PREZ START #4: Duński Batman (feat. Winfrid)

Moja pierwsza trójka ulubionych komiksowych bohaterów to Thorgal, Hellboy i Batman. Zdaję sobie sprawę, że ten trzeci jest mało oryginalnym wyborem, ponieważ to ulubieniec większości nie tylko fanów komiksu, ale odbiorców popkultury w ogóle. Nic w tym dziwnego – w natłoku kolorowych superbohaterów ubranych w obcisły lateks, używających mocy tęczy, czy innego gówna, Batman jest po prostu przekozakiem.

 

Winfrid: Cóż mogę powiedzieć, jeśli nie „I’m Batman”? A tak poważnie, to Batman był dla mnie zawsze numerem jeden. Przeżywałem fascynacje Spider-Manem, Żółwiami Ninja, czy moim wielkim numerem dwa Wolverinem. Ale to jednak Mroczny Rycerz zawsze był moim faworytem – bez super mocy, nie mutant, tylko człowiek (bardzo bogaty, ale nadal człowiek) – mściciel jakim mógłby być każdy z nas! Chciałem być taki jak on.

01

Wiecie co jest jeszcze naprawdę kozackie? Klocki lego! Zgodne z tą tezą studio Traveller’s Tales w roku 2005 dało światu LEGO Star Wars: The Video Game. Odtworzenie mokrego snu każdego nerda w klockowej konwencji okazało się genialnym pomysłem i świat zwariował. Kolejne gry z serii zaczęły masowo atakować wszystkie growe platformy. Po Star Wars pojawiły się m.in. Indiana Jones, czy właśnie Batman. Ludzie to uwielbiają. I mogą grać ze swoimi przyjaciółmi, a nawet ze swoimi pociechami. Musisz myśleć jak 8-latek – ta porada padała najczęściej kiedy wściekałem się podczas grania w LEGO Batman 3: Beyond Gotham.

 

W:  Nie rozumiem jak można się wściekać przy LEGO? Przecież ta gra jest skonstruowana do łączenia pokoleń. Co więcej, często gdy masz problem ogrywając grę z serii LEGO, na przykład do recenzji, wystarczy o pomoc poprosić młodszego brata / siostrzeńca / sąsiada (niepotrzebne skreślić) i trzy sekundy później problem, nad którym Prez siedział dwa dni, jest rozwiązany. Dlatego nie należy się wściekać.

 

Nadal mam karton wypchany po brzegi ośmioma kilogramami klocków lego. Uwielbiałem budować niestworzone rzeczy, a potem odgrywać scenariusze moimi ulubionymi ludzikami. Do dziś pamiętam mój najbardziej wypasiony prezent gwiazdkowy jaki kiedykolwiek dostałem – klockową myjnię samochodową (U mnie to było LEGO Technics 3 w 1 z silniczkiem zasilanym bateriami – dop. Winfrid). Star Wars kocham, więc kiedy usłyszałem o mariażu tych dwóch marek, prawie zlałem się w gacie. What’s not to like, right?

Otóż po odpaleniu gry doszedłem do wniosku, że nie jest to zabawa dla mnie. Owszem – ludzik Yoda był pocieszny, z głośników płynęły znane mi dźwięki i muzyka, odwiedziłem kultowe lokacje. Tylko że rozgrywka była prostacka i nudna. Odrzuciło mnie po kilku etapach i do serii nie wróciłem aż do teraz…

 

W: Przyznaję, pierwsze moje zderzenie z LEGO Star Wars również było trudne. Ale mój chrześniak wyrósł na serialu Clone Wars i kocha LEGO (ma to chyba po mnie) i  kiedy zasiedliśmy wspólnie do komputera, odbiór gry był od razu inny. Te tytuły są po prostu stworzone do coopa! Wiem, że mówi się, że panowie z TT robią ciągle to samo. Otóż moim zdaniem znacząco rozwinęli pomysł w stosunku do swoich pierwszych gier. Różnica między opisywanym, trzecim Batmanem, a pierwszymi grami jest kolosalna. Z ekranu bije różnorodność, gra nie nudzi się tak szybko. Szczerze, jestem zachwycony nowym LEGO Batmanem i żałuję, że jestem tu tylko do pomocy (Ha! Czyli jednak to ja jestem Batmanem, a Ty Robinem – dop. Prez).
02

