Rozgryszamka #3 – Magiczny Proszek

Prosiliście, więc jesteśmy — wracamy z nowym odcinkiem Rozgryszamki. Co więcej – wracamy z zestawem zróżnicowanych tematów. Dowiecie się co nieco o magicznym proszku zastępującym jedzenie, ugotujemy sobie kilka rzeczy, poklikamy w telefonie, ponarzekamy na ludzi, a na końcu czekamy na Was z pytaniem, przez które rozpadają się przyjaźnie. Zapraszamy do słuchania i przede wszystkim – Smacznego!

PS. Chcecie Rozgryszamkę częściej? To piszcie!

POBIERZ

Lektura uzupełniająca po przesłuchaniu odcinka: tajska zupa Adka, Huel.

Jesteśmy na Spotify!

Podobało się? Wyślij nam maila: rozgrywkatv@gmail.com, albo tweetnij do Cooldana lub Adka. Nie podobało się? To tym bardziej napisz!

Profil facebookowy: Bądź na bieżąco!

Grupa facebookowa: Komentuj, hejtuj, śmiej się z nami

iTunes: Znajdziesz nas tutaj

  • Maciej Soinski

    Tostownica robi tosty.
    Odnośnie pilnowania kilogramów to ja polecam IF + mniej więcej liczenie kalorii. Przez miesiąc liczyłem kalorie bardzo dokładnie, a teraz już nie liczę, ale dzięki liczeniu mniej więcej wiem ile mi wolno zjeść. Dzięki IF łagodzone są wszelkie wykroczenia.

    • cooldan

      Tostownica? W sensie toster? 😀

      • Maciej Soinski

        Toster to co innego 🙂

        • cooldan

          Szczerze – nigdy nie słyszałem określenia “tostownica” i jestem w szoku. Bo dokładnie tak widnieje na wiki 😀

          • Adrian Kornaś

            Nie zgadzam się na te nazwe 😀

          • Evil Monkey

            U mnie zawsze było
            tostownica (ew. opiekacz) – “trójkąciki”
            toster – “wyskakujące”

            ale magicznym działaniem potrawy z obu były nazywane tostami 🙂

            Babcia mówiła “Dochówka”

    • Adrian Kornaś

      Ja nie przepadam za IF a mniej więcej liczenie kalorii sie u mnie nie sprawdza, bo owsianka zawsze miała 400 kcal i tak ją liczyłem, aż tu nagle zacząłem liczyć dokładniej i okazuje sie, że ma 600 😀

      ja musze mięc wszystko dokładnie z jasnymi zasadami, limit kaloryczny, podliczony każdy posiłek i działa

      • Maciej Soinski

        Ja te szoki miałem w pierwszym miesiącu, gdy policzyłem sobie i wyszło, że moje śniadanko z owsianki i chlebka z powidełkami to drobne 900kcal:) Przez miesiąc nauczyłem się ile mogę tej owsianki zjeść, by zmieścić się ze wszyskim w 2400. IF chroni mnie przed nocnym podjadaniem. I jest tak jak Piotrek mówił – IF po kilku miesiącach tak wchodzi w krew, że w ogóle nie czuć głodu.

        • Adrian Kornaś

          Tylko, że to nie mój pierwszy miesiąc, zrzuciłem 20 kg licząc kalorie, więc mniej więcej wiem co i jak 😀 ot jakoś wyszło, że tu zmieniłem owoc, tutaj dodałem troszkę masła orzechowego itd. i nagle wyszło 😀 Moje szacowane dzienne 2000 kcal stało się 3-3.5k 😀

  • Michau Giro

    Cześć. W tesco też jest możliwość korzystania z aplikacji do skanowania produktów, przy czym w praktyce wyglądało to tak, że zostałem losowo wytypowany do sprawdzenia koszyka i Pani kasjerka musiała zeskanować kilka produktów z mojej reklamówki. Może wyglądam jak złodziej-terrorysta, albo gorzej, jakbym nie jadł mięsa. 😀

