jedną małą rzecz. W jednej z pierwszych misji odmówiłem wymordowania wioski zarażonych. Skończyło się to na bratobójczym laniu i wtrąceniu do lochu. Akcji oraz wyborów utrzymanych w podobnym tonie jest sporo i warto je sobie przemyśleć przed podjęciem decyzji. A jeśli ktoś skończy poznawać te wszystkie historie, to nic nie stoi na przeszkodzie rozegrania potyczki z komputerem lub żywym graczem. Albo lepiej – może też przejść kampanię po raz drugi, w kooperacji.

Czas na oprawę audiowizualną. Nie mam tutaj absolutnie nic do zarzucenia autorom. Od pierwszego menu muzyka jest fantastyczna, a głosy postaci dobrane bardzo dobrze (jednego z nich użyczył Doug Cockle podkładający głos między innymi anglojęzycznemu Geraltowi). Graficznie również jest bardzo dobrze, a niektóre widoki sprawią, że zatrzymacie się na chwilę tylko po to, by sobie na nie popatrzeć. Małe zastrzeżenie można mieć jedynie do dwóch rzeczy – pracy kamery, która domyślnie potrafi wariować, gdy w jej miejscu znajdzie się obiekt oraz do widoczności niektórych obiektów w lesie (czasem trzeba się mocno przyjrzeć żeby znaleźć to, czego poszukujemy). Pracę kamery można sobie zrekompensować możliwością jej obracania, zbliżania oraz oddalania. Co ważne, gra nawet na zbliżeniach potrafi wyglądać naprawdę fantastycznie.  I jeszcze mała rada dla tych, którzy dopiero zaczną swoją przygodę ze Spellforce III – obracajcie często kamerę, bo dzięki temu znajdziecie sporo skrzyń i skarbów na pierwszy rzut oka całkowicie niewidocznych. Podziękujecie później.

I tak dotarłem do momentu, w którym zacznę swoje marudzenie. Gra w dniu premiery… chociaż nie, cały czas – ma trochę technicznych problemów. Pierwszym z nich była poprawiona już optymalizacja. Spellforce III potrafił chrupnąć w niektórych momentach niezależnie od ustawień graficznych. Drugi kłopot to bugi, które dwa razy wymusiły rozpoczęcie gry od nowa. Na szczęście stało się to dość wcześnie od momentu rozpoczęcia zabawy i nie trafiał mnie szlag, że dziesięć czy piętnaście godzin poszło w diabły. Z tego co zdążyłem wyczytać, u części osób ten problem już nie występuje, ale niektórzy wciąż nie mogą komfortowo ogrywać kampanii. Trzeci, to brak kompatybilności zapisanych stanów z niektórymi z poprzednich wersji gry. Największe problemy były z patchami 1.09,  1.11 oraz 1.13. Ostatni irytujący problem jest już po stronie ludzi odpowiedzialnych za spolszczenie tego tytułu. Po pierwsze – czcionka podczas ekranu ładowania nie ma zaimplementowanych liter takich jak „ż” czy „ć”, więc wielki napis mówi nam, że wchodzimy do miejsca „Sala Sdowa” lub „Mapa wiata”. Po drugie – na prawie samym początku rozgrywki trafiamy do Szarej Twierdzy. Spacerując po jej dziedzińcu możemy wziąć udział w treningowej walce na ringu, na którym ćwiczą żołnierze. Wokół płotu zebrana jest gawiedź, a nad nią tekst –  Rubaszne okrzyki radości i oklaski, gdy gracz przegrywa/wygrywa walkę na ringu. Takich tekstów jest tam co najmniej kilka, a to dopiero pierwsze dwie godziny gry. Szkoda. Jedyne, co mnie pociesza w tym wszystkim to to, że gra od premiery dostała już kilkanaście mniejszych i większych łatek, a te częściowo wyeliminowały większe bolączki tego tytułu.

I tak właśnie wygląda Spellforce III. Bardzo ładna i świetnie brzmiąca hybryda rpg-a z rts-em, która pomimo technicznych błędów potrafi przyciągnąć do monitora na długie godziny. I wybaczam jej niewielką liczbę umiejętności postaci czy sporo baboli w rodzimym języku. Dla mnie to najlepsza odsłona całej serii.

Autor: Krzysiek „Hader” Tałajczyk

Platforma : PC

Spellforce III / Deweloper: Grimlore Games / Wydawca : THQ Nordic / Wydawca PL: CDP / Strona oficjalna

Grę otrzymaliśmy do recenzji od GOG.com – możecie ją kupić tu.

  • Jędrzej Mąkosa

    Pierwszego Spellforce’a kupiłem z jakąś gazetą i katowałem trzy miesiące, bo nic innego nie miałem, a internet był radiowy. Siłą rzeczy się w to grało. Nie było to super jednak dawało radę.
    Trzecie część widzę, że wygląda bardzo ładnie, ale oprócz tego nie zauważam w niej niczego co miałoby mnie do niej przyciągnąć.

  • Prez

    Cholernie dobra gra.

  • cooldan

    Spokojnie ponad 30h na liczniku przed skończeniem. Świetna rzecz. Absolutnie mnie wchłonęło.