Quick Start! Pillars of Eternity II: Deadfire

Staroszkolne erpegi to taki specjalny rodzaj gier, który w sercach starszych graczy pozostanie już na zawsze, ale który przez lata nie miał szans na przebicie się do mainstreamu, ponieważ izometryczny rzut i ściany czytanego tekstu zostały wyparte przez piękne, trójwymiarowe gry akcji z reżyserowanymi scenkami dialogowymi. Nie oznacza to wcale, że gatunek umarł. Powroty starych marek, remastery klasyków i wreszcie nowe produkcje, tworzone w duchu erpegów z lat 90. mają się obecnie naprawdę dobrze.

Pillars of Eternity przyjęte dobrze zarówno przez krytyków, jak i fanów, pokazało, że można jeszcze zrobić izometrycznego erpega, będącego zupełnie nową marką, który się dobrze sprzeda. Twócy z Obsidian Entertainment, idąc za ciosem, jakiś czas po premierze wydali dodatek do gry, a obecnie kończą pracę nad pełnoprawnym sequelem o nazwie Pillars of Eternity II: Deadfire. Miałem okazję już zagrać w zamkniętą betę i mogę powiedzieć jedno – będziecie zadowoleni.

Przy rozpoczęciu nowej gry wybieramy poziom trudności. Tych jest aż pięć, a wśród nich modny ostatnio tryb z naciskiem na poznanie fabuły, czyli taki, w którym walka jest bardzo, ale to bardzo łatwa. Poza nim mamy do wyboru tryb zrelaksowany, czyli taki dla graczy niezaznajomionych z taktycznymi erpegami z aktywną pauzą, który powinien być idealny dla kogoś, kto dawno nie grał w tego typu produkcje, i chce sobie przypomnieć rzeczy i sprawy – ciesząc się przy okazji nie tylko opowiadaną historią, ale też w miarę wymagającą walką. Następnych trybów, klasycznego i weterana, nie trzeba raczej nikomu przedstawiać. Na koniec pozostaje “Path of the Damned”, w którym wrogowie atakują w bardzo dużych grupach i stosują wyszukane taktyki AI. Podobno. Ja skusiłem się na granie w trybie zrelaksowanym. Przed rozpoczęciem przygody możemy jeszcze ustawić dodatkowe modyfikatory, takie jak granie na jednym zapisie, które w wypadku śmierci bohatera kończy się rozpoczęciem zabawy od nowa, a także tryb eksperta, w którym znikają wszelkie ułatwienia. Jest też skalowanie poziomu trudności, przy którym można nawet ustawić sobie skalowanie tylko w górę – w razie gdyby gracz trafił do jakiegoś regionu bardziej przypakowany niż powinien, gra podciągnie się do jego poziomu, żeby biedaczek przypadkiem się nie nudził. Każdy może tu dopasować rozgrywkę do swoich potrzeb. Propsuję bardzo.

Zabawa zaczyna się oczywiście od stworzenia postaci. Pillars of Eternity II: Deadfire nie ma może najbardziej rozbudowanego edytora postaci w historii gier RPG, ale oferuje bardzo dużo. Płeć, rasa (tylko trzy z sześciu ras są typowymi przedstawicielami klasycznego fantasy RPG, pozostałe wymyślili sobie twórcy), podrasa (czyli tak jakby pochodzenie), budowa ciała (w niektórych przypadkach), czy wreszcie wybór klasy (można mieć tylko jedną, można zdecydować się na multiklasę) oraz jej podklasy. Jest jeszcze specjalizacja postaci, czyli takie tło fabularne, które dodaje kilka punktów tu i tam. Ufffffffffff. Sporo, prawda? A przecież dopiero teraz zaczyna się rozdawanie punktów i wybieranie zdolności. Jest tego naprawdę dużo, ale to nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Nowa gra studia Obsidian to staroszkolna przygoda, ze wszystkim, co się z tym wiąże. Ściany tekstu, wpływ statystyk na dialogi, rzuty w walce i cała reszta. Od samego czytania o tym można dostać zawrotów głowy. I o to właśnie chodzi!

Gra zaczyna się od przybycia naszej drużyny na wyspę Tikawra. Przypływamy tu statkiem, któego nasz bohater jest kapitanem – to największa nowość w grze, a statek ma być jej nieodłącznym elementem (są nawet abordaże na wrogie jednostki). W trakcie poruszania się pomiędzy lokacjami, czy to na morzu, czy na lądzie, musimy uważać na zużycie surowców, oraz żołd wypłacany najemnym pomagierom. Zbieramy też surowce na samej mapie, niczym w Heroes of Might and Magic. Pokazany fragment gry na pewno nie jest samym początkiem przygody, bo mamy tu już skompletowaną załogę, a po rozpoczęciu zabawy nasza postać od razu awansuje o kilka poziomów w górę, czyli zaczynamy od rozdysponowania dodatkowych punktów i zdolności (zaraz po tym, jak rozdawaliśmy je w edytorze postaci). Świat gry, mimo że nie tak dziwaczny jak ten z Torment: Tides of Numenera, okazał się być dla mnie nowum, ponieważ nie grałem w pierwszą część PoE. Przyzwyczajenie się do ras, nazw i powiązań zajmuje trochę czasu, zwłaszcza, że beta jest wyrwana z kontekstu. Ściany tekstu na początku przerażają, ale szybko się to zmienia – Pillars of Eternity II: Deadfire oferuje bardzo ciekawe i rozbudowane questy, w które szybko się wsiąka. Te kilka godzin spędzone z grą to za mało, żeby ocenić całość, ale wystarczająco dużo, żeby ze spokojem stwierdzić, że fani tego typu produkcji nie będą zawiedzeni.

Autor: Prez

Platforma: PC

Pillars of Eternity II: Deadfire / Deweloper: Obsidian Entertainment / Wydawca: Versus Evil / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy od Plan of Attack.

  • Adrian Kornaś

    Czekam z ręką w spodniach!
    Mam tylko nadzieję, że gra będzie spolszczona na premiere, a nie jak w przypadku Divinity: OS2 trzeba będzie czekać miesiącami