Prez Start #41 – Ranking Strzelanek 2016 (cz.2/2)

2016 to świetny rok dla wszelkiej maści gier akcji, w szczególności zaś strzelanek. Ponieważ wszystkie zaplanowane gry z tego gatunku zostały już wydane, postanowiłem zrobić małe zestawienie wybranych przez siebie pozycji. Bez podziału na platformy, przyjrzałem się tytułom z poniższej listy pod kątem miodności oraz trybom gry, jakie oferują. Ranking ten jest oczywiście subiektywny i odzwierciedla moje osobiste upodobania.

Ranking Strzelanek 2016 – Miejsca od 10 do 06.

05. Shadow Warrior 2

Kampania dla pojedynczego gracza, kampania w koooperacji.

Tak powinno się robić sequele! Kontynuacja przygód Lo Wanga to zwariowana jazda bez trzymanki, która dokłada więcej szaleństwa oraz humoru i nie boi się mieszać w konwencji staroszkolnego strzelania. Zamiast korytarzowej kampanii fabularnej dla pojedynczego gracza, otrzymujemy tym razem mały, otwarty świat w konwencji shoot and loot, w którym bawić możemy się razem ze znajomymi. Zadania główne i poboczne, zatrzęsienie broni do wyboru, zarówno białej jak i palnej, możliwość jej modernizacji, loot dosłownie wylewający się z wrogów razem z posoką (każdy przeciwnik rozpada się tu inaczej) i dawka czerstwego humoru. Tak, to jest naprawdę dobra gra. Szkoda tylko, że wymusza backtracking w zaledwie kilku dostępnych w grze lokacjach – to powoduje, że pod koniec zabawa nuży.

Zobacz: Dobranocka z Shadow Warrior 2.

04. Call of Duty: Infinite Warfare

Kampania dla pojedynczego gracza, tryb koooperacji, gra wieloosobowa.

Przygodę w COD zawsze zaczynam od trybu wieloosobowego, bo w nim spędzam zazwyczaj dziesiątki, jeśli nie setki godzin. Infinite Warfare oferuje bardziej odpowiadające mi, wolniejsze tempo rozgrywki w porównaniu do odsłony zeszłorocznej, a także wprowadza kilka drobnych zmian na lepsze. Co z tego jednak, skoro całość to tylko moduł multiplayer przeniesiony żywcem z Black Ops III. Dlaczego więc gra jest tak wysoko w tym zestawieniu? Na pewno nie przez powtarzalny do bólu tryb zombie. Ale jest przecież kampania fabularna. Kampania tak dobra, że po jej przejściu nie mogłem uwierzyć, że to już koniec, a przecież zazwyczaj tryb single w COD wypada mi z pamięci szybciej niż czas potrzebny na jego ukończenie. Infinite Warfare wprowadza do skostniałej formuły nowe tryby zabawy, różnorodne misje i ciekawych bohaterów oraz relacje między nimi, które pchają nas do przodu nie z obowiązku dojścia do checkpointu, ale dlatego, że nam na nich chociaż trochę zależy. A wszystko to okraszone przemyślanym settingiem i projektem świata. Chyba jeszcze nigdy w historii serii tego wcześniej nie napisałem – warto zagrać dla samej kampanii.

Zobacz: Pięciominutówka z Call of Duty: Infinite Warfare.

03. Gears of War 4

Kampania dla pojedynczego gracza, kampania w koooperacji, tryb koooperacji, gra wieloosobowa.

Legenda gier akcji powraca, a odpowiedzialne za czwartą część studio The Coalition może poklepać się po ramieniu za dobrze wykonaną robotę. Owszem, pierwsze godziny spędzone z kampanią fabularną nie należą do najbardziej porywających, a nowi bohaterowie, choć dużo bardziej ludzcy niż ich protoplaści, nie mają w sobie tego „czegoś”. Poza wujkiem Oscarem rzecz jasna! Jednak gra zręcznie kontynuuje spuściznę serii i w intrygujący sposób łączy fabuły starej trylogii z nową odsłoną. GOW4 stanowi ukłon w stronę oryginalnej, bardziej kameralnej jedynki, oferując growe kino drogi, które z każdym kolejnym etapem coraz bardziej pochłania graczy i otwiera drogę sequelom. Powraca też uwielbiany przez wielu tryb hordy i przede wszystkim – tryb wieloosobowy. To tu Gearsy żyją latami, to tu oddziela się cieniasów od twardzieli i to tu jest najwięcej zabawy! Multi powraca w niemalże niezmienionej formule z dodatkiem kilku ciekawych urozmaiceń, jak chociażby wyciągnięcie przeciwnika zza osłony i nowe ataki nożem. Jest też sporo pukawek do wyboru, każdy znajdzie więc coś dla siebie. Jako jedyna gra TPP w tym zestawieniu, w zalewie pierwszoosobowych strzelanek, GOW4, mimo że niczym nowym nie jest, stanowi pewien powiew świeżości. To po prostu bardzo dobrze wykonana gra, oferująca wiele trybów zabawy i wspierana przez twórców – aktualizacje, dodatki, darmowe mapy i nowe tryby gry pojawiać się będą jeszcze przez cały rok po premierze.

Zobacz: Dobranocka z Gears of War 4.

02. Battlefield 1

Kampania dla pojedynczego gracza, gra wieloosobowa.

