Powrót do przeszłości – pilot

„Chcesz mi powiedzieć że zbudowałeś wehikuł czasu… z DeLoreana?”

Może niekoniecznie z DeLoreana, ale na pewno z bloga Rozgrywki. I póki co niespecjalnie się napracowałem, bo wszystko powstało samo z siebie, można powiedzieć zbiegiem okoliczności. Całkiem niedawno przeżyliśmy 23 października 2015 – dzień do którego przenieśli się bohaterowie drugiej części Powrotu do Przyszłości. Praktycznie równo dwadzieścia lat temu nastąpiły wydarzenia, które mogę uznać za początek mojego najważniejszego hobby, wielkiej przygody z grami wideo. Pięć tygodni temu wkroczyłem też w wiek chrystusowy, a to podobno przełomowy moment w życiu każdego mężczyzny. Dokładnie pamiętam ten poranek, obudził mnie jaskrawy brzask popołudnia, rozejrzałem się dookoła i oczywiście żadnego przełomu nie zauważyłem. Ale jedno jest pewne – wraz z traceniem przydatności do spożycia zmienia się człowiekowi punkt widzenia. Któryś z organów (zapewne szyszynka, jedyna jąkała wśród gruczołów) zaczyna pompować do krwiobiegu nadmierne ilości nostalgii i człowiek inaczej patrzy na otaczający go świat. Wysokie stężenie tego cholerstwa we krwi do dziś nie pozwala mi pozbyć się archiwalnej kolekcji magazynów o grach, nawet jeśli od kilkunastu lat służą jedynie jako magnes na kurz, bo nigdy nie chciało mi się do nich wrócić. Ale dziś postanawiam to zmienić! Otwieram okno i wpuszczam do pokoju rześką, styczniową bryzę, która zdmuchuje kurz z półek, nawiewając przy okazji cały śnieg z parapetu. Trzaskam oknem i lecę po szmatę, a wy zapnijcie pasy, bo czeka nas wyprawa dwadzieścia lat w przeszłość!

Ale o co chodzi jakby?

Dzisiejszy, pilotażowy odcinek, jest tylko wstępem do całej podróży. Od przyszłego miesiąca postaram się regularnie wygrzebywać z mojego archiwum miesięczniki growe, które kupiłem dokładnie dwadzieścia lat temu, i w absolutnie subiektywny sposób wspominać młodzieńcze lata, w których gry były lepsze, czas płynął wolniej a kości bolały tylko wtedy gdy spadło się z roweru czy deskorolki. Do tego kilka informacji muzyczno-filmowo-obyczajowych, wiecie, z kronikarskiego poczucia obowiązku. Dziś jednak informacji będzie wyjątkowo dużo, bo zamiast jednego miesiąca muszę streścić kilkanaście wcześniejszych lat. Dzięki temu zobaczycie jaką drogę mam za sobą i dlaczego tak a nie inaczej będą wyglądać moje przyszłe, subiektywne wspomnienia. W kolejnych odcinkach skupię się już głównie na zawartości magazynów i wydarzeń z konkretnych miesięcy. O tym, dlaczego ta fascynująca podróż zacznie się akurat od lutego 1996 roku, dowiecie się w następnym odcinku, a póki co zróbcie sobie wiadro owocowej herbaty z miodem i pozwólcie że opowiem wam jak moje losy przeplatały się z kulturą rozrywkową na wiele lat przez pamiętnym lutym ’96.

„Previously, on Back to the Past…”

W styczniu 1982 roku, jakiś miesiąc po premierze drugiego Mad Maksa, Ozzy Osbourne odgryza głowę nietoperzowi na koncercie w Des Moines, mieście, w którym za trzynaście lat powstanie Slipknot. W tym samym roku Iron Maiden wydają The Number of the Beast, a Michael Jackson Thriller, najlepiej sprzedający się album wszech czasów. Ja urodziłem się w środowy poranek 24 listopada, o 9:58, bo nie lubię wcześnie wstawać. Tak tak, dokładnie w tym samym listopadzie, w którym po niecałych trzech latach produkcji została zamknięta jedyna na świecie fabryka DeLoreanów. To tak apropos zbiegów okoliczności. Kto by pomyślał że zaledwie kilka miesięcy wcześniej powstało Electronic Arts, MicroProse i LucasArts, Namco wydało DigDuga i Pole Position, Activision Pitfalla i River Raid, a Parker Brothers (whaaat?) Star Wars: The Empire Strikes Back, pierwszą na świecie grę wideo na bazie Gwiezdnych Wojen. Jeff Bridges zagrał w Tronie, Spielberg dostarczył E.T. ze swoją małą chrześnicą Drew Barrymore, Scott Łowcę Androidów, a w Rockym III Stallone bił Mr-a T przy akompaniamencie Eye of the Tiger, najpopularniejszego singla tamtego roku. Był jeszcze Ciemny Kryształ, Poltergeist, a Carpenter zrobił Coś. Star Trek roku – dwójeczka, Gniew Khana. Dwa lata wcześniej kontratakowało Imperium, a za rok powróci Jedi. Do mojego rocznika należą też takie sławy jak ZX Spectrum czy Commodore 64! Tak, to był dobry rok. Chociaż Atari i ich niesławne E.T. by pewnie polemizowali. ’82 dał nam jeszcze braci Mroczek, Kasię Cichopek, Iwonę Węgrowską i Lila Wayne’a, a zabrał Philipa K. Dicka czy Johna Belushiego… Może jednak to nie był wcale taki dobry rok… Oby kolejne były lepsze…

