Quick Start! Red Game Without a Great Name

Zdarza się czasem tak, że gra, która potrafi wzbudzić w nas ogromne pokłady frustracji, jednocześnie przyciąga nas do ekranu na tyle silnie, że ciężko się od niej oderwać. Najlepszym przykładem był jakiś czas temu Flappy Bird – gra, która potwornie wkurzała, a zarazem wręcz uzależniała od kolejnych prób. Red Game Without a Great Name również wpisuje się w ten mechanizm.

Red Game Without a Great Name w lipcu pojawiło się na urządzeniach mobilnych z iOSem i Androidem. Wczoraj gra pojawiła się również na PC i w tę właśnie wersję miałem okazję trochę pograć. Gra dzieje się w steampunkowym świecie, gdzie do przesyłu wiadomości używa się małych mechanicznych ptaszków, które potrafią teleportować się na małe odległości. Naszym zadaniem jest, wskazując miejsca teleportu, przeprowadzić latadełko do klatki znajdującej się na końcu planszy. Rzecz w tym, że etap jest bardzo gęsto usiany wszelkiej maści przeszkadzajkami. Na początku mogą to być tylko wystające tu i owdzie kolce lub drut kolczasty, ale szybko rzecz zaczyna się komplikować. Dochodzą wyrzutnie pary zmieniające kierunek, w którym lecimy, pola, w których nie możemy się teleportować, dopalacze, czy niszczenie przez nas fragmentów etapu (tak aby odsłonić to co znajduję się za „przykryciem”). Etapów łącznie jest 60 i poziom trudność dość szybko zaczyna rosnąć. Pierwsze powtórki zaczynamy około 10-tego etapu, a po 20-stym raczej niemożliwe jest skończenie planszy za pierwszym razem.

 

 

Rzecz w tym, że dość wysoki poziom trudności mocno przyciąga do ekranu. W założeniu chciałem zrobić sobie krótką kilkuminutową sesję, a przez syndrom „teraz mi się uda”, za każdym razem siedziałem przy grze o wiele dłużej. Na uwagę zasługuje również bardzo określona oprawa – zabawa cienami znana z Limbo zatopiona w czerwieni, plus „Maszynka do świerkania” Czesława Mozila przykrywająca w menu.

Oczywiście Red Game Without a Great Name jest małą zabawką idealnie nadającą się na krótkie sesje między innymi grami (w końcu jest to bezpośredni port z urządzeń przenośnych), ale za te kilka euro, które gra kosztuje (3,99 w czasie promocji premierowej) szkoda się z nią nie zapoznać, czy to na na steamie, czy na mobilkach. Dla niektórych istotny może być również fakt, że grę zrobili Polacy (dobre bo polskie!). A teraz posłuchajmy jak Czesław Śpiewa.

 

 

Cooldan

Red Game Without A Great Name / Deweloper: iFun4All / Wydawca: iFun4All  / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od developera. 

  • Jakub Antoniuk

    Dopiero teraz przeczytałem tą recenzję. Zainteresowałeś mnie tym tytułem, już go obserwuje na iOSie. Byle do przeceny. Pamiętaj, że jeżeli rozwalę iPada to Twoja wina.

    • cooldan

      Pamiętaj o tym, żeby powtarzać sobie, że jesteś świątynią ZEN. 😉