PREZ START #30 – Call of Duty: Black Ops III (feat. Cooldan & Winfrid)

Czasem zdarzają się takie gry, w przypadku których zwykła recenzja nie wystarczy. Taki był Wiedźmin 3, który na podcaście zajął nam dwie godziny. Takie również jest najnowsze Call of Duty: Black Ops III. Dlatego też zebraliśmy się we trzech – ja, człowiek który spędził z serią tysiąc godzin, Winfrid, który regularnie grywa ze mną w multi i Cooldan – gość, który nie gra w DUDI w sieci wcale, ale skończył kampanię fabularną każdej części. Zaczynajmy!

Prez: Black Ops III ze średnią 81 na Metacritic nieco tylko ustępuje Halo 5, drugiemu wielkiemu hitowi FPS tej jesieni. Kto by się spodziewał, że seria, która dawno temu zjadła już swój ogon, będzie jeszcze w stanie zaoferować coś nowego? A tak się składa, że Treyarch nie tylko stworzył standardowy miks single-multi-zombie, ale dorzucił do niego kilka nowych ficzerów i, przede wszystkim, ukrył w kodzie dodatkową, alternatywną kampanię. Ale po kolei, zaczniemy od kampanii single, na którą co roku czeka najwięcej ludzi. Część graczy kupuje Kolodudi tylko dla niej.

Winfrid: Chyba tylko Cooldan gra dla samego singla. Ale wracając na chwilę do średniej i odczuć to większość recenzentów nadal uważa, że to kolejne, meh, Call of Duty. Z czym nie mogę się zgodzić. Po pierwsze, kampania single jest dużo mroczniejsza i ambitniejsza niż do tej pory. W moim odczuciu dobrze pokazuje rozterki wewnętrzne żołnierzy modyfikowanych niczym w Deus Ex. Ja kupuję tę kampanię jak żadną inną od czasów pierwszego Modern Warfare.

Cooldan: Z tą mrocznością i powagą to bym się tak bardzo nie rozpędzał. Kampania nieźle wpisuje się w bycie sensacyjną opowiastką SF. Jeśli chodzi o scenariusz to dalej niedoścignionym wzorem zostaje dla mnie pierwszy Black Ops. Co nie znaczy, że tu kampania jest zła – stanowczo należy do tych CODów, które mają ciekawsze i lepsze historie. Nie każdemu spodoba się jednak fakt, że wybiegliśmy jeszcze dalej w przyszłość. Niektórzy bohaterowie wyglądają jak androidy, mamy sieć neuronową łączącą umysły, a przeciwnicy to czasem dwunożne walkery czy człekokształte roboty, przypominające droidy z pierwszego epizodu Star Wars.

 

 

Prez: Mi w kampanii podobają się te wszystkie małe ficzery – modyfikacja ekwipunku, rozwój zdolności specjalnych, przeciwnicy z dużą ilością zdrowia, przy których nieźle trzeba się napocić, ale na których są przecież sposoby. I fakt, opowiadana historia stara się być inna niż dotychczas, chociaż nie powiem, żeby była szczególnie wciągająca – zaletą na pewno jest zagmatwanie i mocna dawka science-fiction, które spowodowały, że ja osobiście nie zrozumiałem zakończenia…

Winfrid: Na początku nie byłem przekonany do tego systemu rozwoju. Nie rozumiałem czemu to ma służyć. Jednakże, z każdym nabitym poziomem i możliwością personalizacji swojej przeokrutnie brzydkiej żołnierki, doceniam to rozwiązanie. Dzięki temu pomoc koledze w jego kampanii ma jeszcze większy sens. Tam również zdobywamy doświadczenie. Pamiętajcie tylko, żeby ZAWSZE grać online – zapisy postępu dla gry lokalnej i gry w sieci są osobne. No bo właśnie – po raz pierwszy od czasu World At War można kampanię przejść w czteroosobowej kooperacji.