  • marcinmen11

    Nie wiem jak wy ale ja jestem zwolennikiem jednego posiłku dziennie. I mam bardzo dobre i nurtujące mnie pytanie. Gdzie jest granica między jedzeniem a napojem? Czy rosół sam w sobie jest napojem czy jednak jest jedzeniem i co z koktajlami? Ja lubię sobie miksować parę owoców i/lub warzyw wraz z wodą i to pić jako koktajl, i czy to się zalicza pod jedzenie bo warzywa i owoce czy jednak pod napój bo to się pije.

  • marcinmen11

    To z tymi trójkątami u mnie się nazywało tostownicą. A ta gdzie chleb skacze to jest tostownica amerykańska. No i jasne.

  • Fredosław

    Nazwa Hamburger pochodzi od miasta Hamburg, najprościej jak się da.

    Huel to opcja którą rozważałem (z lenistwa), dopóki się nie zorientowałem ile to kosztuje. Ja wydaję na jedzenie miesięcznie poniżej 100 zł, to mi się kompletnie nie kalkuluje.

    Największa zaletą aplikacji Carrefoura jest coś o czym nie mówiliście. W moim najbliższym dużym ichnim sklepie (Arkadia w Warszawie) jest oddzielna kasa dla tych co sobie sami poskanowali towary. Gdy w godzinach zakupowych szczytów inni stoją w kolejce kilkanaście minut (także do samoobsługowych), apkowicze “odprawiają” się w kilkanaście sekund. Może się to zmieni jak się stanie popularniejsze.

    Urządzenie o którym mówiliście poznałem jako kanapkownik (kolega który miał tak na nie mówił). Robi się w nim kanapki, takie na ciepło.

    • Adrian Kornaś

      Whoa! Jak to poniżej 100 na miesiąc?! Ja jestem zadowolony, że na tydzień potrafię zejść z zakupami poniżej 100…

      • Fredosław

        No tak mi mniej więcej wychodzi jak patrze w rachunki. Dużą część obiadów mogę jeść “za darmo”, ogólnie mało jem, kupuję tanio, jedzenie a szczególnie robienie jedzenia nie jest moim hobby (kiedyś miałem zasadę żeby przygotowanie nie trwało dłużej niż jedzenie), raczej unikam jedzenia na mieście i wychodzi jak wychodzi.

      • Vonsh Monster

        Witam. Chciałbym powiedzieć, że jeżeli chodzi o jedzenie to Polska jest najtańszym krajem w Europie i można się tu wyżywić za około 100zł miesiecznie.

        Właśnie kończe taki miesiąc za 100zł. Musze powiedzieć, że ani razu nie byłem głodny-ba!-momentami byłem nawet przejedzeony, zapchany.

        Nie zaliczam do jedzenia pica, co chyba oczywiste, bo jedzenie to jedzenia a picie to picie i na samą Cole wydałem koło 200zł(2 litry dziennie, czsami jescze wieczorem dokupowałem litrowa Colę).

        A więc przechodząc do jadłospisu za 100 zł. Aby przezyć miesiąc za 100 zł potrzeba:

        1kg ryżu ok.3zł
        1kg makaronu ok.2,5 zł
        1kg kaszy jęczmiennej około 2 zł
        6kg ziemniaków ok.8zł
        2kg margarany ok 5 zł
        150 bułek około 50zł
        10 paczek Chochoszoków ok. 20
        15 sosów do potraw jeden po około 50 groszy-około 7 zł, lub kilka sosów gotowych po ok.3 zł.
        Razem około 100zł. Zostało mi jescze 7 złotych z tej stówy. Nieźle.

        Jak to jemy?

