Quick Start! Dead Cells

Kiedy tylko mam chwilę, gram w Dead Cells – moje nowe, pikselowe uzależnienie.

Dead Cells to gra urocza, a to dość odważne określenie, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że to połączenie Metroidvanii, odrobinki rogalika, walki z Dark Souls oraz generalnie klimatu gier From Software. Ale jest urocza, cóż innego mogę powiedzieć. Produkcja francuskiej spółdzielni kreatywnej wciąż jest w fazie Early Access, ale o dziwo, nie przeszkadza to ani trochę. Wręcz przeciwnie, jeśli według twórców to jest wersja wczesna, to nie mogę się doczekać produkcji końcowej.

W Dead Cells wcielamy się w organiczny szlam przyodziany w zbroję. Znajdujemy się w mrocznych lochach, a skoro jesteśmy w lochach, to musimy się z nich wydostać, mordując po drodze hordy zombie, dziwne stworzenia i tajemnicze monstra. Po drodze zbieramy dodatkową broń oraz wyposażenie, skaczemy po platformach i oczywiście… giniemy. Giniemy często. Po śmierci zaczynamy od początku z odrobinkę lepiej rozwiniętą postacią oraz wiedzą, co czeka nas za chwilę. Czyli znowu śmierć, jeśli kupa szlamu może prawdziwie umrzeć.

Gry tego typu powinny mieć dopracowany przede wszystkim jeden element – pętlę rozgrywkową – ponieważ to ona jest tutaj kluczowa. Skoro mamy ciągle umierać, powtarzać poziomy, próbować nowych rozwiązań i znowu umierać, to mechanizmy muszą być nie tylko solidne. Muszą być uzależniające. Ten element Dead Cells ma dopracowane już w tej chwili.

Najpiękniejszym momentem Dead Cells, i chyba gier akcji w ogóle, jest ta chwila, kiedy przestajemy się bać i zaczynamy naprawdę bawić systemami. Kiedy nie biegamy już ostrożnie, podchodząc do każdego przeciwnika jak do jeża, ale atakujemy go na pełnej parze. W tym momencie poznajemy chwalebne jądro rozgrywki, dochodzimy do tego, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Atakujemy kilku przeciwników, wycofujemy się, zamrażamy ich, dobijamy tych bardziej irytujących, przeskakujemy nad głowami pozostałych, ciskamy granat albo pułapkę i wykańczamy bandę ciosami z góry. Biegniemy dalej i powtarzamy cały proces w odrobinkę innej konfiguracji, niczym szef kuchni, który troszkę zmienia przepis. Dla zabawy i żeby sprawdzić, co się właściwie może stać.

Przy okazji gra wygląda po prostu fenomenalnie. Przeniesienie stylistyki serii Dark Souls w pikselowy świat 2D wyszło Motion Twin fantastycznie. Przecież świat stworzony przez From Software nie jest wcale tylko i wyłącznie ciemny i mroczny. Są tu niesamowite pejzaże, kolory nakładane na piekło nieumarłych przez wschodzące słońce. Dead Cells dodaje do tego paletę energicznych, nasyconych barw, które sprawiają, że wszystko jest i wyraźne, i przerysowane. A animacja głównego bohatera? Majstersztyk, szczególnie w sytuacjach, gdy wzrusza ramionami, gestykuluje podczas rozmowy, czy próbuje wyważyć, bezskutecznie, drzwi.

Dead Cells to przykład świetnie wykonanego projektu w programie Early Access. Pozostaje życzyć sobie tylko, aby więcej firm w ten sposób podchodziło do możliwości zaprezentowania wcześniejszej wersji, na takim poziomie, z takim wsparciem. Przypomina to nieco przypadek Starbound, które zebrało ogromne ilości pieniędzy właśnie dzięki świetnemu wykorzystaniu programu Early Access. Pewnie, Dead Cells to zupełnie inna gra, ale każdy developer, który chce, aby ludzie płacili mu za niedokończoną grę, powinien zwrócić uwagę na to, co twórcy robią dobrze.

Oczywiście gra ma swoje problemy, jak każda gra, człowiek i świnka pod tym słońcem. Poziom trudności wydaje się jeszcze niezbyt dobrze wyważony, bo pierwsze dwa poziomy to prościzna, a potem nagle zaczyna się rzeźnia. Muzyka może odrobinkę zacząć nudzić przez to całe powtarzanie poziomów i twórcy nie bardzo chyba wiedzą, czy chcą wprowadzić do gry jakąś fabułę, czy po prostu rzucać tu i ówdzie wspominki o szerszej historii rozgrywającej się w tle.

Wczesny dostęp w przypadku Dead Cells działa odrobinkę jak prawdopodobna do spełnienia obietnica. Gra jest w tej chwili w tak dobrym stanie, jest tak miodna i wciągająca, że człowiek po prostu czeka na to, co też twórcy mogą dodać. Niewiele projektów wciągnęło mnie w tym roku tak bardzo, jak produkcja Motion Twin.

Autor: Michał Piwowarczyk

Platforma: PC

Dead Cells / Deweloper: Motion Twin / Wydawca: Motion Twin / Strona Oficjalna.

  • Razer

    „kolory nakładane na piekło nieumarłych przez wschodzące słońce”, ładne. Wizualnie to faktycznie cukiereczek. Nie mój gatunek gier, ale chętnie bym sprawdził dla samej oprawy.

  • Jędrzej Mąkosa

    Mnie się podoba i chętnie w to zagram, ale tylko jak wyjdzie z early accessu i będzie recenzja.