26 kwietnia 1986, niecały rok po premierze trzeciego Mad Maksa, wybuchł reaktor nr 4 Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Z tego wydarzenia pamiętam jedno wielkie nic, prawdopodobnie dlatego że byłem wtedy zajęty słuchaniem świeżutkiego winyla Natalii Kukulskiej o Puszku Okruszku. Lubiłem też Kota, który zawsze chadzał własnymi drogami, w przedszkolnym przedstawieniu grałem Pana Przekupkę a na balu byłem przebrany za Króla Maciusia Pierwszego. Życie. Gdy wszyscy Polacy pili płyn Lugola w jankeskich kinach królowały Top Gun, Krokodyl Dundee, Pluton, sequele Karate Kida i Obcego, Crittersy, Mucha, Nieśmiertelny, Skarbonka czy Kaczor Howard. Star Trek roku – czwóreczka, Powrót do domu. Radia grały Walk This Way, Word Up!, Take My Breath Away, Sledgehammer, Rock Me Amadeus, Raining Blood, Master of Puppets, Papa Don’t Preach, Livin’ On a Prayer, Lady in Red, A Kind of Magic, In The Army Now i The Final Countdown. Kiedy ja uczyłem się pić z kubeczka i samodzielnie korzystać z toalety, za granicą powstały Infogrames, Interplay, Accloade, Ocean, Psygnosis, Gremlin, Bethesda, Code Masters, Westwood i Square. Dla mnie sukcesem było ogarnięcie noża i widelca, a Commodore stworzyło Amigę, Sega wydała Sega Master System w USA, a Nintendo europejskiego NES-a. Rozpoczęła się trzecia generacja konsol! Konsol, których procesory miały jakieś 2MHz, ramu było z 8KB, a obraz 256×240 miał 32 kolory. Nawet Casio zrobiło swoją konsolę, ale kilka tygodni po fatalnej premierze PV-1000 wycofano ze sklepów. Ja nie umiałem wymówić “r”. Takie czasy.

Pierwszy kontakt z grami wideo to Commodore 64 u kolegi Bartka – jakaś druga klasa podstawówki, rok 1990-91, jedna gra o bujaniu się na lianach i druga o walce okrągłych glutów na jakiejś piramidzie. Szczerze? Wolałem składać modele samolotów, być ośmioletnim inżynierem lotnictwa, który na zawsze zapamięta fascynujący, halucynogenny zapach lepiącego palce kleju. Wtedy też miałem okazję zagrać w Asteroids na jakimś antycznym laptopie, którego posiadaczem był goszczący u nas na moment afrykaner z Zimbabwe. Same Asteroids były ok, ale o wiele bardziej spodobały mi się pełne zwierzątek puzzle z Afryką, które odjeżdżając kupił mi w dworcowym kiosku. Z innych gier, o których istnieniu nie miałem wtedy pojęcia, warto wspomnieć Road Rash, Another World, Lemmingi, Street Fightera II, The Legend of Zelda: A Link to the Past, Super Mario World, F-Zero, Final Fantasy IV, Alien Breed, Cywilizację, drugie Monkey Island i pierwszego Sonica. W 1991 w USA pojawia się SNES, a Sega nie po raz ostatni w swojej karierze aktywuje protokół Y.O.L.O. i wydaje w Japonii Mega-CD – napęd optyczny do Genesisa/Mega Drive będący jednym z wielu strzałów w stopę jakimi uwielbiają raczyć się ‘niebiescy’. Na rynku były już Neo Geo i TurboGrafx, a Philips właśnie startował z CD-i. Mniej więcej wtedy Sony i Nintendo odstawiały dramę, której nieoczekiwanym efektem ubocznym okaże się być… ale nie uprzedzajmy faktów!

