Quick Start! Zombie Army 4: Dead War

Pod koniec listopada miałem okazję zobaczyć, jak sprawdza się Zombie Army 4: Dead War. Ponieważ premiera gry za niecały miesiąc, to czas najwyższy żebym podzielił się moimi wrażeniami.

W ogrywanej przeze mnie wersji mogłem zapoznać się z kilkoma etapami kampanii fabularnej oraz trybem hordy. Ponieważ gra stawia na zabawę w kooperacji, to tytuł ograłem w czteroosobowej drużynie. Na początku wybieramy jedną z czterech postaci z różnymi umiejętnościami specjalnymi. Może to być mocniejsze uderzenie wręcz, szybsze bieganie, czy zwiększone obrażenia z konkretnej broni.

Fabularnie gra ponownie zabiera nas do alternatywnego świata, w którym Hitler zaczął bawić się w nekromancję. Mimo że został odesłany do piekła w Zombie Army Trilogy, to z jakiegoś powodu świat znowu staje przed groźbą zalewu rozkładających się nazistów. Swoją drogą warto wspomnieć, że przeciwnicy, których teraz będziemy masowo eksterminować, są dość mocno zróżnicowani i przejawiają swój “zombizm” w najróżniejszej formie. Mamy oczywiście zwykłych żołdaków, którzy po prostu wstali z grobu (do którego ktoś położył ich w pełnym umundurowaniu), ale co powiecie na zombiaków z rękami zaciśniętymi jeszcze na broni (i strzelającymi na oślep po ścianach), wielkich monstrach z wyrastającymi z ciała ostrzami, albo nieumarłych zakutych w średniowieczne zbroje? Nie wspominając o nazistowskich nekromantach, przez których przeciwnicy są silniejsi i bardziej agresywni (więc ci powinni zostać odstrzeleni w pierwszej kolejności).

Gdyby tego mało to przyjdzie nam również powalczyć z pojazdami. Umięśniony zombie czołg, czy transporter opancerzony, któremu najpierw należy odstrzelić płyty zbrojenia, a później rozwalić okropne, bijące zombie-serce, idealnie sprawdzają się w roli bossów. Ponieważ gra oparta jest o mechanikę znaną ze Sniper Elite, to przy celnych snajperskich strzałach możemy liczyć na efektownie pokazany lot naszego pocisku, włącznie ze zniszczeniami, jakie poczynił on w ciele przeciwników. Z tego też powodu mimo walki z hordami nieumarłych, warto się czasem przełączyć na snajperkę. Z drugiej strony jednak, w ogrywanym przeze mnie fragmencie, sporo było zamkniętych pomieszczeń i ciasnych korytarzy, gdzie dużo lepiej sprawdzały się strzelba lub karabin maszynowy.

W tryb kampanii graliśmy na średnim poziomie trudności i nie było zbyt łatwo. Regularnie trzeba było kogoś “podnosić”, ratować się “taktycznym przegrupowaniem” (bo to przecież nie była ucieczka) i właściwie przez cały czas gry brakowało nam apteczek, bo jak tylko jakaś się pojawiała, to natychmiast została wykorzystana. Kampania fabularna dzieli się na misje podzielone na rozdziały. Każdy rozdział zaczyna się w bezpiecznym punkcie, gdzie możemy na spokojnie zmienić używany sprzęt, czy rozbudować umiejętności postaci (albo broni, bo w grze znajdziemy drzewka rozwoju poszczególnego uzbrojenia). W trakcie rozdziału trafiamy na kilka takich punktów, które pełnią również funkcję checkpointu — po niepowodzeniu kontynuujemy zabawę od nich. Zadania polegają zarówno na przejściu na drugi koniec mapy jak i na wykonywaniu sekwencji czynności w kilku zamkniętych pomieszczeniach.

Misji w kampanii ma być 6, ale ukończenie jednej (składającej się z czterech rozdziałów) zajęło nam jakieś 2 godziny. Gdzieś tam w tle opowiadana jest jakaś historia, bo spotykamy postaci niezależne i oglądamy fabularne przerywniki filmowe, ale wątpię, żeby dla kogokolwiek był to najważniejszy powód, żeby sięgnąć po grę. Tytuł wygląda całkiem ładnie, zombie są wystarczająco obrzydliwe i regularnie walczymy z małą hordą. Może nie taką jak w Days Gone, ale też jest do czego strzelać. Z kolei w trybie hordy jest dokładnie to, czego możemy się spodziewać — walka z kolejnymi, coraz trudniejszymi falami przeciwników. Z dokupowaniem sprzętu i zastawianiem pułapek na mapie między falami.

Był to mój pierwszy kontakt z serią i jestem miło zaskoczony. Z drugiej strony dość ciężko wyobrazić mi sobie granie w ten tytuł w pojedynkę. Jeśli szukacie czegoś do zabawy ze znajomymi i nie macie nic przeciwko masowemu eksterminowaniu umarlaków, to zaznaczcie w kalendarzu datę premiery gry — 04.02.2020. Zwłaszcza, że gra startuje w niższej cenie. Pudełkowe wydanie kosztuje około 165zł.

Autor: Cooldan

Platforma: PC, PS4, Xbox

Zombie Army 4: Dead War / Deweloper: Rebellion Developments / Wydawca: Rebellion Developments / Strona Oficjalna.

Pokaz gry odbył się dzięki Cenega Polska.