Quick Start! The Legend of Zelda: Twilight Princess HD

The Legend of Zelda: Twilight Princess HD to już drugie po Wind Wakerze wznowienie starszej Zeldy w edycji na konsolę Wii U. Czy i w tym przypadku Nintendo dało radę?

Twilight Princess to jedna z tych bardziej mrocznych odsłon cyklu. Mroczniejsza, a co za tym idzie bardziej standardowa w wymiarze grafiki (o cel-shadingu możecie zapomnieć). Po latach okazuje się, że ma to swoje plusy i minusy. Minusem jest to, że graficznie tytuł ten zestarzał się znacznie bardziej niż The Wind Waker. Podniesienie rozdziałki do HD i pewna ingerencja w tekstury zrobiły świetną robotę, ale spoglądając na twarze postaci i podłoże od razu wiemy z jak starą produkcją mamy do czynienia. Do plusów należy zaliczyć z kolei to, że łatwiej z tym tytułem dotrzeć do starszych odbiorców.

zelda2

Na niekorzyść Twilight Princess wpływa niestety charakterystyczny dla wielu Zeld dość ospały początek i sama lokacja, w jakiej się wtedy znajdujemy (mała wioska). Mam za sobą jakieś dziesięć godzin i póki co to właśnie początkowy fragment wydaje się tym najbrzydszym i najbardziej zniechęcającym.

Na szczęście po jakiejś godzinie lub dwóch akcja rusza z kopyta, a my zaczynamy zwiedzać co rusz lepsze przestrzenie, które designersko, ale nawet graficznie, prezentują się naprawdę świetnie i nie przesadzę jeśli powiem, że zatrzymacie się czasami na chwilę tylko po to, by móc wyrazić podziw dla kunsztu twórców.

zelda4

Po powolnym wstępie, w związku z pewnym wydarzeniem, Link (oczywiście u mnie nazwany Piotrem) zostaje uprowadzony do złowrogiej strefy zwanej „Twilight”. Wkrótce okazuje się, że mrok spowija znaczną część terenów królestwa Hyrule, a naszym zadaniem staje się przywrócenie w nich światła. W strefie cienia Link przemienia się w wilka i poznaje dziwaczną istotę imieniem Midna, która obiecuje mu pomóc jeśli ten bezwarunkowo będzie wykonywał jej polecania. Od razu widać, że Midna coś knuje, ale zmuszeni jesteśmy z nią współpracować, by wyrwać się spod skrzydeł mroku.

The Legend of Zelda: Twilight Princess HD póki co dzieli się na dwie podstawowe sekcje. Na początek wkraczamy w strefę mroku jako wilk i staramy się przywrócić światło poprzez zabijanie pająków, które ukradły dusze zamieszkałych na danym terenie osób. Po wykonaniu tego zadania, już jako Link, rzucani jesteśmy w wir zdarzeń, które prowadzą nas do wejścia do klasycznych dla Zeld dungeonów, gdzie czeka nas seria zagadek i potyczek, a na końcu walka z bossem.

zelda5

Oczywiście wszystko to zostało tak zgrabnie podane, że ciężko mówić tu o jakiejś schematyczności. Obie sekcje są bowiem przeplatane zwiedzaniem otwartego świata, który aż roi się od ukrytych skarbów, tajnych przejść i dobrze pomyślanych zadań pobocznych. Widać również, że większość przestrzeni została zaprojektowana z pietyzmem i nawet wielokrotne przez nie przebieganie nie nuży. Rozgrywkę urozmaicają też smaczki takie jak pokonywanie wrogów podczas jazdy konnej, czy pamiętna potyczka z ogrem na moście zawieszonym nad przepaścią.

Po dziesięciu godzinach spędzonych przy Twilight Princess HD mogę powiedzieć tylko tyle, że w nie nudziłem się nawet na moment, zarówno w skórze Linka, jak i grając czworonogiem. A trzeba też przyznać, że obie sekwencje znacząco różnią się od siebie. Wilk ma ograniczoną paletę ruchów, ale za to posiada coś na kształt szóstego zmysłu pozwalającego mu dostrzec ukryte przed wzrokiem elementy otoczenia. Potrafi też zrobić podkop pod zamkniętą bramą i fundamentami domostw. Momenty te często wymagają pomyślunku jak dostać się do przechowujących światło pająków. Z kolei granie Linkiem to niezliczone potyczki i wykorzystywanie szeregu umiejętności oraz przedmiotów, a także szukanie ukrytych przejść i skarbów.

zelda6

Co świadczy o wyjątkowości serii Zelda i oczywiście samego Twilight Princess HD? Znakomite projekty poziomów i zagadek oraz co rusz urozmaicana rozgrywka. Nie ma tutaj godziny, podczas której nie spotkalibyście się z czymś świeżym. Czasami będzie to dodatkowa broń, czasami jakiś przedmiot, który pozwoli na dostanie się do wcześniej niedostępnych miejsc, czasami jakaś potyczka wymagająca od nas niekonwencjonalnego podejścia, a jeszcze innym razem pomysłowo przedstawiona zagadka, nad którą chwilę się pogłowimy. Co dla mnie osobiście szalenie ważne, deweloperzy Twilight Princess nie dają prostych rozwiązań, nie wskazują właściwej drogi itp. To sam gracz wykorzystując choćby swoją wyobraźnię musi wykombinować. co robić dalej. Mimo tego, świat jest tak genialnie zaprojektowany, że jak dotąd nie zdarzyło mi się nawet pomyśleć, by sięgać po jakąś solucję.

Póki co gra mi się świetnie i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić w dalszym etapie przygody. Dodam tylko, że zakupiłem wersję z Amiibo, które wykorzystywane jest jako przepustka do unikatowego dla edycji HD dungeonu, który niestety oferuje jedynie serię potyczek z wrogami. Drugą funkcją Amiibo jest wczytywanie przypisanego do niej zapisu gry. Wygląda to tak, że już podczas intra możemy dotknąć figurką gamepada i natychmiast przenieść się do miejsca, w którym ostatnio wyłączyliśmy konsolę. Dla mnie świetna sprawa.Gamepad sprawdza się z kolei jako miejsce na mapkę i zarządzanie ekwipunkiem. Po latach trzeba przyznać, że Nintendo miało świetny pomysł z umieszczeniem ekranika w swoim kontrolerze.

 

Autor: Kazz

Platforma: Wii U

The Legend of Zelda: Twilight Princess / Deweloper: Nintendo EAD / Wydawca: Nintendo/ Strona Oficjalna.

  • b_one

    Szalenstwo.

  • Kasztaniak Zpocześla

    Ja ostatnio przechodząc odświeżoną ocarinę na 3dsie najbardziej zafascynowany jestem dodatkowymi ornamentami na ścianach głównie w postaci jakiś malunków i obrazów. Są to mega smaczki dla osób bardzo dobrze oznajomionych z tą grą – spodziewam się, że takie smaczki są i tutaj?(choć w Wind Weaker było tego bardzo mało o ile wogule było bo nie mogę sobie nic przypomnieć)

    • Kazz

      Są, można np. znaleźć obraz przedstawiający screena z nowej Zeldy 😀