Quick Start! Jupiter Hell

Swego czasu przychylność recenzentów i graczy zyskał Teleglitch: Die More Edition. Był to wymagający rogalik z permaśmiercią, który ukazał się jeszcze zanim wszyscy rzygaliśmy wymagającymi rogalikami z permaśmiercią. A jeszcze wcześniej był sobie Doom, którego przedstawiać nikomu nie trzeba, a którym do dzisiaj nikt nie rzyga, bo się nie da rzygać Doomem. Przecież to Doom.

W każdym razie, we wczesnym dostępie wyszedł właśnie Jupiter Hell. Gra, która nie jest ani jak Teleglitch: Die More Edition, ani jak Doom. Ale jakoś tak kojarzy mi się z obiema tymi produkcjami. I to jest oczywiście zaleta tej produkcji. Ma ona zresztą więcej zalet, co jest całkiem miłym zaskoczeniem. I tak na przykład głos głównemu bohaterowi podkłada sam Mark Meer. A kto nie wie kim jest ten pan, ten trąba i tyle. Szkoda tylko, że nasza postać niewiele mówi. I w sumie fabuła nie ma tutaj żadnego znaczenia. Nawet bez voice actingu by się obyło! Dziwne to wszystko, wiem.

Ale sama gra też jest dziwna. Bo to gra turowa i gra akcji jednocześnie. To taki twin stick shooter, ale nie do końca. Otóż czas płynie tylko wtedy, kiedy wykonujemy jakąś akcję, możemy używać osłon i rozglądać się za pomocą odpowiedniego przycisku. Ale kierunek w jakim jesteśmy zwróceni nie ma żadnego znaczenia. Pozorne są też ruchy na skos, bo tak naprawdę nasz maciupeńki Mark Meer porusza się tylko w czterech kierunkach, a animacje poruszania się po skosie to tylko złudzenie mające ukryć prawdziwy ruch. Co? No właśnie to, nie wiem, czego nie rozumiecie.

Na szczęście krótki tutorial bardzo ładnie wyjaśnia wszystkie zasady, którymi rządzi się rozgrywka i trzeba by było naprawdę się wysilić, żeby ich nie zrozumieć. Jupiter Hell wbrew pozorom oferuje dość prostą rozgrywkę. Ruszasz się, widzisz przeciwnika, który też się rusza, kiedy wykonujesz akcje (ruch, strzał, przeładowanie, itp.) – spieszyć się nie trzeba, bo czas stoi w miejscu, kiedy gracz nic nie robi. Można pomyśleć, ale można też skoczyć na pałę. Chociaż nie polecam tego rozwiązania, dopóki się lepiej nie pozna gry. Reszta to typowy rogalik. Wybierasz klasę, idziesz, strzelasz, zbierasz broń, awansujesz na kolejne poziomy i wybierasz kolejne perki. Całkiem to wszystko zgrabnie zrobione. I trochę się kojarzy z Teleglitch: Die More Edition przez widok i interfejs. I z Doomem przez klimat. Zresztą zobaczcie sami:

A tak w ogóle, to jest polska gra. Komandor Shepard w polskiej grze. Co za czasy!

Autor: Prez

Platforma: PC

Jupiter Hell / Deweloper: ChaosForge / Wydawca: ChaosForge / Strona Oficjalna.

Grę w wersji z wczesnym dostępem otrzymaliśmy od GOG.com.