Cooldan: Coopowe podejście do kampanii dużo zmienia. “Singiel” nie jest zabawą na raz i spokojnie można go w gronie znajomych ogrywać wielokrotnie. Wiekszość filmików na szczęście można przyspieszać, niestety momenty kiedy gra doczytuje fragmenty poziomu, a my czekamy aż oskryptowany towarzysz otworzy nam drzwi, dalej trzeba przeczekać. Coop w kampanii jest również dobrym powodem żeby bawić się z różnymi giwerami. Odpimpowałem sobie na maksa bazowy pistolet maszynowy, a teraz kusi mnie pobawić się z karabinem. Co do “singla” warto również wspomnieć, że po przejściu dostajemy dostęp do dodatkowej, bonusowej kampanii o nazwie “Koszmary”. Ktoś w Treyarch wpadł na genialny w swej prostocie pomysł – za pomocą misji, lokacji i filmików ze “zwykłej” kampanii, zbudowana została zupełnie oddzielna przygoda, przez którą prowadzi nas narrator opowiadający nową historię. I tak np. misja nr 5 z trybu fabularnego staje się misją nr 1 w “Koszmarach”. Kolejny powód żeby grać w coopie. #CHCETO Swoją drogą w tym trybie przeciwnikami są nie tylko ludzie i roboty, ale w głównej mierze zombiaki, a jak jesteśmy przy zombiakach to warto powiedzieć o…

 

 

Prez: Trybie Zombie, który po raz pierwszy pojawił się jako bonus do World At War (też stworzonego przez Treyarch, ambitne chłopaki). Ten moduł ma się jak zwykle bardzo dobrze. Standardowo zatrudniono do niego plejadę gwiazd – Jeff Goldblum, Ron Perlman, Neal McDonough, Heather Graham, czy wreszcie Nolan North jako Edward Richtofen. I jak zwykle, twórcy pokusili się o to, żeby ten niezwykle popularny tryb urozmaicić i dopieścić do granic możliwości. Tym razem Lovecraft gra tu główne skrzypce, ale nie zabrakło też standardowego Nazi Zombies – w ramach bonusu pre-order dostępna jest mapa Giant, będąca odświeżoną wersją Die Reise z World At War.

Winfrid: About that. Troszkę nas zniesmaczył podpis, że Breslau to miasto w Niemczech. Zwłaszcza, że w oryginale było napisane, że to Polska. Tak czy inaczej, Wrocław ponownie gości na ekranach wielu milionów dudimaniaków i jest bardzo dobrze. Taki klasyk, także w gameplay’u, świetnie sprawdza się jako alternatywa dla pokręconej głównej mapy zombie. W Giant eksterminujesz po prostu kolejne fale zombie, bez wdawania się w żadne pseudo-zadania. What’s not to like?

Prez: Mi jednak odpowiada bardziej ta główna mapka, bo horda w klasycznej formie znudziła mi się dawno temu. Shadows of Evil to nowe spojrzenie na ten tryb – mitologia Cthulhu, latające stwory, międzywymiarowe portale i znamiona na dłoniach bohaterów, które pozwalają zmieniać im się w maszkary z opowiadań Lovecrafta. Do tego klimat i muzyka USA lat dwudziestych (a może trzydziestych?) ubiegłego wieku. Jedna mapa, jeden tryb, ale jej złożoność i poziom trudności oferują zabawę na wiele godzin.

 

 

Cooldan: Wystarczy powiedzieć, że za pierwszym razem graliśmy cały wieczór, próbowaliśmy we trzech i udało nam się osiągnąć nic. Śmierć przychodziła nieubłaganie mniej więcej w 10 fali i nie wymyśliśmy, co trzeba zrobić żeby mapę “ukończyć”. Więc znowu kolejny powód do grania w coopa. Szkoda, że przy podzielonym ekranie można bawić się tylko w dwie osoby.

