Rolnik, który uciekł z korpo – Rogata Sobota #13

Trudno było kogokolwiek przekonać do tego, że Harvest Moon był wielką grą, ale wystarczy że wyszedł klon na peceta i już Steam podbity i wszyscy wiedzą co to motyka, co słońce, a youtuberzy zacierają rączki na kręcenie nowych serii.

 

Nie żeby to był wielki problem – Stardew Valley będące indie-przeróbką Harvest Moona to obecnie najgorętsze odkrycie pecetowej braci. Pograłem w to trochę, bo mało czego brakuje mi tak mocno jak nowego dobrego HM-a i dostałem… w sumie to samo ale trochę gorzej.

 

Z tym, że „gorzej” nie bierze się z tego, że jest „inaczej”, a właśnie tak samo. Tylko, że stary Harvest Moon był wydany w latach 90-tych (najlepszy Back to the Nature w 1999), a w SV mamy grać teraz w oprawie tak brzydko pikselowej, że co prawda przypomina gry z Amigi, ale zdecydowanie te brzydsze. I chyba właśnie dzięki temu odkryłem jak bardzo dla Harvest Moona ważny był design. Produkcja Natsune miała te kilka pociągnięć pędzla które odróżniają obraz sprzedawany w Ikei od tego, którym zachwycają się krytycy sztuki przegryzający dania o tak fikuśnych nazwach, że równie dobrze mogłyby posłużyć za tytuł nowej gry indie.

 

Chodzi o pięknie zaplanowane miasteczko, w którym mieszkają krasnale, można spotkać wróżkę i wyskoczyć w dowolnym momencie na odpoczynek w gorących źródłach. Trochę trudno to opisać komuś kto nigdy w HM nie grał, ale HM zawsze było „jakieś” nawet jeśli akurat wychodziła gorsza odsłona serii.

 

Stardew Valley to przeniesienie tych samych założeń, podsycenie ich nowymi dialogami (przyznaję, budowa kolejnych znajomości udała się tu bardzo dobrze) oraz światem, który generuje się losowo, więc z założenia nie może być tak bardzo dopracowany jak coś co projektuje grupa designerów… zresztą co ja piszę: Stardew Valley to dzieło czterech lat pracy jednego człowieka, Erica “ConcernedApe” Barone’a. I zrobił ten tytuł przede wszystkim dlatego, że szukał klona Harvest Moona na PC i nie był w stanie go znaleźć.

 

Wiec zrobił go sam, z wielkim zaangażowaniem i dozą takiej miłości do marki jaką potrafi wykazać się tylko garstka osób. Dlatego bardzo szanuję SV, bo to tytuł który w pewien sposób przekazuje światu, że Harvest Moon jest wspaniały, nawet jeżeli „świat” po Harvest Moona do tej pory nie chciał się schylić.

Aż się przypominają słowa piosenki, masz oczy lecz nie widzisz, masz uszy lecz nie słyszysz. No to teraz, po latach ignorancji, przynajmniej dużo osób słyszy i patrzy na zabawy rolnika w szukanie żony (bądź męża, zależnie jaką drogę wybierzemy).

 

***

A teraz zapraszam do małego powrotu na Antlers i zobaczenia co się wydarzyło na tej koszernej stronie o grach, za którymi mało kto u nas tęskni.

***

Wiadomości

 

ico

  • Japoński Amazon umożliwia wysyłkę za granice! Oznacza to znaczne ułatwienie importowania gier i gadżetów dla nas wszystkich. Choć ja trochę się cykam spróbować bo mi karta kredytowa może tego nie wytrzymać…
  • W Europie rozeszło się milion kopii Splatoon co dobitnie pokazuje, że Wii U stworzyło swoją własną niszę, na której Nintendo wcale nie traci – wbrew temu co wielu obserwatorów branży chciałoby widzieć.

  • Jest zwiastun Ace Attorney 6! Fani podłożyli nawet pod niego angielskie napisy, tak byśmy mogli zrozumieć, że Phoenix Wright wraca i wszystko znowu będzie absurdalnie uroczo glupio-fajne. Choć dla mnie i tak ta seria żyje przede wszystkim dzięki muzyce.

 

***

Wygrzebane z głębin

tingle1

  • Wiecie kim jest przystojniak Tingle i skąd się wziął w The Legend of Zelda? Przy okazji przypomnienia o jego wizycie w świecie Baloon Fight (a może było na odwrót…) trochę o tym napisałem.
  • Zostańmy przy Zeldzie, bo dobre wiadomości o A Link to the Past zawsze warto powtarzać. To wyjątkowa gra, nieważne kiedy w nią zagracie. Ja polecam wersję na GBA.
  • Za to Super Nintendo gościło naprawdę piękne gry pod koniec swego życia. Kto się spodziewał, że jedną z tych o najlepszej grafice będzie naparzanka z postaciami Marvela?
  • Nie potrzeba jednak masy kolorów, animacji i szczegółów, by być grą akcji o której warto pamiętać – co pokazuje kieszonkowe Samurai Shodown. Game Boy potrafił jednak cuda.

 

***

nettou_samurai_spirits

Fajeczka

 

Dzięki za to, że zaglądacie tu w każdą sobotę. W nagrodę podrzucę wam film tłumaczący na czym polega skakanie w grach. Poza tym zajrzyjcie do Dobrych Linków, które znów są bardzo świeżą kompilacją.

 

Na koniec zapraszam jeszcze do przesłuchania podcastu AxR, który w całości poświeciliśmy na Firewatch. Oj dużo tej gry było na Rozgrywce. Trzymajcie się, rolnicy!

 

~cascad

 

  • cooldan

    Ja zawsze Harvest Moona uwielbiałem i na Stardew Valley ostrze zęby tylko…. czasu brak.

    • jak na mnie to nie ma co się tak tym SV przejmować 😉

  • Razer

    Ehh, fajna ta reklama ICO.