Powrót do Przeszłości #04 – Maj 1996

Chciałem to zrobić szybko i bezboleśnie, ale się nie dało. Wrzucę kilka zdjęć, napiszę po dwa zdania i gotowe. E tam, nie ma szans. Szczególnie że dziś znowu mamy dwa miesięczniki do przejrzenia. Aż boję się pomyśleć co będzie, gdy nadejdą miesiące w których kupowałem po kilka czasopism na raz. Zacznijmy więc klasycznie, od żółto czerwonej okładki z laską z Macrossa.

ss_35_01

Co ciekawego w tym miesiącu u SS-manów? W dziale zapowiedzi Azrael’s Tear, Pandora Directive, Ultima 9, Theme Hospital, Syndicate Wars, Time Commando, Zork Nemesis czy Bad Mojo, w którym kierujemy losami karalucha, i w którego nigdy nie udało mi się zagrać.

W zeszłym miesiącu pokazywałem reklamę targów Labirynt. Teraz można przeczytać krótką relację z tego wydarzenia. W Gawędach Pan Adrian opowiada dowcip i znęca się nad „gryzipiórkami”.

ss_35_02

Skądinąd wiem, że kącik Aloha! Internet! cieszy się powodzeniem, więc wrzucam kolejną edycję. Dowiecie się z niej czym są MUDy i że „niektóre adresy [internetowe] pojawiają się i znikają nawet w przeciągu miesiąca”! Bonusowo dorzucam Moje Boje, których osobiście nigdy nie czytałem, ale wiem że cieszyły się zainteresowaniem wśród fanów strategii. Jest też mała zajawka z targów ECTS (powiedzmy że to takie „europejskie E3”), ale więcej konkretów pojawi się w kolejnym numerze (o E3 ’96 z resztą też).

ss_35_03

Pominę recenzję amigowych Breathless (90%), Gloom Deluxe (90%), Valhalla Before The War (85%), oraz Zeewolf 2 (90%, ależ miał fajną grafikę!) i przejdę od razu do mięska, czyli majowego Kombat Kornera. A w nim pojedynek Mortal Kombat 3 vs. Super Street Fighter 2 Turbo, czyli, jak na rok 1996, sprawa śmiertelnie poważna. Warto poczytać i zdać sobie sprawę jak duży kawałek mainstreamowego tortu stanowiły bijatyki. #kiedyśbyłolepiej

ss_35_04

Tuż za Kombat Kornerem recenzja kontynuacji Rise of the Robots, czyli Rise 2 Ressurection (65%, „chałowe postacie”). Top Gun od MicroProse zgarnął 75%, NBA Live ’96 80%, a Eurofighter 2000 95%. W recenzji celowniczka Wetlands (70%) wzrok przyciąga poszarpany kombinezon pani komandos, ale jeszcze lepsze widoki czekają na graczy w czeskiej grze 7 Dni i 7 Nocy (45%). Albo i nie. Trochę takie koszmarki…

ss_35_05

Majowy SS jest pełny przygodówek. I to takich naprawdę oldskulowych – ze statycznymi planszami, prerenderowanymi animacjami i zdigitalizowanymi aktorami. Ile osób płacze za starymi czasami grając w kickstarterowy Tesla Effect: A Tex Murphy Adventure? Recenzję Angel Devoid (70%) pamiętam z telewizyjnego Escape, a w Johnnego Mnemonica zagrałbym pomimo średniej oceny (65%).

Dobra, obejrzałem kawałek gry na YT, nie zagrałbym.

ss_35_06

Potem jest recenzja jakiegoś Anvil of the Dawn, niby zgarnia 95%, ale w ogóle nie znam tego tytułu, więc olewka. Idziemy do najlepszego. Drugą Cywilizację (95%) wrzucam z kronikarskiego obowiązku, ale popatrzcie tylko jakie cudo recenzuje Gulash na sąsiedniej stornie! Mc Kenzie & Co. (70%) to pięciopłytowa, „przygodowo-decyzyjna” gra dla dziewczyn, o kupowaniu ubrań, robieniu makijażu i polowaniu na chłopaków. Jakby tego było mało, w dzisiejszym PDP Mc Kenzie pojawi się jeszcze raz, i to w obszerniejszej formie. Tyle dobra to tylko w maju 1996!

