PREZ START #39 – Gramy w coopie?

Niepisana zasada mówi o tym, że każda gra zyskuje, jeśli posiada zaimplementowany tryb kooperacji. Granie ze znajomymi na podzielonym ekranie lub online w trybach, które wymagają od graczy współpracy, to zawsze największa frajda. Nawet przeciętne produkcje stają się bardziej atrakcyjne, jeżeli zagramy w nie z kimś. Szkoda, że, często ze względów technicznych, coraz mniej współczesnych gier oferuje możliwość grania „na kanapie” i wymusza online – spotkało to chociażby najnowszą odsłonę Halo.

Postanowiłem wybrać kilka swoich ulubionych tytułów kooperacyjnych i je tu przedstawić. Być może znajdziecie na tej liście coś dla siebie. Podczas wybierania gier postanowiłem sięgać tylko po takie dostępne na każdą współczesną platformę. Niezależnie na czym gracie, możecie wybrać jakiś tytuł z poniżej opisanych. Do współczesnych platform zaliczam PC, PS4 i Xone, ale większość omawianych gier ukazała się również na PS3 i X360. Konsoli Nintendo nie posiadam, ale zawsze możecie poprosić Kazza lub Cascada, o takie zestawienie gier na nią.

Borderlands: The Handsome Collection

Gra lokalna: jest (tylko na konsolach). Gra online: jest.

Teoretycznie kolekcja dostępna jest jedynie na konsolach, ale na PC za grosze dostać można każdą odsłonę serii z DLC, w tym jedynkę, której w Handsome Collection nie ma! Czym jest Borderlands, powinien już chyba wiedzieć każdy, ale w skrócie powiedzieć można, że to Diablo w perspektywie FPP z karabinami zamiast mieczy. Flagowy przedstawiciel gatunku shoot ‚n’ loot, o którym dyskutowaliśmy jakiś czas temu w Specjalu. Oto gra wypchana po brzegi humorem, lootem, i masą questów. Świetny design, świetny gameplay i zabawa na setki godzin. Do czterech graczy online i dwóch na podzielonym ekranie (można wbić w ten sposób do drużyny online).

Diablo III: Ultimate Evil Edition

Gra lokalna: jest (tylko na konsolach). Gra online: jest.

Kolejna gra, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Król rąbania i siekania triumfy święcił już na siódmej generacji, ale elegancko wszedł również w najnowszą (niczym kryształ w czoło księcia Aidana, hue hue). Diablo III oferuje równie dużo zabawy, co Borderlands. Setki godzin to minimum, jakie zazwyczaj spędza się z grą. Co więcej, próg wejścia powinien być łatwiejszy, bo mimo że gra jest bardzo rozbudowana, to przejście całości na normalnym poziomie trudności nie powinno nikomu sprawiać problemów, w przeciwieństwie do strzelankowego, mocno zręcznościowego Borderlands. Ultimate Evil Edition pozwala na granie „kanapowe” z możliwością dołączenia do innych graczy online. Na PC podstawkę i dodatek należy kupić osobno.

Dying Light

Gra lokalna: brak. Gra online: jest.

Apokalipsa zombie? Jest. Otwarty świat? Jak najbardziej. Walka wręcz? Na propsie. Strzelanie? Też jest. Parkour? I to jaki. Zwariowałem! Zwariowałem! Serio, to jest jedna z najlepszych gier akcji ostatnich lat. Kooperacja do czterech osób, masa zadań większych i mniejszych, zbieractwo, crafting, modyfikacja broni. Wszystko zrobione w prosty i intuicyjny sposób, z wymagającą walką i świetną eksploracją świata. Do tego rozszerzenie The Following, które jakością i klimatem bije (i tak bardzo dobrą) podstawkę na głowę. Ukończenie Dying Light wraz z rozszerzeniem to kilkadziesiąt godzin zabawy, ale ostrzegam – w pojedynkę gra może się nudzić, zwłaszcza podczas wykonywania pierwszych zadań. Na dokładkę pozostają wyzwania, kilka instancji, które powtarzać można do woli, oraz piekielnie trudne DLC The Bozak Horde, którego nie ukończycie bez czteroosobowej drużyny.

