PREZ START #36 – Sztuka wyboru

W miniony weekend chciałem nadrobić jakieś zaległości growe, ale na spontanie wyszły ustawki na wspólne granie w Gears of War 3Halo 5: GuardiansBroforce / Star Wars: Battlefront / The Gauntlet – gier przeze mnie dobrze znanych i ogrywanych wielokrotnie. Weekend minął pod znakiem skaczącego na wrogów Bronana oraz śmiechów moich kumpli dobiegających ze słuchawek. W sumie to cholernie dużo grałem przez te dwa dni… A jednak, prawie nie ruszyłem żadnej z nowych produkcji, ani pozycji z kupki wstydu. Znowu wygrała dobra zabwa z ludźmi. W ten weekend dla odmiany zamiast wspólnego piwka twarzą w twarz, bawiliśmy się jak na nerda przystało – w tym prawdziwym świecie, wirtualnym.

W tygodniu jest praca, obowiązki, do tego treningi, jeśli nie chce się być grubasem, a wieczorami trzeba napisać Quick Start, nagrać Dobranockę lub coś zrecenzować. Nie zawsze trafia się przecież Rise of the Tomb Raider i czasem trzeba zmęczyć gniota lub sprawdzić jakąś betę. A te naprawdę dobre gry czekają – czy to premierowe, czy te na kupce wstydu. Życie to sztuka wyborów i wiem, że nie ogram wszystkiego, chociażbym bardzo chciał. Ktoś może powiedzieć „Ten Prez to ma problemy…”, ale granie to hobby jak każde inne. Niektórzy jeżdżą na wycieczki, inni zajmują się fotografią, a jeszcze inni zbierają motyle. I nikt nie da rady zwiedzić wszystkich miejsc na świecie, ani zebrać wszystkich motyli. A ja, zdając sobie sprawę z faktu, że na gry mam coraz mniej czasu, zacząłem się zastanawiać, jak dobierać sobie tytuły do grania i jak zmusić się do trzymania jednej pozycji, dopóki się jej nie przejdzie?

Ostatnio na GKZNAP zadałem pytanie o to, jak wybierać pozycje z kupki wstydu. Dostałem kilka ciekawych odpowiedzi i poznałem różne sposoby na to, jak ogrywać gry dotąd nie ograne. Postanowiłem napisać o tym krótki tekst, omawiając część porad, a także dorzucając własne. I tak oto Adrian z powiedziałem.pl sugeruje, że do grania należy się zmusić, chyba że produkcja naprawdę odrzuca. A ja nie mogę się z tym zgodzić – jeśli jakaś gra nie podchodzi ci za bardzo, to nie zmuszaj się wcale. Produkcja musi interesować, być w twoim guście – świadomość tego, co lubisz, musi być podstawą. Ja np. nie zabieram się za jRPG-i, strategie ekonomiczne, 4X, etc. Są gatunki, których nie lubię i po prostu je omijam. W ten sposób od razu z puli wszystkich gier wyrzucam te, które do niczego mi nie są potrzebne.

Jacek, nasz rozgrywkowy autor #JapSpam, napisał z kolei, że robi listę pozycji, które chce ograć (na listę nie trafiają gry, które posiada, ale które go nie interesują) i wybiera losowo tytuł z tej listy. Pomysł intrygujący, ale Jacek nie wziął chyba pod uwagę faktu, że jak ktoś ma fioła, to co chwilę wpada na różne pomysły. Nowy Hitman? Ale przecież jeszcze nie ograłem Hitman: Absolution. Zainstaluję, chętnie zagram (yhy, jasne). W sierpniu wychodzi Deus Ex: Mankind Divided? Przecież mam wersję reżyserską poprzedniej części. Przeszedłem podstawkę, ale warto odświeżyć ją sobie w odświeżonej edycji w sam raz przed premierą sequela. No i mam jeszcze to całe Deus Ex: The Fall. Kupiłem w promocji i nigdy nie zainstalowałem. Teraz jest dobry moment!

Tylko zanim człowiek zdąrzy grę odpalić to pojawia się już dobry moment na uruchomienie czegoś innego. Ja jestem typem gościa, który gra w kilka pozycji na raz. Próbowałem z tym walczyć, ale nie umiem inaczej i rzadko kiedy trafia się gra, która wciągnie mnie na tyle, żebym spędził tylko przy niej kilka wieczorów. Zazwyczaj jest tak, że zrobię kilka odcinków specjalnych w jakiejś rajdówce, odpalę na chwilę kampanię nowego hitu AAA, ale potem i tak usiąde z kolegami do sieciowej strzelanki w stylu Kolodudi, Bitwypola, czy innego Tęczowego Przedszkola. Tak już mam, więc postanowiłem być sam ze sobą szczery – gram tylko w to, w co naprawdę chcę zagrać. Oczywiście mówię tu o swoim wolnym czasie, bo gry do recenzji przechodzić muszę.

