Quick Start! Fist of the North Star: Lost Paradise

Odwiedzasz nowe miasto, które wygląda jednak jak każde poprzednie – postnuklearny pył zrobił przecież swoje. Nagle widzisz, że dziewczyna niosąca wiadro cennej wody jest atakowana przez grupę zbirów. Wiesz, że nie powinieneś się mieszać – to nie twoja sprawa – ale coś podpowiada ci, że jednak trzeba zareagować. Czterech obwiesi jeszcze nie wie, że za chwilę czeka ich śmierć.

Fist of the North Star: Lost Paradise z miejsca skradnie serca fanów postapokaliptycznych klimatów. Odnajdą się tu przede wszystkim entuzjaści filmów z serii Mad Max. Wszechobecne pustkowia, brud, zniszczone miasta, gangi żerujące na pozbawionych perspektyw mieszkańcach tego, co pozostało po naszej cywilizacji. To właśnie taka dołująca atmosfera czeka na wszystkich chętnych śmiałków.

Gra powstała na bazie znanej i cenionej historii z lat 80. Fist of the North Star zaprezentowano początkowo w poetyce mangi, a później przeniesiono na ekrany telewizorów. Opowieść ta jest otoczona swoistym kultem i pomimo wielu klisz i często absurdalnych akcji, do dziś cieszy się popularnością (szkoda, że nie w Polsce).

Co istotne, historia w grze dzieje się w alternatywnej do przedstawionej w pierwowzorze rzeczywistości. Wprawdzie punkt wyjścia stanowią wydarzenia z końcówki pierwszych rozdziałów mangi, ale później twórcy postawili na unikatową opowieść (a przynajmniej tak twierdzą fani komiksu i serialu anime).

Za Fist of the North Star: Lost Paradise odpowiada Ryu ga Gotoku Studio znane z serii Yakuza. I wszyscy fani sagi o japońskich mafiosach poczują się tu jak w domu. Grafika, system walki, aktywności poboczne – praktycznie cały gameplay czerpie garściami z Yakuzy. Nawet Kenshiro, czyli główny bohater Lost Paradise poszukujący zaginionej narzeczonej, przemawia do nas głosem aktora znanego wcześniej z roli Kazumy Kiryu.

Każdy grający wcześniej w Yakuzę powinien wiedzieć czego się spodziewać. Moim zdaniem mariaż klimatów FOTNS ze znanymi założeniami gameplayowymi wyszedł bardzo dobrze.

Efektowny i szybki system walki, wzbogacony o techniki i ciosy znane z mangi i anime wypadł świetnie i sprawia dużo satysfakcji. Rozwój postaci znacząco wzbogaca też arsenał ruchów bohatera, co powoduje, że potyczki szybko nam się nie znudzą. Kenshiro masakruje tabuny wrogów i często stosuje przy tym swój zabójczy styl walki polegający na uderzeniach w ukryte życiodajne sfery ciała, które powodują śmierć antagonistów na różny dziwaczny sposób (np. poprze eksplozję… głowy).

Produkcja ta bogata jest również w rozbudowane misje poboczne i inne ciekawe, a czasami zabawne aktywności. Powracają nawet salony gier z łapaniem maskotek i pełnoprawnymi tytułami znanymi z maszyn Segi (np. Out Runem czy jedną z wcześniejszych odsłon Fist of the Norh Star). Z pewnością jest więc co robić. Niektóre dodatki psują jednak efekt brutalnego, pełnego przemocy uniwersum. Ale w końcu zarówno manga, jak i anime też pełne były absurdów.

Warto odnotować, że Fist of the North Star: Lost Paradise to produkcja na kilkadziesiąt godzin. Moja przygoda dopiero się zaczęła, czym prędzej wracam więc do grania i zachęcam do zapoznania się z tym tytułem wszystkich fanów serii Yakuza i oryginalnej mangi.

 

Autor: Kazz

Platforma: PlayStation 4

Fist of the North Star: Lost Paradise / Deweloper: Sega (Ryu ga Gotoku Studio) / Wydawca: Sega / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy od firmy Cenega.

  • oczywiście gra jest na mojej liście do kupienia – tylko szczerze czekam od premiery aż nieco stanieje 🙂 bardzo lubię markę, ale jeszcze nawet dq11 i yk2 nie nadrobiłem, więc hokuto sobie czeka. ale biorę na pewno 🙂