Quick Start! eFootball PES 2020

Znowu nadszedł czas, w którym dwóch najważniejszych graczy na rynku piłki kopanej zaczyna pokazywać, jakimi nowościami uraczy nas w tym roku. Pierwsza swoje karty pokazała ekipa Konami, i muszę przyznać, że naprawdę dobrze to wygląda. Ale od początku.

Co na dzień dobry rzuca się w oczy? Nazwa! To już nie jest Pro Evolution Soccer, a eFootball PES, okraszony numerkiem 2020. Japończycy chcieli pokazać, że idą mocno w stronę rozgrywek esportowych. Z jakim skutkiem? To przyjdzie pewnie nam ocenić jakiś czas po premierze, ale już widać, że Konami mocno pracowało nad funkcjami sieciowymi. Teraz podczas wyszukiwania przeciwnika dowiadujemy się wreszcie, jakie jest połączenie między nami, a przeciwnikiem. Niby mała rzecz, ale dzięki temu w końcu da się grać po sieci bez lagów. Nie musimy się bowiem godzić na mecz, jeśli połączenie ma jedną z trzech możliwych kresek. I to naprawdę działa.

 

Druga sprawa – Finesse Dribble. Tutaj Konami pokazało, że o przyzwyczajeniach z poprzedniej edycji możemy (a w zasadzie to nawet musimy) zapomnieć. Czym jest ta nowość, której twórcy poświęcili cały trailer z Andreasem Iniestą w roli głównej? To prowadzenie piłki za pomocą prawej gałki analogowej. Nie zwykły bieg lewą, jak to ma miejsce na co dzień. To prowadzenie piłki przy samej nodze. A jeśli zaczniemy to łączyć ze sztuczkami technicznymi, oraz lewą gałką na padzie – całość wygląda niesamowicie. Podczas spotkań online już widać, że gracze uczą się tego i coraz lepiej tym operują. Strzelić bramkę po takiej koronkowej akcji, którą na co dzień ogląda się tylko w tv – fantastyczne uczucie. I od razu zaznaczę, nie zrobicie czegoś takiego zawodnikami z ogólną oceną pokroju 65-70. Tu trzeba mieć kozaków, takich jak Ronaldo, Messi, Dybala i innych, którzy świetnie potrafią operować piłką.

Trzecia rzecz – grafika. Kolejny rok i kolejny raz widać, że twórcy wykonali krok do przodu. Zawodnicy (szczególnie ci drużyn z „pełną” licencją) są dokładnie skanowani, włącznie z tatuażami i charakterystycznymi częściami ciała (Ribery i jego blizny). Podczas spotkania nawet z daleka widać, kto ma piłkę przy nodze. A na zbliżeniach… Mam nadzieję, że Prez wrzuci wszystkie screeny, które mu podesłałem wraz z tym tekstem. To wygląda jakby było wycięte z jakiejś transmisji. Naprawdę bardzo przyjemnie się ogląda zawodników, którzy walczą bark w bark, potem jeden z nich upada i ma brudną część stroju lub twarz od trawy. A skoro już piszę o walce między graczami, trzeba napisać o pewnym irytującym mankamencie dema. Sędziowie bowiem wzięli sobie chyba za cel, żeby ponad 90 procent sytuacji walki bark w bark gwizdać. Można to sobie odpuścić w chwili, gdy gwizdek słychać w środkowej strefie boiska, ale w polu karnym? Oby to zmieniono do czasu wydania pełnej wersji.

Rzecz ostatnia i pewnie dla wielu najważniejsza to gameplay. O Finesse Dribble pisałem już wyżej, teraz skupię się na pozostałych aspektach rozgrywki. Gra jest troszkę wolniejsza od poprzedniczki (znowu). I po raz kolejny dobrze to wpływa na jej odbiór. Można rozgrywać spokojnie piłkę, można próbować rozklepać rywala kilkoma szybkimi zagraniami, czy przerzutem na drugą stronę. I to wszystko działa, jeśli się wie jak to zrobić. Bez sensu przecież będzie grać między liniami, kiedy taktyka wskazuje na brak typowych skrzydłowych, prawda? Jedyne, do czego mogę się tu przyczepić, to podania na wyjście. Jeśli gracie taką Barceloną i widzicie, że Messi próbuje się urwać, po prostu dobrze wymierzcie podanie. Granie najmocniejszymi zawodnikami będzie pewnie w wielu przypadkach całkiem proste (przeciwko SI oczywiście). Co do tych słabszych, to się dopiero okaże.

Nowością jest również jedna z kamer, w której od samego początku się zakochałem. Warto również odnotować, że Konami chwali się kilkudziesięcioma nowymi animacjami ruchu zawodników. I to widać w grze. Przeciwnik blokuje nasze strzały, obrońcy w końcu rzucają się, by tylko zasłonić światło bramki. No i kolejne licencje. W tym roku Konami po raz kolejny walczy o nowych graczy. W końcu mamy więc prawdziwy Juventus, pięknie zeskanowanego Ronaldo i spółkę, czy Bayern z Lewandowskim na czele. Większa ilość licencji w piłce od ekipy z kraju kwitnącej wiśni? Nie mam nic przeciwko i czekam na pełną wersję.

Krótkim podsumowaniem chciałbym tylko podkreślić, że demo eFootball PESa 2020 wywarło na mnie bardzo dobre wrażenie. Mam szczerą nadzieję, że EA wzięło się mocno do pracy w tym roku i pokaże nam równie ciekawe zmiany. To w końcu dla nas, graczy, to robią. Prawda? A teraz idę jeszcze raz strzelić gola z wolnego. Po ostatniej takiej bramce w 90 minucie meczu mój okrzyk radości obudził dziecko, a dzisiaj mam otwarty balkon. Drżyjcie sąsiedzi, was też obudzę!

Autor: Krzysiek „Hader” Tałajczyk

Platforma: PC, PS4, Xone

Jupiter Hell / Deweloper: Konami / Wydawca: Konami / Strona Oficjalna.