Listę gier robi sobie też Michał Sobieszek z Psychocastu i jego „sztuka wyboru” jest moim zdaniem najlepsza –  „(…) wybieram to, na co mam w danej chwili ochotę, albo to gdzie mi najmniej zostało do skończenia, albo gra jest ogólnie krótka”. Przede wszystkim – graj w takie gry, jakie lubisz najbardziej. Nikt ci nie każe grać w The Division, tylko dlatego, że wszyscy grają. Jeśli przeszedłeś już większość danej gry, to musiała ci się ona na tyle spodobać, że warto w sumie ją skończyć. Ja tak miałem z Far Cry 3, które bardzo mnie znudziło w pewnym momencie. Wróciłem do niej po wielu miesiącach, żeby dokończyć linię fabularną, ale od razu zaczęły mnie rozpraszać aktywności poboczne – te same, które odrzuciły mnie za pierwszym razem. W takim momencie trzeba podjąć męską decyzję i olać zbieranie piórek. Skoncentrowałem się na głównym wątku i okazało się, że od końca gry dzieliły mnie tylko trzy misje. Można? Można.

Im mniej mam czasu, tym bardziej doceniam krótkie produkcje, chociaż absolutnie nie zgadzam się z polityką cenową. Firewatch, Layers of Fear i SUPERHOT to produkcje, które wystarczą na jeden wieczór. Na podcaście rozmawialiśmy o tym, że za cenę około 80 złotych to trochę za mało. Ale z drugiej strony… pozwala to zapoznać się z historią, rozerwać i dobrze bawić. Zaliczyć grę, odhaczyć z listy i przejść do kolejnej. Takie pozycje też są potrzebne. Wolę wbić 10 godzin (czyli wcale nie mało!) w The Walking Dead od Telltalle niż 100 godzin w Diablo III, gdzie w kółko robię to samo. Ale to tylko moje zdanie. Kto inny woli codziennie ciskać w Heroes of the Storm i dobrze mu z tym, bo liniowe historyjki od Telltale w ogóle go nie interesują. I też dobrze.

O czym w sumie jest ten felieton? Bo na pewno nie jest to poradnik w stylu „Jak wybierać gry do ogrania”. Trochę skłamałem we wstępie, ale uwierzcie mi na słowo, myślałem, że napiszę taki poradnik. Tylko że każdy ma inaczej, każdy lubi co innego i każdy szanuje swój czas. Więc rób jak chcesz, bylebyś był(a) zadowolony(a). Jeśli sprawia ci frajdę granie w darmowe MOBA (Pozdrawiam serdecznie! – dop. Kazz) to graj. Jeśli wolisz skomplikowane erpegi – knock yourself out! Jesteś takim narwańcem jak ja i lubisz posmakować wszystkiego po trochu? Piona. A kupka wstydu rosnąć będzie tak długo, jak długo kupować będziesz na fali hajpu, czy na promocji. Jacek sugeruje, żeby nie kupować nowości, dopóki nie ograsz 10 pozycji ze swojej kupki wstydu. To niezłe rozwiązanie. I pamiętajcie, że czasem warto przeczytać książkę, obejrzeć film lub najlepiej wyjść z domu. Powodzenia ze znalezieniem czasu na to wszystko, hue hue.

Prez

PS. Znalazłem jeszcze jeden sposób. Wybrałem cztery pozycje, które przyszły mi do głowy i poprosiłem grupę, żeby wybrała jedną z nich za mnie. Zagłosowali na L.A. Noire. Jak przejdę, wrzucę kolejne cztery pozycję i znowu poproszę o głosowanie. A w przerwach od przechodzenia kampanii (a takie będą, przecież znam siebie) zagram z chłopakami w Tęczowe Przedszkole. No co? Lubię mieć wybór.

  • Jakub Antoniuk

    Kupka wstydu i chroniczny brak czasu (a czasem chęci) na grania to chyba największy problem graczy 30+. Mam pewien patent, może nie na kończenie kolejnych gier co na to aby kupka wstydu względnie nie rosła. Wynikł u mnie z warunków finansowych jeszcze za czasów szkoły średniej ale stosuje go po dziś dzień. Mianowicie założyłem sobie naprawdę wyśrubowanie kryteria co do kwoty jaką wydam na grę. Nie kupię gry droższej niż – konsole 15 zł, GOG 3$, 1 cent w Humble Android Bundle. Trochę gorzej to się sprawdza na iOS. I nie ważne, że 10/10, drugie zejście Chrystusa i GOTY, hajs się musi zgadzać. Kupka wstydu rośnie ale nie aż tak szybko jakby mogła. Odwlekanie zakupu z powodu ceny ma tez inny plus, hype mija, znam wszystkie opinie i często po prostu odpuszczam zakup. Tak, trzeba mieć silną wolę.

  • Kasztaniak Zpocześla

    Moja kupa wstydu nabrała takich rozmiarów, że żadna oczyszczalnia ścieków tego nie przerobi. Pewne gry tracą na znaczeniu gdy wychodzi następna część lub wyjdzie coś podobnego tylko lepszego – można wtedy trochę czasu zaoszczędzić. Ostatecznie granie to powinna być przyjemność moim zdaniem więc nie mam zamiaru się zmuszać. Jak coś jest tak wybitne, że powinno się ograć to zwykle wychodzi jakiś remaster lub dwa – okazji będzie wiele.