PREZ START #5: Kupka Wstydu 2014

Dziś wróciłem do domu z egzemplarzem GTA V na PS4. Był to mój ostatni planowany zakup growy w tym roku. Zamknął on moją listę premierowych tytułów na 2014, które chciałem mieć. Czas na małe podsumowanie, jednak nie takie zwyczajne – tych naczytacie się od groma w tym miesiącu. Ja zamierzam podsumować swoją kupkę wstydu. Czymże ona jest? Chyba dobrze wiecie… Podliczyłem kupione przeze mnie w tym roku tytuły premierowe – w pierwszym momencie nie wydawało się ich być zbyt dużo. Nie wspomnę oczywiście o nieplanowanych grach, zakupionych spontanicznie, z sentymentu, w trakcie promocji, w bundlu za dolara, czy za namową kolegi – kup grę, będziemy grać. Tych oczywiście było od zajebania. I nie da się tu nie użyć wulgaryzmu – niektórzy prawie nie kupują gier, inni kupują ich kilka w ciągu roku, jeszcze inni kupują sporo. A ja kupuję gier od zajebania. Nazywam się Grzegorz i… takie mam hobby. Każdy powinien mieć jakieś hobby, a jeśli ma ich kilka, tym lepiej. Rozmaite zainteresowania wzbogacają nasze życie, rozbudowują wiedzę i powodują, że stajemy się ciekawszymi osobami do rozmowy i wspólnego spędzania czasu. Ale we wszystkim trzeba mieć umiar…

FENOMEN KUPKI WSTYDU

Gry wideo już dawno przestały być uznawane za zabawkę dla dzieci i chociaż jeszcze mnóstwo osób w naszym pięknym kraju powie ci, że masz dziecinne zainteresowania (podobnie będzie jeśli czytasz science-fiction lub fantasy, bo przecież duchy nie istnieją), to patrzenie na ten przemysł diametralnie zmieniło się na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Gry stały się rozrywką dla mas, wyprzedzając w tym względzie nieśmiertelne kino – udowodnił to sukces GTA V w 2013 roku. Cyferki, które świat ujrzał po premierze gry, powodowały zawroty głowy.

 

01

 

A jak te cyferki wyglądają u mnie? Steamdb.info powiedział mi, że w połowę z gier, które mam na Steam, nigdy nie grałem. Oczywiście miałem świadomość, że bardzo dużo gier kupionych w promocji za bezcen lub otrzymanych w paczce za dolara nigdy nie zostało przeze mnie nawet zainstalowanych. Ale połowa?! No tak, coś w tym jest. Przecież skaczę pomiędzy tytułami i platformami z kwiatka na kwiatek. To zacznę, tamto sprawdzę, do tamtego wrócę na kilka godzin. Czasem zainstaluję grę natchniony postem na Facebooku, potrzymam ją tydzień na dysku i odinstaluję. Z czego to wynika? Z tego, że w dupach się przewraca – za gówniarza dostęp do gier był mniejszy nawet mimo piracenia na potęgę. Nie było netu, a do jedynego kumpla na dzielni, który miał nagrywarkę, szło się raz na dwa tygodnie. No i grało się w daną grę od deski do deski, bo człowiek miał mnóstwo czasu, a gry jakoś więcej radochy sprawiały. Teraz do gier jest dostęp, są na nie pieniądze, ale czasu na ich ogranie brak. Więc człowiek kupuje na promocjach to tu, to tam, z silnym postanowieniem, że zagra w wolnej chwili.

I tak sobie rośnie ta kupka wstydu, aż zaczyna osiągać rozmiary czarnej dziury. Czarnej dziury, która jednak nie wchłania gracza, ale kolejne gry. Kupujesz, dopisujesz do listy, stawiasz na półkę i zapominasz. Apogeum osiągnąłem w zeszłym roku i postanowiłem dać na wstrzymanie w 2014 – takie było moje noworoczne postanowienie. Czy się udało?

SUKCESY

Było w tym roku bardzo dużo pozycji, na które czekałem i ograłem od razu – Watch_Dogs, Thief, Wolfenstein: The New Order, The Banner Saga, Dead Rising 3, The Walking Dead: Season Two, The Evil Within, Ryse: Son of Rome. Za namową niejakiego Lisa kupiłem Destiny i nie żałuję. Z kolei Winfrid przekonał mnie do Murdered: Soul Suspect, przy którym bawiłem się świetnie. Call of Duty wziąłem, bo to już listopadowa tradycja – komputerowa wersja letniego blockbustera z Hollywood, na który trzeba się wybrać. Te tytuły zaliczone od deski do deski to suckes – przeszedłem je i dobrze się przy tym bawiłem. Nawet Destiny porzucone gdzieś około 20 poziomu, po kilkunastu godzinach zabawy, uznaję za zaliczone. Do puli gier „odhaczonych” zalicza się również Diablo III: Reaper of Souls, chociaż tą pozycję ograłem tylko jednokrotnie i niewiele już z niej pamiętam. Pewnie to potwarz dla fanów, którzy od premiery nabili już setki godzin, chwaląc Blizzarda pod niebiosa, ale mnie się już ten temat przejadł nieco. Kupka wstydu nie polega jednak na zaliczaniu tylko najnowszych tytułów. Na tej liście znajdują się co prawda takowe, ale najczęściej zapełniają ją pominięte wcześniej, odstawione gry, o których inni gracze nie przestają mówić, a na które ty nie miałeś dotąd czasu – nie da się ograć wszystkiego! I tutaj sukcesów jest jakby mniej. Bo człowiek to by chciał wszystko naraz ograć, przejść, poznać i jeszcze o tym opowiedzieć innym.