Prez: Zawsze możesz wskoczyć online z kolegą przy podzielonym ekranie i gra dobierze wam dwóch dodatkowych graczy. To jest dopiero bajer! W multi można grać tak samo – online na splicie. Identycznie było w Advanced Warfare, stymże tam gra miała srogie spadki podczas grania na podzielonym ekranie. Tutaj spadków nie zauważyłem – wielkie brawa dla Treyarch za optymalizację wersji konsolowej. O tej pecetowej nie wspomnę…

Cooldan: Chciałbym tylko zaznaczyć, że jak powszechnie wiadomo, klawiaturstwo nikogo 😉

Prez: W przypadku DUDI faktycznie nikogo. Ja się w zeszłym roku przerzuciłem na granie na konsoli – multiplayer w Advanced Warfare umarł na blaszakach momentalnie, bo matchmaking nieustannie ssie kule, stworzenie lobby w grupie kilku tysięcy ludzi to dla niego wyzwanie nie do przejścia, zwłaszcza jak do puli dorzucisz tych, którzy mają DLC i tych, którzy grają w samą podstawkę… W tym roku wersja PC sprzedała się w całym, uwaga, 1 procencie. Zresztą ta gra jest pisana pod konsole i w przeciwieństwie do takiego np. Insurgency, można w nią bez problemu grać na padzie.

Winfrid: Najpierw zbeształ mnie jak psa za namawianie do grania na konsoli, a teraz to niby taka dorosła decyzja, hue hue. Ale tak w ogóle to masz rację.

Cooldan: Według SteamSpy BLOPS III na PC posiada jakieś 400 tysięcy osób, co w przypadku tej serii jest faktycznie śmiesznie małym wynikiem (zwłaszcza, że ogólnie gra sprzedała się bardzo dobrze). Wracając do samego multiplayera, to ciężko mi cokolwiek powiedzieć bo ssę w nim niesamowicie. W Titanfall czy Battlefield spokojnie bywałem na górze tabelki, a nawet czasem wpadało MVP, ale COD niestety jest nie dla mnie. Grupa fanów jest bardzo duża, przez co próg wejścia dla kogoś kto do tej pory w DUDI w sieci nie grywał jest dość bolesny. Dwa dni po premierze widywałem na serwerach gości z nabitym maksymalnym poziomem i K/D ratio 5/20 wcale nie było jakieś wyjątkowo złe. Tyle, że ja nigdy w COD w sieci nie grałem, jak to wygląda z perspektywny weteranów?

 

 

Prez: Kolodudi ma specyficzny multiplayer. Dynamiczny i cholernie chaotyczny. To jedna z tych gier, w których gra zespołowa jest, ale nie stanowi środka ciężkości. Możesz samemu wskoczyć na jedną, dwie rundy do gry, wybić noobów i iść spać. Albo dostać tak sromotny łomot, że odechce ci się grania na tydzień. Multi w Advanced Warfare było na swój sposób przełomowe – jetpacki zmieniły sposób myślenia o mapie, sposób grania. Wiele osób się od tego odbiło. Dla mnie, było to multi idealne. Niestety w BLOPS III wracamy z powrotem na ziemię. Jest jakiś podwójny skok, jest bieganie po ścianach w wybranych miejsach, ale ludzie trzymają się głównie powierzchni. Ciężko jest się przestawić z powrotem na takie granie, zwłaszcza że gra jest o wiele szybsza od AW. Czyli z jednej strony znowu jesteśmy przytwierdzeni do ziemi, ale jest o wiele dynamiczniej. Ja dostaję ciągle łomot w sieci, nie umiem się przestawić.

Winfrid: No właśnie mi multi w AW nie pasowało. A tutaj jest idealne. Jest tak szybkie jak lubię, mobilność dawana przez wszczepy jest tym, co dobrze rozwija formułę, ale pozostaje w obrębie standarów DUDI. Osobiście dużo biegam po ścianach i korzystam z podwójnego skoku. Także dla mnie to trafione pomysły. Nie mniej jednak to jest COD, czyli zabawa w berka. Do mnie przemawia. Odpalasz na chwilę, pograsz trzy mecze. Wpadnie ci poziom, pozmieniasz ustawienia broni lub perków i czujesz, że dobrze spędziłeś tę godzinę. Kompletnie nie rusza mnie przegrywanie. I tak bawię się świetnie.