W 1991 roku Metallica wydaje Black Album, Nirvana Nevermind, Pearl Jam Ten, a RHCP BSSM. Freddie Mercury umiera w dniu moich dziewiątych urodzin, ale wtedy nawet nie zdaję sobie sprawy z jego istnienia, Queen poznam dopiero za kilkanaście miesięcy. W kinach, przynajmniej tych zagranicznych, królują Kevin Sam w Domu, Robin Hood Książę Złodziei, Milczenie Owiec, Rodzina Addamsów, Hook, Przylądek Strachu, Ostatni Skaut, Hot Shots! i sequele – Wojownicze Żółwie Ninja 2, Terminator 2, Naga Broń 2½, Nieśmiertelny 2, Crittersy 3 i szósty Kruger z Wiązów. Star Trek roku – szóstka, Wojna o pokój. W 1991 zostali też zahibernowani główni bohaterowie w filmie Seksmisja. Obudzą się 8 marca (I see what you did there!) 2044 roku. Jak będziemy się zdrowo odżywiać jarmużem to dożyjemy! Apropos jarmużu – w ‘91 Deusz był dopiero montowany, za to światło dzienne ujrzał Adek. I Polonez Caro. I domena .pl, początek polskiego internetu. Mniej więcej w tym czasie, pewnego grudniowego poranka, znalazłem przy łóżku stos kilkunastu tomów Thorgala. Bardzo dobrze pamiętam jakie wrażenie zrobiły na będącym ciągle na poziomie TM-Semiców Maćku przygody wikinga z gwiazd. Więc, nie licząc biednego Freddiego, to był całkiem dobry rok.

Kończy się trzecia klasa podstawówki, 1992, rok w którym miały miejsce wydarzenia GTA: San Andreas. Gdzieś na Pacyfiku sztorm zmiata ze statku trzy kontenery i wypuszcza na wolność 30 tysięcy gumowych kaczek. W Bośni zaczyna się najbardziej krwawa wojna jaką widziała Europa od 1945r. Microsoft pierwszy raz pokazuje publicznie Windows 3.1. Andrzej Lepper zakłada Samoobronę, Hanna Suchocka zostaje pierwszą kobietą premierem RP, powstaje Polsat, Kawa czy herbata i Koło Fortuny. Warszawiacy stają w kolejce do pierwszego w Polsce McDonalda, a paryżanie do Disneylandu. Pierwszych razy było tego roku więcej – pierwszy SMS, pierwsza wygrana Schumachera w F1, Pasikowski wpuszcza do kin pierwsze Psy, a ja mam pierwszą komunię. A może to był ‘91… Nie ważne, dla wygody przyjmijmy że ‘92. Grupowa fota na schodach kościoła, w domu impreza, czarne pudełko, dwa dżojstiki, cztery wajchy, kilkadziesiąt wbudowanych gier. Wtedy nawet nie wiedziałem co to było, dopiero paręnaście lat później okazało się się że to był klon Atari 2600 (oryginalne miało już wtedy 5 lat), w Polsce zwany Rambo. Srambo, wtedy wszyscy nazywaliśmy to po prostu „gierką telewizyjną”. Dostałem też ruskiego klona Game&Watch z Wyścigówkami, więc można uznać że do stacjonarki zbundlowali mi kieszkonsolkę – pakiet full opcja. Pamiętam że chłopaki w szkole mieli też Ośmiorcznikę i Spadochroniarzy. Jajeczka to taki banał że nawet nie będę ich tutaj wspominać. Ale wtedy „gierki” były po prostu jedną z wielu rozrywek, wcale nie bardziej atrakcyjną od budowanie szałasów z gałęzi, udawania policyjnych motocykli na Wigrusach i pierwszych na osiedlu BMX-ach, strzelania do siebie z pistoletów na kapiszony, czytania Kajka i Kokosza, układaniu klocków Lego, czy zbierania resoraków i G.I.Joe. Nawet nie wiedziałem że gdzieś tam, w wielkim świecie gier wideo, wyszły właśnie Dune II, Wolfenstein 3D, Virtua Racing, Zool, pierwsze Mario Kart, Mortal Kombat i Alone in the Dark. Commodore wydaje Amigę 1200, Ninny SNES-a w Europie (i słynną “bazookę”!), a Sega i Namco hardware do automatów, który spopularyzuje trójwymiarowe polygony i cieniowane Gouraud-a.

Najbardziej podobne egzemplarze jakie znalazłem w google. Niestety moje skończyły na śmietniku nim moja szyszynka zaczęła produkować nostalgię.

Najbardziej podobne egzemplarze jakie znalazłem w google. Niestety moje, zniszczone, skończyły na śmietniku w czasach, gdy moja szyszynka jeszcze nie produkowała odpowiedniej ilości nostalgii.

