Quick Start! Shiren the Wanderer: The Tower of Fortune and the Dice of Fate

Shiren the Wanderer: The Tower of Fortune and the Dice of Fate jest remakiem gry z DS-a wydanej wyłącznie w Japonii. Nie jest tu istotne, że mamy do czynienia z tytułem sprzed sześciu lat, gdyż mechanika serii i tak oscyluje gdzieś w latach 90.

Ale zanim o rozgrywce, powiedzmy o tym, jak Shiren wygląda. A moim zdaniem wygląda naprawdę fajnie i znakomicie przywołuje ducha produkcji z czasów 16-bitowych sprzętów. O dziwo nie razi tu wcale pikseloza i na moje oko tytuł ten prezentuje się zgoła inaczej niż większość nowości powstałych w modnym obecnie pixel arcie. Z czego to wynika? Szczerze powiedziawszy ciężko stwierdzić, być może rola w tym mniejszego ekraniku Vity, na którym krawędzie obiektów przyćmione zostały rysowaną kolorową oprawą i klimatem feudalnej Japonii. Jeżeli chodzi o monotonność przestrzeni, ta pojawia się niestety w lochach, które godzinami przyjdzie nam zwiedzać. Z grafiką współgra muzyka: nostalgiczna, spokojna, idealnie wpasowująca się w opowieść o wędrownym samuraju.

shiren1

Shiren the Wanderer: The Tower of Fortune and the Dice of Fate jest kolejną odsłoną serii z gatunku roguelike, a więc przygotujcie się na losowo generowane dungeony. W Shirenie cel zostaje postawiony już na początku zabawy – musimy uratować pewną dziewczynę od niechybnej śmierci. Aby tego dokonać przyjdzie nam zdobyć trzy kamienie, dzięki którym można zmieniać los. Zadanie to niełatwe, gdyż każdy z nich znajduje się ukryty w wieżach najeżonych od parteru po sam szczyt przeciwnikami. Niektórych z nich pokonamy trzema machnięciami miecza, inni w ten sam sposób rozprawią się z nami…

shiren2

Jest to o tyle bolesne, że w przypadku zgonu trafiamy na powrót do wioski, w której zaczynaliśmy przygodę i zostajemy pozbawieni wszelkiego ekwipunku oraz doświadczenia. Kolejne podejście zaczynamy zatem na „goło i wesoło”. Od tej reguły są jednak wyjątki – zdobyty sprzęt możemy magazynować w wiosce i następnie, po przegranej partii z niego skorzystać. Wszystko, co jednak mieliśmy w „plecaku” w trakcie felernej potyczki przepada. Z tego też względu Shiren the Wanderer: The Tower of Fortune and the Dice of Fate stanie się dla wielu frustrującym doświadczeniem. Każdy nieodpowiedzialny ruch lub zwyczajny pech może mieć tu olbrzymie konsekwencje.

shiren3

Sama rozgrywka wydaje się z założenia mało skomplikowana. Shiren może zadać cios bronią białą, może też skorzystać z dodatkowych przedmiotów. Walka jest połączeniem potyczki turowej z elementami akcji. Po planszy podzielonej na niewidoczne bez włączenia odpowiedniej opcji kwadraty, poruszamy się swobodnie (w czterech głównych kierunkach oraz po skosie). Przeciwnicy działają tak samo. Kiedy dochodzi do starcia, musimy zwrócić się twarzą do wroga, a wymiana ciosów przebiega naprzemiennie. Dodatkowo, podczas wyprawy mogą nam towarzyszyć pomocnicy. Niby proste, ale jednak pełne dodatkowych niuansów, które odkrywamy w tutorialach dostępnych od początku zabawy. Ich ukończenie nie jest wymagane, ale jeżeli tego dokonamy, zyskamy w nagrodę broń i inne dobra. Samouczków jest tak dużo, że ich zaliczenie może potrwać nawet dwie godziny! To one pozwalają nam ogarnąć ogrom taktyki, który ta produkcja oferuje.

shiren4

Mnie jak na razie gra się naprawdę nieźle, i mimo że dopiero „liznąłem poligonów”, to łatwo wczułem się w klimat panujący świecie Shirena. Bardzo fajna gra na krótkie podróże, ponieważ system zapisu działa tu w każdym momencie. Inna sprawa, że tytuł ten potrafi być naprawdę bezlitosny, a przegrana w jednym z ostatnich lochów wieży i utrata ciężko wywalczonych przedmiotów potrafi wkurzyć nawet najspokojniejszego człowieka. Na pytanie czy jesteście gotowi podjąć rękawicę, musicie sobie odpowiedzieć sami.

Autor: Kazz

Platforma: PlayStation Vita

Shiren the Wanderer: The Tower of Fortune and the Dice of Fate / Deweloper: Chunsoft / Wydawca: Aksys Games / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy od wydawcy – Aksys Games

  • Sasilton Mihawk

    Nie szkoda ci czasu na popierdułki z rpg makera?

  • Piotr Świerk

    Po screenach to wygląda jak jakiś slaby indyk. Ileż można podniecać się tymi indykami robionymi w garażu przez 2 osoby bez jedzenia?

    • cooldan

      Hihihihihihihi 😀

  • avesoday

    Pamiętam jeszcze jak recenzje tego robił Cascad z kolegami w najgorszym podcaście ale recenzowali wtedy wersję na DSa chyba

    • Kazz

      To inna część była.