ss_35_07

Teraz uwaga, przysiądźcie w słowiańskim przykucu, bo nadszedł czas na dwustronicową, prawilną porcję słowiaństwa. Czy może polaństwa? Pierwszy rodzimy RTS, najbardziej polska z polskich strategii, wymieniani w bezwarunkowym odruchu podczas wspominek o rdzennie polskich grach, recenzowani przez samego Bergera – Polanie (75%). Teraz, po dwudziestu latach, twórca pierwowzoru pracuje nad odświeżoną wersją. W starych Polan grałem tylko kilka minut, ale remake na pewno sprawdzę.

ss_35_08

Za Polanami były jeszcze Steel Panthers (95%), ogólnie sporo dobrych gier pojawiło się w tym numerze. A to jeszcze nie koniec, bo przed nami dział konsolowy, a w nim (jak zwykle bardzo długie) recenzje takich hiciorów jak Twisted Metal (75%), Road Rash (75%), Daytona USA (80%) czy Panzer Dragoon (90%). Surowy Gulek, surowe oceny, ale gierki wyśmienite. W Road Rash zagrywałem się na pececie, a reckę Panzer Dragoona z Escape nagrałem na magnetowidzie i oglądałem aż znałem ją całą na pamięć. Pewnego dnia w lubelskim „pedecie” przez kwadrans stałem wpatrzony w stojącego za szybą Saturna, na którym leciało rolling demo Daytony USA – o takiej płynności na pecetach można było pomarzyć. Co ciekawe późniejsza konwersja na pc cierpiała na kulawy klatkarz (~20 zamiast 60) i mniejszy zasięg rysowania. No, i takie konsole to ja rozumiem! O recenzji samego Saturna nie będę się rozpisywał, skupia się na suchych faktach ale i tak warto sprawdzić jaki hardware wywoływał rumieńce dwadzieścia lat temu.

ss_35_09

W majowym Manga Roomie polemika o anime i opis serii Macross, której co prawda nigdy nie oglądałem, ale doskonale znam z nazwy i charakterystycznych robotów. Zawsze mi się podobały, ale w czasach bez internetu szansa na obejrzenie takich anime była naprawdę nikła. Swoją drogą (pozor – chwila refleksji) to naprawdę niesamowite, że teraz, przypominając sobie te wszystkie stare gry, mogę po prostu wpisać ich tytuły w wyszukiwarce i sprawdzić jak wyglądały naprawdę. Kiedyś oglądałem te kilka screenów w czasopiśmie i mogłem sobie jedynie wyobrażać jak poruszały się postacie w Zero Divide, albo jak wyglądało to magiczne 60fps w Ridge Racerze, a dziś mogę sobie obejrzeć w ruchu te wszystkie gry które znam tylko z kartek miesięczników. To naprawdę niesamowite uczucie i polecam wam też pooglądać trochę staroci na YouTube.

ss_35_10

ss_35_11Tylna okładka. Descent 2. Kto nie grał ten przegrał. Dwadzieścia lat później Descent: Underground jest w early access i momentami serwuje obłędne widoki, żywcem wyciągnięte z lotu nad Los Angeles w Łowcy Androidów. Ale w 1996… wtedy to się grało na strzałkach i ogarnięcie Descenta było naprawdę niełatwym zadaniem. Pamiętam że dwa lata później, w 1998 roku, pojawił się „duchowy następca” Descentów, korzystający z dobrodziejstw akceleratorów graficznych Forsaken. Ciekawe czy w obecnej (można już powiedzieć „złotej”?) erze VR latane strzelanki opierające się o system 6DOF (six degrees of freedom) powrócą do łask. Jeśli tak, to koniecznie z wiadrem, bo o ile obracanie się w dwóch osiach jest jeszcze strawne, to kręcenie się niczym astronauta w kosmosie nawet twardzieli przyprawia o nudności. Sprawdzałem to osobiście, true story.

SS mamy z głowy, więc zapraszam na krótką przerwę kulturalną. Oto wiedza Wikipedii z maja 1996. Na Neo-Geo wyszedł pierwszy Metal Slug, na SNESa czwarty Fire Emblem: Seisen no Keifu, a na DOSa Final Doom. Dokładnie 1 maja światło internetu ujrzały serwisy GameSpot i GameFAQs.

W naszych kinach lecieli Podejrzani, Dorwać Małego, Pułkownik Kwiatkowski (płaczący na widok obłędnego biustu Renaty Dancewicz), Młode wilki („Spróbuj choć raz…„), Klatka dla ptaków (najlepszy film o gejach jaką widziałem) (wiele nie widziałem) (nie ważne), 12 Małp (mega film o podróżach w czasie) czy Miasto zaginionych dzieci (to dzieło francuskiej sztuki filmowej muszę sobie przypomnieć, jestem już po Delikatesach z ’91). Natomiast hameryka dostała takie hity jak Żyleta (z Pamelą), Ostatni Smok (z Connery’m), Szklanką po łapkach (z Nielsenem), Mission Impossible (z Tomkiem, Żanem, i motywem przewodnim napisanym przez członków U2) czy Twister (z tymi zarąbistymi tornadami, które nawet po dwudziestu latach robią wrażenie). Wyszedł też Flipper. Ten defiln. Frodo tam grał.