        Rano zagtować gar sosu-mamy na 2 dni.
        Pierwszy tydzień-makaron. 5 bułek dziennie, pół paczki Chocoszoków.
        Drugi tydzień-ryż. 5 bułek dziennei, pół paczki Chocoszokw.
        Trzeci tyedzień-kasza jęczmienna, 5 bułek, pół paczki Chocoszokwó.
        Czwarty tydzień-6 kilo ziemniaków, 5 bułek , pół, paczki Chocoszoków.
        Zamiast Chocoszoków można kupować krem czekoladowy-400 gr za 2,5zł albo zwykle kulki czekoladowe, można nabyć za 1-2 zł 300 gramów.

        Także jadłsopsis jest sprawdzony i bardzo sycący-nawet zostało mi jeszcze trochę rużu i kaszy, bo kilogram na tydzień to naprawdę jest aż nadto.

        Brakowało mi jedynie serków, jogurtów i rybek. Ale bez problemu mogę taki miesiąc powtórzyć-mówię to jako osoba która lubi jeść, objadać się, czy nawet obżerać.

        Jeden Władysław JAgiełło i masz jedzenie na cały miesiąc. Pozdrawiam.

  • kapitanbudapren

    Da się zrobić materiał filmowy do tego ;>

  • Sasilton Mihawk

    Wegetarianizm jest spoko, dopóki ktoś nie przypisuje do tego ideologii, a niestety przypisują i nie da się tego słuchać.
    Weganie to patologia. Nawet miodu nie jedzą, bo coś tam.
    To już podchodzi pod sektę.

    • “Weganie to patologia. Nawet miodu nie jedzą, bo coś tam.” – pozwól, że w dość prosty sposób (tak mi się wydaję) wyjaśnię tę kwestię:
      Weganie nie jedzą produktów odzwierzęcych lub takich w produkcji których używa się zwierząt. Miód produkują pszczoły (zwierzęta).

      • Sasilton Mihawk

        I to jest głupie.

        • Bardzo dobry argument.

          • Sasilton Mihawk

            Do tego nie trzeba argumentów, jest to po prostu głupie.
            Zaraz dojdzie do tego, że owoce też są złe, bo pszczoły muszą je wcześniej zapylić.

          • “Do tego nie trzeba argumentów, jest to po prostu głupie.” – Dziękuję Ci za te zdanie. Wspaniałe. 😀

          • Sasilton Mihawk

            Jak pisałem w pierwszym komentarzu. Dodawanie ideologii do jedzenia podchodzi pod sektę, ponieważ nie jedzenie miodu nie ma absolutnie żadnego sensu.
            I tu jest cały problem z weganizmem, bo oni zaczyna mówić innym, co powinniśmy jeść, a co nie i to właśnie przez te środowiska odbija się też na wegetarianach. Ludzie ich często mylą.
            Całe szczęście ludzie traktują ich jak oszołomy, więc debata nad miodem nie jest często poruszana.

          • “nie jedzenie miodu nie ma absolutnie żadnego sensu.” – rozumiem, że to stwierdzenie przyjmujemy jako aksjomat?

          • Sasilton Mihawk

            Jeśli ktoś nie lubi, albo ma jakieś uczulenie, to sytuacja jest zrozumiała, ale jak ktoś nie je tylko z powodu, że robią je zwierzęta., to jest to głupie.

            Podaj mi logiczny powód, prócz ideologiczny, że tego nie jedzą.
            Podobnie ma się z mlekiem, jajkami itp.

          • Na całym świecie od tysięcy lat sposób żywienia to ideologia. Przecież w każdej kulturze je się inne produkty, co wynika z uwarunkowań kulturowych, a na ich podstawie ideologicznych. Przecież niejedzenie psów, kotów, czy nawet gadów w szeroko pojętej kulturze europejskiej ma podłoże ideologiczne? Nie rozumiem więc w czym dana ideologia, jest lepsza od innej?

          • kapitanbudapren

            Generalnie, to z czym możemy się pobawić ma fart i jest na naszej białej liście: kot, pies , konik (xD). Jak czułby się zwierzaczek w Twoim domu gdyby wiedział, że jak coś przeskrobie to wyląduje na talerzu.