Chociaż… Mniej więcej w tych latach miałem okazję spędzić sporą część wakacji w Luksemburgu, gdzie przeżyłem swój pierwszy (dosyć nieświadomy) raz z NES-em, SNES-em, Mega Drivem i GameBoy-em. Wtedy zachód był dla mnie dziwnym, fascynującym światem, w którym nie dość że spożywczaki były gigantyczne i sprzedawały praktycznie wszystko (całe alejki Żółwi Ninja i G.I.Joe, nie tylko postacie, ale pojazdy czy całe bazy!), to jeszcze można w nich było grać za darmo w przeróżne gry. No to grałem, z tego co pamiętam w różne Mario w których najbardziej lubiłem dosiadać Yoshiego (nie pytajcie), w ukochane TMNT, Streets of Rage czy Rush’n’Attack. Możliwe że załapałem się nawet na jakiegoś Metroida czy Mario Karty. Uwielbiałem też dźwięki głównego motywu z gameboyowego Tetrisa, i gdy ten milkł po kilkunastu sekundach gry ja specjalnie budowałem samobójczą kolumnę żeby móc go posłuchać od nowa. Poza standami z konsolami moją uwagę przyciągały też automaty z ładnie animowanymi grami, których nazwy poznałem lata później – od OutRuna po Street Fightera. Przywiozłem stamtąd sporo ulotek i katalogów, growych i ogólnie zabawkarskich, które mam do dziś (nostalgia zabroniła rozsądkowi wyrzucać). U nas takich rzeczy w ogóle nie było.

Te perełki zasługują na zeskanowanie, szczególnie katalogi widoczne na dole. David Hasselhoff pokazujący „kciuk w górę” na co drugiej stronie gazetki o resorakach to coś czego nie da się wymazać z pamięci.

Gdy kumple z podstawówki oglądali z zachwytem beneluksowe katalogi dziecięcej rozpusty za oceanem rodziły się Selena Gomez i Miley Cyrus, istna wymiana pokoleń za zmarłych Marlenę Dietrich i Benny Hilla. Do chwili pisania tego tekstu nie wiedziałem że 1992 był tak ważny dla muzyki. Swoje debiutanckie albumy wypuścili RATM, Dr. Dre, Body Count, House of Pain, Insane Clown Posse, Fear Factory, Stone Temple Pilots, Kriss Kross, The Prodigy, No Doubt i 2 Unlimited. NIN wydał dwie EPki, Sick of it all, Biohazard czy The Offspring swoje drugie albumy, Ice Cube trzeci, FNM czwarty, Bon Jovi piąty, KMFDM szósty, “Weird Al” Yankovic i Manowar siódmy, REM ósmy, Ironsi dziewiąty a Motörhead dziesiąty! Kurt Cobain tworzył podwaliny grunge’u, poślubił Courtney Love i spłodził córę. W Kinie też się działo, pojawił się Kevin sam w Nowym Jorku, trzecie części Zabójcza Broni i Obcego, drugi Batman od Burtona, Crittersy 4 (klątwa “serii która ucieka w kosmos by umrzeć”), Uniwersalny Żołnierz, Rezerwowe Psy, Drakula Coppoli, Kosiarz Umysłów, Nagi Instynkt, Biali nie potrafią skakać, Ostatni Mohikanin, Armia Ciemności, Martwica Mózgu czy Świat Wayne’a – film, który miał bardzo duży wkład w ukształtowanie mojego poczucia humoru czy gustu muzycznego. Tak, to właśnie dzięki kultowej scenie w samochodzie zacząłem przeglądać rockowe winyle taty i słuchać Queen. Star Trekiem roku z braku laku był przedostatni, szósty sezon Następnego Pokolenia. Kontynuując wątek filmowy – w ‘92 debiut aktorski zaliczył Heath Ledger, Jack Black, Daniel Craig, Will Smith, Jamie Foxx, Famke Janssen, Ashley Judd, Ralph Finnes, Claire Forlani, Hilary Swank, Joseph Gordon-Levitt, Jennifer Love Hewitt czy Gary Sinise. Grubo, nie? Oj grubo, to był iście epicki rok.

W połowie czwartej klasy, zimą 1992-93, nastąpiła przeprowadzka z blokowiska na osiedle domków jednorodzinnych, która dla dziesięcioletniego Maćka była lekkim szokiem. Ta zmiana otoczenia jest dziś dla mnie swoistym kamieniem milowym, bo pomogła mi w odpowiednim zapamiętaniu wielu wydarzeń z dzieciństwa dzięki podziałowi na te przed-przeprowadzką i po-przeprowadzce. ‘93 oznaczał więc nową szkołę, nową dzielnię, i poznanie rodzeństwa które pomieszkiwało u babci naprzeciwko i miało Commodore 64. Z Karolem i Magdą wyczynialiśmy przeróżne szaleństwa godne amerykańskich filmów przygodowych o dzieciakach (może nie na poziomie Goonies z ‘85, ale wykopanie u mnie w ogródku ‘bunkra’ na metr głębokości, albo zbudowanie z hałdy piachu przed remontowanym domem czteroosobowego ‘garbusa’ cabrio to był nasz chleb powszedni), a pośród nich znalazł się czas na wspólne granie w Giana Sisters, International Karate, Super Scramble Simulator , Bruce’a Lee, Zorro, Boulder Dasha, ATV Simulator, Operation Wolf i dziesiątki innych gier których nazw nawet wtedy nie znaliśmy.

