Quadrilateral Cowboy

Quadrilateral Cowboy to zdecydowanie najdziwniejsza i najbardziej zwariowana gra, z jaką przyszło mi się zmierzyć w ostatnich latach. Gra, w której pokraczne rozwiązania mieszają się ze świetnymi pomysłami. To, czego zazdroszczę jej twórcom – studiu Blendo Games to fakt, że stworzyli produkcję dokładnie taką, jaką chcieli, bez patrzenia na trendy w branży gier wideo.

W Quadrilateral Cowboy wcielamy się w tytułowego Czworobocznego Kowboja. Naszym Dzikim Zachodem nie są jednak zachodnie tereny Stanów Zjednoczonych XIX wieku, a cybernetyczna przestrzeń steampunkowego świata wykreowana na podstawie wyobrażeń z lat 80-tych. Możecie się śmiać z określenia „cybernetyczna”, ale właśnie takie wyrażenie idealnie wpasowuje się w klimat panujący w tej grze. Wracając jednak do naszego protagonisty, należy wspomnieć, że jest on hakerem, wolnym strzelcem, jednym z członków grupy hakerskiej, którą wynająć może dosłownie każdy. W trakcie rozgrywki nie oglądamy się za siebie, nie podejmujemy żadnych wyborów i bierzemy na barki wszystkie zlecenia, które pojawiają się na kredowej tablicy w naszej hackerskiej miejscówce, a miejscówka ta jest naprawdę zacna. Kilka monitorów CRT (jeśli jesteś gówniarzem i nie wiesz co to monitor CRT, podpowiadam – to taki „z dupą”, który może jeszcze szczęśliwie ocalał u którejś z twoich babć), stare radia lampowe, parę półek i szaf, automat na wajchę do zapisywania stanu gry oraz rzecz najważniejsza: twoje centrum dowodzenia w postaci własnoręcznie złożonego komputera wyposażonego w 256 KB RAMu. Jednym słowem: szał!

Quadrilateral Cowboy

Określone w misji zlecenie otrzymujesz na kasetach (tak dokładnie, kiedyś dane przenosiło się na kasetach), które załadowujesz do pamięci komputera i odpalasz program HeistPlanner. Jak można się domyślić po nazwie programu, trzonem rozgrywki jest planowanie skoków i włamań hakerskich, a nie ich rzeczywiste wykonywanie. Jesteśmy w końcu hakerem, a nie Dannym Ocean. Z punktu widzenia samej rozgrywki planowanie skoku wygląda jednak dokładnie tak samo, jakbyśmy wykonywali ten skok w rzeczywistości. HeistPlanner przenosi nas bowiem do wirtualnego świata, w którym gracz ma pełną swobodę ruchu. Po co więc twórcy wprowadzili takie rozwiązanie? Ano po pierwsze gra dzięki temu usprawiedliwia nasza ewentualną śmierć i wymuszone restarty kolejnych etapów, a po drugie daje możliwość obserwacji danej lokacji z punktu widzenia obserwatora (podobnie do widoku spectator znanego ze strzelanek sieciowych).

Quadrilateral Cowboy

W samej rozgrywce jest równie dużo hakowania, co poruszania się po lokacji i pokonywania kolejnych przeszkód. W Quadrilateral Cowboy jesteśmy więc jednoosobową ekipą wyjętą wprost z najlepszych heist movies. Jesteśmy jednocześnie mózgiem operacji, gościem od czarnej roboty, kaskaderem oraz hakerem. Środowisko gry jest stosunkowo mało skomplikowane, a lokacje zbudowane są w oparciu o proste geometryczne elementy. Z tego powodu samo poruszanie się po planszy nie sprawia większych problemów. Solą rozgrywki jest więc rozwiązywanie zagadek. Praktycznie co kilka kroków trafiamy na jakąś przeszkodę: zamknięte drzwi, system kamer, lasery z którymi radzimy sobie wykorzystując nasze umiejętności hakerskie. Nasz przenośny komputera jest naszym podstawowym ekwipunkiem i w każdej chwili jest gotowy na przyjęcie linijek kodu.

Quadrilateral Cowboy

System hakowania został solidnie przemyślany. Komendy, które wpisujemy w konsoli naszego komputera, są namiastką tego, jak wygląda prawdziwe programowanie, a jednocześnie są na tyle mało skomplikowane, że każdy powinien sobie z nimi poradzić (a przynajmniej tak mi się wydaje). Dodatkowo, w trakcie gry, w każdej chwili istnieje możliwość wywołania dostępnych w danym momencie komend, co znacznie ułatwia rozgrywkę. Pewne uproszczenia hakowania nie zostały jednak wprowadzone kosztem ograniczenia inwencji gracza. Wręcz przeciwnie, zaprojektowany system jest na tyle rozbudowany, że bez problemu pozwala rozwinąć skrzydła i jeśli tylko wymyślimy jakieś sensowne rozwiązanie danej zagadki, to na pewno uda nam się je zaprogramować.

Quadrilateral Cowboy

Istotnym elementem hakowania jest również obserwacja otoczenia. Praktycznie przed każdą przeszkodą mamy ostrzegawczą tabliczkę informacyjną. Przykładowo, niemal każde drzwi możemy otworzyć maksymalnie na trzy sekundy. Podobna sytuacja powtarza się w przypadku możliwości wyłączania kamer, czy też innych urządzeń mających za zadanie zatrzymać gracza. Wyczucie czasu i odpowiedni timing jest więc kluczem do ułożenia odpowiedniego planu.

