Specjał Rozgrywki – Symulatory Chodzenia

Ostatnio głośno było o Firewatch, grze, która skradła serca zarówno recenzentów jak i graczy. Ponieważ na naszej fejsbukowej grupie sporo o tym dyskutowaliście, postanowiliśmy zrobić odcinek specjalny, w którym rozmawiamy o symulatorach chodzenia, staramy się zdefiniować gatunek i ładniej go nazwać, a także omawiamy aż 10 gier (!), które naszym zdaniem z tych, lub innych przyczyn, trafiają do tego „jednowora”.

UWAGA DLA WRAŻLIWYCH NA SPOILERY – w trakcie omawiania Firewatch ostrzegamy, że skończyliśmy ogólną dyskusję i przechodzimy do spoilerów (1:25:26). Z kolei tych, którzy grę już przeszli, zachęcamy do przesłuchania audycji do końca, ponieważ w finalnej części dochodzimy do bardzo ciekawych wniosków!

Imprezę na mikrofonach prowadzą Prez i Razer, a gościnnie tańczą z nami Anna Nowak, Tomek Pieniak oraz Jakub Aksamit. Enjoy!

GRY:

  • Dear Esther
  • Proteus
  • NaissanceE
  • The Vanishing of Ethan Carter
  • Gone Home
  • Stanley Parable
  • Kholat
  • Soma
  • P.T.
  • Firewatch

Zapraszamy do słuchania i komentowania!

Pobierz MP3.

 

Profil facebookowy: Bądź na bieżąco!

Grupa facebookowa: Komentuj, hejtuj, śmiej się z nami

Strona internetowa: rozgrywkapodcast.pl

iTunes: Masz „ejpla”? Znajdziesz nas tutaj

Tymczasowe archiwum wszystkich odcinków: Wejdź i posłuchaj

Tradycyjnie podziękowanie dla kufla za hosting

  • sajet1

    Symulacja człapania podnieca mnie jak czerpak łyżkę, ale posłucham z przyjemnością (tak zakładam;p).

    • Prez

      Posłuchaj, może znajdziesz jakiś tytuł dla siebie 🙂

  • kolek368

    Fajny odcinek, można liczyć na więcej takich przeglądów tematycznych?
    PS. Proteus nie Protheus

    • Prez

      Tak, będzie więcej takich przeglądów tematycznych, bo audycja spotkała się z bardzo pozytywnym odzewem 🙂 Już poprawiam tytuł 🙂

  • Wyborna nagrywka. Przypomina te tematyczne z Fantasmagierii. Oby takich więcej, chociaż dziwi brak na liście omawianych Anna – Extended edition i Trauma (to akurat moja osobista rewelacja).

    • Prez

      Omawialiśmy głównie gry, w które chociaż jedna osoba miała okazję pograć, a w wymienione przez Ciebie tytuły akurat nie graliśmy. Tematycznych odcinków będzie więcej, celuję w jeden pomiędzy każdym koszernym odcinkiem regularnym.

  • Zabrakło mi Everybody Gone to the Rapture

    • b_one

      zwlaszcza ze juz po przecenie

  • !!! UWAGA SPOILER!!! Warto obejrzenia jeśli skończyło się grę. https://www.youtube.com/watch?v=WpKFxN1tukg

  • Zgadzam się z Prezem – przygodowka
    środowiskowa to zbyt „wyoskie” nazywanie prostych rzeczy.
    Walking simulator to symulator chodzenia i tyle, tak jak bijatyka to
    bijatyka, a strzelanina to strzelanina. I nawet we wspomnianym Call
    of Duty jest masa środowisk ważnych dla gry. I nawet grach akcji
    środowisko dopowiada historię, tak samo jak w walking simulatorach.
    Tylko w nich jest ważniejsze nie dlatego, ze zostało lepiej
    zrobione, a dlatego że nie ma tam nic innego do roboty, więc się
    na nim bardziej skupiamy. Poza tym brak wielkiej strzałki nad głowa
    postaci, lub linii/znacznika który prowadzi ją od załadowania
    skryptu do załadowania skryptu też mocno pomaga w tym, by w ogóle
    zobaczyć jak wygląda gra.

    Trochę brzydko porównam to z sytuacją
    gdy ktoś traci jakiś zmysł, więc inne mu się wyostrzają.
    Symulatory chodzenia to takie gry, którym zostało właśnie tylko
    jedno – środowisko, więc wielce się je przezywa. Mimo iż naprawdę
    rzadko na to zasługują. Chodzenie z punktu w punkt, nawet jeśli
    coś je przerywa (jak w Firewatch) to dalej chodzenie z punktu w
    punkt. Nawet Ethan Carter, gdzie dużo się główkuje siedzi w tej
    samej mechanice mimo twistu z szukaniem przedmiotów i układaniem
    wersji zdarzeń – rozwiązania nasuwają się na tyle mocno, że
    dalej tej grze bliżej oglądania doświadczenia niż faktycznego
    grania.

    A Proteus jest super 😉 rozumiem ze po
    10 minutach się nie złapie o co tam chodzi bo to w sumie gra która
    nigdy nie powie o co w niej chodzi. Czasem trzeba po prostu
    przestawić się na to, że nie wyświetli się nam objective na
    ekranie i trzeba grać. W tej grze powinno się wpadać na miejsca w
    których dzieją się „cuda” (trudno mi to inaczej nazwać) i
    trochę się nimi pozachwycać, a potem przemierzać ja w kolejnych
    porach roku (tak, są tutaj pory roku).

    Jest to trochę dziwne, trochę za
    bardzo wymagające i na pewno odrzuca większość osób. Ale w
    przeciwieństwie do innych artsy-fartsy indyków, w tym przynajmniej
    poczułem, że ktoś miał naprawdę jakiś pomysł na grę, nie bał
    się niezrozumienia, wykręcił co potrafił i zrobił po prostu
    grywalny obraz. Tak jak zgadzam się z wszelką krytyką Proteusa i
    jego marnymi ocenami, tak mi mega się spodobał i było to jedno z
    moich najlepszych doświadczeń jakie dała mi gra niezależna.

  • Super odcinek, myślę że zasililiście mi listę gier na jakiś czas 🙂

  • Kalach

    Szanuję obronę Beskidu Żywieckiego 😀