Grand Theft Auto Online

Gra lokalna: brak. Gra online: jest.

Kolejny wielki hit na tej liście, który trafił pod strzechy milionów graczy. I bardzo dobrze, bo GTA V to gra genialna, w dodatku zawierająca tryb wieloosobowy tak rozbudowany, że spokojnie mógłby być sprzedawany osobno. San Andreas jeszcze nigdy nie było tak atrakcyjne – teraz razem z kolegami możecie przesiadywać w swoich mieszkaniach i pić alkohol, wybrać się razem na zakupy, czy jeździć po mieście i strzelać sobie selfie – kto by tam chciał to robić w prawdziwym życiu. Poza tymi podstawowymi atrakcjami, dostępne są również „dodatkowe” rzeczy – wieloosobowe tryby kompetetywne oraz kooperacyjne. I to te ostatnie stanowią trzon zabawy w GTA Online. Wspólne realizowanie misji (m.in. napady na banki) daje masę zabawy, a świat gry absorbuje tak bardzo, że można grać bez końca – zwłaszcza, że tytuł stale otrzymuje nowe, obszerne aktualizacje. Jak na piaskownicę przystało, aktywności jest tu zatrzęsienie. Można pościgać się sportowymi samochodami, wybrać na przejażdzkę rowerową w góry, czy wreszcie, polatać myśliwcami. Wisienką na torcie jest edytor misji.

Resident Evil 6

Gra lokalna: jest. Gra online: jest.

Dla wielu osób ostatnia odsłona głównej serii RE okazała się rozczarowaniem, ale te same osoby chwalą sobie przestarzałe mechaniki pierwszych odsłon, w których walka jest drętwa, a zarządzanie ekwipunkiem i konieczność przemierzania tych samych lokacji raz po raz, żeby otworzyć jakieś drzwi, to koszmar większy niż spotkanie z zombiakiem. Tymczasem szóstka oferuje trzy, bardzo długie i różnorodne kampanie nastawione na akcję. Trzy przeplatające się ze sobą historie, które oferują idiotyczny scenariusz w zamian za ogromną ilość czystej, kooperacyjnej zabawy. Wszystko to możecie ograć zarówno online jak i lokalnie w dwie osoby, a jeśli w tym czasie wasi znajomi przechodzą jedną z pozostałych kampanii, kluczowe momenty możecie rozegrać wspólnie! Warto wspomnieć o lekkim odświeżeniu formuły – wreszcie strzelać można również w ruchu, a walka wręcz jest nieco bardziej dynamiczna. Kampanie to jednak nie koniec atrakcji. Są również dodatkowe tryby – klasyczne już Mercenaries, kilka trybów kompetetywnych, a nawet możliwość wejścia do kampanii innego gracza jako potwór. Jest co robić, a dodatkowe wyzwania i odblokowania monitoruje strona residentevil.net. Osobiście wracam do gry bardzo często.

Resident Evil: Revelations 2

Gra lokalna: jest. Gra online: jest (tylko w trybie RAID).