Jakby tego było mało w maju 1996 Backstreet Boys wydali swój pierwszy album. Pitchshifter wydał Infotainment?, artysta znany jako Grzegorz Michał album Older, Soundgarden Down on the Upside, Scorpions Pure Instinct, Cannibal Corpse Vile, Pantera The Great Southern Trendkill a Slayer Undisputed Attitude. Nic mi to nie mówi, ja wtedy słuchałem na okrągło soundtracku z filmowego Mortala. W maju 96 urodził się DJ Martin Garrix, którego kojarzę z numeru Animals (ja pierdzielę, ale się szczyl wybił). Mniej więcej wtedy wokalista Depeszów Dave Gahan zostaje aresztowany opuszczając szpital po przedawkowaniu narkotyków i dwuminutowej śmierci klinicznej w ambulansie. Porządnie imprezować umieli też Tommy Lee i Pamela Anderson, którzy w maju przegrali sprawę przeciwko magazynowi Penthouse, który chciał opublikować zdjęcia z ich amatorskiego pornosa. Pamiętam jak to wideo było obiektem gorączkowych poszukiwań w kawiarenkach internetowych. A kilkanaście lat później celebryci sami wrzucają podobne materiały do sieci, a jeśli nie to i tak ich gołe fotki wyciekają przy okazji przeróżnych „fappeningów” (sierpień 2014 pamiętamy). Jak mawiał trener Piechniczek: „O tempora, o mores!”.

W zeszłym odcinku obiecałem wizytę pewnego szulera. Oto więc jest, gruby niczym stu stronicowy magazyn o stu stronach, kosztujący dokładnie tyle samo co osiemdziesięciocztero stronicowy SS, również tworzony przez ludzi wywodzących się z Top Secreta – Gambler. Teraz, z pamięci, wiele o nim powiedzieć nie mogę. Nie wiem też dlaczego pierwsza strona spisu treści jest wydarta. Za to wiem, że Gambler zawsze będzie mi się kojarzyć z charakterystycznymi „żółtymi stronami” i porypanym layoutem (poniekąd tą tradycję będzie w przyszłości kontynuować Reset). W związku z tym, że jest to pierwsza wizyta Gamblera w PDP, postanowiłem szczodrze obfotografować majowy numer żeby wszyscy nie znający tego magazynu mieli szansę posmakować jego osobliwej formy.

gambler_96-5_01

Jak widać na okładce „się dzieje”. Uwielbienie do geometrycznych kształtów rodem z przedszkolnych wycinanek przejawia się praktycznie na każdej stronie. Do tego charakterystyczny „mini komiks” po prawej stronie, ułożony ze screenów gier omawianych w numerze. Gambler chyba nigdy nie podawał na okładce sumarycznej numeracji tak, jak robił to SS, wiec nawet nie wiadomo którym z kolei był numer z maja 1996 (coś w okolicach trzydziestki, podwali to w środku ale akurat na brakującej stronie). Co ciekawe, pierwszy, premierowy Gambler, był numerowany jako zerowy. Po więcej informacji o historii pisma odsyłam was do świetnego tekstu Marcina Kosmana na Polygamii.

Lecim z zawartością. W Gamblerze kolejność działów była dosyć… nieortodoksyjna. Na początku znajdowały się opisy, dopiero po nich recenzje, a newsy były umieszczone na samym końcu pisma. Na początek cztery strony o Eurofighter 2000 (90%), ze szczegółowym opisem wyposażenia myśliwca.

gambler_96-5_02

Dalej Allied General (85%), zawierający opis interfejsu i mechanik gry.

gambler_96-5_03

Następnie sześciostronicowy opis Cesar II (90%) uwzględniający nawet zasady BHP.

gambler_96-5_04

Potem trzy strony opisu do Warhammer: Shadow of the Horned Rat (90%). I co, niezłe są te wszystkie kolorowe prostokąty w tle, nie?

gambler_96-5_05

Brain Dead zgarnął 95%, a tuż za nim recenzja The Dig (65%), chyba już trzecia na łamach PDP. Za nią Aliens: A comic book adventure (80%) oceniona trochę lepiej niż w zeszłym numerze SS. Pozostając w konwencji potworów – powitajcie ponownie Mc Kenzie & Co. (70%).

