Prez Start #42 – Dziady, czyli Halloween 2017

Minął prawie rok odkąd napisałem jakikolwiek tekst w ramach cyklu Prez Start i bardzo nad tym ubolewam, dlatego natchniony dzisiejszym dniem, postanowiłem przygotować małe zestawienie horrorów, w które możecie pograć, jeśli macie ochotę na większy lub mniejszy dreszczyk grozy. Żeby nie odgrzebywać naprawdę starych trupów, postanowiłem sięgnąć jednie po gry wydane w ciągu ostatnich dwóch lat. Przy każdym z omawianych tytułów zaznaczam też poziom strachu, jakiego możecie się spodziewać, dlatego na liście znajdują się tytuły nadające się również dla tych graczy, którzy nie mają nerwów ze stali.

EDGE OF NOWHERE

Momentami straszne

Gra stworzona przez Insomniac Games z myślą o technologii VR to raczej klimatyczna przygoda niż horror z krwi i kości, ale trzeba przyznać, że strasznych momentów kilka tu jest. W Edge of Nowhere jest też wiele epickich scen, które zapierają dech w piersi. Całość stworzona została z myślą o wirtualnej rzeczywistości, przez co etapy zaprojektowano dość liniowo (kamera w grze przyczepiona jest do pleców protagonisty, którym gracz steruje za pomocą pada, zaś głowa pełni tu rolę ruchomej kamery), a rozgrywka jest nieco uproszczona w porównaniu do tytułów takich jak Tomb Raider i Uncharted. Mało skomplikowaną mechanikę gra nadrabia wspaniałą fabułą wprost z uniwersum H.P. Lovecrafta oraz umiejętnym połączeniem elementów przygodowych, skradankowych oraz zrecznościowych. Odpowiednie tempo nigdy nie pozwala się nudzić – jeśli nie zwiedzamy akurat opuszczonego obozu ekspedycji naukowej, to wspinamy się po lodowych ścianach, skradamy w mrokach podziemnych jaskiń lub przeżywamy emocjonujące starcia z przedwiecznymi potworami. Całość trzyma w napięciu do samego końca przygody, która trwa około pięciu godzin. Gra tylko na Oculus Rift.

KILLING FLOOR 2

Mało straszne

Jeżeli szukacie czegoś lżejszego i cenicie sobie zabawę z innymi graczami, to Killing Floor 2 jest idealną pozycją na Halloween. Intensywny i zwariowany tryb hordy z podziałem na klasy, rozbudowanym arsenałem i zróżnicowanymi, wymagającymi przeciwnikami potrafi wciągnąć na długie godziny, mimo że na pierwszy rzut oka rozgrywka nie wydaje się być szczególnie interesująca. Grupka śmiałków staje naprzeciw kreatur rodem z koszmarów, żeby eksterminować ich kolejne fale przy użyciu wyszukanych zabawek, a na końcu zmierzyć się z bossem, którego pokonanie wymaga współpracy i tony amunicji. Flaki dosłownie wybuchają tu niczym konfetti, potwory wydają z siebie przerażające dźwięki, a protagoniści rzucają żarcikami rodem z kina akcji klasy B. Jest kozacko, jest intensywnie, jest miodnie. Niektóre lokacje są naprawdę świetnie zaprojektowane i ociekają klimatem. Warto zajrzeć do Killing Floor 2 – z okazji Halloween trwa właśnie specjalny event.

CONARIUM

Momentami straszne

To już druga gra w tym zestawieniu, dziejąca się w uniwersum wykreowanym przez Lovecrafta. Tym razem nie tylko inspirowana nowelą „W Górach Szaleństwa”, ale wręcz będąca jej luźną kontynuacją fabularną. Conarium to walking simulator z elementami horroru, w którym staramy się rozwiązać zagadkę opuszczonej bazy naukowej. Twórcy gry, Zoetrope Interactive, znani są z podobnej tematycznie serii Darkness Within – straszenie w stylu Lovecrafta mają więc dobrze opanowane. Muszę jednak was ostrzec. Jeżeli spodziewacie się przygody pełnej emocji, to szukajcie dalej. Nie ma tu walki, a większość czasu spędzamy na eksploracji, powracaniu do tych samych miejsc i rozwiązywaniu zagadek. Nie jest też zbyt strasznie, chociaż atmosfera opuszczonej bazy pośrodku Antarktyki potrafi być przytłaczająca, a momenty typowo horrorowe mogą wywołać uczucie niepokoju.

RESIDENT EVIL 7

Bardzo straszne

Wielki powrót klasyki horroru. Jedna z najlepszych gier tego roku i świetny survival horror. Siódemka rezygnuje z charakterystycznych cech swoich ostatnich poprzedników, czyli szaleńczego tempa i nacisku na akcję. Dostajemy klasyczny survival horror, który naprawdę potrafi zmrozić krew w żyłach, zwłaszcza, że po raz pierwszy w historii serii, akcję obserwujemy z perspektywy pierwszoosobowej. Resident Evil 7 można uznać za miękki reboot, ponieważ osoby niezaznajomione z poprzednimi odsłonami, bez problemu odnajdą się w tej nowej opowieści. Jednocześnie gra nadal umiejscowniona jest w tym samym uniwersum, o czym przypomina na każdym kroku, nie tylko subtelnymi smaczkami, ale również powracającymi bohaterami. To gratka nie tylko dla fanów, ale lojalnie ostrzegam – to momentami naprawdę straszna produkcja. Bać można się jeszcze bardziej podczas grania w VR – jak na razie tylko na PlayStation.