Kolejna gra z kanonu RE zasługuje na miejsce na tej liście z dwóch powodów – kampania oferuje zróżnicowaną zabawę w kooperacji, a dodatkowy tryb RAID to dobro samo w sobie. Bardzo klimatyczna, mroczna kampania RER2 różni się od tej z RE6 i oferuje doznania bardziej wierne oryginałowi, za co zresztą zebrała pochwały. Nie brakuje jednak w niej solidnej dawki akcji. Ponadto, drugi gracz wciela się zawsze w postać o odmiennym wachlarzu możliwości niż postać główna – wydarzenia (pokazane z perspektywy dwóch różnych duetów) pierwszego gracza wsadzają zawsze w buty typowego dla serii zabijaki, ale towarzyszki przygód to już inna bajka. Wystarczy wspomnieć, że znanemu z jedynki Barry’emu towarzyszy mała dziewczynka, która wyszukuje ukryte przedmioty i przedostaje się w niedostępne dla dorosłych miejsca, żeby np. otworzyć drzwi, ale, jak łatwo się domyślić, walczyć nie potrafi. Taka postać to ciekawe urozmaicenie typowej rozgrywki, które kusi, żeby zamienić się rolami przy drugim przejściu gry. Jest jeszcze rewelacyjny tryb RAID, będący rozbudowaną wersją klasycznego Mercenaries. Około 60 misji rozgrywanych na mapach inspirowanych RER2 i RE6, 15 postaci do odblokowania i levelowania (max. 100 level), masa broni i modyfikacji do nich, różnorodni przeciwnicy i bossowie. Wszystko to okraszone wyzwaniami dziennymi i specjalnymi, a monitorowane dzięki residentevil.net, na którym obejrzeć można nie tylko rankingi, ale odblokować rónież dodatkowe bajery (np. skórki). Tak, do tej gry też wracam często.

Tom Clancy’s The Division

 Gra lokalna: brak. Gra online: jest.

Nowa gra spod znaku TC zrobiła na początku tego roku furorę. Można się kłócić, że koniec końców niewiele oferuje, lub że jest bardzo okrojona pod względem mechaniki, ale nie można zaprzeczyć, że pod względem kooperacji to dobry tytuł. Wspólne spędzanie czasu w ogarniętym epidemią Nowym Jorku to zabawa na co najmniej kilkadziesiąt godzin. Co ważne, na normalnym poziomie trudności, w The Division zagrać może każdy i wcale nie musi być specem od taktycznych strzelanek – zwłaszcza, jeśli ma ze sobą zgraną drużynę. Rozmowy o życiu, kobietach, sportowych butach, filozofii, czy wreszcie o tym, czy jeśli dostawa zajmuje więcej niż 45 minut, to wypada dostawcy pizzy kazać spadać na drzewo – wszystko to znajdziecie w tej grze.

Tom Clancy’s Rainbow Six: Siege

Gra lokalna: brak. Gra online: jest.

Moja ukochana seria powróciła wreszcie w glorii i chwale, oferując, jak zawsze, zmagania kompetetywne i kooperację, chociaż ostrzegam – tym razem z naciskiem na to pierwsze. Tryb kooperacyjny to wprowadzenie do zmagań w multi. Nie jest tak rozbudowany, jak w poprzednich częściach, ale walcząc ramię w ramię z czterema kolegami i eliminując terrorystów sterowanych przez AI, możemy nauczyć się map i podstaw rozgrywki. Jednak po jakimś czasie, mimo kilku rodzajów zadań, taka zabawa się nudzi – wtedy czas na tryb versus. Dlaczego więc piszę o Siege w zestawieniu gier kooperacyjnych? Bo chyba w żadnej innej współczesnej strzelance sieciowej, współpraca nie liczy się tak bardzo, jak tutaj. Różnorodne postacie i zdolności, wertykalne mapy, niszczenie otoczenia i bardzo wysoki próg wejścia. To nie jest gra dla każdego. Nie raz, nie dwa, będziecie chcieli zrezygnować. Ale nic nie daje takiej satysfakcji jak drużynowy sukces. Pamiętajcie: There is no „I” in „R6”.

Zombie Army Trilogy

Gra lokalna: brak. Gra online: jest.

Idąc tropem Call of Duty, twórcy serii Sniper Elite postanowili do swoich gier dorzucić zombiaki, jednak wydając całość jako osobną grę. Po dwóch pierwszych odsłonach serii pojawiło się ZAT, które zawiera w sobie dwie pierwsze, zremasterowane części, a także, premierowo, trójkę – najlepszą część trylogii. Całość oferuje zabawę dla czterech osób po sieci. Zróznicowane lokacje, gęsty klimat, różne poziomy trudności i świetny gameplay – w tym fizyka kul i tor lotu pocisku, wzięte prosto ze Sniper Elite. W ramach bonusu dorzucono postaci z serii Left 4 Dead, którymi możemy tu pokierować w perspektywie trzecioosobowej (przynajmniej w wersji PC). Na rozmowy o życiu nie ma tu raczej czasu, ale jeśli lubicie słuchać jęków nieumarłych, to poczujecie się jak w domu.

