Quick Start! Ion Maiden

Bombshell miała być pierwotnie nową grą o przygodach Księcia, ale nic z tego nie wyszło, bo Gearbox nie pozwolił studiu Interceptor i wydawcy 3D Realms na wykorzystanie jego wizerunku. Ostatecznie otrzymaliśmy bardzo przeciętną grę akcji, ale poznaliśmy nową heroinę gier komputerowych, o wdzięcznie brzmiącym imieniu Shelly. W grze mieliśmy znaleźć ukryty easter egg, który nawiązywałby do Duke Nukem 3D i silnika Build. Na szczęście ktoś uznał, że jest to tak dobry pomysł, że warto na jego podstawie stworzyć zupełnie nową grę!

Kiedy tylko Voidpoint zapowiedział Ion Maiden, wiedziałem, że oto coś, czego świat potrzebował, chociaż nie zdawał sobie z tego sprawy. Po ogłoszeniu prac nad grą długo czekałem na kolejne wiadomości o Ion Maiden, aż tu nagle pod koniec lutego pojawił się zwiastun i… możliwość zakupu we wczesnym dostępie! W stanie całkowitej euforii, pośrodku ulicy i w środku śnieżnej zamieci, stukałem skostniałymi od zimna palcami po ekranie telefonu, żeby zakupić grę w aplikacji Steam. Wiedziałem, że nie zagram do wieczora następnego dnia. Kocham Duke Nukem 3D i inne gry na silniku Build. Musiałem mieć ten tytuł tu i teraz. Nic na to nie poradzę.

Po uruchomieniu produkcji nie ma żadnych wątpliwości, że mamy styczność z 22-letnim silnikiem Build. Co prawda mapy zrobione są tu w pełnym trójwymiarze (podobnie jak w Duke Nukem 3D: 20th Anniversary World Tour), ale nie sposób pomylić tego stylu z niczym innym! Przeciwnicy, chociaż bardzo szczegółowi, nadal przedstawieni są za pomocą sprite’ów. Tą techniką wykonana jest również broń dzierżona przez Shelly. Wszystkie bronie i znajdźki rozmieszczone na mapie są jednak trójwymiarowe. W opcjach dodatkowo możemy uruchomić rozmycie tekstur, symulację palety barw, czy tryb szerokoekranowy. Ion Maiden to najładnieszja gra na silniku Build, jaka kiedykolwiek powstała (co nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem). W obecnej wersji brakuje mi niestety oświetlenia polymerowego, które od lat wykorzystują porty gier na silniku Build w wersji EDuke32. Frederik Schreiber z 3D Realms, zapytany o polymer, odpowiedział, że nie pasuje on im do koncepcji graficznej całości.

Kampania dostępna we wczesnej wersji to trzy etapy. Ich ukończenie na średnim poziomie trudności zajmuje niecałą godzinkę, a w nagrodę otrzymujemy nowy tryb, w którym całość przechodzimy używając jedynie bomb. To niewiele, a za grę trzeba zapłacić 70 złotych. Należy jednak pamiętać, że to tak naprawdę bonus za pre-order, a nie faktyczna wersja Early Access, mimo że w Steamie tak jest ona właśnie oznaczona. Twórcy zapowiadają, że w pełnej wersji znajdziemy aż siedem sektorów, a każdy z nich zawierać będzie wiele map. Wśród wymienionych cech znajdują się też różnorodni przeciwnicy i masa broni z alternatywnym trybem strzelania, zabawa multiplayer oraz dostęp do modów ze Steam Workshop. Warto wspomnieć też o wprowadzeniu fizyki do gry, chociaż osobiście nie odczułem jej podczas grania. Czy najlepsze dopiero przed nami?

A jak się w to gra? Bardzo dobrze. Jest staroszkolnie, miodnie i krwawo. Czuć tu klasyczny level design, bez żadnego proceduralnie generowanego gówna. Jest kilka ścieżek, masa znajdziek i trochę kombinowania. Dostępne obecnie lokacje są dość ciekawe i kryją w sobie wiele tajemnic, które warto poznać podczas wielokrotnego przechodzenia kampanii – 19 sekretów na jednej mapie to nie przelewki! Przejście całości nie sprawiło mi co prawda większych trudności, ale ja zjadam takie gry na śniadanie, więc proszę się tym nie przejmować. Po dotarciu do staroszkolnej planszy przedstawiającej zalety pełnej wersji (zupełnie jak za starych, dobrych czasów), odpaliłem na chwilę bonusowy tryb z bombami (meh) i natychmiast rozpocząłem kampanię od nowa na najwyższym poziomie trudności, żeby lizać ściany. Już wiem, że spędzę z Shelly “Bombshell” Harrison sporo czasu!

No właśnie, Shelly. Ion Maiden to prequel Bombshell, naszą heroinę poznajemy więc jako młodą ekspertkę od materiałów wybuchowych, pracującą dla Global Defense Force w mieście Neo DC. Kiedy geniusz zbrodni, Dr Jadus Heskel, wypuszcza na miasto swoją cybernetyczną armię, Shelly zamiast rozbrajać bomby, postanawia zacząć nimi rzucać. To fragment wprost z opisu gry – prawda, że brzmi wybornie? Z samą heroiną jest nieco gorzej, ponieważ nie czuć tu charyzmy, która biła zawsze od Księca, czy Lo Wanga. Shelly rzuca tekstami, które nie porywają (chociaż zdarzają się wyjątki, jak cytat z Matrixa) przez co nie czuć w ogóle jej osobowości. W dobie poprawności politycznej i chwalenia się na Steamie tagiem “female protagonist” nikt nie miał odwagi, żeby nadać jej jakikolwiek charakter. Wielka szkoda, bo gra zapowiada się naprawdę dobrze i aż prosi o to, żeby nasza nowa heroina stała się godną następczynią Księcia. Ale żeby tak było, ktoś musiałby doczepić jej jaja.

Po moich zachwytach można by pomyśleć, że Ion Maiden to gra wyjątkowa, ale tak nie jest. Jako fan starej szkoły jestem po prostu szczęśliwy, że taki projekt powstał, ale należy pamiętać, że jest on zrodzony z pasji i nie ma raczej szans na spektakularny sukces. Co więcej, gra mogła by jednak lepiej wyglądać (oświetlenie) i postarać się wprowadzić więcej różnorodności do rozgrywki (być może wprowadzi w pełnej wersji), bo na obecnym etapie jest tylko i wyłącznie projektem kilku zapaleńców i mimo całej sympatii, jaką darzę Ion Maiden, nie mogę znaleźć tu niczego wyjątkowego. Gra nie ma jaj Duke Nukem 3D, nie ma klimatu Blood, ani nie jest tak zabawna jak Shadow Warrior. Za to na pewno jest ciekawym eksperymentem, przy którym na pewno będę się dobrze bawić. Tylko tyle i aż tyle.

Autor: Prez

Platforma: PC

Ion Maiden / Deweloper: Voidpoint / Wydawca: 3D Realms / Strona Oficjalna.

  • Marcin Trybus

    Świetny tekst

  • Tomek Pieniak

    Czuję się zainteresowany! 🙂

  • Jakub Orlano Antoniuk

    Czuję się zainteresowany.