            A na poważnie poczekajmy, aż nadejdzie wielki głód, to zeżremy wszystko, żeby przetrwać, nawet sąsiada obok (przypomnijmy sobie oblężenie Stalingradu). Problemy pierwszego świata ehh

  • Adrian Gie

    Jak mnie wkurza ta głupia polska mentalności i pachnie nosa w nie swoje sprawy. Co kogokolwiek obchodzi to, że ktoś nie je mięsa czy np. nie pije alkoholu? Rozumiem, że ktoś się może zapytać bo jest zainteresowany, spoko. Ale w 90% przypadków to jest krytyka albo wyśmiewane. Co kogo obchodzi co ja czy ktoś inny je? Nigdy tego nie mogłem zrozumieć… sam mieszkam w UK i nie jestem veganem ani wegetarianinem i jem wszystko ale raz na rok robię sobie miesięczny detox owocowo-warzywny i robię to w różnych porach roku ale najczęściej latem i nie raz miałem okazję, że byłem gdzieś na jakiejś imprezie czy coś i sobie po prostu podjadałem pomidorki koktajlowe i inne warzywa i za każdym razem jak ktoś się pytał czemu nie jem innych rzeczy to po wytłumaczeniu spotykałem się z miłymi reakcjami typu “o fajnie musisz mieć silną wolę” itd. nitk nie robił problemu. Powiem więcej, coraz częściej idąc na grilla czy inną imprezę gdzie nie ma Polaków to pada pytanie czy przygotować coś innego dla osób nie jedzących mięsa. Chciałbym żeby ludzie w Polsce też do tego wreszcie dojrzali. Rant over.

    Odpowiedź na pytanie: Ta potrawa w UK nazywa się “toastie” nie wiem czy jest polski odpowiednik.

    • Sasilton Mihawk

      To nie jest polskie, to jest światowe.
      Nie picie alkoholu mam wrażenie że jest bardziej akceptowalne.

      No i najważniejsze. nie ma czegoś takiego jak detox.

      • Adrian Gie

        No nie wiem, mieszkam w UK 11 lat i mieszkałem rok w Holandii i tylko w Polsce się z tym spotykam nawet na krótkich wakacjach.

        • Sasilton Mihawk

          Gdyby Polacy byli takimi cebulakami, to nie miałbyś tylu wegetariańskich produktów w sklepach.
          Gdy jakiś zachodni typ przylatuje do Polski, to jest zdziwiony ilością produktów, bo nastawiał się, że tu na wschodzie to tak nie bardzo.

          Leć do Azji, to ci wcisną do wegańskiej sałatki kurczaka.

          Drób to ogólnie śmieszna sprawa, bo wiele osób z jakiegoś powodu traktuje to jak zwykły produkt spożywczy, a nie mięso 😀

          • Adrian Gie

            W Polsce jest duży wybór? Nie bądź smieszny. Wybór wege opcji w Polsce to jest jakiś dramat. W UK jest o wiele większy wybór, sklepy mają całe działy z taką żywnością. W knajpach nie ma problemu jeśli idzie się mieszanym towarzystwem bo zawsze się coś znajdzie dla każdego, przekrój opcji jest zawsze na poziomie. A to co odstawiają knajpy w Polsce to jest w ogóle jakaś tragedia. Jeśli nie idziesz do knajpy typowo wegetariańskiej albo wegańskiej to w menu jest 99% pozycji z mięsem lub rybami, to jest dramat jakiś. A jeśli jest już wege opcja to są to jakieś oklepane i beznadziejne potrawy, które już każdemu wychodzą bokiem.

