Quick Start! Star Citizen Alpha 2.1.2

Wing Commander to jedna z moich ulubionych serii, którą mimo upływu wielu lat nadal ciepło wspominam i do której czasem wracam. Interaktywna, filmowa przygoda z aktorami pokroju Marka Hamilla, Malcolma McDowella oraz Johna Rhys-Daviesa  i ekscytujące kosmiczne walki na zawsze zapisały się w moim prywatnym panteonie epickich przygód wszechczasów. Nic więc dziwnego, że lata temu, gdy po raz pierwszy usłyszałem o wielkim projekcie Chrisa Robertsa, wzbudził się we mnie kosmiczny hajp. Jak powszechnie wiadomo, lata po ogłoszeniu prac nad Star Citizen, hajp ten ma się lepiej niż kiedykolwiek, a gracze, nie mogący doczekać się pełnej wersji gry, rzucają pieniędzmi w monitor. I to nie małymi pieniędzmi, bo za dostęp do wersji testowej i możliwość polatania jednym statkiem płaci się tutaj przynajmniej 40 dolarów.

Bajońskie sumy, które gra zebrała w ramach kampanii crowdfundingowej oraz możliwości wykupowania dostępu do testów, pozwolić mają stworzyć ekipie Cloud Imperium Games (pod wodzą pana Robertsa) najbardziej wyczesany space sim w historii… I tyle w teorii, bo w praktyce już teraz Star Citizen nazywany jest uszczypliwie piramidą finansową, a końca prac nad nią nie widać – daty premiery oficjalnie nie podano do tej pory. Co prawda widać rozwój w ciągu roku od ostatniej wersji, którą testowałem, a prace nad kampanią single idą pełną parą – producent chwali się materiałami motion capture z udziałem Gary Oldmana, Gillian Anderson i ukochanego przez wszystkich fanów Wing Commandera i przede wszystkim Star Wars – Marka Hamilla.

Testowana przeze mnie ostatnio wersja alfa 2.1.1 przerodziła się w wersję 2.1.2 i została tymczasowo udostępniona za darmo dla wszystkich – możecie więc przekonać się sami, czym jest gra. Pamiętajcie jednak, że crowdfunding wymusza na producentach udostępnianie ludziom produkcji w bardzo wczesnej fazie! Z mojej perspektywy Star Citizen to obecnie 28 GB pustego kosmosu, w którym poszczególne moduły niby są, ale nie są ze obą połączone. Tzn. polatać można, jeśli się lubi takie latanie bez celu, niczym w Elite: Dangerous. Należy jednak pamiętać, że SC to produkt niegotowy i na dłuższą metę nie ma tu zbyt wiele do roboty. Ale cóż, takie czasy – gracz płaci, gracz wymaga. Gdyby gra powstawała finansowana normalną metodą, nikt by nam jej w obecnej wersji nie pokazał.

Do testowania otrzymujemy tak zwane Uniwersum, a w nim klub pilotów, w którym nie ma absolutnie nic do roboty, poza podziwianiem samej lokacji, a także Area 18 ArcCorp – przepiękne miasto, które możemy zwiedzić razem z innymi, wyglądającymi identycznie graczami. Miasto, z pozoru otwarte i rozbudowane, jest zamkniętym hubem, w którym niczego nie da się robić, a do większości lokacji nie można wejść. Co więc robi się w Area 18? Czatuje z innymi i testuje emotki, któtrych jest 11, każda w kilku wariantach…

Ostatnie, najważniejsze miejsce to Port Olisar, Crusader. Stacja kosmiczna służąca za bazę wypadową. Wybierzemy tu swój statek (ja dostałem od producenta cztery maszyny, ale w otwartej alfie też są jakieś do wyboru) i ruszymy na przygodę. Po wyborze statku udamy się na platformę startową, zachwycimy piękną oprawą i interaktywnymi pojazdami – po krótkiej animacji zasiądziemy za sterami maszyny i wybierzemy miejsce podróży. Miejsc jest kilkanaście, w tym kilka planet, do których można dolecieć. W pokonywaniu dalekich dystansów pomoże nam Quantum Travel, czyli nic innego jak prędkość nadświetlna.