LAYERS OF FEAR

Bardzo straszne

Na pewno słyszeliście o horrorze polskiego studia Bloober Team. Czerpiąca garściami z takich klasyków jak Amnesia i dodająca wiele świeżych pomysłów, gra Layers of Fear to nowa jakość w straszeniu. Gracz wciela się tu w obłąkanego malarza, który stara się dokończyć dzieło swojego życia. Przemierzamy obszerne korytarze jego rezydencji w poszukiwaniu składników potrzebnych do namalowania kolejnych obrazów. Upiorna rezydencja jest jednak daleka od bycia normalną i straszy na każdym kroku. Zamykające się i otwierające drzwi, zmieniający układ pomieszczeń, czy owoce wysypujące na ziemię z martwej natury wiszącej na ścianie, to tylko początek nadnaturalnych zjawisk, których doświadczamy podczas przygody. Większość czasu spędzamy na eksploracji, od czasu do czasu rozwiązując proste zagadki, a w nagrodę odkrywamy przerażającą prawdę o malarzu i jego rodzinie. Krótka przygoda wystarcza na około trzy godziny, ale jest na tyle intensywna i przerażająca, że odetchniecie z ulgą, kiedy się skończy.

OUTLAST II

Bardzo straszne

Kontynuacja pierwszoosobowego horroru od studia Red Barrels przenosi gracza w zupełnie inne klimaty i opowiada całkiem nową historię. To dobrze, bo dzięki temu znajomość pierwszej części nie jest potrzebna. Ponadto dwójka, choć równie szalona i obrazoburcza, nie jest już tak straszna, ale niech was to nie zwiedzie – to nadal jeden z najbardziej przerażających horrorów ostatnich lat. To również ten typ gry, w której skazani jesteśmy na wieczne przekradanie się lub uciekanie, ponieważ nie ma tu żadnego systemu walki. Agresorów możemy co najwyżej odepchnąć i to też nie zawsze. Blake Langermann, wraz z żoną Lynn, trafiają do zabitej dechami wioski w Arizonie, gdzie stają się świadkami rywalizacji dwóch grup religijnych, które pragną zdobyć władzę nad ciałami i duszami okolicznych mieszkańców. Jest drastycznie, obrazowo i naprawdę obrzydliwie. Nie dla każdego!

DISTRUST

Mało straszne

Distrust to izometryczny survival, który po inspiracje sięga m.in. do horroru „The Thing” Johna Carpentera. Opuszczona stacja badawcza opanowana została przez kosmiczne anomalie, a zadaniem gracza jest tak pokierować zespołem, żeby przedzierać się przez kolejne lokacje i nie dopuścić, żeby komukolwiek stała się krzywda. Zadanie nie jest wcale takie proste, bo nasi śmiałkowie (maksymalnie trzech, których wybieramy z większej puli) są narażeni na mróz, zmęczenie i głód, zaś spotkanie z anomaliami oznacza dla nich pewną smierć. Żeby przeżyć będą oni musieli zbierać paliwo i opał, które wykorzystają podczas ukrywania się w opuszczonych budynkach, w których nie tylko przygotują sobie coś do jedzenia, ale także odpoczną, ogrzeją się i poszukają nowych przedmiotów. Każda lokacja posiada inny, losowo generowany cel, a specjalne zdolności każdej postaci mogą pomóc w rozgrywce, dlatego warto przechodzić grę wielokrotnie i próbować różnych ustawień zespołu. Wisienką na torcie jest tu szaleństwo, które w różny sposób dotyka poszczególne osoby, znacząco wpływając na rozgrywkę.

THE EVIL WITHIN 2

Momentami straszne

Moja recenzja gry dopiero co pojawiła się na stronie, więc zachęcam do zapoznania się z nią, jeżeli jesteście spragnieni szczegółów. Natomiast w ramach tego zestawienia, w dużym skrócie napiszę, że to drugi najlepszy horror tego roku zaraz po Resident Evil 7 i po prostu jedna z najlepszych i najciekawszych produkcji, które się ostatnio ukazały. Większość błędów jedynki została poprawiona, a umiejętne połączenie skradanki i gry akcji zaowocowało bardzo wciągająca rozgrywką, podpartą niezłym scenariuszem i postaciami, które da się wreszcie lubić. Wiele broni do wyboru, różnorodne lokacje, masa przeciwników i odpowiednio dawkowane tempo gry nie pozwalają się tu nudzić ani przez chwilę. Wszystko to okraszone jest niesamowitym udźwiękowieniem i wspaniałą ścieżką dźwiekową, której dobrze się słucha nawet poza grą. Polecam.

PS. To zestawienie zawiera tylko osiem gier, ale horrorów growych jest całe mnóstwo – zwłaszcza wśród tytułów indie znejdziecie wiele perełek. Jakie są wasze ulubione pozycje w tym gatunku? Swoich faworytów wpiszcie w komentarzach.