Lata mijały, a prosta „gierka telewizyjna” leżała już dawno w szafie – Atari 2600 było wtedy prawie pełnoletnie. W styczniu 1994 odbywał się drugi finał WOŚP, a z kiosku przy ulicy Radziszewskiego spojrzał się na mnie Mad Cat z Battletecha. Gapił się dumnie z okładki jakiejś gazetki, która nazywała się jak moja ówczesna ulubiona gra planszowa. A musicie wiedzieć, że w tamtym czasie pudełka Battletecha i Magii i Miecza częściej były rozwalone na środku mojego pokoju niż spakowane w szafie. Tupiąc z zimna i chuchając na kioskową szybę połączyłem te fakty i zrobiłem to, co na moim miejscu zrobiłby każdy fan Battletecha i Magii i Miecza – racjonalną argumentacją wspartą nienaganną polszczyzną i wrodzoną elokwencją przekonałem tatę że musi mi ową gazetkę kupić. To był szósty numer Magii i Miecza, który rozpoczął moją wielką fascynację papierowymi rolplejami i figurkowymi bitewniakami. W kolejnych latach na półkach układałem podręczniki do Warhammera czy Cyberpunka, pudła anglojęzycznego Space Hulka czy Warhammer Questa, aż po klaser z kartami Doom Troopera.

Właśnie się kapnąłem że gdzieś mi się zapodziała podstawka do Warhammera Fantasy Roleplay. Uczciwego znalazcę proszę o zwrot, wartość sentymentalna rarytetu trudna do oszacowania.

Właśnie się kapnąłem że gdzieś mi się zapodziała podstawka do Warhammera Fantasy Roleplay. Uczciwego znalazcę proszę o zwrot, wartość sentymentalna rarytetu trudna do oszacowania.

Był więc rok 1994, rok powstania Króla Lwa, Forresta Gumpa, Prawdziwych Kłamstw, Maski, Speeda, Leona Zawodowca, Wilka, Flinstonów, Głupiego i Głupszego, Ace’a Ventury, Nagiej Broni 33⅓, Wywiadu z wampirem, Kruka, Strażnika Czasu, Gliniarza z Beverly Hills 3, Nieśmiertelnego 3, Gwiezdnych Wrót, Pulp Fiction, Skazanego na Shawshank i Ulicznego Wojownika (yep!). Star Trek roku – siódmy, Pokolenia. Pierwszy raz na ekranie pojawiają się Cate Blanchett, Cameron Diaz, Jude Law, Ewan McGregor, Natalie Portman, Mark Whalberg, Liv Tyler, J.K. Simmons, Kate Winslet, Jessica Alba czy Scarlett Johansson – dziesięcioletni, przyszły symbol seksu, w filmie z Brucem Willisem w kostiumie różowego królika. Niezbadane są ścieżki… W ‘94 Korn, Cradle of Filth, Powerman 5000, Nas, OutKast, Portishead, Marilyn Manson, Oasis, Usher, Notorius B.I.G., P.O.D. i Machine Head wydają swoje pierwsze albumy, każde radio puszcza do znudzenia Zombie Cranberries, Nirvana gra swój ostatni koncert, a Michael Jackson poślubia córkę Elvisa Presleya (późniejszą (ex)żonę Nicolasa Cage’a, wtf?!). The Prodigy wydaje Music For The Jilted Generation którego właśnie słucham i nie mogę uwierzyć, że po 21 latach brzmi tak współcześnie, wręcz zawstydzając obecne „hity”. Takie techno to ja rozumiem, aż ciężko usiedzieć spokojnie na taborecie. Tak, to był dobry rok, chociaż Cobain by pewnie polemizował (tak samo jak Telly Savalas, John Candy czy Peter Cushing).

Ja, wciąż niezainteresowany branżą gier wideo, oczywiście nie wiedziałem że Nintendo ogłasza rok 1994 “Rokiem Kartridża”, jednocześnie pierwszy raz pokazując publicznie swój Project Reality, przemianowany na Nintendo Ultra 64. SNK wypuszcza Neo Geo CD, a Sega, doświadczona w masochistycznych działaniach, strzela sobie kolejny raz w podziurawioną niczym sito stopę wydając 32X, czyli kolejną nieudaną przystawkę do Genesisa. I robią to tuż przed japońską premierą Saturna. Brawo Sega. Kilka dni po nadejściu owego Saturna mali, żółci panowie z Sony zaczynają sprzedawać szary czytnik cd-romów zwany PlayStation. Obie konsole w przeciągu roku lądują oficjalnie w USA i Europie. Rozpoczyna się piąta generacja konsol, którą w sumie rok wcześniej zaczęły 3DO od Panasonica i Jaguar od Atari, a w 1996r zamknie konsumencka wersja Nintendo 64. Piąta generacja to procesory od 12 do 100 MHz, jakieś 2-4 MB ramu i rozdzielczości w granicach 640×480. Jaguar, Saturn i N64 miały nawet modemy! Szarak niby taki biedny, a najwyraźniej ‘always-offline’ niespecjalnie mu zaszkodziło. Z resztą wtedy z internetu w konsolach korzystał pewnie promil promila użytkowników.

