Rozgrywka Party 2.0 oczami Krulla

Rozgrywka Party 2.0 czyli kolejne spotkanie fanów Rozgrywki z ekipą nagrywającą przeszło do historii jako jedno z najmocniejszych (zdaniem wielu uczestników) wydarzeń tego roku. Co takiego się na nim działo? Zapraszamy na krótką relację.

Historia z powyższą imprezą rozpoczęła się dla mnie tuż po opuszczeniu pociągu relacji Poznań-Warszawa, w którym to próbowałem wytrwać pomimo ponad 35-stopniowego upału. Na szczęście miałem w głowie perspektywę szybkiej kąpieli po przybyciu do stolicy, na którą zaprosił mnie (a w zasadzie sam się wprosiłem ;)) znany z grupy facebookowej Marcin Dmochowski, któremu w tym momencie chciałbym serdecznie podziękować. Niestety, wizyta w ochrzczonej mianem „Oficjalnej myjni Rozgrywki” (nie byłem jedynym uczestnikiem Party 2.0, któremu przyszło z niej skorzystać) łazience Marcina, przeciągnęła się nieco w czasie. Wszystko ze względu na to, że ów dobroczyńca (zapewne pochłonięty myślami o zlocie) wracając do Warszawy zapomniał zabrać klucze do swojego mieszkania. Te zostały mu ostatecznie podesłane później… autobusem! Zaowocowało to tym, że spóźniliśmy się wraz z Maćkiem, Marcinem, Adkiem (który, jak zapewne pamiętacie, udzielił się w kilku odcinkach podcastu i jest z nami od pierwszego odcinka) oraz jego dziewczyną Asią na samą imprezę.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Po przekroczeniu progu klubu Wieżyca o godzinie 17:30 i zejściu do piwnicy moim oczom ukazał się tłum ludzi wypełniających pomieszczenie. Niektórych z nich znałem osobiście z ubiegłorocznej edycji zlotu, innych kojarzyłem z grupy facebookowej, z jeszcze innymi miałem przyjemność pogadać po raz pierwszy. Na miejscu nie zabrakło również Mikołaja i Amadeusza. Jak się okazało ludzi wciąż przybywało i ciężko stwierdzić ile osób ostatecznie zawitało na Party 2.0. Sądzę jednak, że nie pomylę się stawiając na przedział 40-50 uczestników. Wydarzenie było więc całkiem duże, co mnie osobiście bardzo cieszy.

Już na samym początku spotkania zostałem wyposażony w koronę z Burger Kinga, którą zdobył dzień wcześniej Mikołaj, a także w zestaw składający się z podstawowych przyborów szkolnych z logami AC/DC (nawiązanie do braku utworów tejże kapeli w usłudze Spotify i moją dramą z tego powodu) [Disclaimer: Rafał Radomyski przypomniał, że wręczenie upominku z AC/DC miało miejsce dopiero po 22].

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Bardzo szybko większość uczestników uznała, że w piwnicy jest dość ciasno i robi się zbyt gorąco, dlatego wkrótce wyszliśmy na zewnątrz i reszta zlotu odbywała się głównie tam. Tam, czyli przy stoliczkach ustawionych na otwartym terenie klubu, który mimo że znajdował się przy jednej z głównych ulic stolicy, okazał się całkiem kameralnym, otoczonym zielenią przybytkiem. Rozmowom nie było końcu, dziwnym, zabawnym akcjom też nie. Wspomnę tu chociażby poznanie przez Kuldana pewnego Anglika, któremu Piotrek próbował wyjaśnić czym są podcasty, następnie siłował się z nim na rękę, by ostatecznie pić „zdrowie” po angielsku (Deusz w szczegółach by wam opowiedział na czym to polega). Anglik porobił sobie kilka zdjęć, złapał kontakt do Piotrka i następnego dnia napisał mu, że takiej imprezy jeszcze nie przeżył. Siłować można się było również z Rafałem Sroczyńskim (którego biceps jest jak trzy albo cztery moje) i podobno znaleźli się jacyś chętni. Dzięki uprzejmości Miłosza (Milo Johnes z grupy), mieliśmy również do rozdania kilka biletów do kina, które otrzymali szczęśliwcy odpowiadający najszybciej na pytania dotyczące naszego podcastu.

Nie zabrakło nawet relacji wideo na żywo (o którą zadbał Dawid Maron, którego kojarzycie zapewne z PadTv), a także wielu zdjęć, uścisków dłoni, wymian zdań i „przytulasków”. Co bardzo fajne, na zjeździe bawiło się również wielu ludzi z branży gier (dziennikarzy, blogerów, podcasterów, pr-owców oraz samych twórców). Doprawdy wyborowa mieszanka. Nie brakowało też pięknych kobiet. Niektórzy uczestnicy nie bali się nawet zabrać ze sobą swoich dziewczyn (gratuluję odwagi ;)), które Rozgrywki do tej pory nie słyszały. O niektórych sytuacjach wspominać mi nie wypada (a byłoby o czym), no i niezmiernie żałuję tego, że nie ze wszystkimi przyszło mi zamienić kilka zdań.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Ekipa rozgrywkowa opuściła Wieżycę dopiero o trzeciej nad ranem i wszyscy świetnie wspominali wydarzenia minionych godzin. Co ciekawe, następnego dnia narodziło się kilka nowych pomysłów dotyczących bloga, które, mamy nadzieję, uda się zrealizować.

Na koniec chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom za przybycie, za miłe słowa, za ciekawe dyskusje i za super zabawę. To doprawdy świetne, że tak wiele osób nas słucha i że chce się im jechać często setki kilometrów na zlot Rozgrywki. Cieszę się, że udało się nam zbudować prężną społeczność i że wielu z Was, słuchaczy, poznało dzięki nam swoich nowych znajomych.

Poniżej znajdziecie również kilka zdjęć z tego wyjątkowego spotkania.

Hail to słuchacze Rozgrywki!

PS Podzielcie się Waszymi wrażeniami ze zjazdu w komentarzach

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

  • Berserker

    wszedzie widze Batmana 🙂

    • Ratchet

      Berserker trza było nie pić piwa z Rafałem

      • Berserker

        żałuje teraz ale nie piłem

  • Jakub Antoniuk

    Ja krótko o mojej perspektywie Kazz Wawa 2.0.

    Uczestniczyłem w obu zlotach, zarówno pierwszym który miał miejsce w listopadzie ubiegłego roku jak i ostatnim. Pierwszy zlot mi się podobał ale wyjeżdżając z Warszawy czułem pewien niedosyt, czegoś mi zabrakło. Teraz jak wracałem do domu po zlocie mimo ogromnego zmęczenia – upały robią swoje – czułem, ogromne zadowolenie, że mogłem uczestniczyć ponownie w tym szalonym przedsięwzięciu. Ten zlot w moim odczuciu wypadł dużo lepiej niż poprzedni. Być może to zasługa faktu, że balowaliśmy na dworze i były większe możliwości niż w salkach Biedy (chyba tak nazywa się lokal w którym miał miejsce pierwszy zlot). Udało mi się poznać i pogadać z wieloma ciekawymi osobami o przeróżnym zakresie zainteresowań i szaleństwa. Przybiłem piątkę z poznanymi wcześniej wariatami i bawiłem się bardzo dobrze. Szkoda, tylko, że z powodów lokomocyjnych musiałem was opuścić przed pierwszą w nocy, noc szykowała się jeszcze ciekawie. Nie żałuję żadnej chwili którą z wami spędziłem. Liczę, że spotkamy się jeszcze w podobnym gronie.