gambler_96-5_06

W końcu trafiamy na środek pisma, a w nim legendarne żółte strony. Tete, skrót od „tips and tricks”, to kilka działów (zwanych klubami) poświęconych konkretnym tematykom. Był więc Diskeditor Dream Team, zajmujący się grzebaniem w plikach celem oszukiwania w grach (takie prastare klawiaturstwo epoki pre-trainerowej). Była Gildia RPG zajmująca się grami cRPG (w obecnych czasach ten termin, mający odróżnić komputerowe RPG od papierowego RPG, jest już chyba zapomniany), czy Club Simulator poruszający wiadomą tematykę (kiedyś słowo symulator kojarzyło się ze skomplikowaną, wymagającą rozgrywką, a nie z chodzeniem, kozą czy chlebem). Moim ulubionym działem był, ukazujący się trochę później, Club 3D, poświęcony grom doomopodobnym. Ogólnie mówiąc wyglądający jak książka telefoniczna środek Gamblera był nieocenionym źródłem pomocy i cennych informacji z przeróżnych dziedzin, trochę w stylu GameFaqs.

gambler_96-5_07

W 1996 odbywała się ostatnia wiosenna edycja londyńskich targów ECTS (European Computer Trade Show). Ze względu na silną konkurencję ze strony amerykańskiego E3 organizatorzy ECTS’u postanowili zrezygnować z dwóch imprez rocznie i pozostawić tylko jesienną edycję, odbywającą się we wrześniu. Relację naocznych świadków z owego ostatniego wiosennego ECTS’u możecie przeczytać poniżej.

gambler_96-5_08

Alex odwiedził wrocławskie studio Leryx Longsoft, znane przede wszystkim z przygodówki Lew Leon i strategii ekonomicznej Clash. Warto wspomnieć że pracował tam m.in. Adam  Skorupa aka Scorpic (jeśli jesteście ostatnimi ludźmi na świecie którzy nie wiedzą kim jest to szybko zerknijcie do wiki). Na kolejnych stronach znajdował się dział listów i krótka informacja o filmie Toy Story, starająca się uzmysłowić jak wielkim przedsięwzięciem było stworzenie tej wchodzącej właśnie do kin pierwszej pełnometrażowej animacji 3D. Chyba żadne pismo o grach nie mogło się obyć bez dziwnego działu publicystyczno humorystycznego. Tę rolę w Gamblerze pełniło Variatkowo. Ciężko to opisać słowami, chyba lepiej przeczytać samemu.

W dziale recenzji warto zwrócić uwagę na Civilization 2 (95%), Rise 2 (75%), Blood (90%), Top Gun (setka!) czy Descent 2 (95%). Jak widać duża część gier pokrywa się z tymi recenzowanymi w SS.

Na końcu numeru dział newsów. W relacji z targów elektroniki CeBIT można poczytać o rewolucyjnych monitorach LCD albo napędach DVD. Poza tym kolejna w PDP relacja z imprezy Labirynt. Nie zabrakło też newsów na temat zbliżających się gier, ale bardziej niż same tytuły wzrok przykuwa grafika w tle, wyciągnięta ze wspominanej w tekście gry Strip Blackjack. Że też takie rzeczy przechodziły dwadzieścia lat temu w prasie o giereczkach.

Pismo zamyka reklama Gambleriady, czyli warszawskich targów odbywających się pod patronatem Gamblera. Trochę więcej można poczytać we wspomnianym tekście Kosa, ja samą imprezę kojarzę… z relacji w Escape. Mój boże, ileż dobra przynosił w tamtych czasach głos Pana Tomasza Knapika dobiegający co tydzień z kanału Polonii 1.

gambler_96-5_12Niestety, na relację z imprezy w kolejnym PDP raczej nie możecie liczyć, bo z niewiadomych przyczyn kolejnego Gamblera kupiłem dopiero w grudniu. Trudno, przynajmniej załapiemy się na szulerskie podsumowanie roku.

I to tyle jeśli chodzi o piąty miesiąc 1996 roku. Teraz uwaga, zgodnie z tradycją, teasuję kolejny odcinek: wirtualny wojownik, skorupka z duchem w środku, czarny murzyn z railgunem i ostatnia duża konsola na kartridże.

  • Jakub Orlano Antoniuk

    Ależ te magazyny od strony graficznej dzisiaj odrzucają.

  • akctfc

    Jaka przeszłość? Przecież to wczoraj było.