Cieszę się, że nadrobiłem wreszcie zaległości w zeszłorocznym Shadow Warrior. Zaś za najważniejszy sukces w tej kategorii niewątpliwie uważam przejście całej kampanii pierwszego Dooma w wersji Brutal Doom. Bo ja, uwaga, nigdy wcześniej w Dooma to nie grałem… Tzn. próbowałem raz, czy dwa u kumpli, ale w czasach jego świetności nie miałem komputera, na którym mógłbym go odpalić. A po latach okazał się już zbyt archaiczny. Całe szczęście pewien zapaleniec od lat pracuje nad modyfikacją, która wyniosła ten tytuł na wyżyny świetności. Mimo wydania pełnej wersji moda, jego autor wciąż go usprawnia – informacje na ten temat możecie śledzić na oficjalnym fanpage. Ta gra to dla mnie festiwal miodności, najlepszy mod świata oraz najlepsza gra, w jaką kiedykolwiek grałem – serio.

 

03

 

Wypadałoby jeszcze wspomnieć o Insurgency, najlepszej sieciowej strzelance tego roku. To połączenie Rainbow Six i America’s Army wciągnęło mnie na kilkadziesiąt godzin i nadal gram. W dodatku z cała masą znajomych, którzy do gry również się przekonali. Nic nie sprawia takiej frajdy jak wspólne granie z przyjaciółmi (zwłaszcza kiedy ma się kontakt z bazą). Serdecznie polecam Insurgency każdemu, kto od „celowniczków” wymaga odrobiny wysiłku i drużynowej taktyki.

NIE-SUKCESY

Do głośnych premier tego roku, które kupiłem, a które ledwo liznąłem, zaliczają się Might & Magic X: Legacy, Rayman Legends, Men of War: Assault Squad 2, The Missing of Ethan Carter oraz Sniper Elite III. Natchniony kilkunastoma godzinami spędzonymi z przyjaciółmi w multi w drugim Snajperze, postanowiłem sięgnąć po najnowszą odsłonę. To dobra seria jest, zdecydowanie warta uwagi, chociaż nie wybitna. Trójka, będąca krokiem naprzód względem poprzedniczki (większe lokacje, złożoność świata, ładniejsza grafika) jest jednocześnie dość nużącą powtórką z rozgrywki. W multi nie mam z kim grać, bo znajomi nie kupili. Zresztą nie było potrzeby – dwójka w tym względzie nadal świetnie daje radę! Sniper Elite III – odinstaluj.

 

20140530162340

 

Z szafki spogląda na mnie figurka Edwarda Kenwaya, który zdaje się podszeptywać od czasu do czasu: „Zagraj wreszcie w moje przygody”. Kolekcjonerkę Assassin’s Creed IV: Black Flag kupiłem na początku roku w przecenie ze względu na rzeczoną figurkę. Atakowany pochwałami na temat gry, postanowiłem zagrać, ale na przeszkodzie stanął fakt, że swoją przygodę z serią zakończyłem w połowie Assassin’s Creed Brotherhood. Jak się łatwo domyślić, żeby dojść do czwórki, musiałbym zaliczyć fabułę wszystkich odsłon pomiędzy, a to oznacza kilkadziesiąt godzin grania w sandboxy, za którymi szczególnie nie przepadam. Pan Kenway będzie musiał chyba jeszcze sporo poczekać… Większe szanse na randkę ma już niejaki pan Snake (nie pytajcie który, bo się w tym gubię) – MGS: The Legacy Collection czeka na półce od roku. Już słyszę te okrzyki zdumienia. Hańba, szok, niedowierzanie! On nie grał w MGS? No nie grał, bo nie można grać we wszystko. Ale przeszedł ostatnio Ground Zeroes (bo zajęło to raptem 50 minut) i chyba wreszcie skusi się do zapoznania z serią (taaaa, jasne).

