PREZ START #24 – Euclidean

Daleko poza znanymi nam wymiarami, poza bezkresną przestrzenią kosmosu, jest Miejsce, którego ludzkość miała nigdy nie odkryć. Miejsce wrogie dla wszelkich form życia. Nie należymy do tego miejsca. Nie możemy tam przetrwać. Przynajmniej nie długo… Takim opisem wita nas Euclidean, geometryczny horror, powolny upadek w głębinę mroku, szaleństwa i rozpaczy. Brzmi jak dobra zabawa? No pewnie. I to jeszcze jaka!

  

 

Euclidean to niewielka produkcja, której ukończenie na podstawowym poziomie trudności nie powinno zająć wam więcej jak 1-2 godziny, w zależności od tego, jak często będziecie ginąć – a będziecie często, bowiem podstawowy i zarazem najłatwiejszy poziom trudności nazywa się tutaj Hard… Do wyboru są jeszcze Nightmarish i Impossible. Zadaniem gracza jest tak pokierować opadającym na dno głębi nieszczęśnikiem, by dotarł on do ulokowanego na końcu portalu, który przeniesie go do kolejnych poziomów otchłani. Otchłań jest nieprzenikliwa i wroga, zewsząd czai się niebezpieczeństwo, a sterowana przez nas postać może co nieco zobaczyć tylko dzięki rozbłyskom światła, które pulsują od strony portalu.

 
  

Kiedy dociera do nas puls światła, możemy ujrzeć czające się w mroku niebezpieczeństwa w postaci skał, ruin miast i przede wszystkim stworów, które pływają po ustalonym torze – zazwyczaj poziomym lub pionowym, nie oznacza to wcale, że uniknąć przepływającą bestię jest łatwo. Często kilka stworów pływa blisko siebie lub przecina tę samą ścieżkę w krótkich odstępach czasu i powoli opadający gracz musi się nieźle napocić, żeby ominąć zagrożenie. Jedno dotknięcie pasożytów porastających skały lub głębinowej maszkary natychmiast uśmierca nieszczęśnika i etap należy powtarzać od nowa. Jest też opcja permaśmierci, która powoduje, że w przypadku niepowodzenia etapy resetują się i zaczynamy całą grę od początku.

 

 

Opadającym w głębiny nieszczęśnikiem możemy pokierować w lewo, prawo, do przodu i w tył, ale ruch wykonuje się tu bardzo powoli. Unikać należy dotknięcia czegokolwiek poza ruinami ludzkich budowli, które rozsypują się przy kontakcie. Ruiny te jednak znikają w późniejszych lokacjach, a zastępują je kosmiczne konstrukcje nie z tego świata – te już nie są kruche. Rozbłyski światła generowane przez portal pozwalają nam ujrzeć co kryje się poniżej, jednak trwają one ułamki sekund. Gracz może użyć zdolności specjalnej, podczas której jest w stanie przenikać przez pływające monstra. Zdolność trwa krótko i regeneruje się jakiś czas po użyciu, dlatego trzeba używać jej w odpowiednich momentach. Podczas przenikania widzimy też dokładniej co znajduje się wokół nas i dostrzegamy tory, po których poruszają się monstra, dzięki czemu jesteśmy w stanie przewidzieć, gdzie musimy popłynąć, żeby je ominąć.

 

 

Żeby nie było za łatwo (a wcale nie jest łatwo), na kolejnych poziomach nie widać torów, po których poruszają się stwory. Pojawiają się także ich nowe rodzaje, w tym takie, które teleportują się nagle przed nosem gracza. Im głębiej, tym dziwniej i trudniej – znikają ruiny ludzkich miast, a pojawiają się kosmiczne budowle, które wystarczy musnąć, by stracić na chwilę możliwość korzystania ze zdolności przenikania. W grze ginie się nieustannie, a rozgrywka wymaga cierpliwości – w jednej z lokacji zginąłem 17 razy, ale nadal chciałem grać. Za porażki otrzymuje się nawet osiągnięcia.

 

 

Euclidean wciąga niczym przedstawiona w nim otchłań. Prosty gameplay sprawdza się tu doskonale, a ciekawa oprawa graficzna i solidne udźwiękowienie dodają grze niesamowitego klimatu. Wszystko to podlane jest tłustym, Lovecraftowym sosem – otchłań z innego wymiaru, bestie o nienazwanych kształtach, wszechobecne uczucie bezradności i beznadziei, które pogłębia przemawiające do nas co jakiś czas przedwieczne bóstwo. Jasno daje ono do zrozumienia, że nie jesteśmy tu mile widziani i że nasz rozum nie będzie wstanie przetrawić tego, co zobaczymy. Pociesza nas również informując, że za wtargnięcie moglibyśmy zostać zabici w ułamku sekundy, ale właściwie nie ma po co, bo nasza obecność tu nie zostanie nawet zauważona przez wieczne byty zamieszkujące ten wymiar. Good times.

Prosta w założeniach, trudna do przejścia, krótka i bardzo specyficzna gra (dostępna na Steam za całe 4 euro) wzięła mnie całkowicie z zaskoczenia i zachwyciła totalnie. Tytuł studia Alpha Wave Entertainment powstał głównie z myślą o VR, ale w tradycyjny sposób gra się w Euclidean równie dobrze. Polecam tę grę każdemu, zwłaszcza że cena nie jest wygórowana, a doświadczenie, które oferuje, jest jedyne w swoim rodzaju. Jak dla mnie całkowicie zasłużone wyróżnienie w postaci Laski Preza.

PS. Nie ma żadnego Post Scriptum, wracam do grania, tym razem na wyższych poziomach trudności!

Grę do recenzji otrzymaliśmy od Evolve PR.

  • Właściwie mimo Twojego hura – optymizmu jakoś nie czuję potrzeby zagrania 🙂

    • Prez

      To dziwne, jesteś jednym z tych gości, którzy lubują się w rogalikach i permaśmierci, a ta gra to niezłe wyzwanie.

      • Tak, kiedy zbiera się loot i leveluje postać 🙂 A to jest gra ale symulator skoczka na starą nokię. No wybacz

        • Prez

          Wybaczam, nikt nie jest doskonały.

  • Razer

    Wow, na screenach wygląda fajowo, taka psychodela. https://www.youtube.com/watch?v=khB-8BHdmBo

    • Prez

      Naprawdę zacna produkcja na pół wieczoru. Świetny klimat, wciągająca zabawa.