Co tam jeszcze ciekawego w tym ‘94… Silicon & Synapse zmienia nazwę na Blizzard, Apogee tworzy oddział do gier o nazwie 3D Realms, otwiera się Neversoft a zamyka Commodore. Jeśli chodzi o same gry to jest naprawdę syto, a wiele premierowych gier przetrwało jako serie po dziś dzień. Na automatach debiutuje Killer Instinct od Rare i Super Street Figher II Turbo od Capcomu, poza tym krapkom wydaje jeszcze Darkstalkers a SNK King of Fighters. Super Metroid na SNES-a ma największy w tamtych czasach, 24-megabitowy kartridż (jakieś 3MB). EA wydaje The Need For Speed jako “czasowy exclusive” na Panasonicowe 3DO, id Software Dooma II i Heretica, Blizzard Warcrafta, Namco Tekkena, MicroProse UFO: Enemy Unknown, Sensible “sensibla”, Looking Glass Studios System Shocka, Rare Donkey Kong Country, Square Final Fantasy VI, Epic Jazz Jackrabbita, Bungie Marathona, Shiny Earthworm Jima, LucasArts Tie Fightera, Sega Daytonę USA a Bethesda pierwsze The Elder Scrolls. Tymczasem dla mnie granie na komodorze zyskiwało na atrakcyjności względem innych hobby (wiecie, szałasy z gałęzi i resoraki), ale najważniejsze były jednak papierowe RPG i malowanie figurek. Aż do lutego ’96, kiedy to… ale nie uprzedzajmy faktów!

W 1995 udało się bezproblemowo skończyć szóstą i rozpocząć siódmą klasę. Tego lata zaczęła się też chyba moda na rolki – nie ważne czy Bauery, Rocesy, Rollerblade’y czy ‘plastiki’ z supermarketu, co drugi dzieciak na dzielni miał rolki. Mieli je pewnie nawet Józef Oleksy i Aleksander Kwaśniewski, którzy w tym roku zajęli stanowiska premiera i prezydenta. Do Polski wkroczył Canal+, Edyta Górniak wydała debiutancki album, TVP1 wyemitowała pierwszy odcinek Ekstradycji, a w internecie ruszył pierwszy polski portal internetowy – Wirtualna Polska. Widzę na Wikipedii że “Legia jako pierwszy polski klub piłkarski wystąpiła w fazie grupowej Ligi Mistrzów”, zakładam że to pewnie też coś ważnego. Microsoft wypuścił Windows 95, FBI złapało Kevina Mitnicka, powstało Yahoo! i eBay, ruszył też globalny system nawigacji, czyli GPS. Japoński robot Kaikō zszedł na dno Rowu Mariańskiego (10911m) a ze stacji orbitalnej Mir powrócił Waleriji Polakow, który siedział tam rekordowe 437 dni (bez żadnej kriostazy, ale nudy). Superman Christopher Reeve spadł z konia i został całkowicie sparaliżowany. W Bośni, kilka miesięcy po masakrze w Srebrenicy, skończyła się trzyletnia wojna. Francja zaczęła testować bomby jądrowe na atolu Mururoa. Marek Kamiński jako pierwszy Polak zdobywa Biegun Południowy. Ja zdobywam polskie wydanie podręcznika do Cyberpunka 2020, który staje się dla mnie kanonem cyberpunkowej przyszłości. Kilka miesięcy później Keanu jako Johnny Mnemonic idealnie uzupełnia tę wizję. Pod koniec ‘95 wyszła też polska wersja Doom Troopera, mojej pierwszej i praktycznie jedynej karcianki, która zżarła mi chyba więcej pieniędzy niż czasu. Na studiach kupiłem na próbę pudełko używanych kart Magica, ale zagrałem tylko kilka razy.

Ale wracając do przeszłości – gdy akurat nie czytałem MiM-ów i podręczników do RPGów ani nie jeździłem na rolkach to pewnie oglądałem filmy z zeszłego roku. Gdyby wychodziły też w Polsce, a nie tylko w USA, to oglądałbym Jumanji, Batman Forever, Apollo 13, Toy Story (pierwsza pełnometrażowa animacja 3D), Szklana Pułapka 3, Golden Eye, Tank Girl, Ace Ventura Zew Natury, Bad Boys, Rob Roy, Miasto Zagonionych Dzieci, Dziwne Dni, Dorwać Małego, Kasyno, Gorączka, Cztery Pokoje, 12 Małp, Pociąg z Forsą, Szczury z Supermarketu, Gatunek, Karmazynowy Przypływ, Siedem, Waleczne Serce, Desperado (Salma!), Hakerzy (Angelina!), Wodny Świat (Kev!), Sędzia Dredd (Sly!), Zabójcy (Sly i Anto… no dobra), Ghost in the Shell czy wspomniany Mnemonic. Hamburgery już w lecie oglądały sobie ekranizację Mortala, a my w czasach bez internetu potrzebowaliśmy kilku miesięcy anielskiej cierpliwości zanim to cudo dotarło do oficjalnej polskiej dystrybucji. Z muzyką było ciekawie, bo w tamtych czasach jeszcze nie słuchałem żadnego konkretnego gatunku ani zespołu. Miałem kilka kaset ze składankami, czy to Queen, ZZ Top, 2 Unlimited czy Michaela Jacksona, soundtrack z Powrotu Batman i drugiego Terminatora, ale to wszystko było raczej przypadkowe i słuchane bez specjalnego zaangażowania. Jakikolwiek gust pojawi się u mnie dopiero za jakieś cztery lata.