            W tym miesiącu próbowałem znaleźć w Opolu knajpę na chrzciny synka z dodatkowymi opcjami vege bo kilka osób nie je mięsa i ręce opadają jak wygląda sytuacja na śląsku. Na 10 knajp gdzie sprawdzaliśmy zarówno restauracje jak i różnego rodzaju imprezownie, hotele itd. tylko jedna miała konkretną ofertę zarówno pod wszystkożerców i vegetarian. A trzy knajpy zaoferowały, że wegetarianie mogą najwyżej zjeść kluski śląskie i surówki hahahah. Dramat, dramat jeszcze raz dramat. Polsce zajmie jeszcze z 10 lat zanim się zorientuje, że są też inni klienci oprócz mięsożerców. Na szczęście w większych miastach jest już trochę lepiej i ten trend zmienia się szybciej.

          • Sasilton Mihawk

            Mam wrażenie, ze za dużo wymagasz od takiego kraju jakim jest Polska, szczególnie gdy porównujesz do UK.
            Zaraz się okaże, że w UK to byłeś w Londynie.

          • Adrian Gie

            Przed chwilą mówiłeś, że ludzi z zachodu dziwi mnogość opcji w Polsce. W UK mieszkałem zarówno w Londynie jak i na wsi i w mniejszych miastach takich jak Brighton, więc mam spory przekrój. I tak wymagam, bo trendy się zmieniają na świecie a Polska jak zwykle musi być we wszystkim daleko w tyle.

          • Sasilton Mihawk

            No własnie nie jest daleko w tyle, bo możesz to kupić. Tylko nagle nie wiedzieć czemu porównujesz do kraju skąd pochodzi ta moda i który jest kilka razy bogatszy, już nie mówiąc że co innego tam się je.

            Tak, typy z zachodu są zdziwieni, bo jak pisałem, oni w ogóle nie spodziewają się takich produktów w tej części Europy.

          • Adrian Gie

            Porównuję bo właśnie od tego się zaczęło, że sam powiedziałeś, że niby u nas jest taki duży wybór, że aż ludzie z zachodu są zdziwieni. A ja próbuje wytłumaczyć, że właśnie jest gówno a nie wybór u nas w Polsce.

          • Sasilton Mihawk

            Ja widzę to inaczej.

  • Sasu Tw

    Smacznego!
    W piątek słucham Rozgryszamki, w sobotę korzystam z aplikacji Mój Carrefour, oszczędzając ponad 10% wartości zakupów oraz co ważniejsze – zaskakując kasiera mającego na imię “Gość nr 18” funkcjonalnością ‘Scan&go’, którego zostawiłem z miną “jakby Pana Boga za kostkę złapał”.
    Musiałem jedynie wyłożyć jeden produkt z koszyka i zeskanować przy kasie.
    Co do samej funkcjonalności, to aplikacja po zeskanowaniu daje do akceptacji rozpoznany produkt oraz możliwość wyboru ilości. Tutaj bylo kilka problemów, raz brak towaru w bazie, raz rozpoznało inny produkt. Ponowne skanowanie rozwiązało sprawę.
    Co ciekawe około 80% produktów miało po zeksanowwniu mniejszą cenę bazową niż na półce oraz dostatkowy rabat za używanie aplikacji, nalczany od razu przez aplikację.
    Koszyk jest sumowany na bieżąco co pozwala kontrolować zakupowe szaleństwo.
    Najdziwniejsze spotkało mnie na końcu – cena końcowa w aplikacji została jeszcze pomniejszona ( miałem aktywowany 10% rabat na zakupy weekendowe).
    Jednak na paragonie nie widzę obniżonych cen podawanych przez aplikację. Wygląda to raczej tak, że ceny były pełne, później cześć rabatowa za Bony na poszczególne towary, następnie Rabat 10% występujący potrójne w trzech różnych wartościach.
    Nie wiem, może te niższe ceny w aplikacji są obliczane własnie tym rabatem?
    W każdym razie bardzo polecam i jest to chyba najciekawsza funkcjonalność dla mnie.
    X lat temu Leclerc oferował podobr5 rozwiązanie, ale na własnych udostępnianych przenośnych skanerach. Tam również spotykałem się z wieloma problemami oraz losami do wykaldania na ladę. Ciężko to porównywać do 1 razu w Carrefour, ale sama aplikacja poinformowała , że pierwsze użycie będzie wymagało wyłożenia towaru na taśmę, jednak u mnie był to jeden wybrany przeze mnie towar.
    Aplikacja mobilna zamiast skanera to strzał w dziesiątkę.
    Dziękuję za polecenie.