Prez

PS. Powyższe zestawienie gier dotyczy tytułów, które dostępne są zarówno na PS4, Xone i (nieśmiertelne, niczym piekielne zło) PC. Dobrych gier kooperacyjnych jest jednak znacznie więcej. Wystarczy wymienić Destiny (PS4, Xone) Helldivers (PS4, PC), Gauntlet (PS4, PC), Broforce (PS4, PC), Dead Nation (PS4), Alienation (PS4), czy wreszcie Gears of War Ultimate Edition (Xone). Jak pewnie zauważyliście, większość tych gier nastawione jest na akcję, ale są też trochę inne produkcje. Szczególnie polecam Trine 3: Artifacts of Power (PS4, PC), które łaczy w sobie grę platformową i logiczną z odrobiną akcji. Natomiast, jeśli jesteście zdesperowani, możecie spróbować zagrać w Dreii, które polecają serdecznie Kazz i Winfrid.

  • The Division to magia 🙂

    Gra w której przez 3 miesiące spędziłem 250h musi być wyjątkowa 🙂

    • JapaneseRastaJesus

      Wyjątkowa gra to taka, którą kupiłem za pełną cenę, później nie tańszy dodatek i na abonament wydałem jakieś 500+
      A po roku grania nie zdążyłem ogarnąć całej zawartości. Żeby nie odbiegać od tematu, ma coopa na 24 graczy. The division podobno jest nudne a nie wyjątkowe, bo po tak krótkim czasie, w grze aspirującej do mmo, nie ma co robić. Jak dla mnie kolejna zaraz po destiny kpina, a jakoś ludziom się podoba. Co jest nie tak z moim gustem?

      • Nic nie jest nie tak. Tego typu gry, o czym przekonałem się na sobie, albo do Ciebie trafią, albo nie. Muszą zagrać wszystkie składniki. W Destiny u mnie nie zagrały, a w Division tak. Jeśli jednak obie Ci nie leżą to po prostu to nie Twój rodzaj gier może. Plus mało nas zostało – graczy w Division. Także to raczej my mamy skopany gust. Jeśli już ktoś musi.

        • Silent Berserker

          W grudniu na serwerach TD bedzie grac tylko admin z community managerem 🙂

  • Luc Fox

    Dajesz Division a nie wspominasz nawet słowem o Destiny? heh

    • Prez

      Bo Destiny nie ma na PC, a to jest zestawienie gier, które są na PC, PS4, Xone. Musisz czytać tekst, nie tylko listę gier, zanim się przyczepisz 😉

      Ale… Destiny zapomniałem wymienić w post scriptum. Już to poprawiam.

  • UWIELBIAM COOPA. Choć muszę przyznać, że nie lubię grać z Tobą na XO… Wolę PS4 i PC 🙂

  • Kamil950

    Akurat Borderlands: The Handsome Collection na PS4 i XO ma podzielony ekran do 4 graczy (wszystkie części na X360 i PS3 miały do dwóch), jeśli się nie mylę. 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=uVUSQPZHV90
    https://www.youtube.com/watch?v=dPlHQUd8LJw

    Na PC chyba we wszystkich częściach da się nieoficjalnie włączyć podzielony ekran, ale to może nie zawsze działać i mogą z tym być różne problemy etc. oraz nie można grać wtedy online (i raczej tylko jedno konto Steam może być zalogowane w grze jednocześnie) – nie jestem pewny jak z LAN.

  • Silent Berserker

    No to moze taki VR Plecak do coopa, kilku wariatow z takimi w jednym pokoju i po godzinie mamy gore-fest 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=Q48KatocW10