Ale pamiętam że w wakacje ‘95 dwóch kumpli zaczęło przebąkiwać coś o jakimś scyzoryku. Najpierw nie wiedziałem o co chodzi, potem dowiedziałem się że to jakiś rap, nowy, pierwszy polski, i w ogóle że przeklinają. Mieszkającemu po sąsiedzku Markowi (który, co najśmieszniejsze, w mojej pamięci wygląda jak Eminem z ciemnymi włosami) mama pozwoliła kupić kasetę pod warunkiem że nie będzie jej puszczał przy dziadku. Po przesłuchaniu kilku fragmentów w ustronnym miejscu stwierdziłem że po pierwsze w ogóle to do mnie nie trafia, a po drugie gdyby rodzice mnie z tym przyłapali to by mnie pewnie zabili. Nie wiem jak jest teraz, ale wtedy trzynastolatki nie rzucały na prawo i lewo bluzgami na k, ch i p. W sumie to nie rzucały chyba niczym poza ‘cholerą’ i ‘kurde’, więc Alboom od Liroya, wypełniony siarczystą polszczyzną, był niczym Necronomicon czy inna Biblia Szatana. Później kilka razy przesłuchałem pożyczony debiutancki album Wzgórza Ya-Pa 3, ale poza fajową nazwą ten ich cały rap jakoś mnie nie porwał, więc nie musiałem się męczyć z ukrywaniem i potajemnym słuchaniem kaset. Z rzeczy które interesowały mnie trochę bardziej ukazał się ostatni album studyjny Queen, a Tommy Lee poślubił Pamelę Anderson, którą wtedy chyba można już było u nas podziwiać w Słonecznym Patrolu, co wszyscy oczywiście robiliśmy. W 1995 Moonspell wydał Wolfheart, Fiter debiutancki Short Bus, The Bloodhound Gang debiutancki Use Your Fingers, Skunk Anansie debiutancki Paranoid & Sunburnt, Rammstein debiutancki Herzleid, Deftones debiutancki Adrenaline, a Foo Fighters debiutancki… Foo Fighters. Fear Factory Demanufacture, Shaggy Boombastic, Coolio Gangsta’s Paradise, No Doubt Tragic Kingdom, ICP Riddle Box, G//Z/R Plastic Planet. Pod choinką znalazłem m.in. soundtrack z Batman Forever. Pamiętam że słuchałem naprzemiennie Hold Me, Thrill Me, Kiss Me, Kill Me od U2 i Smash It Up od The Offspring, którego wtedy nie kojarzyłem, a który poznałem jak wszyscy, trzy lata później, przy okazji Americany.

Na koniec wypada mi wspomnieć jakież to wydarzenia growe mnie ominęły, a muszę przyznać że był to ostatni rok w moim życiu kiedy wydarzenia growe mnie omijały… ale nie uprzedzajmy faktów! Więc w 1995 odbyły się pierwsze targi E3, a w sieci pojawiła się strona GameFAQs. Nintendo na rok przed N64 wypuszcza Virtual Boy-a, który żyje jakieś pięć miesięcy. Jak już wspominałem Saturn pojawia się w USA, a PSX w USA i na starym kontynencie. Zostają założone studia BioWare i Remedy. Na automatach pojawia się Mortal Kombat 3, Tekken 2 i Time Crisis, a na domowych sprzętach Star Wars: Dark Forces, Chrono Trigger, Descent, Full Throttle, Phantasmagoria, Command & Conquer, pierwszy Heroes of Might and Magic, Mega Man 7, Wing Commander IV, Comix Zone, Rayman, Donkey Kong Country 2, Twisted Metal, Destruction Derby, Suikoden, Wormsy, Warcarft II i Battle Arena Toshinden.

Większość z tych tytułów już zawsze będę znać tylko z nazwy i obrazków, chociaż kilka ogram osobiście, ale dopiero za kilkanaście miesięcy. Póki co, w styczniu 1996, chyba nawet nie przypuszczam że ten rok rozpocznie trwającą po dziś dzień przygodę z wirtualnymi światami. A wszystko zacznie się już za miesiąc, od zwykłego wyjścia po bułki do supersamu na Kunickiego…

MC Razer

  • sajet1

    Czytało się fajnie, ale królestwo za ekranizację tekstu, do nostalgicznej podróży +5.
    Przed GiJOE pamiętam jeszcze jakim hiciorem był He-Man`a od Mattel.
    https://www.youtube.com/watch?v=-tpygOSyk9U
    Ehh z łezką wspominam ile czasu tłukliśmy na NeoGeoCD, najlepszy d-pad na planecie ziemia.