 

Do trzeciego już w serii LEGO Batman zasiadłem z nadzieją. Minęło wiele lat od pierwszego LEGO Star Wars i wiele się zmieniło. Przede wszystkim ludziki mają teraz prawdziwe linie dialogowe, podkładane przez prawdziwych aktorów, nie ma więc już stękania i mlaskania rodem z The Sims. Gra posiada też fabułę – komiksową, niezbyt skomplikowaną, ale fabułę! Taką z ciekawymi przerywnikami filmowymi i intrygą, którą można chcieć śledzić aż do samego końca. Tylko, że mi się nie chce…

 

W: To prawda, moim zdaniem dodanie głosów wyszło serii na plus. Gra mogłaby być spokojnie wydana jako bajka w odcinkach, czy nawet film pełnometrażowy i wszystkie dzieciaki piszczałyby ze szczęścia. Jak to zwykle bywa: Joker organizuje paczkę superłotrów®, która leci na stację kosmiczną Ligi Sprawiedliwych. Ich celem jest otwarcie portalu, dzięki któremu zawładną wszechświatem (Dat plot! – dop. Prez). Nasi dzielni bohaterowie rozsypani są oczywiście po całej  Ziemi i zanim przylecą z odsieczą, muszą rozwiązać kilka prostych zagadek. Musimy m.in. przygotować Batwing do startu w przestrzeń kosmiczną. Na dzień dobry odblokowujemy różne stroje dla Batmana i Robina, które jesteśmy zmuszeni odpowiednio użyć w różnych miejscach, aby popchnąć fabułę do przodu. Moim zdaniem to genialne posunięcie. Podoba mi się dużo bardziej możliwość przełączania kostiumów niż np. 10 różnych Batmanów do wyboru. Prez pytał co to za różnica – stroje, czy postacie? Otóż postacie zmieniasz tylko w określonych miejscach, a stroje w dowolnym momencie. W dalszej części gry lecimy na stację kosmiczną, gdzie przez chwilę mamy etap, w którym ciśniemy w shmupa (jeśli nie wiecie co to jest to wstydźcie się!). Poza tym biegamy w przestrzeni kosmicznej w magnetycznych kombinezonach, latamy, strzelamy i niszczymy otoczenie, by zbierać klocki, które służą tutaj m. in. do wykręcania jak najwyższych punktacji.

03

Problem z LEGO Batman 3: Beyond Gotham jest taki, że w tej grze o klockach niczego się nie buduje! Biega się tylko po mapie i tłucze wszystko co da się potłuc, żeby zebrać punkciki. Poza tym interakcji ze światem jest niewiele, a scenografia jest bardzo często zbudowana ze zwykłych materiałów, wcale nie z klocków! (Bo byś zaraz Set the World on Fire i nie zostawił klocka na klocku… – dop. Winfrid). No jak to tak? Więc biegam, tłukę te klockowe komputery i szafki, a one rozlatują się na wiele drobnych elementów. Lecą punkciki… Kiedy wreszcie coś zbuduję?

 

W: Tu się nie zgodzę. Budowania jest sporo, niestety polega ono tylko na przytrzymaniu przycisku akcji i czekaniu „aż się zbuduje”. Ale te gry nigdy nie były o budowaniu. Plus, gdy zrobili MMO LEGO Universe, gdzie do konwencji dołożyli budowanie, to gra upadła. Także LEGO gamerzy chyba nie tego szukają (To czego, przepraszam, szukają w LEGO? – dop. Prez).

 

Tutaj buduje się tylko w wybranych miejscach, tylko to, co zakłada scenariusz i robi się to wszystko jednym przyciskiem. Przedmioty budują się same. Foch. „Bo to gra dla dzieci jest. Musisz myśleć jak 8-latek”. To ja bym chciał tylko coś w tym momencie nadmienić: jako 8-latek budowałem fantastyczne rzeczy z klocków. Miałem wybujałą wyobraźnię. 8-latki – dzieciaki w ogóle – nie są durne. A tutaj wszystko jak na talerzu, jak dla debila. W dodatku wcale tak zabawnie nie jest, bo na planszy można utknąć. Nie wymagam od gry prowadzenia za rączkę, ale wiele przekleństw poleciało, zanim skumałem, że nie oczekuje się ode mnie wiele więcej ponad niszczenie otoczenia i wciskanie guzika w miejscach, gdzie autorzy założyli, że można coś zbudować. Little Big Planet to też gra dla dzieci, ale nie dość, że nie traktuje maluchów jak półgłówków, to jeszcze uczy kreatywności.