Największy nie-suckes tego roku to zakup Playstation 4, na której prawie nie gram. Owszem ciskałem sporo w Destiny, ale przy całej liście gier (PC i PS3), które czekają w kolejce, obszedłbym się bez tego tytułu. Do konsoli dostałem TLOU Remastered i cieszyłem się jak głupi, bo to genialna gra i na pewno przejdę ją jeszcze raz (akurat). Za jednym zamachem przygarnąłem też Killzone: Shadow Fall, bo to pierwsza ważna pozycja na tej konsoli – widziałem tylko pierwszy etap, prezentowany namiętnie wszystkim znajomym jako pokaz możliwości nowego sprzętu. Do samej gry nie podszedłem ani razu. Jest jeszcze InFAMOUS: First Light – przepiękny tytuł. Tylko że w niego nie gram. Bo przecież nie znam poprzednich części. Cisnę więc od czasu do czasu w pierwsze InFAMOUS na PS3 – brzydkie i mało ciekawe. Ale przecież muszę przejść, żeby zagrać w najnowszą odsłonę…

Wisienką na torcie jest GTA V w wersji na PS4. Zakup, który zainspirował mnie do napisania tego tekstu. Remaster wnosi dużo dobra do tej i tak już rewelacyjnej gry. Warto zagrać dla samych widoków oraz trybu FPP cholernie wzmacniającego immersję. No to sprzedałem edycję na poprzednią generację i znowu wydałem siano na tą samą grę. Czy zagram? Pewnie tak, bo to jedna z najlepszych gier ostatnich lat, a kampanii nigdy nie ukończyłem, mam więc okazję to wreszcie zrobić. Jest jeszcze tryb online – piękna rzecz. Gdybyście chcieli wspólnie pograć, rzućcie hasło na fejsbukowej grupie Rozgrywki.

PODSUMOWANIE

To miała być moja dywagacja na temat kupki wstydu, ale kiedy przychodzi mi podsumować ten rok, okazuje się, że więcej gier zaliczyłem niż porzuciłem / odłożyłem na później. Nadrobiłem też niektóre zaległości. Sprawdzam akapit po akapicie i okazuje się, że tak naprawdę gram za dużo! Jak ja znajduję na to czas mając dwie prace i inne zainteresowania? Nie mam pojęcia. Chyba nie jest tak źle z tym moim graniem (a może jest bardzo źle – zależy od punktu widzenia). Z faktem, że nie da się grać we wszystko, należy się po prostu pogodzić. Dochodzę też do wniosku, że gierki, które pominęliśmy, należy odpuścić. Wychodzi za dużo produkcji, żeby to wszystko ogarnąć. Nie znasz poprzednich części inFAMOUS, a kusi cię najnowsza? To w nią po prostu zagraj, może później nadrobisz zaległości z poprzedniczkami. Nie ma też co pieprzyć, że trzeba znać absolutnie wszystkie klasyki – ich też jest zbyt wiele. Zawsze wychodziło za dużo gier. Tutaj potrzebna jest sztuka wyboru i znajomość własnych upodobań. Z każdego zakątku Internetów kuszą nas codziennie kolejne promocje i nigdy nie przestaną tego robić. A my, gracze, nigdy nie przestaniemy kupować, ale może czas najwyższy ostudzić trochę swój zapał? W tym roku kupiłem od zajebania gier, ale i tak mniej niż w roku poprzednim. Pewnie domyślacie się jakie jest moje noworoczne postanowienie. Jestem pewien, że się uda. Enough is enough.

W trakcie kiedy pisałem ten tekst, uderzył news o przesunięciu Wiedźmina 3 na Maj. Internet zawrzał: I felt a great disturbance in the Force, as if millions of voices suddenly cried out in terror…

 

2457635-the_witcher_3_wild_hunt_combat_with_sirens

 

A ja się cieszę! Ludzie płaczą, że nie będzie w lutym Wiedźmina, a przecież oni tak na niego czekają. Nie mają w co grać bidulki. Nieważne, że dopiero co kupili AC: Unity, Far Cry 4, czy GTA V. Oni już chcą, bo tak i już. Fakt, że Wiedźmin 3 to jedna z tych gier, które przechodzi się od razu po wyjęciu z pudełka (to też jedna z tych gier, które trzeba mieć w wersji pudełkowej). Ale dla mnie to świetny news – po raz pierwszy od czasów liceum wróciłem do sagi Sapkowskiego i chcę ją przeczytać całą, bo trójka będzie mocno powiązana z książkowym pierwowzorem. Przesunięcie premiery da mi też okazję do ponownego zaliczenia drugiej części gry z ustawieniami na maksa (na premierę grałem w 1024×768!). Także nie narzekajcie – i tak gracie za dużo 😉

PS. Gdybyście mieli kupić tylko jedną grę tej zimy, koniecznie wybierzcie Dragon Age: Inquisition . Jest to moja gra roku 2014 – ogromna, przepiękna, szczegółowa przygoda na dziesiątki godzin (niektórzy twierdzą, że potrzeba ponad 100, żeby ją przejść). Mógłbym napisać recenzję, ale mi się nie chce. Wolę dalej w to grać. I Wam radzę zrobić to samo!

  • Berserker

    Zupelnie jak historia mojego zycia, tylko ze ja juz pozbylem sie konsoli (PS4) wiec moja kupka wstydu nie jest az tak „bolesna” bo sprzedalem tez gry. Obiecalem sobie ze teraz tylko zakupy na Steam (oczywiscie w polowe zakupionych tu gier tez nie gralem) i ze do Uncharted 4 czy The Division nie wracam do konsol. Musze odpokutować za poprzednie grzechy. Bardzo dobry wpis, dziekuje i poprosze o wiecej !