    Sandwiczer lub toster, tak u mnie się zwało urządzenie z trójkątami.
    Na zdrowie!

  • ShadedAlpaca

    Mega szacunek Adek za próbę ograniczania mięsa, niestety wbrew temu co mówi Kuldan, uważam, że takowe nie są wcale łatwe. Może zależy to od smaku osoby próbującej. Sam próbowałem ograniczać, ale potrawy bez mięsiwa mi nie smakują. Wolę już nic nie jeść, niż wpieprzać sałatę lub jakieś „oszukane” dania. Jeden, maks dwa dni wytrzymywałem i dawałem sobie spokój.
    Lubię próbować nowych rzeczy i nie zamykam się na wegańskie opcje, gdy mam okazję takowych spróbować, robię to bez zawahania. Niestety rzeczy które jadłem są albo zbyt słone i nie w moim smaku, albo nie potrafię ich odtworzyć/są zbyt skomplikowane by mi się chciało.

    Zobaczymy jak mi pójdzie z (bo dzięki temu odcinkowi zamówiłem) Huel. Założyłem, że będę go stosować przez 5 dni tygodniowo. Szczerze wątpię by się udało, ale wypadałoby spróbować. Raz, że mniejsze zużycie mięsa, dwa że będę mieć kontrole nad kaloriami co pomoże mi w spadku wagi, trzy że wychodzi taniej niż moje zakupy spożywcze.

    Na codzień, mimo posiadania wagi nie bawię się w obliczenia. Nigdy nie chce mi się przysiąść do tych aplikacji, używać miseczek do łapania każdego elementu posiłku osobno i ważenia tego… co niestety przekłada się na zbędne kilogramy.

    Dzięki za polecenie i pozdrawiam, nawet Ciebue Adku, mimo że bywasz mega niemiły 😗

    • ShadedAlpaca

      Ps. Tosty i tostownica. W googlu działa, w życiu też. Dont @ me

    • cooldan

      Jeśli potrawy bez mięsa Ci nie smakują to z Huelem możesz mieć spory problem.

      • ShadedAlpaca

        Spodziewam się, ale nie zaszkodzi spróbować. Może akurat podpasuje 😉

  • Vonsh Monster

    Adek, na twitterze chciałem Cię trochę potrolować przy okazji tych śledzi z selera. Nie chciałem żebyś to odebrał jako atak, przepraszam. Nie klasyfikuję ludzi według tego co jedzą, nie zaglądam im do talerza. Pozdro szejset.

  • marcinmen11

    Co?! Przecież każdy wie że parówki są vege! Przecież parówki to nie mięso.