Cooldan: No dobra, a co z rozbudowaniem w ilości trybów? Widziałem, jakiś podział na trzy rodzaje gier, o co chodzi jakby? W co możemy się bawić oprócz klasycznego szczelania do siebie?

Prez: Wszystko polega na strzelaniu do siebie, ale masz zestaw trybów podstawowych (w tym powracające, których zabrakło w zeszłorocznej odsłonie, a także zupełnie nowe jak eskorta robota) i tryby hardcore. Jest jeszcze liga, ale to już zabawa dla totalnych hardkorów. Trybów jest odpowiednio dużo, standardowo jest też opcja założenia gry prywatnej ze znajomymi, ale tam postęp i odblokowania liczą się osobno. Co do odblokowań, to wraca system kupowania broni za zdobywane żetony. Giwerę musisz kupić, ale potem poprzez jej levelowanie odblokowujesz dodatki i camo do niej. Sporo tych zabawek jest, można się pobawić z różnymi ustawieniami.

 

Winfrid: Odwieczny problem z trybami w Kolodudi jest taki, że choć jest ich mnogość to i tak najwięcej ludzi gra w TDM. Co mnie bardzo smuci, bo mi z Prezem najfajniej grało się w Uplink, czyli odmianę gry w piłkę z masowym ludobójstwem. Tutaj ten tryb co prawda jest, chyba, nie wiem, bo i tak wszyscy grają w TDM…

Prez: Co roku mieszają z tymi trybami, coś dodają, coś zabierają. Potrafią miksować zestaw trybów gry w kolejnych łatkach. To strasznie wkurza, nie rozumiem dlaczego nie mogą zostawić wszystkiego i dać ludziom zdecydować, w co będą grali. Tym razem zabrakło też Kotła, czyli przemieszania trybów. Dzięki temu co mapę grało się w co innego – TDM, DOM, KC, DEMOLITION, etc. Teraz grasz w Kill Confirmed, to grasz tylko w to. No i hardcore, który jest notorycznie okrajany. W tym momencie są chyba tylko 4 tryby gry do wyboru. Z drugiej strony w standardowym trybie przeciwnik ginie od mniejszej ilości strzałów, to zmieniło się już w AW – być może niebawem hardcore zniknie całkiem.

Cooldan: A co sądzicie o specjalistach w multi? Każda postać ma inny wygląd i dwie zdolności do wyboru – po zdobyciu odpowiedniej ilości punktów w meczu, można tę zdolność użyć. Np. specjalny łuk, granatnik, czy niewidzialność. Żeby wszyscy nie wyglądali tak samo, można dać inne malowanie na pancerz lub hełm. To kolejny powód do grania i odblokowywania bajerów.

Prez: To jest kolejna rzecz, która była lepiej zrobiona w AW. Tam robiłeś sobie żołnierza, wybierałeś mu gębę, pancerz i jetpack. Za granie w multi odblokowywałeś całą masę sprzętu i modyfikacji, dzięki czemu każdy wyglądał inaczej. Były nawet sety pancerza niczym w Diablo. Teraz jest około 10 postaci, wszyscy z tą samą gębą i nazwą, po dwie specjalności na głowę. Robi się z tego atak klonów i nawet inne malowanie pancerza wiele nie zmienia. Jak coś nie jest popsute, to po co to naprawiać?

Winfrid: Faktycznie, różnorodność w AW była większa. Aczkolwiek sam pomysł na specjalistów bardzo mi się podoba. Może nie wyróżniamy się w tłumie, ale nie to jest dla mnie najważniejsze, by spędzać godziny na tym czy rekawiczki pasują mi do butów. Dodatkowe zdolności dodają smaku samej wymianie ognia i wykorzystane w odpowiednim momencie potrafią odwrócić losy rozgrywki. Nie dziwię im się, że nie robili osobnych pancerzy na 10 modeli. Także coś za coś. Gdybym miał wybierać to osobiście stawiam na specjalistów.

