Quick Start! Killsquad

Co powstanie z połączenia gatunków hack and slash, twin stick shooter i MOBA? Okazuje się, że całkiem interesująca produkcja.

Po chwili obcowania z Killsquad na myśl przychodzą mi takie tytuły jak Helldivers, Alienation, Diablo III i Heroes of the Storm, czy inna DOTA. Wszystko to wrzucone do jednego worka mogłoby wydawać się dziwną kombinacją, gdyby nie fakt, że działa idealnie. Mamy tu więc czteroosobowe misje, które wykonujemy na obcych planetach, pełnych różnorodnych przeciwników. Mamy ogólny rozwój postaci, których poziom rośnie poprzez sprzęt, w który są akurat wyposażone. Mamy też odblokowywanie zdolności podczas samych misji. Drzewko zawsze odkrywamy od nowa, podobnie jak w grach typu MOBA. Mamy wreszcie klasy strzelające, którymi gra się jak w typowym twin stick shooterze, ale też walczące wręcz, które przypominają bardziej to, co znamy z chociażby Diablo III.

Zapomnijcie o kampanii fabularnej, tutaj liczą się tylko kontrakty, sprzęt i rozwój naszych postaci. Z początku może to wydawać się minusem gry, ale jak się nad tym człowiek zastanowi, to przecież w typowych hack and slashach liczy się głównie endgame, a do gier nastawionych na czteroosobową kooperację nie łatwo jest znaleźć chętnych na wielogodzinne przygody. Tymczasem Killsquad pozwala na szybkie sesje, podczas których możemy wykonać kontrakt i zdobyć nowy loot w kilkanaście minut. W ten sposób nikt nie wychodzi z gry stratny, a całość nie zajmuje więcej czasu niż przysłowiowa przerwa na kawę. Oczywiście po udanej misji można zawsze wziąć kolejny kontrakt. I kolejny. I kolejny.

Same misje nie są niestety zbyt odkrywcze i szybko zaczynają się powtarzać. Na podobny problem cierpiało Helldivers, z którego zresztą zaczerpnięto pomysł na część zadań. Mamy więc misje z obroną nadajnika, eskortą pojazdu, czy zwykłe kontrakty na pokonanie bossa. Wraz z rosnącym poziomem naszej drużyny dostajemy dostęp do trudniejszych zadań, ale w obecnej wersji Early Access nie naliczyłem się zbyt wielu ich rodzajów. Pozostaje mieć nadzieję, że pełna wersja zaoferuje bardziej różnorodne zlecenia. Podobny problem zauważyłem z samą konstrukcją misji. Niezależnie od kontraktu, czy lokacji, którą przyjdzie nam zwiedzać, musimy przedostać się z punktu początkowego na drugi koniec mapy. Po drodze walczymy z normalnymi przeciwnikami i natrafiamy od czasu do czasu na jednostki specjalne oraz mini bossów. Na końcu wędrówki czekają na nas energetyczne wrota lub drzwi, za którymi znajduje się plansza z celem głównym. Po przejściu do niej bronimy nadajnika lub walczymy z bossem. I tak w kółko.

Mała różnorodność zadań trochę martwi, ale pozostaje liczyć na to, że wraz z rozwojem gry będzie lepiej. I bardzo na to liczę, bo sama rozgrywka bardzo mi się podoba. Gra jest dość wymagająca i trzeba żonglować tu zdolnościami własnymi jak i zdolnościami pozostałych członków drużyny. Niektóre starcia są naprawdę efektowne, a zalewające czasem ekran chmary przeciwników i wypadających z nich cyferek przypominają liczebne starcia z Warhammer: Chaosbane. Gra sprawdza się zarówno jako twin stick shooter na padzie, jak i hack and slash na klawiaturze i myszce. Klasy postaci są bardzo ciekawe i każdą gra się inaczej, szkoda tylko, że póki co dostępne są tylko cztery. Jeśli ktoś lubi szybką, intensywną rozgrywkę kooperacyjną, zbieranie lootu i modyfikowanie postaci (zmienia się tu nie tylko broń i dodatki, ale również wygląd) powinien się tą grą zainteresować. Jeśli, tak jak ja, spędziliście sporo czasu przy Helldivers, to nawet nie macie się nad czym zastanawiać.

Autor: Prez

Platforma: PC

Killsquad / Deweloper: Novarama / Wydawca: Novarama / Strona Oficjalna.

Grę w wersji Early Access otrzymaliśmy od Plan of Attack.