Problem w tym, że na planetach jeszcze nie da się lądować, a większość miejsc, do których można dolecieć, to satelity komunikacyjne, przy których często zdarzają się ataki piratów – po dotarciu do takiej satelity można wdać się w walkę i pomóc siłom porządkowym. Poza tym… niewiele więcej. Najgorsze jest to, że niektóre stacje kosmiczne dostępne w grze i tak są wyłączone i jedyne co możemy zrobić, to przyjrzeć im się z bliska. Otwarty świat, przypominający trochę granie w Elite: Dangerous, nie oferuje na razie zbyt wiele i bez kampanii fabularnej nie jest obecnie niczym interesującym.

Drugi moduł w grze to Electronic Access z trybami Star Marine i Arena Commander. Ten pierwszy to misje FPP, w których wcielać będziemy się w żołnierza, żeby razem z innymi graczami wykonywać misje i (prawdopodobnie) brać udział w walkach multiplayer, ale obecnie nie jest on w grze zaimplementowany. Z kolei Arena Commander pozwala na swobodne eksplorowanie, walkę z botami, starcia z innymi graczami w multi oraz tutorial, który nie działa…

W Arena Commander wybieramy spośród dwóch dostępnych lokacji (tych samych, które dostępne już były w poprzedniej otwartej alfie rok temu) i decydujemy się na jeden z trybów. Eksploracja na stosunkowo niewielkich obszarach nie ma sensu, a starcia z botami są przyjemne, ale przecież lepiej zmierzyć się z żywym przeciwnikiem. W multiplayer dostępnych jest 6 trybów:

  • Battle Royale
  • Capture the Core
  • Free Flight
  • Squadron Battle
  • Cooperative Vanduul Swarm
  • Classic Race

Battle Royale to deathmatch, Squadron Battle to tdm, Capture the Core to ctf, Free Flight to nuda, a ostatnie dwa to kooperacyjne starcie z botami i wyścigi. Niby niewiele, ale wciąga. Na chwilę. Bo starcia myśliwców, mimo że świetnie wykonane i efektowne, nie są tak bardzo ekscytujące przy którymś z kolei podejściu. Niewiele się tu zmienia, a lokacje są tylko dwie. Co nie zmienia faktu, że ludzie grają non stop, zwłaszcza w Battle Royale i Squadron Battle, czyli standardowe i zawsze najbardziej popularne tryby w każdej grze.

Star Citizen zapowiada się epicko, maszyny zrobione są z ogromną dbałością o szczegóły (polecam wsiąść po raz pierwszy do frachtowca, po oblataniu malutkich myśliwców), a klawiszologia i obsługa systemów statków są tak skomplikowane i rozbudowane jak powinny być w szanującym się space simie. Co ważne, gra się dobrze już na klawie i myszce (doświadczenie wyciągnięte przy tworzeniu Freelancer się przydało) chociaż wiadomo, że najlepszy do tego typu gry będzie porządny joy.

Alfa gry jest jednak niedopracowana, toporna, wadliwa, a o optymalizacji możecie zapomnieć – 15-25 FPS to wszystko, co z gry wyciągnięcie. Razi też mała ilość rzeczy do robienia, mimo teoretycznie dużego świata i mnogości trybów. Do latania i robienia sobie screenszotów z kolegą wystarczy jak na razie Elite: Dangerous, a dopóki nie zobaczę konkretów dotyczących kampanii i połączenia wszystkich tych modułów w jedną, sensowną całość, nie wydam na grę ani złotówki. Dlatego, jeśli jesteście zainteresowani produkcją, radzę przetesotwać ją w tym tygodniu.

Autor: Prez

Platforma: PC

Star Citizen / Deweloper: Cloud Imperium Games / Wydawca: Cloud Imperium Games / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy od Cloud Imperium Games.

  • Berserker

    dla Gillian to nawet przejdę tą grę na YT 🙂

  • mafiamix

    dobry i potrzebny tekst bo prawie każdy słyszał już o tym projekcie ale nikt nie ma pojęcia czym tak na prawdę jest 🙂