Quick Start! Shadow Tactics: Blades of the Shogun

Ile to już razy mówiliście, że dawniej było lepiej. Gry były fajniejsze, fabuły bardziej rozbudowane, grafika piękniejsza, a trawa w Wiedźminie ultrarealistyczna? Nie wspominając o tym, że teraz już takich gier nie robią jak kiedyś, prawda? Dzięki nam serwisy takie jak GOG mają się świetnie. Skoro mam już waszą uwagę, to chciałbym zapytać, kto zagrywał się w serię Commandos? Pytam, choć myślę, że nie było w roku 1998 (to był cudowny rok dla branży) świadomego gracza, który ominął tę taktyczną skradankę opowiadającą losy brytyjskich komandosów w trakcie II Wojny Światowej.

Choć każda następna część serii była coraz gorsza, a ostatecznie twórcy postanowili z niej zrobić FPS, to stawiam orzecha przeciwko tonie złota, że i tak w waszej świadomości istnieje tylko Behind Enemy Lines. Ileż to razy przechodziłem misję z tamą, by później lądować w zimowej scenerii, którą patrolowała motorówka. Pewnie zastanawiacie się, po co tak przydługi wstęp. To wszystko po to, by powiedzieć wam, abyście nie wracali do tej gry, nigdy. Po co macie sobie psuć wspomnienia, skoro właśnie ukazało się Shadow Tactics: Blades of the Shogun.

Shadow Tactics to taktyczna skradanka będąca dokładnie tym, czym przed laty było Commandos. Tym razem zamiast realiów II Wojny Światowej, poznajemy feudalną Japonię podczas walk między klanami. Tutaj drużyna liczy o jedną postać mniej niż w Commandos, ale poszczególne postaci znają podobne sztuczki – chowanie zwłok, wysadzanie celów, etc. Każda postać posiada ponadto inne umiejętności specjalne, których trzeba używać, żeby ukończyć misję. Cała ekipa to samuraj, ninja, geisha, dziadek snajper oraz młodziak, któremu marzy się zostanie skrytobójcą.

Chociaż Shadow Tactics wywodzi się w prostej lini od Commandos, to nie brakuje tu oczywiście zmian oraz innowacji. Na każdej mapie znajdziemy krzaki, do których możemy się schować, dzięki czemu pozostaniemy praktycznie niezauważalni dla wroga, jeśli ten nie jest zaalarmowany. Nowością jest również kapitalny tryb Shadow. Pozwala on ustawić po jednej akcji każdemu z bohaterów i aktywować je symultanicznie klawiszem Enter. Dzięki temu możemy przeprowadzać skoordynowane działania i jeszcze sprawniej eliminować wroga. Inne ciekawostki to kamienie lub drewno zrzucane na głowę przeciwnikom, czy wkurzenie byka, by ten solidnym kopniakiem pozbawił życia wrogiego oficera.

Z kolei podobieństw jest tyle, że zabrakłoby mi stron, żeby je wszystkie wymieniać. Ślady na śniegu, które zaalarmują wroga. Stożki widoczności przeciwnika. Ukrywanie zwłok. Narzucony z góry dobór bohaterów do misji. Wpływ różnicy poziomów na rozgrywkę i planowanie działań. Różnorodne i wieloczęściowe misje, które możemy wykonać względnie w dowolny sposób. We wszystkim jesteśmy zaś oceniani i przydzielane są nam medale w zależności od tego ile „wyzwań” zrobimy. Niektóre się wzajemnie wykluczają, więc gra w ten sposób zachęca do ponownego przejścia i ich maksowania.

Zdecydowanie polecam ten tytuł. Dawno nie bawiłem się tak taktycznie dobrze. Jestem też świeżo po „koncercie” japońskich bębniarzy Yamato, co jeszcze bardziej mnie wkręciło w tytuł o feudalnej Japonii, ale nawet wcześniej szczególnej zachęty nie potrzebowałem. Gra wciąga rozgrywką, bo historia jest raczej standardowa i jakoś tak mało ważna, mimo że przedstawiana na wiele artystycznych sposobów. Za to luźne rozmowy pomiędzy naszymi podopiecznymi bardzo umilają minuty planowania następnego ruchu. Jedyne, co mógłbym poczytać grze na minus, to inicjalne ładowanie planszy, które trwa w nieskończoność. Oby była to wina wersji preview i na premierę zostało to już rozwiązane.

Demo dostępne jest na oficjalnej stronie gry oraz na platformie Steam.

Autor: Winfrid

Platforma: PC

Shadow Tactics: Blades of the Shogun / Deweloper: Mimimi Productions / Wydawca: Daedalic Entertainment / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy od polskiego wydawcy – firmy Techland.

TwitterFacebook
  • Michal Trzaskus

    łądnie napisane, zachęciłeś mnie. Gra comandos jest w mojej trójce gier zycia, wiec podchodze z lekkim lekiem jak to bedzie w rócić.

    • Prez

      Bardzo cenię sobię serię Commandos, podobało mi się też Desperados, ale już od Robin Hooda się odbiłem. Chętnie sprawdzę Blades of the Shogun.