PREZ START # 21 – Zaginięcie Ethana Cartera (PS4)

Piszę te słowa w stanie niemałego napięcia zmysłów. Przeczytajcie to skreślone w pośpiechu wyznanie, a może zdołacie odgadnąć – choć w pełni nie pojmiecie tego nigdy – czym jest Zaginięcie Ethana Cartera. Kłamstwem byłoby stwierdzić, że nie miałem okazji poznać gry studia The Astronauts, kiedy ukazała się ona na PC. Prawda jest taka, że przygoda w Red Creek Valley okazała się zbyt dużym wyzwaniem dla zszarganych innymi tego typu przygodami nerwów. Wiszący w powietrzu nastrój nieopisanej grozy był zbyt niepokojący dla mych wrażliwych zmysłów i szybko zaniechałem prób rozwiązania tajemnicy zaginięcia chłopca o imieniu Ethan.

Ustalenia dotyczące Ethana Cartera i jego rodu nie dawały mi jednak spokoju, dlatego kiedy śledztwo otwarto ponownie na Playstation 4, pośpiesznie dokończyłem poprzednie sprawy i niezwłocznie udałem się z powrotem do Red Creek Valley. Będąc tym razem zdesperowanym by rozwikłać tę mroczną zagadkę, obiecałem sobie w duchu, że nie ulęknę się przyczajonej w umyśle grozy, ani nużącej z pozoru natury czekającego tam na mnie śledztwa.

W dolinie szaleństwa

Po powrocie do tego zapomnianego przez bogów miejsca, niezwłocznie przypomniałem sobie, co oprócz czyhającej grozy, przepędziło mnie za pierwszym podejściem – nużąca mechanika odkrywania prawdy, która na pierwszy rzut oka wydaje się pozbawiona wszelkiego sensu. Postanowiłem jednak być cierpliwy i szybko zorientowałem się, że każde kolejne odkrycie następować musi w podobny sposób. Na pozór otwarty świat prowadził mnie tak naprawdę po nitce do celu i za każdym razem, gdy trafiłem na miejsce makabrycznej zbrodni lub niewyjaśnionego zdarzenia, musiałem zebrać w okolicy przedmioty z nim związane.

Mimo nadnaturalnych cech mojego detektywistycznego umysłu, niewiele pomagało mi podczas śledztw, często więc zmagać musiałem się z paraliżującą nudą, o wiele straszniejszą od szaleństwa. Szybko jednak przyzwyczaiłem się do szukania przedmiotów, które pozwalały mi odtworzyć zaszłe tu wydarzenia siłą mego umysłu. Wydarzenia te pokazywały prawdę o tym co spotkało Ethana i jego bliskich i były bardzo ciekawą częścią śledztw, zmuszającą mnie do ustalenia w jakiej kolejności miały one miejsce.

Szepczący w ciemności

„Życie jest doprawdy ohydne, na domiar złego zaś uchyla niekiedy zasłonę pozorów i odsłania przed nami przebłyski diabolicznej prawdy czyniącej je tysiąckroć ohydniejszym*.” Podczas śledztwa niejednokrotnie uchylała się przede mną ta zasłona pozorów, bym mógł na własne oczy ujrzeć osobliwe zdarzenia, których świadkiem był Ethan i jego bliscy. W głowie rodziło się jednak pytanie, czy me oczy nie kłamią, a mój nadwątlony umysł nie płata mi figla. Czy to co widziałem wydarzyło się naprawdę?

Krótkie historie, które poznałem podczas tego równie krótkiego śledztwa, były jego najmocniejszą stroną, powodującą, że parłem do przodu aż poznałem prawdę. Wszystkie z nich są warte poznania, zarówno te łączące się w jedną więszka opowieść, jak i te krótsze, bardziej osobliwe, o których nie śmie marzyć szary ludzki umysł. Prawdziwe rozwiązanie zagadki, czekające na mnie na końcu przygody, choć bardzo przyziemne, okazało się straszniejsze od horrorów, których świadkiem byłem podczas trwania śledztwa.

Kolor z innego wszechświata

Ethan Carter to jeden z dwóch głównych bohaterów. Drugim było samo miejsce wydarzeń, Red Creek Valley, przeniesione na silnik UE4 na potrzeby konwersji dla Playstation 4. I choć różnic doświadczyłem niewiele – głównie światło i odbicia – to zdawało mi się, że kolorystyka stała się bardziej stonowana, co tylko dodało atmosfery temu osobliwemu miejscu. Szkoda, że płynność kuleje przez zauważalne spadki animacji, ale widocznie taką cenę muszą płacić śmiertelnicy za brak tajemnej wiedzy zwanej klawiaturstwem.

Towarzysząca mi w tle muzyka, choć nie mogąca się równać z muzyką Ericha Zanna, przygrywała spokojnie, ale pod koniec przygody mocno męczyła już me wystawione na wszelkie próby zmysły. O wiele lepiej było z dźwiękiem, pięknie oddającym naturę tej jednorazowej przygody. Zapytacie, czemu jednorazowej? Bo kiedy już raz rozwikłacie tajemnicę stworzoną przez The Astronauts, nie ma po co do niej wracać.

PS. Gra przesiąknięta jest inspiracjami nurtem weird fiction, z ukłonami w stronę dzieł H.P. Lovecrafta na każdym kroku, dlatego też i ta recenzja niech będzie skromnym hołdem dla mistrza.

*Cytat pochodzi z opowiadania „Ustalenia dotyczące zmarłego Arthura Jermyna i jego rodu” autorstwa H.P. Lovecrafta w przekładzie Macieja Płazy.

Grę w wersji PS4 otrzymaliśmy do recenzji od Evolve PR.

  • Berserker

    bardzo dobry tekst, propsy prezesie !

    • Prez

      Dziękuję bardzo 🙂