Quick Start! Day of the Tentacle: Remastered

Wydana przez LucasArts w 1993 roku przygodówka point & click Day of the Tentacle należy do klasyki gatunku i przez większość graczy z tamtych lat wspominana jest z uśmiechem na ustach. Czy ten sam przepis przygotowany po 26 latach dalej jest smakowity?

Czy Latający Cyrk Monthy Pythona dalej śmieszy? Jasne, niektóre żarty mogły się przeterminować, a dzisiejszy widz może nie zrozumieć, że skecz o „mysim problemie” odnosi się do postrzegania homoseksualistów w mediach w latach ’60, ale oglądanie serialu dalej sprawia ogromną frajdę. Tak samo jest z Day Of The Tentacle Remastered, sequelem legendarnego Maniac Mansion.  Mimo upływu lat, gra pozostaje tak samo zabawna i oryginalna jak kiedyś. Już samo wprowadzenie do historii nastawia na co możemy liczyć w trakcie gry. Fioletowa Macka po wypiciu toksycznego ścieku ewoluuje, rosną jej bezpalczaste ręce, budzi się też chęć zdobycia władzy nad światem – powstrzymać można ją tylko w jeden sposób! Cofnąć się w czasie i zakręcić kurek z toksycznym ściekiem, zanim zdąży się napić.

dott-remastered-001

Sterujemy tu trzema zróżnicowanymi bohaterami. Nerdem Bernardem (takim nerdem w stylu lat ’90), lekko zdziwaczałą Laverne i przygrubym roadie Hoagie. Naszym celem jest nie dopuszczenie do przejęcia władzy nad światem przez Fioletową Mackę. Mimo upływu lat gra sprawia tak samo dużo frajdy co kiedyś. Może nawet więcej, bo nie trzeba regularnie sięgać po słownik, w celu zrozumienia niektórych słów. Oryginał korzystał z charakterystycznego systemu SCUMM (Script Creation Utility for Maniac Mansion), a w odświeżonej wersji interfejs został dostosowany do dzisiejszych wymagań i szukaną komende typu „porozmawiaj” czy „popchnij” wybieramy z kółeczka z symbolami odpowiadającymi danym czynnościom. Dodatkowo w dowolnym momencie możemy podświetlić wszystkie interaktywne przedmioty na ekranie, odpada więc sprawdzanie pixel po pixelu, z czym można wejść w interakcje.

porównanie

Mimo, że Day of the Tentacle stanowi kontynuację Maniac Mansion, to znajomość pierwszej części nie jest wymaga. Nie zaznajomionym z jedynką mogą jedynie umknąć niektóre nawiązania i smaczki. Jeśli jednak nie lubicie zaczynać od środka i macie ochotę nadrobić Maniac Mansion, to w grze znajdziemy komputer, na którym można bez problemu w nią pograć! W takiej samej wersji jak w 1987 roku. W sam raz dla fanów retro – naprawdę świetny bajer.

Day of the Tentacle Remastered jest tak samo zabawna, inteligenta i oryginalna jak 23 lata temu. Zagadki nie frustrują i mimo, że brakuje systemu podpowiedzi (jaki był chociażby w odświeżonej wersji Monkey Island) to dziś znalezienie rozwiązania kilku najbardziej wymagających zadań nie będzie stanowiło problemu. Dlatego też, jeśli tylko lubicie przygodówki, to musicie sięgnąć po ten remaster. Cała grafika została narysowana od nowa i robi bardzo miłe dla oka wrażenie. Mi przypominała kreskówki z lat ’90 w stylu Królika Bugsa, czy Strusia Pędziwiatra. Dodatkowo, w dowolnym momencie można przełączać się między wersjami gry.  Dla znających oryginał będzie to wspaniały powrót do przeszłośi, kiedy określenie przygodówka znaczyło coś więcej niż filmową opowieść od Telltale. Pozostali z żalem pomyślą, że kiedyś było lepiej i takich gier już się dziś nie robi.

Autor: Cooldan

Platforma: PC, PlayStation 4, PS Vita

Day Of The Tentacle Remastered / Deweloper: Double Fine / Wydawca: Double Fine / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy od Double Fine.

  • Jakub Antoniuk

    Świetna gra, klasyka gatunku, ikona złotych lat Lucasarts. Ale w remaster nie zagram bo mam na płytce oryginał, ScummVM robi swoje i mogę spokojnie popykać choćby na tablecie. Po za tym pixelart w tym wypadku bardziej do mnie przemawia niż styl kreskówki.

    • Prez

      Pixelart to wymysł hipsterstwa growego naszych czasów, Wtedy to się po prostu nazywało grafiką.

      • Jakub Antoniuk

        Racja. Trudno znaleźć mi odpowiedni zamiennik.

      • cooldan

        Pixelart to możliwość dla małego studia zrobienia czegoś po taniości. Po ładna grafika kosztuje (The witness i 6mln kosztów produkcji 🙂 )

        • Jakub Antoniuk

          Spec od 3D ze mnie żaden ale coś tam w Blenderze umiem (bez szału). Maciek powinien się wypowiedzieć jako dużo bardziej zaawansowany, ale zrobienie ładnej grafiki 3D (powiedzmy że na poziomie lepszych gier z PS2/Xbox 1) wcale nie jest aż tak trudne. Na indora w zupełności by starczyło.

          • Razer

            Z opinii jakie czytałem w internecie to robienie w 2D wciąż jest łatwiejsze. Poza tym animacja jest banalna – rysujesz dwie klatki i po sprawie. W 3D jest więcej roboty, a przede wszystkim trzeba się już na tym znać. Animowanego pixelowego ludzika to by zrobił Kazz w godzinę po przeczytaniu dwóch tutoriali. Jakość pozostawiałaby wiele do życzenia (jak to w indykach, badum-tssss), ale przynajmniej by zrobił. A wymodelowanie, oteksturowanie i zanimowanie ludzika w 3D to już wyższy poziom wtajemniczenia.

  • Kazz

    A Teslagrad też miliony kosztował?

    • cooldan

      Na bank drożej niż gdyby był w pixelarcie 😀

      • Kazz

        Tak naprawdę to nie wiemy. Imo Pixel Art to najczęściej wymówka.

  • Grałem w oryginał. Świetny tytuł, ale chyba tak bardzo nie chce mi się do niego wracać.