    • Tomek Pieniak

      Co to za dźwięk na początku? o.O

      • sajet1

        Buhahhaha teraz to zauważyłem.

    • Razer

      „Podstępny Kalmar” hahaha 😀 Ale to ten nowy He-Man, on był już słaby. Jedyny kanoniczny to ten z 1983! A tu wnętrze katalogu który był na zbiorowej fotce w tekście (tak, to jest po Fińsku, długa historia):

      • Kazz

        gdzieś w wiaderku z klockami ostał mi się chyba kanoniczny Szkieletor.

      • sajet1

        Nowym przyszło mi się bawić, a ze starego miałem tylko książeczkę, pamiętasz katalogi MATCHBOXA ;>

  • serber

    Swietnie sie czytalo. Jakby o mnie pisane (prawie) 🙂
    Przy okazji przypomniales mi jak stary jestem 😉

  • Co za piękna podróż! żałowałem, że się skończyło. Mega propsy za ten cykl – tyle historycznych rzeczy zestawionych obok siebie to coś co mnie kupuje (bo i często pasuje do moich wspomnień). Tylko nie wiem jak można było pominąć Spice Girls i Backstreet Boys 🙁 😉

    • Razer

      Spajsetki pierwszy album wydały w 1996 roku, więc jeszcze o nich wspomnę. BSB załapali się z debiutem na 1995, ale chyba podświadomie o nich zapomniałem 😛

      • sajet1

        Ja próbuje wyrzucić z głowy NKOTB.. o matko sooo gaaay, to chyba na SKYONE u DjCat`a leciało ;p

        https://www.youtube.com/watch?v=zuQthVnKpD8

        • b_one

          co robily nastolatki w polsce to nikt nie chce wiedziec, przezylem to na pokojach kolezanek z SP

  • Tomek Pieniak

    Super tekst! 😀 Doskonały pomysł z opisywaniem szeroko innych fragmentów popkultury tamtych czasów. Na to jak wtedy obieraliśmy gry i jak je wspominamy teraz mają wpływ przecież nie tylko one same, ale i wszystko inne co nam wpadało w uszy i przed oczy.

  • Marcin Januszyk

    Pamiętam jak rypnął Czarnobyl. Całą szkołą byliśmy w ośrodku zdrowia wypić jakieś świństwo 🙂

  • Kazz

    A ja się zapytam: gdzie Polonia 1, gdzie kreskówki z kaset Hanna Barbera Poland?

    • Razer

      Za dużo tego wszystkiego, info overload 😛 A jeszcze zrobić research w datach Polonii 1 i jej seriali to już w ogóle. Ale zaczęła nadawać w 1993, więc obstawiam że właśnie wtedy zaczęły lecieć te wszystkie seriale.

  • dhoine

    a Ty to już wszystkie grzejniki świata zaprojektowałeś, że masz czas takie ściany tekstu pisać?

  • Jakub Antoniuk

    Brawo Maciek. Super podróż sentymentalno-historyczna. Planujes kolejne wydania również tak bogate w zawartość?

    • Razer

      Nie wiem, raczej nie. Kolejne będą się skupiały na jednym miesiącu, ale za to będę dokładniej opisywać co się wtedy działo w prasie którą kupowałem. W sumie to się zobaczy, nie planowałem że pilot zajmie mi tyle czasu i znaków 😉

  • b_one

    Fajne. Chce to, a Batmana Forever soundtrack orginalny mam na kasecie do dzis, utwory te same + seal.

  • Prez

    No i tyle by było z mojego pisania. Razer przyszedł i pozamiatał. Mogę iść na emeryturę. Ewentualnie korektę będę dalej ogarniał, bo w tym tekście chyba jej zabrakło?

    • Razer

      Kazz robił, ale chyba tylko do 1991 😉

  • JoeDoe1984

    Hej,

    Dzięki za super felieton.
    Nostalgia trip pełną gębą 🙂

    Fajnie się dowiedzieć, że mój imiennik, którego lubię słuchać w podcaście ma urodziny tego samego dnia co ja 🙂

    A, i to mój pierwszy komentarz na rozgrywce więc: CZEŚĆ!
    Zacząłem od podcastu, ale widzę, że strona ma sporo fajnych treści, więc zdobyliście nowego wiernego czytelnika.

    Pozdro!

    • Razer

      Dzięki, dzięki. Niezła schiza z tymi urodzinami 🙂

      Lutowy odcinek PDP zaliczył opóźnienie godne niektórych miesięczników z lat 90, ale powinien się pojawić na dniach, więc będzie kolejna porcja nostalgii.