Jak na jednoosobowy oddział Oceans Eleven przystało, pomiędzy poszczególnymi etapami odblokowujemy różne przydatne gadżety. Najważniejszy z nich to mały pokraczny robot przypominający pieska bez głowy (serio!). Za jego pomocą dostaniemy się w najciaśniejsze zakamarki, ale co ważniejsze – samo sterowanie naszym „pupilem” daje masę frajdy.

Quadrilateral Cowboy

Wszystkie powyższe części składowe rozgrywki zawarte w Quadrilateral Cowboy są elementami większej układanki. Produkcja Blendo Games, pomimo swojego silnego hackerskiego rodowodu, jest u swoich podstaw zwyczajnie dobrze zaprojektowaną grą logiczną. Nie musimy lubić programowania, by świetnie bawić się przy tym tytule. Narzędzie oddane graczowi to po prostu pewne logiczne elementy składowe, które należy złożyć w odpowiedni sposób, by rozwiązać napotkany problem.

Istotnym elementem rozgrywki, poza etapami spędzonymi w HeistPlannerze, są interaktywne przerywniki filmowe, w których poznajemy otaczający nas świat gry. W ich trakcie nie ma żadnych dialogów, nikt nie prowadzi nas za rękę, nie ma strzałki na górze ekranu, ani sprecyzowanego celu gry. Po prostu chodzimy, patrzmy, czytamy, wyciągamy wnioski. Jeśli nie chcemy, możemy tego wszystkiego nie robić. Jest to forma narracji, która nie często przytrafia się w grach wideo. W przypadku opowieści snutej w Quadrilateral Cowboy istotną wartością dodaną jest przedziwny świat, który już sam w sobie zaskakuje formą i wyglądem. Powierz szczerze, że jako osoba nieprzyzwyczajona do tak prowadzonej narracji przez większość czasu byłem zagubiony i nie wiedziałem jak w rzeczywistości powinienem poznawać historię dziejącą się na drugim planie osi rozgrywki. W żaden sposób nie postrzegam tego jako wadę gry, ale z drugiej stronu nie traktuję też QC jako mesjasza w formie prowadzenia historii. To rzeczywiście coś niespotykanego na co dzień w grach wideo, na co warto zwrócić uwagę jeśli tylko sięgnie się po tę produkcję.

Quadrilateral Cowboy

Wszystko byłoby piękne i ładne, gdyby nie fakt, że… nie jest pięknie i ładnie. Gdy czyta się o steampunkowym świecie opartym na wyobrażeniach ludzi w latach osiemdziesiątych podświadomie oczekuje się klimatu, który od samego początku uderzy gracza obuchem w tył głowy. Ja niestety takiego uderzenia nie otrzymałem. Oczywiście widzę w Quadrilateral Cowboy masę świetnych pomysłów, a przestrzeń dookoła gracza ma wile ciekawych szczegółów na większość których pewnie tylko po części zwróciłem uwagę. Niestety nie mogę ukrywać, że w grze denerwował mnie ten charakterystyczny „kwadratowy”, ubogi styl graficzny. Rozumiem, że branża indyków rządzi się swoimi prawami, jednak ja nie potrafiłem w pełni chłonąć pomysłowości twórców, która została podana właśnie w taki sposób.

Na samym końcu, aby zaspokoić purystów form literackich, jestem wam winien akapit podsumowania. Takie trzy, może cztery esencjonalne zdania, które pozwolą wam wyrobić sobie zdanie o Quadrilateral Cowboy. Wiecie co? Dziś tego nie zrobię. Ta produkcja to naprawdę kawał oryginalnej i świetnie zaprojektowanej gry, a dyskusję o niej należy rozwinąć w więcej niż kilku oklepanych zdaniach. Tak więc jeśli zacząłeś tę recenzję od ostatniego akapitu w poszukiwaniu szybkiej oceny, to niestety jej tutaj nie znajdziesz. Jeśli jednak doszedłeś ze mną do końca mojej opowieści o QC to wiesz, co sądzę o tej produkcji i mam nadzieję, że wiesz również, czy jest to gra dla Ciebie.

Autor: Deusz

Platforma: PC

Quadrilateral Cowboy / Deweloper: Blendo Games / Wydawca: Blendo Games / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od dewelopera – Blendo Games.

  • AbrahamLicznik

    fajna recenzja

  • Jakub Antoniuk

    Gra tak bardzo nie dla mnie (sztucznie nabijam komcie).

  • Kasztaniak Zpocześla

    Łoł – Deusz musisz więcej pisać ☺ Albo za bardzo się przyłożyłeś albo masz do tego smykałkę. Uracz słuchaczy przynajmniej czasem jakimś tekstem koniecznie ☺

  • b_one

    Guru Meditation – PROPSUJE GRE!

  • Kałach

    Kurczę, jaram się tą gierką z racji 30 flights of loving – i tego dziwnego klimatu, wpadłem też zobaczyć ostatni akapit w celu podsumowania…. żeby nic sobie nie zaspoilować i zaskoczyć się tym w 100% 🙂 Cóż, zostałem przechytrzony