  • Kilka szybkich uwaga tak z głowy, świeżo po przesłuchaniu. Jeśli chodzi o wegerosół to dużo smaczniejszy i bardziej aromatyczny wychodzi z pieczonych warzyw, kiedy jarzynkę podgrilluje się w piekarniku i warzywa zaczną się delikatnie karmelizować. Dodatkowo, żeby nadać głębokiego koloru naszemu rosołowi warto również podpiec sporo cebuli (może być nawet w łupinie). Dodatkowym tipem w przypadku wegańskiego rosołu, jest tak zwany rosół z resztek. Co to oznacza? Otóż trzymamy w zamrażalniku opakowanie, które sukcesywnie wypełniamy częściami warzyw które normalnie wylądowałby w koszu: obierki z marchwi, pietruszki, pasternaku, selera, końcówki pora itp. Kiedy nasz pojemnik zapełni się tymi resztkami to wyjmujemy je z piekarnika, odmrażamy, nasmarowujemy oliwą, wstawiamy na 10 min do piekarnika (żeby się skartelizowały), a następnie wrzucamy do gara, zalewamy wodą i po 5 godzinach gotowania mamy przepyszny bulion warzywny. Aha i jeszcze w temacie rosołu: NIE KUPUJEMY WŁOSZCZYZNY W PACZKACH! Po pierwsze są to najgorszej jakości warzywa, a po drugie idea pakowania warzyw w plastikowy pojemnik i jeszcze zaklejania ich dodatkową folią jest tak durna, że nie należy wspierać tego przemysłu.
    W przypadku pasztetu z soczewicy należy pamiętać, że strączki mają sporo substancji antyodżywczych, które ograniczają nam wchłanianie witamin i minerałów oraz powodują problemy z trawieniem (fityniany, saponiny, wielocukry itp). Kiedy więc słyszę o gotowaniu soczewicy prosto z paczki to aż mnie mrozi. Mimo, że soczewica jest mała i szybko się gotuje to i tak warto ją wcześniej namoczyć (najlepiej w wodzie z dodatkiem sody), a następnie przepłukać i ugotować je już w czystej wodzie.

    PS Zjadłem w swoim życiu może dwie zupki chińskie. Są ohydne.

  • MichaiłBrodaczow

    Adek co do tej tajskiej zupy to polecam kupić pastę curry (najlepiej chyba czerwoną, choć innej nie próbowałem) i dodać 1 lub 2 łyżki (ja wole 2 😉 ). Kosztuje może z kilkadziesiąt złotych, ale starcza na długo. Dodaje pełnie smaku, ale również ostrości, więc jak ktoś nie lubi palącego musi kontrolować ilość. Wychodzi PYSZNA tajska zupa, ja jeszcze jem ją dodatkowo z krewetkami. Odnośnie mleczka kokosowego to zakochałem się w nim i jakiś czas temu jadłem nawet botwinkę w której było jednym ze składników. Nigdy nie lubiłem zup ze śmietaną, ale mleczko kokosowe to co innego, dodaje fajnej pełności zupie.

  • Evil Monkey

    Po update nie trzeba w apce Carrefour’a dodawać poszczególnych kuponów.
    Jest jeden przycisk “AKTYWUJ WYBRANE KUPONY”, który aktywuje wszystkie kupony i są one aktywne w czasie najbliższych zakupów spełniających daną promocję.

    Z tego co zauważyłem nie działa na zniżkę 10% w weekend.

  • Evil Monkey

    A z wegetariańskich (wegańskich?) potraw polecam:
    – pasztet warzywny (jest kilka przepisów – generalnie te z dodatkiem kaszy manny) – pyszny zwłaszcza z sosem czoSTKowym
    – placki ziemiaczane z cukinią
    – “smalec” z białej fasoli

  • Opiekacz i Plaskacze

  • Brett Zgredowski

    Widzieliście jak Apetor robi tatar? Czy on tam dodał kapary? Nie pasuje mi to ale chyba w Norwegii ciężko o ogórka kiszonego.
    https://youtu.be/hWw-121EKGI

    • cooldan

      Apetor <3

  • Razer

    “Lubię eksperymentować z jedzeniem i ciałem własnym” Adek, Rozgryszamka #3 <3

    Coś mi się pokiełbasiło że Deusz będzie gościem, więc z początku byłem trochę zawiedziony odcinkiem, ale opowieści Adka o miesiącu bez jedzenia szczurów i czapli szybko przywróciły mi dobry humor 🙂

    Uwaga, podaję prawidłową odpowiedź na pytanie odcinka – Sendłiczer (dokładnie jak typowa odpowiedź króla Foltesta na problemy z potworami nękającymi jego poddanych)

    • Prez

      Deusz jest gościem w najnowszych Grubych Rozmowach. Zachęcam do odsłuchania!