Quick Start! Kona

Przeglądając newsy mamy wrażenie, że co druga zapowiadana gra jest symulatorem chodzenia lub pixel-artowym rogalikiem. Kona należy do tego pierwszego gatunku, ale kiedy tylko zobaczyliśmy jej zwiastun, wiedzieliśmy, że chcemy się z nią zapoznać. Chcecie wiedzieć czemu?

Cooldan: Carl Faubert, weteran wojny w Wietnamie, pracujący jako prywatny detektyw, zostaje wezwany do dalekiego Quebecu przez bogacza zmagającego się z miejscowymi problemami. Od pierwszych momentów gry wrażenie robi lekko dołująca i przygnębiająca atmosfera. Opustoszałe miasteczko, szalejąca śnieżyca, czy przygrywająca w tle muzyka, pozwalają poczuć się wyjątkowo samotnym. Dodatkowo, nasz bohater określany jest trzema potrzebami (zdrowie, stres, zimno), o które musimy dbać, np. rozpalając ogniska, przy których można się ogrzać, czy spalając papierosa w ramach odstresowania się.

Prez: Pierwszy kontakt z grą jest bardzo pozytywny. Klimat wylewa się z ekranu. Poczucie odcięcia od świata jest wręcz namacalne, a miejscówki zrobione sę z niezłą dbałością o detale. Po obszarze gry można poruszać się autem, którym sami kierujemy. To świetne rozwiązanie, bo odległości pomiędzy miejscami zainteresowania są spore, co tylko potęguje klimat odosobnienia.

Cooldan: Jeszcze zanim Carl dotrze do pogrążonego w śnieżycy miasteczka, usłyszymy głos. W grze bowiem, niczym w Bastionie, wszystkie nasze poczynania są komentowane przez narratora. Nasz bohater pozostaje niemy, ale narrator często wyraża jego myśli, czy odczucia.

Prez: Narrator to pierwszy zgrzyt. Sam pomysł jest świetny, podobnie jak jakość kwestii, które napisali scenarzyści, chociaż nie lubię wykorzystywania narracji do pospieszania gracza. Wiem, że Carl musi znaleźć sposób na otwarcie szlabanu, nie musicie mi tego powtarzać trzykrotnie. No i ten voice acting… bieda milion.

Cooldan: Narrator to nie jedyny motyw, który rozpoznamy z innych gier. Niektóre zagadki przyjdzie nam rozwiązać przez oglądanie scen dziejących się w niedalekiej przeszłości, co rozwiązaniem przypomina poznawanie historii w Zaginięciu Ethana Cartera.

Prez: Z kolei przeszukiwanie pomieszczeń i otwieranie szafek przypomina nieco Layers of Fear, czy inną Amnesię, ale to nie zarzut. Nie wiem jak inaczej można by zrobić przeszukiwanie pomieszczeń w grze z widokiem pierwszoosobowym. Gorzej, że zarządzanie ekwipunkiem w kołowym interfejsie jest dość niewygodne, zwłaszcza na padzie.

Cooldan: Kona nie jest typowym walking simulatorem. Przemierzając pół-otwarty świat, staramy się dowiedzieć, co dzieje się w dziwacznym miasteczku i przede wszystkim, czego oczekuje od nas zleceniodawca. Jednocześnie musimy dbać o potrzeby Carla, zbierać przedmioty i bawić się w ukochany przez Preza crafting, czy nawet odganiać się od atakujących nas wilków, niczym w grze typu survival.

Prez: Podoba mi się to wymieszanie stylów. Symulator chodzenia, umiarkowane zbieractwo i crafting, trochę zabawy w detektywa i odrobina walki. Wisienką na torcie jest możliwość jeżdżenia samochodem. No i ten gęsty klimat, momentami wywołujący ciarki na plecach, chociaż tak naprawdę gra straszna nie jest. A mimo wszystko nie wiem… ogólnie to Kona średnio mi przypadła do gustu. Trochę mnie wynudziło to żmudne przeszukiwanie pomieszczeń i konieczność odkrycia całej fabuły samemu. Bo w sumie to wchodzisz do gry i za cholerę nie wiesz, o co chodzi.

Cooldan: Dla odmiany mi wszystko pasuje, od początku chwycił mnie klimat i wszystkie mechaniki. Najprawdopodobniej dlatego, że crafting, czy „walka o przeżycie” jest tu tylko dodatkiem, a najistotniejsze jednak jest chłonięcie klimatu i poznawanie historii. Dlatego też obawiam się, że w późniejszych etapach twórcy mogą zbyt dużą wagę przyłożyć do elementów survivalowych, czy wpaść na pomysł z zabawą w skradanie (na ekranie pojawia się znacznik wskazujący kiedy nas nie widać). Czas pokażę. Na tą chwilę mocno czekam na kolejne update’y.

Autorzy: Cooldan i Prez

Platforma: PC

Kona / Deweloper: Parabole / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy w wersji early access od Evolve PR.

 

  • Tomek Pieniak

    Wygląda super i „brzmi” super. Jak skończą to biorę 🙂

    • Prez

      No właśnie narrator nie brzmi super, ale może go podmienią w finalnej wersji.