Battlefield 4 nie przypadł mi do gustu i po około 100 godzinach grania dałem sobie z nim spokój. Hardline to nieporozumienie, więc nie ma o czym za bardzo rozmawiać, a Battlefront to nie jest Battlefield, zresztą bardzo dobrze. Teraz jednak wszystkie te gry nie mają już większego znaczenia, bo powrócił książe rozgrywek sieciowych i nic, absolutnie nic nie oferuje w tym roku lepszego doświadczenia w tej dziedzinie! Zupełnie nowe realia I Wojny Światowej, choć dalekie od realizmu, oferują przeżycia zapierające dech w piersi. Różnorodne lokacje, zmienne efekty pogodowe, zaawansowany system cząsteczkowy i niszczenie otoczenia przywołujące na myśl najlepsze momenty z Bad Company 2 i Battlefield 3. Drużynowe akcje, o których rozmawia się z kolegami na długo po ich zakończeniu, niesamowite zbiegi okoliczności i sceny rodem z najlepszych filmów akcji, a wszystko to podlane przepiękną muzyką. Przystawką do głównego dania jest krótka kampania fabularna, która ma kilka niezłych momentów. W to trzeba zagrać.

Zobacz: Dobranocka z Battlefield 1.

01. Doom

Kampania dla pojedynczego gracza, tryb koooperacji, gra wieloosobowa.

Gdybym miał w tym roku wybrać tylko jedną grę z tej listy, to byłby właśnie Doom. Żadna pozycja nie zaskoczyła mnie tak bardzo jak ten staroszkolny madefakier, ubrany w nowe szaty. Tyle miodu, ile oferuje, rzadko kiedy mieści się w jednej grze. Gdyby nowy tytuł od id Software zawierał tylko kampanię fabularną, to i tak znalazłby się na pierwszym miejscu. Staroszkolna, wymagająca, rozbudowana, pełna sekretów, skupiająca się na najważniejszym, czyli na miodnej rozgrywce. A przecież to tylko jeden z trzech modułów oferowanych przez grę. SnapMap to kopalnia pomysłów, ciekawych projektów i trybów tworzonych przez społeczność, w których bez końca bawić możemy się zarówno sami jak i w kooperacji (jest tu nawet oryginalna kampania z pierwszego Dooma). Jest wreszcie moduł gry wieloosobowej, mocno różniący się od większości tegorocznych strzelanek sieciowych. Jest szybko, jest zręcznościowo, jest wymagająco. I choć z początku społeczność podeszła do multi niechętnie, twórcy udowodnili, że w ich produkcji drzemie ogromny potencjał – dodawane za darmo aktualizacje wprowadzają nowe tryby, a żeby grać na mapach z DLC, wystarczy aby jedna osoba posiadała Season Pass. Dzięki temu nasza prywatna społeczność skupiona wokół Dooma ma się świetnie, a na regularne ustawki zapisuje się coraz więcej osób. Nic nie stoi też na przeszkodzie, żeby dobrze bawić się w sieci z randomami. To gra, która bardzo dba o swoich graczy. Dodany niedawno (też za darmo) tryb arcade pozwala na wielokrotne przechodzenie kampanii i zachęca do rywalizacji między znajomymi. W Dooma można grać w zasadzie bez końca, a przecież o to chodzi. Hail to the King, Baby!

Zobacz: Dobranocka z Doom.
Posłuchaj: Specjał Doomopodobny.

Specjalne wyróżnienie – Tom Clancy’s Rainbow Six Siege

Tryb koooperacji, gra wieloosobowa.

Tom Clancy’s Rainbow Six Siege ukazał się w Grudniu 2015 roku, w teorii więc nie powinien znaleźć się w tym zestawieniu, jednak w praktyce swoje skrzydła rozwinął w tym roku, a dzięki stałemu wsparciu i rozwojowi zapewnianym przez dewelopera, zyskał sobie miłość graczy, którzy w ogólnym głosowaniu zdecydowali, że zamiast sequela, chcą drugi Season Pass do gry. W tej chwili tytuł skupia wokół siebie więcej zapaleńców niż w okresie premiery, a to rzadko się zdarza. Dla mnie to jedna z najlepszych odsłon mojej ukochanej serii, oferująca taktyczne starcia w niespotykanym dotąd stylu. Wymagająca koordynacji i stałej komunikacji głosowej, nauczenia się map i możliwości oferowanych poprzez poszczególnych operatorów, cholernie trudna, a jednak wynagradzająca wysiłek i dająca ogromną satysfakcję. Nasz klan Tęczowe Przedszkole regularnie trenuje przynajmniej dwa razy w tygodniu już od prawie roku – żadna inna współczesna gra nie posiada tak wiernych fanów wśród moich growych znajomych, jak właśnie Rainbow Six Siege.

Zobacz: Dobranocka z Rainbow Six Siege.

PS. W tym roku w ramach wczesnego dostępu można już grać w trzy bardzo dobre strzelanki, które zadebitują w 2017 – Squad, Day of Infamy oraz Unreal Tournament. Warto się nimi zainteresować, bo na pewna trafią do kolejnego rankingu!

  • Jakub Antoniuk

    Tyle dobra, tam mało czasu i kasy.

  • Kamil950

    A jak wypada multiplayer w Doom w porównaniu do tego z np. Halo 5 (chociaż to nie z tego roku)?

    • Prez

      To wbrew pozorom inne multi – Doom jest jeszcze bardziej zręcznościowy i bliżej mu do Quake’a III niż Halo. Niebawem pojawi się Dobranocka z gry, będzie można bliżej przyjrzeć się trybie wieloosobowemu.

      • Kamil950

        Jakby co, to w Doom na PC chyba nie ma żadnego anti-cheata, o ile ci co o tym piszą np. w linku poniżej się nie mylą (chociaż nie wiem czy była o tym mowa w „Dobranocce” na YT).

        https://steamcommunity.com/app/379720/discussions/0/208684375429179268/

        W każdym razie chyba mają tam dowody jak raczej różni gracze używali np. speed hacka czy high damage cheat.

  • Pawel

    Ubisoft ogłosił, że w nowym sezonie Rainbow Six Siege będzie polska jednostka 🙂