Specjał Rozgrywki – Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi

Ze sporym poślizgiem, ale wreszcie jest – oto odcinek specjalny poświęcony najnowszej części Gwiezdnych Wojen! Jest to rekordowy Specjał – możemy pochwalić się nie tylko najdłuższym czasem trwania, ale i rekordową liczbą nagrywających! Wyszło bardzo merytorycznie, sentymentalnie i różnorodnie.

Do Preza, Cooldana, Razera i Deusza dołączyli Mikołaj Dusiński z EA Polska, Piotr Szychowski z Xbox Polska oraz Tomek Pieniak z Wszystko Gra, żeby porozmawiać o tym najbardziej jak dotąd kontrowersyjnym filmie w historii marki.

POBIERZ

Profil facebookowy: Bądź na bieżąco!

Grupa facebookowa: Komentuj, hejtuj, śmiej się z nami

Chcecie napisać nam maila? To piszcie tu rozgrywkatv@gmail.com!

iTunes: Masz „ejpla”? Znajdziesz nas tutaj

  • ezehielabrahamski

    Tak odniosę się tylko do początku. Wydaje mi się, że problemem obecnego kanonu jest to, że właśnie nie rozszerza uniwersum, nie wiemy co działo się między epizodem VI a VII. Nie ma też masy książek dla starszych czytelników, prezentujących nowe, ważne wydarzenia w tym świecie. W starym kanonie one były, obecnie mamy bardziej książki i komiksy fillery, które opowiadają poboczne historyjki ze znanymi bohaterami, zazwyczaj w obszarze starej trylogii. Zresztą szkoda, że przy kasacji Disney poleciał ze wszystkim jak leci, a nie skasował tylko rzeczy np po Epizodzie VI, czy III np, oprócz tego wywalił też cały bogaety lore z czasów przedprequelowych.

  • Sasilton Mihawk

    Ten film jest po prostu głupi.
    VII była taka se, ale dała zarys kilku ciekawym watkom które w VIII zostały ścięte.
    Na co mam teraz czekać?

    • Prez

      Na nic. Czas zostawić przeszłość w przeszłości xD

  • Marcin Szymański

    Osobiście też jestem trochę rozdarty, ale mnie się nawet podobało – debilizmy zwalam na karb tego, że to film i SW i jakiś reżyser i w ogóle. Fajny special, dzięki wielkie. 🙂

    No i nowy hasztag. #OpierdolićPorga

  • Fredosław

    Widziałem pierwszy raz oryginalny film w TV, pewnie w tym 89 jak wspominaliście, na czarno białym telewizorze. Na pewno mi się podobało, fascynowało mnie wszystko co działo się w kosmosie. Tylko ze miałem wtedy 8 lat. Już jako młody nastolatek na początku lat 90tych niespecjalnie sobie ceniłem ten świat, wydawał mi się infantylny i głupawy, mimo że zewsząd już wtedy byłem bombardowany jego “kultem”. Fascynowałem się Hard SF, czytałem Lema i Asimova, o to były jakieś tam pierdy dla dzieci. Natomiast Han Solo zawsze cool. W tym wieku uwielbiałem raczej takie rozrywkowe kino jak Alien czy Event Horizon.

    Po tym przydługim wstępie którego nikt nie przeczyta – podobał mi się epizod 7, porwała mnie ta historia, zaciekawiły nowe postaci, mimo że nie byłem nigdy fanem GW. Potrafiłem jakoś wziąć w nawias całą tą konwencję i przyjąć sprawnie nakręconego produkcyjniaka. Łotr był tez fajny, w innym tonie, było to jakoś świeże i rewelacyjne zdjęciowo.

    Natomiast 8ka… no kupa. Nie chce powtarzać argumentów które padały w dyskusji, ale z wieloma z nich zgadzam się w pełnej rozciągłości. Może pójdę w konkrety. Poszedłem do IMAXa na godzinę 19. Przez cały seans walczyłem z masakryczną sennością. Ziewałem, wierciłem się. Zasnąłem w połowie, po raz drugi w życiu (do kina chodzę sporo, jakieś ~100 razy w roku), na jakieś 5-10 minut, gdzieś w trakcie tego fascynującego “pościgu”, albo wizyty w kasynie. Film niemal wyzuty z jakiegokolwiek napięcia, emocji, wiele żenujących scen. Napisałem niemal, bo było kilka scen w których się otrzeźwiałem i autentycznie byłem bardzo ciekaw co się wydarzy – ale tego było do kupy może z 10 minut. Może nie miałbym takich problemów z sennością gdyby same sceny akcje jako takie były dla mnie atrakcją w kinie, niestety wyrosłem z tego kompletnie. Im jestem starszy tym bardziej mnie nużą, są napełniaczem miedzy naprawdę istotnymi scenami, nawet jeśli są technicznie dobrze zrealizowane. Co mi po widowiskowej scenie, jeśli nic nie czuję patrząc na nią? Kino te jednak emocje, szczególnie rozrywkowe kino bez pretensji intelektualnych.

    Ciekawie słucha się argumentacje Mikiego D, brzmi trochę jak bardzo inteligentna żona zakochana w swoim mężu alkoholiku, tłukącym ją co weekend. Pięknie jest w stanie uzasadnić sobie tkwienie w tym związku i utulić biednego misiaczka niezrozumianego przez innych. Inteligencja jej nie pomaga w zrozumieniu sytuacji, ona wręcz jej pomaga zręczniej wytłumaczyć każdą bzdurę oczywistą dla postronnego obserwatora.

    • Mikołaj Dusiński

      Nie zgadzam się z Twoją opinią na temat mojej opinii. Plus, szczerze mówiąc, uważam to porównanie do żony alkoholika za obraźliwe…

  • Marcin Fx

    Sam koncept SW jest niedorzeczny. I nie chodzi tu o technologię bo można założyć, że w przyszłości może się coś stać, ale o sam koncept, z którego wychodzi, czyli że czas we wszechświecie biegnie wszędzie tak samo. A tak nie jest. Dlatego po paru minutach filmu każdy z tych bohaterów będzie w zupełnie innym czasie wszechświata. Jeśli jeden z bohaterów leci na inną planetę to ma inny czas niż Ci którzy zostali i już nigdy ich nie spotka. Więc takie szczegóły jak spadające bomby w próżni, czy tam kogoś nie wyssało czy wessało to jakiś nieistotny szczegół. Albo przyjmujemy tę bajkę jako całość, albo dajemy sobie spokój. Nie ma sensu nad tym dyskutować. Ten film jest dla 12 letniego widza i czas się z tym pogodzić. Ja odpadam po tym epizodzie.