 

W: Fakt, ale przypomnę, że to nie gra dla 30-latka, który chce się poczuć 8-latkiem, tylko dla 8-latka, który może zagrać z tatą lub starszym bratem. Być może to błąd, że zaprosiłeś mnie do coopa, zamiast znaleźć kogoś znajomego w tym wieku (Już to widzę: „Przepraszam sąsiadko, czy pani 8-letni syn może do mnie dzisiaj przyjść? Będziemy grali w Batmana” – dop. Prez). Uwierz mi, że przy takim dziecku dodałbyś do gry ze dwie Strzały Winfrida. Mówię to z doświadczenia i ogrania z chrześniakiem LEGO MARVEL Superheroes, STAR WARS i Pirates of the Caribbean.

04

Jeśli ktoś lubi takie gry, to LEGO Batman 3: Beyond Gotham zapewni mu masę atrakcji. Tytuł jest bardzo ładny graficznie, animacje są świetne, a zwiedzane lokacje naprawdę przyzwoicie zrobione. Na fanów nie tylko Batmana, ale i całego uniwersum DC, czekają dziesiątki postaci do odblokowania (niektórymi pokierujemy w trakcie kampanii, inne dostępne będą w trybie wolnej rozgrywki), a także cała masa strojów dla nich. Stroje zmieniają nie tylko wygląd, ale posiadają również specjalne funkcje, o czym wspomniał już Winfrid. I tak np. Robin ma kostium świecący w ciemności, który pozwala mu pokonać mroczne tunele w kanałach (aż łezka kręci się w oku, kiedy przypominają się moje fosforyzujące lego-duchy).

 

W: Miałem takie! Nadal gdzieś mam. Z jajek z niespodzianką z Baltony! Ktoś w ogóle jeszcze pamięta Baltonę?

 

Gra korzysta z licencji, zawiera ogrom smaczków, nawiązań do uniwersum, jak chociażby postać Adama Westa (wcielił się on w Batmana w jego serialowych przygodach w latach 1966-1968), którego musimy ratować z opałów niemalże w każdej misji. Jest jeszcze muzyka – fenomenalna, filmowa muzyka, która towarzyszy nam w trakcie przygody. Jak dla mnie to właśnie muzyka, udźwiękowienie oraz głosy postaci są najmocniejszymi stronami gry.

 

Potrafię docenić nieskomplikowaną rozgrywkę skierowaną do młodszego odbiorcy, jaką jest chociażby Rayman Legends – zwłaszcza, kiedy świetnie się gra z drugą osobą. Niestety klockowy Batman mnie do siebie nie przekonał ani w singlu, ani podczas wspólnej zabawy. Nie dlatego, że jest źle zrobiony. Po prostu mnie nie bawi. Jeśli lubisz proste, kolorowe gry i kochasz Batmana, możesz śmiało po LEGO Batman 3: Beyond Gotham sięgnąć. Czeka Cię wiele godzin niezobowiązującej zabawy, zwłaszcza jeśli będziesz grać z drugą osobą. Ogromne ilości smaczków i nawiązań, a przede wszystkim postaci, na pewno Cię ucieszą. Tylko może poczekaj aż cena spadnie, bo premierowa to chyba trochę za dużo.

 

W: Mogę dodać, że pod tym podpisuję się rękami i nogami. Niewiele jest gier, w których możemy pograć takim wachlarzem postaci z DC. Poza tym: I’m Batman!

 

PS. Marzy mi się, żeby kiedyś powstała gra o Thorgalu, najlepiej zrobiona przez CD Projekt RED. Nie obraziłbym się również, gdyby ktoś zrobił porządne Hellboy The Video Game – w roli twórców widziałbym ekipę Rocksteady (Ja się jarałem na Żółwie Ninja od Activision… a wyszło jak wyszło – dop. Winfrid).

Grę w wersji PC otrzymaliśmy do recenzji od polskiego dystrybutora, firmy Cenega.