 

 

Cooldan: Słowem podsumowania – dla mnie BLOPS III jest idealnym tytułem pod granie ze znajomymi po sieci (lub z jednym znajomym na kanapie). Dwie kampanie fabularne, tryb zombie, zdobywanie doświadczenia, modyfikacja broni, sprawdzanie różnych setów – jeśli macie z kim grać to tytuł zapewni wam zabawę na długie godziny. Z punktu widzenia gracza, który chce sobie po prostu skończyć kampanię, też jest nieźle – mamy całkiem porządną historię SF i drugą bonusową, bardziej zręcznościową z zombiakami. Jeśli zaś chodzi o multi, to niestety nie będzie to raczej “moja gra sieciowa”.

Winfrid: Dla mnie najnowszy COD jest tym, na co jako fan serii czekałem od dawna. Wszystkie składowe są dla mnie idealne. Kampania w kooperacji – bomba, alternatywna kampania z zombiakami – rewelacja, sam tryb zombie – bring it on! A na dokładkę multi, w którym czuję, że jest tak skrojony pode mnie jak nigdy. Nic tylko tylko grać, grać, grać! Kupiłem kolekcjonerkę w preorderze i był to dobry zakup.

Prez: BLOPS III to świetny zestaw, który kojarzy mi się odrobinę z The Orange Box. Każdy moduł jest inny i dostarcza mocnych wrażeń. Na dokładkę jest jeszcze tryb Freerun, w którym pokonuje się różne trasy niczym w Mirror’s Edge. Jest jeszcze moduł symulacji w bazie w trakcie kampanii – bicie rekordów w kooperacji. Upchali do jednej pozycji masę rzeczy i jeśli dodatki będą równie dobre, to będzie to najciekawszy Season Pass w historii serii. W oprawie audiowizualnej rewelacji nie ma, ale i tak jest dobrze, a za optymalizację należy Treyarch dodatkowo pochwalić. Ale to nie jest wcale gra idealna – kampania się dłuży, a ilość wrogów do pokonania i częste starcia z mini-bossami to momentami męczarnia. Zamysł kampanii kooperacyjnej nie został ostatecznie wdrożony w wygodny sposób – „singiel” nadal pisany jest pod jednego gracza, a oglądanie tych samych skryptów po raz kolejny po prostu drażni. No i multiplayer – jest dobrze, jest mnóstwo odblokowań, masa trybów, ale lepiej bawiłem się w Advanced Warfare. Co nie zmienia faktu, że Kolodudi jest jak kinowy blockbuster – każdy czasem chce rozsiąść się wygodnie w fotelu i obejrzeć mocne kino akcji. A w tym roku to kino wyszło nad wyraz dobrze.

PS. Na dokładkę Cooldan zachęca do obejrzenia intra do trybu Zombie – aż szkoda, że twórcy nigdy nie zdecydowali się na wydanie osobnej produkcji, skoncentrowanej tylko i wyłącznie na starciach z nieumarłymi:

 

Grę do recenzji otrzymaliśmy od polskiego dytrybutora – CDP.PL, a Prez i Wini kupili sobie kolekcjonerkę, też w CDP.PL 🙂

  • Kazz

    Wszystko niby ok z tym COD-em i zapewne w multi daje radę (kampania singlowa w Dudi od czasu Modern Warfare to dla mnie trochę taka wyboista droga pod górę, na którą nie mam zamiaru ostatecznie wchodzić), ale liczę w końcu na powrót do II wojny, czyli klimatu, który najbardziej mi w takich tytułach odpowiada.

  • AbrahamLicznik

    Jak przeczytałem o wszczepach, mocach i że „mamy sieć neuronową łączącą umysły” to to wszystko brzmi jakby ktoś od Trayarch robił platynę w MGS4, przechodził grę już 14 raz i słyszał w głowie co chwile „BROTHER” (https://www.youtube.com/watch?v=MNxOfqxp64c). I tu małe pytanko, BO3 kontynuuje jakieś wątki z Black Opsów 2? Bo z tego co pamiętam to jakieś tam nawiązania, postacie z BO1 były w BO2.